Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
widzieć?
Zawrócił i usiadł na łóżku.
A jeżeli go oczekuje i będzie zły, jeśli Harry nie przyjdzie? W końcu to jest szlaban.
Może każe mu po prostu czyścić kociołki albo coś?
Ale on nie chciał czyścić kociołków! Chciał, żeby pomiędzy nimi znowu było tak, jak
wcześniej. Musi spróbować to naprawić!
Zerwał się z łóżka. Pójdzie i zostanie tam, nawet jeżeli Snape będzie chciał go
wyrzucić. A później... później coś wymyśli.
Zanim Harry dotarł do lochów, zdążył już kilka razy zmienić zdanie i zdenerwować się
tak bardzo, że serce chciało wyskoczyć mu z piersi. W końcu jednak jego gryfoński
upór i wiara w siebie zwyciężyły i stanął przed drzwiami prowadzącymi do gabinetu
Mistrza Eliksirów. Podniósł rękę, ale zawahał się. Kilka razy otworzył i zacisnął pięść, zanim zdecydował się w końcu dotknąć drewnianej powierzchni, która natychmiast
się uchyliła. Wszedł do gabinetu czując, jak serce podchodzi mu do gardła.
Przemknął przez pomieszczenie starając się nawet nie spoglądać na wypełnione
słoikami i butelkami półki, zamknął oczy i zapukał.
Drzwi otworzyły się. Harry przekroczył próg i doznał dziwnego wrażenia, jakby
wszedł do rwącej rzeki, ponieważ nogi niespodziewanie ugięły się pod nim. Zdołał
jednak utrzymać się prosto, ale musiał przełknąć ślinę, ponieważ nagle całkowicie
zaschło mu w gardle. Severus siedział w swoim zielonym fotelu, nieruchomo
wpatrując się w ogień. Nie spojrzał na niego, nie odwrócił się, nie wykonał żadnego
gestu, który wskazywałby na to, że zauważył jego przybycie. To oznaczało, że nadal
jest na niego zły. Bardzo zły.
- Do-dobry wieczór, S-Severusie... - odezwał się niepewnie, zastanawiając się, co ma
zrobić. Podejść do niego, usiąść? Zanim jednak wykonał jakikolwiek gest, usłyszał
wypowiedziane zimnym, nieprzyjemnym tonem słowa:
- Twój szlaban się dzisiaj nie odbędzie, Potter. Możesz odejść. Tylko spróbuj się nie
zabić po drodze.
Harry skrzywił się. To nie było miłe...
Przez kilka chwil stał niezdecydowany. Miał wrażenie, że cokolwiek spróbuje zrobić,
nic to nie da. Może rzeczywiście powinien wrócić...
Podszedł do drzwi i otworzył je, ale zawahał się.
Nie, nie odejdzie! Nie pozwoli się wyrzucić! Nie po to zdecydował się tu w końcu
przyjść, żeby od razu poddać się i uciec jak tchórz. A zresztą... - Harry zmarszczył
brwi - ... Severus go tu wpuścił. Musiał chcieć, żeby Harry tu przyszedł... A skoro
chciał...
Harry odwrócił się, spojrzał na mężczyznę i popchnął drzwi. W momencie, kiedy się
zatrzasnęły, Snape błyskawicznie przekręcił głowę i... jego oczy na sekundę
rozszerzyły się, kiedy zobaczył, że Harry nie wyszedł, po czym natychmiast spojrzał z
powrotem w ogień.
Ale Harry już to zobaczył. I w tym samym momencie wiedział już, co powinien zrobić,
aby wszystko załagodzić.
Jego oczy rozbłysły.
Odetchnął kilka razy, aby dodać sobie odwagi, a następnie podszedł do mężczyzny i
stanął przed nim, zasłaniając mu widok na kominek. Oczy Severusa zwęziły się z
rozdrażnienia, a twarz przybrała zacięty wyraz, jakby chciał przekazać Harry'emu:
"Nie marnuj swoich sił. Najlepiej będzie, jeżeli po prostu odejdziesz, bo nie chcę na ciebie patrzeć i nic, co zrobisz, nie zmieni mojego zdania."
A przynajmniej coś w tym rodzaju.
Ale Harry nie miał zamiaru odchodzić. Ponieważ wiedział, że jest coś, co mogłoby je
zmienić...
Podszedł o krok bliżej i opadł na kolana tuż przed mężczyzną. Przysunął się jeszcze
bliżej i oparł łokcie na odzianych w czerń udach, po czym odsunął na bok fałdy jego
szaty i błyskawicznie dobrał się do jego rozporka.
