Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 149 150 151 152 153 154 155 156 157 ... 508
Перейти на страницу:

mógłby powiedzieć, ale nic nie przychodziło mu do głowy. W gabinecie panowała

grobowa cisza. Zawisła nad ich głowami, zwiastując nadchodzącą burzę. Harry

przełknął ślinę i otworzył usta:

- Ja...

To jedno słowo zamieniło się w mały kamyczek, który upadając na szczyt góry,

wywołał olbrzymią, niemożliwą do zatrzymania lawinę.

Snape odwrócił się gwałtownie, niemal przebijając go morderczym, płonącym jak w

gorączce spojrzeniem i ryknął tak, że Harry cofnął się i wpadł na półki:

- Ty bezmyślny, nieodpowiedzialny, pomylony, impertynencki, lekkomyślny durniu!

Mogłeś ZGINĄĆ! Nie potrafisz wytrzymać nawet pięciu minut, żeby nie wpakować się

w kłopoty! Masz gdzieś konsekwencje swojego zachowania! Nigdy nie pomyślisz o

tym, że narażając siebie, narażasz też na niebezpieczeństwo innych! Ale co cię to

obchodzi? Jesteś Wybrańcem i możesz robić, co ci się żywnie podoba, niezależnie

od tego, czy ktoś przy tym zginie! Bezmyślnie pakujesz się w tarapaty, a później inni

muszą ratować twoją żałosną skórę! I masz pretensje do całego świata, tylko nie do

siebie!

- Nie krzycz na mnie - powiedział cicho Harry, wpatrując się w dywan i zagryzając

wargę. Wiedział, że źle postąpił, wiedział, że prawie zginął... i wiedział, że Severus

miał rację. Ale on też to bardzo przeżył... - Nie chciałem... przep...

- Nie mam ci nic więcej do powiedzenia, Potter! - mężczyzna przerwał mu głosem

ostrym niczym skalpel. - Wynoś się i nie pokazuj mi się więcej na oczy! - I z tymi

słowami przypadł do niego, złapał go za ramię i pociągnął do wyjścia. Harry nie

stawiał oporu. I tak nie miałby szans. Snape był w takim stanie, że jakakolwiek próba

oporu mogłaby się dla niego skończyć bardzo boleśnie. - Narażaj kogoś innego, a

nie mnie! - syknął przez zęby i wyrzucił go na korytarz. Zanim Harry zdążył złapać

równowagę, drzwi zatrzasnęły się. Ostatnie słowa mężczyzny sprawiły, że dotarło w

końcu do niego coś ważnego... Gdyby zginął na szlabanie u Snape'a, mógłby go

narazić na naprawdę poważne konsekwencje, nie tylko ze strony Dumbledore'a, ale

całego czarodziejskiego świata...

Podszedł do drzwi i zapukał. Odpowiedziała mu cisza.

- Przepraszam - powiedział do drewnianej powierzchni. Miał nadzieję, że Severus go

usłyszy. - Przepraszam - powtórzył nieco głośniej.

Stał pod drzwiami jeszcze przez jakiś czas. A później, wzdychając ciężko, powlókł się

do dormitorium.

Musi zrobić wszystko, aby to naprawić... Absolutnie wszystko!

***

Leżąc w łóżku, bombardowany ciemnością i siekającym w okna deszczem, Harry po

raz kolejny próbował zablokować wdzierające się do jego umysłu wspomnienia

strachu, bezradności i... ulgi. Żył tylko i wyłącznie dzięki kamieniowi i Severusowi.

Spojrzał w głąb wirującej zieleni i w jej wnętrzu zobaczył obraz płonących gniewem

oczu. Zacisnął powieki, próbując to odegnać, ale wszystko wciąż do niego

powracało.

Jednak to nie fakt, że cudem uniknął śmierci tak bardzo go męczył, tylko

świadomość, że swoim zachowaniem mógł zniszczyć wszystko, co z takim trudem

udało mu się wybudować, że zepsuł to, co miało być takie piękne. A teraz Severus...

teraz nie chciał go widzieć i to było najboleśniejsze. Że to wszystko stało się przez

niego!

Zacisnął kamień w dłoni i wysłał:

Wiem, że się na mnie gniewasz i bardzo mi przykro z tego powodu. Nie chciałem

narazić cię na nieprzyjemności. Bałem się... że już cię więcej nie zobaczę.

Przepraszam, Severusie. Proszę, nie gniewaj się na mnie zbyt długo, bo tego nie

zniosę.

Czekał na odpowiedź tak długo, aż wreszcie, zmęczony przeżyciami, zasnął.

