Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Исторические детективы » KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów
KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów

Электронная книга - «KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów». Краткое содержание книги:

Podczas przygotowań do koronacji cara Mikołaja II porwany zostaje syn Wielkiego Ksiecia Georgija Aleksandrowicza. Porywacz jako okupu żąda `Orłowa`. Ten bezcenny brylant zdobiący berło jest narodową świętością. Fandorin wie, że zbrodniarz nie zwykł zostawiać swych ofiar przy życiu. Musi więc wygrać wyścig z czasem.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 104
Перейти на страницу:

Kirył Aleksandrowicz zakończył spór, twardo oznajmiając:

- O tym zdecydujemy potem. Najważniejsze, że mamy jakiś plan działania. Niki, ty także się na to zgadzasz?

Pytanie zadano wyłącznie ze względów formalnych, albowiem nie było przypadku, żeby najjaśniejszy pan sprzeciwił się czemukolwiek, co zaakceptował starszy z jego wujów.

- Tak, tak, wujku Kirze, całkowicie.

- Doskonale. Pułkowniku, proszę usiąść i napisać zaszyfrowaną odpowiedź... - Jego wysokość założył ręce za plecy, przeszedł się po bawialni. - „Zgoda. Konieczne odroczenie na siedem dni. Za każdy dzień gotowi jesteśmy zapłacić po sto... nie, po dwieście tysięcy rubli. Przekazujemy w ratach, codziennie, w dowolnym miejscu i czasie, ale pod nieodwołalnym warunkiem zobaczenia krewniaka”. No, jak? - spytał, przy czym, co dziwne, nie swoich cesarskich krewnych, lecz Fandorina.

- Nieźle - odpowiedział ten impertynencko. - Ale ja bym d-dorzucił: „Inaczej do interesu nie dojdzie”. Lind musi zrozumieć, że uznajemy jego karty za mocne i nie uchylamy się od wysokiej zapłaty, ale nie pozwolimy wieść się na postronku.

* * *

Wysocy goście nie rozjechali się zaraz po podjęciu tej trudnej decyzji, albowiem Fandorin wyraził silne przekonanie, że odpowiedź od Linda przyjdzie możliwie najszybciej: może takimi samymi sygnałami świetlnymi, może telegraficznie (w pałacu Aleksandrowskim był odpowiedni aparat), może telefonicznie albo w jakikolwiek inny, zupełnie nieprzewidywalny sposób. Kiedyś, w podobnych okolicznościach, wiadomość od doktora wleciała przez okno razem ze strzałą, wypuszczoną z dużej odległości.

Pomyśleć tylko - samodzierżawca Wszechrosji we własnej osobie, generał-admirał marynarki, dowódca gwardii i moskiewski generał-gubernator cierpliwie czekali, kiedy zechce im odpowiedzieć jakiś tam typ spod ciemnej gwiazdy! Jestem pewny, że do niczego podobnego nie doszło w całej rosyjskiej historii od czasu negocjacji w Tylży z Korsykaninem, ale Bonaparte, cokolwiek by o nim mówić, był chociaż cesarzem.

Żeby nie tracić na darmo czasu, wielcy książęta rozpoczęli instruktaż najwyższego krewniaka w kwestii przyjmowania cudzoziemskich posłów i osób krwi królewskiej, przybywających na uroczystości. Właśnie w takich spotkaniach kryją się najważniejsze cele i polityczna rola samej koronacji, albowiem pod pozorem oficjalnych audiencji nierzadko rozwiązuje się najsubtelniejsze kwestie i problemy stosunków międzypaństwowych, składa się najbardziej odpowiedzialne dyplomatyczne demarches, konstruuje nowe alianse.

