Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 146 147 148 149 150 151 152 153 154 ... 508
Перейти на страницу:

chwilę po tym rysy jego twarzy wyostrzyły się, ciemność w oczach pogłębiła, a na

usta wypłynął krzywy uśmieszek.

Harry zamrugał, nie potrafiąc oderwać od niego wzroku. Chciał być blisko niego. W

końcu właśnie po to tu przyszedł. Dlaczego nie może go nawet dotknąć? Przecież

teraz wszystko się zmieniło...

Jak zahipnotyzowany podniósł się i powoli zbliżył do mężczyzny, z którego twarzy nie

schodził tajemniczy uśmiech. Zatrzymał się tuż obok niego i wyciągnął rękę, aby

wyjąć pióro z bladej dłoni.

- Jeszcze nie skończyłem, Potter - odparł sucho Severus, ale pozwolił Harry'emu

zabrać i odłożyć pióro.

- Nieważne - wymamrotał Gryfon. - To jest nieważne. - Przysunął się bliżej i zmusił

mężczyznę do odchylenia się i odsunięcia od biurka.

- A co jest takie ważne? - zapytał Severus, uważnie obserwując każdy ruch

Harry'ego.

Chłopak usiadł na kolanach mężczyzny, przodem do niego, i nie odrywając

zamglonego wzroku od jego twarzy, sięgnął po smukłą dłoń i położył na swoim sercu.

- To - odparł.

Kiedy zamykał oczy, zobaczył jeszcze jeden ciepły rozbłysk w głębinach ciemnych

oczu, ale chwilę później widział już tylko płonącą pod powiekami czerwień

pragnienia. Czuł pod palcami chłód szczupłej dłoni, która spoczywała na jego sercu,

uspokajając jego szalony rytm, tak jakby gładziła je i otulała. Powoli przesunął rękę

wyżej, pozwalając, by jej ścieżka łagodnie lawirowała poprzez klatkę piersiową i

wyprowadził ją na otwarte przestrzenie ciepłej skóry. Odchylił głowę do tyłu,

pozwalając, by chłodne palce błądziły po rozgrzanej szyi, zmierzając powolnymi,

gładkimi kręgami wprost ku twarzy.

Słyszał swój własny, ciężki oddech, generowany każdym, najdelikatniejszym

muśnięciem palców mężczyzny i miał wrażenie, jakby tonął w ciepłej ciemności i cały

świat, wszystkie dźwięki, barwy i zapachy przestawały istnieć... Istniał tylko ten dotyk na jego rozpalonej skórze. Nie widział niczego, absolutnie niczego, poza ognistą

czerwienią, słyszał jedynie szalone bicie własnego serca, a pieszczota szorstkich

palców na jego twarzy doprowadzała go niemal do utraty zmysłów. Poddał się

całkowicie temu uczuciu, tracąc kontrolę i pozwalając, aby dłoń samodzielnie zaczęła

błądzić po jego twarzy muskając czoło, przeczesując opadające niesfornie kosmyki

włosów, lawirując pomiędzy nosem, policzkami oraz brodą, a na samym końcu

docierając do rozchylonych warg i wsuwając dwa palce w ciepłe wnętrze ust. Ledwie

zdając sobie sprawę z tego, że cały drży, zacisnął usta wokół placów i zaczął pieścić

je językiem. Miały lekko słonawy posmak, pachniały atramentem i czymś słodkim.

Język Harry'ego prześlizgiwał się po płytkich bruzdach i nierównościach, rozkoszując

się smakiem, strukturą i tym czymś, czego nie potrafił zdefiniować, ale wiedział, że

było częścią Severusa.

Z jego gardła wyrwał się cichy jęk, kiedy palce łagodnie, lecz stanowczo wysunęły się

z jego ust i przez moment spoczęły na wilgotnych wargach. Pocałował je. I pozwolił,

by dłoń zsunęła się nieco niżej, z powrotem poprzez szyję i klatkę piersiową i

spoczęła tam, gdzie odczuwał w tej chwili największe pragnienie - na swoim sercu.

Do Harry'ego napłynął spokój. Strach i obawy rozproszyły się, jakby dłoń Severusa

zabierała wszystkie zmartwienia i niedomówienia, a w zamian przynosiła jedynie

ukojenie. Z jego ust wyrwało się słowo, które bardziej przypominało pełne ulgi i

ufności westchnienie:

- Bezpiecznie...

Czuł się zupełnie jak pod wpływem zaklęcia Imperius - z jego głowy odpłynęły

wszystkie myśli i troski, a pozostało jedynie niejasne poczucie szczęścia. Czuł się

cudownie odprężony, z tą jednak różnicą, że nie chciał z tym walczyć.

