Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 144 145 146 147 148 149 150 151 152 ... 508
Перейти на страницу:

oczy i zanurzył się we wspomnieniach. Przypominał sobie łagodny dotyk, który

niczym pająk przesuwał się po jego ciele, gorący oddech Severusa owiewający jego

szyję i ramię, ciepłe wargi wędrujące po drżącej skórze, przynoszące jednocześnie

ból i radość. Ból, ponieważ tak długo musiał czekać, i radość, ponieważ w końcu

doczekał się. Wszystko było takie inne. Gładkie i... ciepłe. Za każdym razem, kiedy o

tym pomyślał, jego serce rozpoczynało taniec, głowa stawała się zadziwiająco lekka,

a na usta wypływał uśmiech. Tak, jak teraz.

- Harry! - Czyjś głos wdarł się w jego sny na jawie, przerywając je. Poczuł na

ramieniu dłoń. Otworzył oczy. Obok niego stała Ginny. - Wszystko w porządku?

- Tak - odparł i wtedy wiedział już, co ma zrobić, aby jego sen stał się rzeczywistością i aby nikt nie mógł go przerwać. - Muszę iść - oświadczył, zrywając się z miejsca.

Obok Ginny pojawił się Ron.

- Nigdzie teraz nie pójdziesz, stary. Będą śpiewać piosenkę na naszą cześć -

wyszczerzył się. - I wszyscy chcą zobaczyć i pocałować znicz.

Znicz?

Harry przypominał sobie, że jeszcze przed chwilą go miał, ale co z nim zrobił?

Nieważne. Wszystko to jest nieważne. Najważniejsze teraz jest...

- Ale ja naprawdę muszę! - Spróbował przecisnąć się obok Rona. Musiał zobaczyć

się z Severusem. Właśnie w tej chwili! Nic nie było ważniejsze od tego!

Ale przyjaciel złapał go za ramię i wciągnął w tłum. Widział, że teraz nie ma już

żadnych szans, aby się wyrwać i zrobić to, czego najbardziej pragnął.

Być z nim.

***

Połowę niedzieli Harry spędził w bibliotece, ucząc się o sposobach przedłużania

działania eliksirów niewidzialności, a drugą połowę patrząc w okno, uśmiechając się i

śniąc na jawie. Całe szczęście, że wygrana w sobotnim meczu całkowicie tłumaczyła

jego maślany uśmiech i wiecznie dobry humor, bo w przeciwnym wypadku Hermiona

mogłaby zacząć zadawać pytania. Każdy, kto na niego patrzył, myślał po prostu, że

jest zadowolony z wygranej. Także siedząc w bibliotece nie opuszczał go dobry

humor. Nawet nieobecność Severusa nie mogła mu go zepsuć. Po śniadaniu, na

którym Mistrz Eliksirów się nie pojawił, Harry postanowił pójść go odwiedzić,

ponieważ miał wrażenie, że każda godzina rozłąki jest dla niego torturą, ale niestety,

Severusa nie było ani w gabinecie, ani nigdzie w zamku. Specjalnie sprawdził na

Mapie Huncwotów, ponieważ pomyślał, że może znowu pracuje w swoim

laboratorium, ale po wpatrywaniu się w pergamin przez pół godziny stwierdził, że

chyba jednak nie. Trochę zawiedziony zabrał się więc do nauki. W końcu chciałby

móc pochwalić się w poniedziałek Severusowi znajomością zagadnienia, o którym

mężczyzna ostatnio napomknął i dał mu do zrozumienia, że chciałby o nim z Harrym

porozmawiać. Był tak pełen zapału, iż miał wrażenie, że bez problemu da radę

nauczyć się materiału z całej szóstej i siódmej klasy, byle tylko sprawić tym

przyjemność Severusowi. Nawet Hermiona, która przyszła do biblioteki po południu,

aby pouczyć się trochę na jutrzejszą lekcję Eliksirów na wypadek, gdyby Snape

zaskoczył ich jakimś niezapowiedzianym sprawdzianem, z niepokojem patrzyła na

stosy książek, którymi obłożył się Harry i które wertował z zapałem i uśmiechem na

twarzy.

Severus nie pojawił się także na posiłkach w poniedziałek i Harry zaczął się martwić.

Z niecierpliwością oczekiwał ostatniej lekcji Eliksirów, a siedząc już w klasie, wciąż

wpatrywał się w drzwi. Ron mruczał pod nosem modlitwę o tym, że zrobi wszystko,

jeżeli tylko przeżyje tę lekcję, a Neville przewrócił atrament, ustawiając na ławce swój przypalony kociołek, za co został zwymyślany przez Lavender, ponieważ pobrudził

kawałek jej nowej, przyozdobionej muszlami i kwiatami torby.