Wyczuł wbijające się w niego płomienne spojrzenie Severusa i jego serce, które do
tej pory biło już niezwykle szybko, teraz zaczęło galopować.
Rozsunął zamek i włożył drżącą lekko rękę w spodnie, zaciskając ją na ciepłym
członku. To było niesamowite, w jaki sposób dotyk Harry'ego pobudził wiotkiego
penisa mężczyzny, który momentalnie zaczął rosnąć i twardnieć w jego dłoni.
Wyciągnął go na zewnątrz i jego oczy rozszerzyły się z zachwytu. Jak zawsze, kiedy
na niego patrzył. Penis Snape'a był długi, gruby i masywny. Harry doskonale
wiedział, ile przyjemności, ale także bólu potrafił mu sprawić. Zawsze, kiedy go
widział, zastanawiał się, jak coś takiego może się w nim mieścić. Owinął obie dłonie
wokół trzonu i oblizał wargi. Zerknął w górę na obserwującego go uważnie Severusa.
Widział jego zmrużone w niecierpliwym wyczekiwaniu oczy. Trzymał w ręku dowód
na jego ogromne podniecenie. Wbił wzrok w zachłanne oczy Severusa i powoli
wsunął jego erekcję w swoje ciepłe usta.
Reakcja mężczyzny była natychmiastowa. Gwałtownie zacisnął powieki i wciągnął ze
świstem powietrze. Harry także zamknął oczy, rozkoszując się smakiem Severusa,
za którym tak tęsknił. Słonym i gorzkim, ale z ukrytą gdzieś głęboko nutką cierpkiej
słodyczy - dokładnie takim, jaki był on sam. Dłońmi zaczął obciągać dolną część
penisa, podczas gdy zaczerwienioną główkę zanurzał głęboko w swoich ustach,
podrażniając ją dodatkowo językiem. Nie musiał czekać długo na reakcję. Kiedy
otworzył oczy zobaczył, że mężczyzna odchylił głowę do tyłu, zaczął ciężko
oddychać, a z jego ust wyrywały się przytłumione, przesiąknięte przyjemnością jęki.
To była muzyka dla uszu Harry'ego. Sam był coraz bardziej podniecony. Rozkosz,
którą dawał Snape'owi, zdawała się spływać przez jego erekcję wprost w usta
Harry'ego i dalej przez przełyk, aż do podbrzusza. Czuł, jak jego własny penis
napiera na spodnie, błagając o dotyk. Poruszył się i jęknął, kiedy jego erekcja otarła
się o szorstki materiał dżinsów. Wtedy usłyszał nad sobą lekko zachrypnięty głos
Severusa:
- Dotknij się.
Nie musiał mu tego powtarzać drugi raz. Harry rozsunął zamek i ostrożnie wyjął
swojego sztywnego penisa. Zacisnął wokół niego spocone palce i zaczął go
pocierać, początkowo powoli, żeby nie dojść zbyt szybko. Jednak ciepły, wsuwający
się w jego usta członek mężczyzny doprowadzał jego ciało do zbyt dużej euforii i nie
potrafił powstrzymać coraz szybszych i intensywniejszych ruchów dłoni, która
zdawała się wyrwać spod jego kontroli. Wysunął erekcję Snape'a ze swoich ust i
przez kilka chwil zanurzył się we własnej przyjemności, zamglonym wzrokiem
widząc, jak oczy Mistrza Eliksirów spijają ten widok, a jego zaczerwieniony członek
zdaje się im przytakiwać. Harry zdołał się jednak opanować na tyle, aby ciaśniej
owinąć palce wokół gorącego członka i zacząć go oblizywać na całej długości wzdłuż
trzonu. Zataczał językiem koła, ssał i skubał zębami wrażliwą główkę, wywołując w
mężczyźnie coraz głośniejsze jęki i odgłosy aprobaty. Stawał się coraz
zachłanniejszy. Jego język ślizgał się po nabrzmiałym, pulsującym penisie, a drugą
dłonią zaczął skubać i podrażniać gorące, miękkie jądra.
Harry czuł się tak, jakby smakował właśnie najlepszego lizaka w całym swoim życiu.
Odczuwał coraz silniejsze zawroty głowy, a jego skóra była tak rozgrzana, że aż
parzyła. Słyszał ciężkie sapanie Severusa, kiedy zaczął na przemian ssać i lizać
jądra, docierając językiem w każde zagłębienie.