Głośne, nerwowe pukanie brutalnie wdarło się do jego umysłu i sprowadziło go na

ziemię, rozbijając na kawałki tę cudowną chwilę. Uniósł powieki i kiedy napotkał

spojrzenie mężczyzny, musiał wstrzymać oddech. W rozszerzonych, migoczących

dziwnie oczach zobaczył zachwyt. Severus patrzył na niego tak, jakby widział go po

raz pierwszy, jakby był właśnie świadkiem jakiegoś niesamowitego spektaklu i nie do

końca docierało do niego, że właśnie dobiegł końca.

Pukanie rozległo się ponownie i w tym samym momencie wzrok Mistrza Eliksirów

zmienił się diametralnie. Brwi ściągnęły się gniewnie, a źrenice zapłonęły wściekłym

blaskiem, kiedy spojrzał na drzwi tak, jakby pragnął je spopielić.

Harry rozejrzał się, nieco zdezorientowany. Snape podniósł się, zmuszając chłopaka

do zejścia z jego kolan. Harry szybko cofnął się pod ścianę udając, że ogląda stojące

na półkach butelki, a w tym samym czasie Mistrz Eliksirów podszedł do drzwi i

otworzył je z rozmachem.

- O co chodzi? - warknął surowym, nieprzyjemnym głosem.

Harry uśmiechnął się do siebie.

- Pana podopieczni narobili mi na górze niezłego bajzlu - usłyszał zirytowany,

skrzekliwy głos Filcha. Harry wszędzie by go rozpoznał. - Jeżeli nie przywoła ich pan

do porządku, będę zmuszony poinformować o tym dyrektora. W ogóle nie szanują

mojej pracy! Myślą, że to wszystko samo się robi...

- Dosyć! - przerwał mu ostro Snape. - Zaraz się tym zajmę, Filch. Zaczekaj za

drzwiami. - Po tych słowach zatrzasnął mu je przed nosem i odwrócił się do

Harry'ego.

- Zaczekaj tu na mnie, Potter. Ale nie waż się niczego dotykać!

Harry skinął głową, uśmiechając się wesoło. W tym "zaczekaj tu" była jakaś ciekawa obietnica...

Severus posłał mu długie spojrzenie, co wywołało drżenie w dolnych partiach

brzucha Harry'ego i tylko utwierdziło go w jego domysłach, po czym odwrócił się i

wyszedł.

Kiedy drzwi zamknęły się z trzaskiem, Harry poczuł się dziwnie. Po raz drugi został

zupełnie sam w komnatach Snape'a. Co prawda teraz był w gabinecie, a nie w jego

prywatnych kwaterach, ale liczyło się to, że Severus zaufał mu i pozwolił tu zostać.

Ogień, który jeszcze przed chwilą odczuwał, a który trawił wszystkie jego

wnętrzności, zaczął powoli przygasać. Ale Harry wciąż był podekscytowany.

Rozejrzał się po pomieszczeniu. Wszystkie ściany zapełniały półki, a na każdej z nich

stało całe mnóstwo butelek, fiolek i słoików wypełnionych różnymi dziwnymi...

rzeczami. Potrafił rozpoznać niektóre z nich: paluszki i skrzydła bachantek ognistych,

łuski z ogonów trytonów, a nawet... gałki oczne niewiadomego pochodzenia. Ale na

szczęście raczej nie ludzkiego, ponieważ miały czerwoną barwę.

Harry nigdy nie zwracał uwagi na te wszystkie egzotyczne zbiory, zawsze zbyt

przejęty nadchodzącym spotkaniem ze Snape'em, mijał je obojętnie, nie

zaszczycając nawet jednym spojrzeniem. Ale teraz był tutaj. I był sam. I nie wiedział,

ile będzie musiał czekać, zanim Severus wróci. I nudziło mu się...

Zaczął więc spacerować wzdłuż półek. Severus nie powinien być zły, przecież chce

tylko pooglądać, nie chce niczego kraść. A poza tym może mu to pomóc w nauce.

No i musi zająć myśli czymś innym, ponieważ jeszcze trochę i wybuchnie z

niecierpliwości i podekscytowania. Powinien się trochę uspokoić. Tak, uspokoić...

Oglądanie martwych kawałków zwierząt było na to najlepszym sposobem.

Od czas do czasu przystawał, przyglądając się stojącym na półkach, ciekawym

okazom. Pazury gryfów zanurzone w zgniłozielonej cieczy sprawiły, że zrobiło mu się

1 ... 146 147 148 149 150 151 152 153 154 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)