Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Исторические детективы » KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów
KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów

Электронная книга - «KORONACJA,czyli ostatni z Romanowów». Краткое содержание книги:

Podczas przygotowań do koronacji cara Mikołaja II porwany zostaje syn Wielkiego Ksiecia Georgija Aleksandrowicza. Porywacz jako okupu żąda `Orłowa`. Ten bezcenny brylant zdobiący berło jest narodową świętością. Fandorin wie, że zbrodniarz nie zwykł zostawiać swych ofiar przy życiu. Musi więc wygrać wyścig z czasem.
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 104
Перейти на страницу:

Przypomniałem sobie, że widziałem w gabinecie jego wysokości jakiś zakopcony obrazek z pociemniałą od starości wieczną lampką. Bezgłośnie wyszedłem na minutkę i przyniosłem cesarzowi ikonę - tylko przetarłem ją wpierw serwetką.

Dopóki monarcha z żarliwą wiarą i nawet ze łzami w oczach wymawiał słowa modlitwy, wielcy książęta czekali cierpliwie, tylko Symeon Aleksandrowicz, ziewając, polerował i tak nieskazitelne paznokcie.

- Możemy kontynuować, Niki? - spytał beznamiętnie Kirył Aleksandrowicz, kiedy najjaśniejszy pan przeżegnał się po raz ostatni i zwrócił mi ikonę. - A zatem podsumujemy smutne wnioski. Mika został porwany przez okrutnego i przebiegłego złoczyńcę, który grozi nam nie tylko zabójstwem chłopczyka, ale i niedopuszczeniem do koronacji. Co oprócz wezwania na pomoc Najwyższego jeszcze możemy zrobić?

Karnowicz powstał i wyszemrał ze swojego kąta:

- Odnaleźć jego wysokość i uwolnić.

- Świetny pomysł - zwrócił się do niego Kirył Aleksandrowicz ze złośliwym ukłonem. - Szukajcie, pułkowniku. Pan Lind dał nam termin do południa. Ma pan jeszcze półtorej godziny.

Naczelnik policji dworu znowu przysiadł na krześle.

Teraz po raz pierwszy odezwał się Paweł Gieorgijewicz. Ze skrzywioną, jeszcze nieobeschłą od łez twarzą powiedział drżącym głosem:

- Może jednak oddać? Przecież Mika jest żywym człowiekiem, a „Orłow” w końcu to tylko kamień...

Wieczni nieprzyjaciele, Kirył i Symeon Aleksandrowiczowie, wykrzyknęli razem:

- Nie!

- W żadnym razie!

Najjaśniejszy pan spojrzał na kuzyna z cierpieniem i delikatnie rzekł:

- W dodatku, Pauli, pan Fandorin dostatecznie przekonująco nam wyjaśnił, że oddanie diamentu i tak nie uratuje naszego Miki...

Paweł Gieorgijewicz chlipnął i nieładnie, rękawem, wytarł policzek.

- Wyjdź, Pauli - rzekł surowo ojciec. - Poczekaj u siebie w pokoju. Wstyd mi za ciebie.

Paweł Gieorgijewicz podniósł się gwałtownie i wybiegł za drzwi. Ja sam z trudem zachowywałem obojętny wyraz twarzy, chociaż na mnie nikt i tak nie zamierzał patrzeć.

Biedny Paweł Gieorgijewicz, niełatwo mu nieść brzemię odpowiedzialności cesarskiego rodu. W wychowaniu wielkich książąt główny nacisk kładzie się na wypracowanie samokontroli, umiejętności panowania nad sobą w każdych okolicznościach. Od wczesnego dzieciństwa przyzwyczaja się ich wysokości do uczestniczenia w długich i męczących wykwintnych obiadach, przy czym celowo wyznacza się im miejsca obok najbardziej nierozgarniętych i okropnych gości. Mają uważnie słuchać, o czym mówią dorośli, nie mogą okazać, że ich towarzystwo jest nudne albo nieprzyjemne, muszą śmiać się z żartów, a im są głupsze, tym bardziej przekonujący powinien być śmiech. Ile ich kosztuje wysiadywanie na uroczystościach wielkanocnych z udziałem oficerów i niższych szarż podległych pułków! Innym razem trzeba w ciągu dwóch godzin wycałować się z ponad tysiącem osób! I nie daj Boże ujawnić zmęczenie czy wstręt. Ale Paweł Gieorgijewicz zawsze był żywym i bezpośrednim chłopcem, kiepsko wypełniał ćwiczenia z opanowania, a i teraz, choć jego wysokość stał się już pełnoletni, powinien jeszcze wiele się nauczyć.