Harry wpatrywał się w drzwi z taką intensywnością, iż jego oczy niemal zaczęły

łzawić. A wtedy one otworzyły się z rozmachem i do klasy wlał się mrok. Poczuł taką

ulgę, iż prawie spłynął po krześle na podłogę. Niemal nieświadomie sięgnął ręką do

kieszeni i zaciskając palce na kamieniu, pomyślał:

Jak to dobrze, że jesteś, Severusie. Tak się o ciebie martwiłem...

Snape zatrzymał się przy biurku i zerknął w dół na coś, co wyciągnął z połów swojej

szaty. Kiedy odczytał wiadomość, uniósł jedną brew i spojrzał na Harry'ego tak, jakby

chłopak zaczął nagle mówić w innym języku. Tak, jakby w życiu nie spodziewał się,

że ktoś może się o niego martwić.

Harry gwałtownie spuścił wzrok, czując się jak ostatni głupek. Po chwili znowu

usłyszał ten niski głos, który za każdym razem rozpalał w nim każdy nerw. Poczuł

dreszcze. Nie słyszał go od piątku. Miał wrażenie, że minęły już całe wieki, a nie

zaledwie trzy dni.

- Schowajcie wszystkie książki i przybory. Dzisiaj mam dla was... małą niespodziankę

- powiedział Snape uśmiechając się nieprzyjemnie i machnął różdżką w stronę

biurka, z którego zaczęły wylatywać czyste arkusze pergaminu.

Ron jęknął, a Hermiona rozpromieniła się. Harry spojrzał na arkusz, który wylądował

przed nim i przeczytał tytuł wypracowania, które mieli napisać:

Opisz metody przyrządzania najpopularniejszych eliksirów niewidzialności i

zaproponuj sposoby przedłużenia ich działania.

Harry poczuł słodką satysfakcję. Chyba po praz pierwszy w życiu był pewien, że nie

ma szans tego zawalić. Usłyszał, jak siedzący obok niego Ron zaklął cicho i szepnął

coś do Hermiony. Dziewczyna zerknęła, czy nauczyciel nie patrzy, i odpowiedziała

mu coś, także szeptem. W tej samej chwili rozległ się piskliwy głos Pansy:

- Panie profesorze, Granger i Weasley szepczą do siebie. Uważam, że nie powinno

się podpowiadać. To niedopuszczalne!

Hermiona zaczerwieniła się aż po czubki włosów, a Ron posłał Ślizgonce swoje

najbardziej mordercze spojrzenie.

- Słuszna uwaga, panno Parkinson - odparł spokojnie Snape. - Dziesięć punktów dla

Slytherinu za twoją niespotykaną spostrzegawczość. A Gryffindor traci piętnaście

punktów. Panno Granger, jestem zmuszony rozdzielić waszą wielką trójcę. Usiądzie

pani w ostatniej ławce.

Hermiona, czerwona jak burak, zabrała kałamarz i pergamin i szybko przeszła na

koniec klasy. Ron odprowadził ją zrozpaczonym wzrokiem, po czym ponownie rzucił

Pansy tnące wściekłością spojrzenie. Ślizgonka prychnęła i uśmiechnęła się

szyderczo. Siedzący obok niej Zabini syknął w stronę Gryfona:

- I co, Weasley? Rozpłaczesz się teraz, że twoja szlamowata dziewczyna ci nie

pomoże? Może gdybyś zainwestował w porządne książki, a nie w te obdartusy, to

miałbyś szanse chociaż na Nędzny. Och, zapomniałem, twoja rodzina jest na to zbyt

biedna...

Ślizgoni zaczęli chichotać, a Ron niemal zerwał się z miejsca, mrucząc pod nosem

coś o tym, że go zabije, ale Harry w ostatniej chwili złapał przyjaciela za ramię i

przytrzymał, zmuszając go, by usiadł z powrotem.

- Uspokój się, Weasley, albo wylecisz z sali - warknął Snape, rzucając mu groźne

spojrzenie. - Przez ciebie Gryffindor traci kolejne dziesięć punktów.

Harry usadził na miejscu przeklinającego pod nosem i trzęsącego się ze złości

przyjaciela, po czym, chociaż sam czuł już pierwsze ukłucia złości z powodu tego, że

Snape znowu był dla nich tak cholernie niesprawiedliwy (ale wmawiał sobie, że to

1 ... 144 145 146 147 148 149 150 151 152 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)