Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 508
Перейти на страницу:

Tak potrafi tylko on!

Harry uśmiechnął się widząc, jak zaczerwieniony przyjaciel macha do tłumu. Usłyszał

świst i zachwiał się, kiedy tłuczek śmignął tuż obok jego głowy. Cho przez cały czas

siedziała mu na ogonie, co było cholernie irytujące. Zanurkował trochę niżej udając,

że dostrzegł znicz. Jak było do przewidzenia, podążyła za nim. Nad jego głową

przeleciała Angelina, goniona przez dwóch krukońskich ścigających. Pieśń wzmogła

się:

W środku pola nasza trójka:

Angelina, Katie, Ginny!

Oto ich cudowna akcja

I kolejny punkt drużyny!

Angelina zwodem zmyliła ścigających, a następnie podała do Ginny, która posłała

piłkę do pętli, tuż pod ramieniem obrońcy. Na widowni rozległ się ryk radości. Głos

Jordana niknął wśród krzyków i piosenki śpiewanej przez wszystkich kibiców

Gryffindoru:

Swoim silnym uderzeniem

Każdego z miotły zwalają!

Strzela Jimmy, strzela Ritchie

Przeciwnicy uciekają!

Harry wzbił się do góry i zanurkował ponownie, aby zgubić i zmylić Cho, jednak ona

zdawała się być przyklejona do niego zaklęciem trwałego przylepca.

Po kolejnych dwudziestu minutach Gryffindor prowadził siedemdziesiąt do

pięćdziesięciu, grając chwilowo w osłabionych składzie, gdyż Katie dostała tłuczkiem

w ramię i pani Pomfrey musiała szybko ją opatrzyć. Harry musnął ją wzrokiem i

spojrzał w kierunku pętli, przy której krążył Ron. I gwałtownie jego wzrok wrócił z

powrotem do przyjaciółki z drużyny i pielęgniarki. Kilka metrów od nich unosiła się

złota piłeczka. Szybko odwrócił głowę, udając, że patrzy w przeciwnym kierunku,

żeby zmylić Cho, i gwałtownym zrywem wybił się w górę. Dziewczyna podążyła za

nim, ale wtedy Harry zrobił zwrot o sto osiemdziesiąt stopni i zanurkował. Na

trybunach wybuchła euforia. Do jego uszu dotarły kolejne zwrotki pieśni:

Ale rozstąpcie się wszyscy

Oto on wkracza do akcji

Żaden znicz mu nie ucieknie

Harry zawsze go załatwi!

Znicz szybuje i ucieka,

Harry skręca i nurkuje

W każdej trudnej sytuacji

Zimną krew zachowuje!

Patrzcie, patrzcie, jest już blisko,

Już wyciąga dłoń po niego!

W każdym meczu, zawsze, wszędzie

Wszystkie znicze będą jego!

Tak naprawdę to od znicza dzieliło go jeszcze kilkanaście metrów. Kątem oka widział

za sobą cień Cho. Nie miała szans wyprzedzić go w prostej linii, więc wystarczyło

tylko... wyciągnąć rękę... i złap...

A niech to!

Chóralny jęk na trybunach zmieszał się z jękiem Harry'ego, kiedy znicz drgnął i

zaczął uciekać. Gryfon szarpnął trzonek i niemal go złamał, ciągnąc stawiającą opór

miotłę w górę. Cho zatoczyła łuk. Jej miotła nie wytrzymałaby takiego przeciążenia.

"No dalej, dalej! Uda się! Musi się udać!" - krzyczał umysł Harry'ego, podczas gdy on frunął coraz wyżej i wyżej, nie zwracając uwagi na siekające skórę lodowate

podmuchy wiatru. I wtedy znicz znowu zrobił gwałtowny zwrot i zanurkował,

przelatując tak blisko, że niemal musnął policzek Gryfona. Harry krzyknął z frustracji i szarpnął rączkę ponownie, robiąc salto i nurkując za uciekającą piłką. Ustawił się

niemal pionowo do ziemi i kiedy spojrzał wzdłuż trzonka na uciekającą złota kulkę,

jego oczy rozszerzyły się.

Kierował się wprost na nadlatującą z dołu Cho. Znicz był pomiędzy nimi. Tysiąc opcji

przewinęło się przez jego głowę w ułamku sekundy, ale żadna nie wydawała się

dobrym rozwiązaniem.

Nie może lecieć prosto, bo wpadną na siebie. Nie może liczyć na to, że ona pierwsza

ucieknie, bo zależy jej na wygranej tak samo jak jemu. Nie może uciec, bo znicz

wpadnie prosto w wyciągniętą rękę Krukonki.