Kiedy już za wielkim księciem trzasnęły drzwi, zapadła długa, posępna cisza. Wszyscy zadrżeli, gdy zegar wybił za kwadrans jedenastą.

- Jednak jeśli nie oddamy „Orłowa” - otrząsnął się najjaśniejszy pan - ten Lind zabije Mikę i jutro podrzuci ciało na plac Czerwony albo pod cerkiew Chrystusa Zbawiciela. Pohańbi rosyjskiego cara przed całym cywilizowanym światem, wystawi pod pręgierz światowej opinii!

- A razem z tobą cały dom Romanowów - zauważył Symeon Aleksandrowicz.

- I całą Rosję - dorzucił ponuro Kirył Aleksandrowicz.

- Bóg świadkiem - westchnął gorzko najjaśniejszy pan - nigdy nie chciałem korony, ale widać taki jest mój krzyż. Nie bez powodu przyszedłem na świat w dniu Hioba Męczennika. Boże, wskaż, podpowiedz, co czynić.

Zamiast Boga odpowiedział Fandorin, wyraźnie wymawiając jedno jedyne słowo:

- W-wynająć.

- Co? - Najjaśniejszy pan ze zdziwieniem podniósł brwi.

Mnie też wydało się, że nie dosłyszałem.

- Trzeba wynająć „Orłowa” od Linda na okres koronacji.

Symeon Aleksandrowicz pokiwał głową.

- On bredzi!

Najstarszy z wielkich książąt zmrużył oczy, próbując skoncentrować się, wniknąć w sens dziwnej propozycji. W końcu zapytał:

- Jak to „wynająć”?

Fandorin z zimną krwią wyjaśnił:

- Trzeba powiadomić Linda, że jego warunki zostały przyjęte, jednak do koronacji ze zrozumiałych powodów wypełnione być nie mogą. Dlatego za każdy dzień opóźnienia doktor będzie otrzymywał określoną sumę, znaczną sumę - jakbyśmy wynajęli u niego „Orłowa”. Przecież do ceremonii pozostał jeszcze tydzień.

- A co to nam da? - Gieorgij Aleksandrowicz złapał się za piękny wąs.

- Jak to co, Dżordżi? Czas! - wykrzyknął Kirył Aleksandrowicz. - Cały tydzień!

- I możliwość uratowania dziecka - dorzucił Fandorin. - Nasze warunki będą następujące: spłaty uiszczamy codziennie i za każdym razem musimy mieć niewątpliwy dowód na to, że chłopczyk jest wśród żywych. To s-siedem dodatkowych dni życia dla jego wysokości. I siedem szans znalezienia tropu, który doprowadzi nas do doktora. Jakkolwiek byłby chytry ten Lind, może popełnić błąd. A ja będę czuwał.

Gieorgij Aleksandrowicz podskoczył i wyprostował się, a wzrostu był słusznego.

- Tak, teraz widzę, że to doskonały pomysł!

Pomysł rzeczywiście wydawał się świetny - nawet Symeon Aleksandrowicz nie znalazł powodu do protestu.

- A na pośrednika wyznaczę najbardziej roztropnego z moich agentów - zaproponował Karnowicz.

- Mam u siebie w ochranie prawdziwe lwy! - wykrzyknął natychmiast moskiewski generał-gubernator. - I doskonale znają miasto, nie to co wasze szczurzyska z Carskiego Sioła.

- P-przypuszczam, że będzie lepiej, jeśli w roli pośrednika wystąpię ja sam - rzekł cicho Erast Piotrowicz. - Rozumie się, jakoś przebrany. Znam dobrze i Moskwę, i podstępy Linda.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)