***

Kiedy Harry schodził na śniadanie we wtorek, myślał tylko o tym, czy zobaczy

Severusa.

Zobaczył.

Ale mężczyzna przez cały posiłek nie zaszczycił go nawet jednym spojrzeniem.

Próbował wysyłać mu pod stołem wiadomości, ale Snape ani razu nie sięgnął do

kieszeni, tak jakby... w ogóle nie miał kamienia. Gdyby trzymał go w kieszeni, to

klejnot po jakimś czasie zacząłby go parzyć, ale Severus najwidoczniej musiał go

zostawić w komnacie, ponieważ nie chciał mieć już z Harrym nic do czynienia.

Kiedy chłopak uświadomił to sobie, natychmiast stracił cały apetyt i popadł w jeszcze

większe przygnębienie. Ron i Hermiona patrzyli na niego z niepokojem, więc

próbował chociaż udawać, że wszystko jest w porządku i posłał im wymuszony

uśmiech, chociaż w głębi serca miał wrażenie, jakby coś rozpadało się w nim na

kawałki.

Przez cały dzień, na każdym posiłku, Severus ostentacyjnie ignorował go. A Harry

popadał w coraz większy marazm. Nie zaprzestał wysyłania wiadomości, chociaż ani

razu nie otrzymał odpowiedzi.

Wiem, że to wszystko moja wina. Wiem, że czasami nie potrafię powstrzymać się

przed... ryzykowaniem. Ale to nieprawda, co o mnie powiedziałeś. Nie jestem

bezmyślny i impertynencki. Chciałem tylko... zająć czymś myśli, dowiedzieć się

czegoś...

Przerwał. Nie, to brzmiało głupio...

Nie chciałem tego. Gdybym mógł cofnąć czas...

Ale nie mógł, więc po co o tym pisać?

Po prostu... to był wypadek. Żałuję tego. Chciałem... czekałem... i...

Cholera!

Przepraszam. Co mam jeszcze zrobić?

Czekał długo, bardzo długo.

Odezwij się do mnie! Nie zniosę tego dłużej!

To na nic. Nie otrzymał ani jednej odpowiedzi. Severus pewnie... pozbył się

kamienia. Musiał go wyrzucić, ponieważ nie chciał, żeby Harry go męczył.

To... bolało.

Przewrócił się na bok i zacisnął w dłoni gładki, zielony klejnot. Miał tylko to. Jedyną

cząstkę Severusa, która mu pozostała. Dopóki ją miał, miał także nadzieję.

Nie wiem, po co ci to wszystko wysyłam. Podejrzewam, że pozbyłeś się kamienia... i

mnie. To takie dziwne uczucie wiedzieć, że już nie odczytasz moich wiadomości...

Zamrugał czując, że szczypią go oczy.

Nie, będzie z tym walczył! Nie może przecież się...

Serce Harry'ego niemal wyskoczyło z piersi, kiedy poczuł w dłoni ciepło. Spojrzał na

klejnot zamglonym wzrokiem, ściskając go tak mocno, iż niemal go zgniótł.

Mówiłem, że nie mam ci nic do powiedzenia, Potter.

Wiadomość była sucha i niemiła, ale... była! Harry nie potrafił powstrzymać uśmiechu

ulgi. Wystarczyło jedno zdanie, aby cały świat nabrał barw. Opadł na poduszkę i

wpatrując się w sklepienie, uśmiechał się do siebie i czuł, że przyszłość należy do

niego. Ponownie przewrócił się na bok i skulił się, przytulając policzek do kamienia.

Dobranoc, Severusie. I... dziękuję.

***

Harry wiedział, że dzisiaj jest środa. A to oznaczało szlaban ze Snape'em. Ale czy po

tym, co się wydarzyło, mógł tak po prostu do niego iść? Jakby nic się nie stało?

Severus nadal go ignorował, ale w końcu nie napisał mu, że nie może przyjść.

Przecież gdyby nie chciał go widzieć, to chyba by go o tym poinformował. To prawda,

że wykrzyczał mu to w twarz tak głośno, że Harry niemal ogłuchnął, ale... był wtedy

bardzo zdenerwowany i może przemyślał to wszystko i... Cholera!

Zerwał się z łóżka i zaczął krążyć po dormitorium. Neville i Ron uczyli się na dole

razem z Hermioną.

Pójdzie! Najwyżej Snape go wyrzuci.

Ruszył w stronę wyjścia, ale zatrzymał się nagle.

A może jednak lepiej będzie, jeżeli zostanie? Może on naprawdę nie chce go

1 ... 149 150 151 152 153 154 155 156 157 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)