Zmarszczył brwi i ścisnął trzonek mocniej. Czasami, aby wygrać, trzeba

zaryzykować. Tego nauczył się od Severusa. Dobrocią, wahaniem i unikaniem

konfrontacji nie zwycięży. Czasami trzeba użyć... czarnej magii.

Wyciągnął rękę i przyspieszył.

Jeszcze rok temu zrobiłby wszystko, aby nie narazić jej na niebezpieczeństwo.

Nawet za cenę przegranej. Ale teraz... teraz było inaczej.

Natarł z pełną szybkością. Cho rozszerzyła gwałtownie oczy, krzyknęła z

przestrachem i w ostatniej chwili odbiła na bok. Palce Harry'ego zacisnęły się wokół

złotej kulki. I w tym samym momencie poczuł eksplozję gorąca, radości i poczucia

triumfu. W oddali usłyszał ryk kibiców Gryffindoru, całkowicie zagłuszający jęk

Krukonów. Cho straciła panowanie nad miotłą i, wirując, zaczęła spadać. Jej krzyk

przedarł się przez wrzask radości bombardujący uszy Gryfona.

Rozmazanym wzrokiem rozejrzał się wokół. Jej czarne włosy powiewały na wietrze,

kiedy, trzymając się kurczowo miotły, opadała spiralami ku ziemi. Harry wyhamował,

wcisnął znicz do kieszeni i zanurkował za nią. Podleciał na odległość łokcia,

wyrównał lot, po czym złapał ją w pasie i jednym szarpnięciem wciągnął na swoją

miotłę. Oklaski i okrzyki jeszcze się wzmogły. Krukonka złapała się go kurczowo i

drżąc, spojrzała na swoją miotłę, która uderzyła w ziemię i złamała się. Harry

wiedział, że powinien odczuwać jakiś żal, wyrzuty sumienia, że tak postąpił, że

naraził ją na niebezpieczeństwo, ale jedyne, co czuł, to rozgrzewający go żar triumfu.

Opadając powoli ku ziemi, słyszał ostatnie zwrotki śpiewanej przez Gryfonów pieśni:

Już po meczu, wygraliśmy!

Pani Hooch już daje znak!

Unieś ręce na cześć jego

I zaśpiewaj z nami tak:

Harry Potter to nasz idol!

Harry Potter to nasz gracz!

Harry Potter jest najlepszy!

Uciekajcie, póki czas!

***

W Pokoju Wspólnym panowała szampańska atmosfera. Tuż po meczu Harry został

porwany i przyniesiony tu przez Gryfonów na rękach. W tej chwili wszyscy

skandowali na przemian:

Gryffindor jest najlepszy

Każdy mecz wygrywa

I w ten oto sposób

Puchary zdobywa!

Oraz nowy, nieoficjalny hymn domu lwa:

Harry Potter to nasz idol!

Harry Potter to nasz gracz!

Harry Potter jest najlepszy!

Uciekajcie, póki czas!

Teraz, kiedy adrenalina juz opadła, gdy wszyscy przestali mu w końcu gratulować i

podziwiać jego ostatnią akcję, Harry mógł nareszcie odsapnąć i usiąść w kącie,

ponieważ nogi zaczęły odmawiać mu posłuszeństwa. Sięgnął do kieszeni i wyjął z

niej złotą piłeczkę. Nie szarpała się już. Leżała spokojnie, pogodzona z losem. W

momencie, w którym chciał schować ją z powrotem, poczuł ciepło w drugiej kieszeni.

Odrzucił znicz na bok i natychmiast sięgnął po zielony kamień. Jego oczy zaświeciły

się, kiedy zobaczył jarzącą się w środku wiadomość. Znicz przestał dla niego istnieć.

Przybliżył klejnot do oczu i odczytał:

Jakże mógłbym nie pogratulować Złotemu Chłopcu kolejnej wygranej? Teraz

zapewne pławisz się w swojej chwale.

Harry zmarszczył brwi i szybko odesłał:

W niczym się nie pławię. Tylko... tęsknię za tobą.

I była to najszczersza prawda. Był już zmęczony całym tym zamieszaniem wokół

swojej osoby. Chciał po prostu znaleźć się gdzieś, gdzie nie będzie musiał odgrywać

przed wszystkimi roli Złotego Chłopca Gryffindoru, tylko po prostu... gdzie będzie

mógł być sobą. Jedynie przy Severusie tak się czuł. I tęsknił za nim. Naprawdę

tęsknił.

Wokół niego rozlegały się śpiewy, okrzyki, śmiech, ale miał wrażenie, że to wszystko

dzieje się gdzieś daleko, za grubym, szklanym murem. Oparł się o ścianę, zamknął

1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)