Bez wątpienia jego wysokość był jeszcze zbyt niedoświadczony w podobnych subtelnościach i potrzebował wskazówek. Nie mówiąc już o tym, że nieboszczyk najjaśniejszy pan, mający niezbyt wysokie mniemanie o intelektualnych zdolnościach cesarzewicza, nie uważał za konieczne wprowadzać go w sekrety wyższej dyplomacji. Dla przykładu: nowy imperator dopiero po wstąpieniu na tron, a i to nie od razu, dowiedział się, że rosyjska polityka zagraniczna potajemnie zmieniła kierunek na całkowicie przeciwny: chociaż wedle wszelkich oznak można sądzić, że pozostajemy przyjaciółmi jego wysokości kajzera, Rosja zawarła niejawny obronny sojusz z największym wrogiem Germanów - Francją. I nie była to jedyna siurpryza, jaka oczekiwała młodego władcę.

Instruktaż miał wyjątkowo drażliwy charakter, toteż upewniwszy się, że na stole znajduje się wszystko, co nieodzowne, uznałem za swój obowiązek się oddalić. Cała sytuacja zresztą była drażliwa, i to nie tyle z powodu tajności samych informacji, ile ze względu na rodzinny charakter, jakiego nabrała rozmowa. Problem w tym, że najjaśniejszy pan niezbyt bystro pojmował to, co mu mówiono, i cesarscy wujowie zaczynali tracić cierpliwość, od czasu do czasu nawet używając pod adresem krewniaka wyrażeń, które są zapewne dopuszczalne pomiędzy bliskimi krewnymi, ale nie w obecności służby.

No cóż, ja miałem własnych gości, choć mniej znamienitych, ale na pewno bardziej wyszukanie dobierających słowa. Ulokowałem pana Fandorina, pułkownika Karnowicza i księcia Glińskiego w wielkiej bawialni, gdzie mój pomocnik Somow podał im kawę i papierosy, i skierowałem się do pokoju lokajskiego, maleńkiego i wygodnego pomieszczenia na parterze, usytuowanego obok kuchni. Tam pili herbatę sługa generała-gubernatora Foma Anikiejewicz, służący najstarszego z wielkich książąt Luka Jemieljanowicz, kamerdyner najjaśniejszego pana Dormidont Sielezniow i Japończyk Fandorina, Masa. Poprosiłem mademoiselle Declique, by od czasu do czasu zajrzała do moich gości, żeby nie czuli się opuszczeni - i jeszcze po to, żeby zająć czymkolwiek biedną kobietę, przytłoczoną nieszczęściami, które na nią spadły. Wiem doskonale z własnego doświadczenia, że w chwilach ciężkich cierpień duszy nie ma lepszego medykamentu niż wypełnianie obowiązków towarzyskich. To pomaga wziąć się w garść.

Wchodząc do lokajówki, znalazłem tam, oprócz bladej, ale na oko zupełnie spokojnej guwernantki, jeszcze i mister Freyby’ego, siedzącego nieco z dala od reszty towarzystwa, z nieodłączną książką w rękach. Dziwić się zresztą nie było czemu. Na dworze lał deszcz, angielscy dżentelmeni udali się na swoją wymuszoną przechadzkę, a mister Freyby najpewniej znudził się siedzeniem w swoim pokoju. Każdy służący wie, że lokajówka to coś w rodzaju bawialni albo - wyrażając się w stylu brytyjskim - klubu dla starszej służby.

W pierwszej chwili obecność Anglika trochę mnie zdetonowała, ponieważ miałem zamiar zwołać z moimi gośćmi własną tajną naradę. Ale od razu sobie przypomniałem, że mister Freyby nie rozumie po rosyjsku ani jednego słowa. Niech więc sobie siedzi i czyta.

Obsługiwał nas nowy lokaj Lipps, o którego doświadczeniu i wyszkoleniu miałem już okazję się przekonać. On sam doskonale rozumiał, jaki ważny egzamin teraz zdaje, i wykonywał wszystko nieskazitelnie - przyglądałem się mu z całą podejrzliwością, ale nie dostrzegłem żadnych niedociągnięć. Poleciłem Lippsowi oczekiwać za drzwiami, ponieważ nie powinien słyszeć naszej rozmowy, i kiedy trzeba było coś przynieść albo sprzątnąć ze stołu, korzystałem z dzwoneczka. Fin szybko, ale bez pośpiechu - to jest właśnie tak, jak należy - wypełniał to, czego odeń żądano, i znowu znikał za drzwiami.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)