Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 145 146 147 148 149 150 151 152 153 ... 508
Перейти на страницу:

tylko gra i że musi taki być, ponieważ mnóstwo uczniów w klasie ma rodziców

Śmierciożerców), spróbował go uspokoić:

- Zostaw go, Ron. On jest żałosny. Nie zniżaj się do jego poziomu.

- Sam jesteś żałosny, Potter - odparł Zabini, który najwyraźniej wszystko usłyszał. -

Ty i cała twoja żałosna rodzina. Och, zapomniałem, przecież oni wszyscy zginęli.

Przez ciebie! - wysyczał jadowicie. Pansy wydała z siebie chichot, jakby Ślizgon

właśnie opowiedział dobry dowcip.

Harry poczuł się tak, jakby został uderzony w twarz. Z taką siłą, że przez chwilę nie

wiedział, gdzie się znajduje. Ogromny ból przebił jego wnętrzności, dosięgając serca.

Wszystko w nim się wzburzyło, żołądek skręcił, a płuca ścisnęły. Poczuł lodowaty

ogień wściekłości. Przez chwilę chciał się zerwać i wbić Zabiniemu te słowa z

powrotem do jego oślizgłego gardła, ale...

Kontrola. Obiecał to Severusowi. Że będzie się kontrolował. Że już nigdy nie da się

sprowokować i nie straci nad sobą panowania. Wziął głęboki oddech i bardzo powoli

odwrócił się plecami do Ślizgona, walcząc z zalewającą jego oczy czerwienią, po

czym wziął do drżącej dłoni pióro, przyłożył je do pergaminu i zaczął pisać, mimo że

litery rozmywały mu się przed oczami.

Nie zdawał sobie sprawy z tego, że czarne oczy z zainteresowaniem śledzą każdy

jego ruch.

- Wiedziałem, że to prawda - kontynuował Zabini, zirytowany tym kompletnym

brakiem reakcji ze strony Gryfona. - Wiedziałem, że...

- Dosyć! - przerwał mu ostro Mistrz Eliksirów. - Panie Zabini, proszę zabrać się do

pisania. Nie życzę sobie tego typu uwag na mojej lekcji. Jeżeli ktokolwiek jeszcze się

odezwie, natychmiast wyleci z klasy, a jego dom straci trzydzieści punktów. Czy to

jasne?

Uczniowie pokiwali głowami i zabrali się do pracy, chociaż niektórzy jeszcze od

czasu do czasu zerkali z ciekawością na Zabiniego, Rona i Harry'ego.

Harry poczuł napływający powoli spokój. Kiedy Severus usiadł przy biurku,

rozglądając się groźnie po klasie, odważył się podnieść głowę i uśmiechnąć do niego

z wdzięcznością. Nie obchodziło go, czy ktoś to zobaczy. Liczył się tylko błysk, który

zobaczył w ciemnych oczach mężczyzny, a który powiedział mu wszystko, czego

potrzebował. Uśmiechnął się i powrócił do pisania, czując w sercu mały, tlący się

ciepło promyczek.

***

Harry był tak zniecierpliwiony czekaniem na wieczorny szlaban, że z trudem

powstrzymywał się, aby nie biec. W końcu, gdyby uczniowie zobaczyli go pędzącego

na złamanie karku do lochów, mogliby dziwnie na niego patrzeć. Dlatego postarał się

opanować i podszedł do drzwi miarowym krokiem. Serce biło mu tak mocno, iż

niemal słyszał je w uszach. Już dawno się tak nie czuł. To znaczy, każde

nadchodzące spotkanie z Mistrzem Eliksirów wprawiało go w nerwowy, nieco dziwny

nastrój, ale od poprzedniego piątku, kiedy on i Severus... kochali się - nie można było

tego inaczej nazwać - miał wrażenie, jakby jego zauroczenie jeszcze przybrało na

sile. Jakby teraz, bez względu na sytuację, bez przerwy płonął w nim jasny, ciepły

ogień, który sprawiał, że przez cały czas miał zaczerwienione policzki, było mu

gorąco, a w jego umyśle tworzyły się mgliste opary, wprawiające go w stan

nieprzerwanej euforii.

Wziął kilka głębokich oddechów i dotknął drewnianej powierzchni, ale nic się nie

wydarzyło. Zmarszczył brwi i zapukał lekko. Drzwi otworzyły się. Odetchnął i

przekroczył próg, po czym zatrzymał się gwałtownie i wytrzeszczył oczy. Severus

siedział w gabinecie przy biurku i skrobał piórem po pergaminie. Po raz pierwszy nie

czekał na Harry'ego w swoich komnatach, tylko najwyraźniej pracował. Nawet nie

podniósł głowy, kiedy Gryfon wszedł. Ale Harry'emu w ogóle to nie przeszkadzało.

Najważniejsze było to, że w końcu tutaj był. Przy nim.

- Dobry wieczór, Severusie - powiedział beztrosko. Mężczyzna dopiero teraz na

niego spojrzał. Kiedy zmrużone, czarne oczy na nim spoczęły, Harry poczuł, że

kolana mu miękną, a usta same układają się w uśmiech.

- Jeszcze nie skończyłem - oświadczył Snape. - Zajmij się czymś pożytecznym.

Możesz posegregować alfabetycznie karty ze spisem eliksirów i odnośnikami do

poszczególnych składników. Może przy okazji utkwi ci coś w głowie. - Mężczyzna

machnął różdżką i transmutował stojący w kącie wieszak w mały stolik, a potem

przelewitował do niego krzesło, stojące do tej pory przy biurku. Na stoliku wylądowała

szuflada pełna małych, czarnych karteczek.

- Nie ma sprawy, Severusie - odparł Harry i bez najmniejszego słowa sprzeciwu

usiadł przy stoliku, w taki jednak sposób, aby przez cały czas mógł patrzeć prosto na

mężczyznę.

Początkowo nawet próbował wykonać zadanie, ale coraz częściej łapał się na tym,

że podrywał głowę i bez skrępowania przyglądał się pochylonemu nad biurkiem

Severusowi. W jego umyśle zaczęły tworzyć się obrazy, na pierwszy plan wypychały

się wspomnienia. Przypomniał sobie swój pierwszy raz z Severusem. Pamiętał, jak

mężczyzna brał go na biurku. Pamiętał nawet szelest leżących pod nim i

opadających na podłogę pergaminów. To wszystko wydawało mu się tak odległe i

jednocześnie tak bliskie. Na wyciągnięcie ręki. Dlaczego Severus nie mógłby zrobić

tego raz jeszcze? Dlaczego nie mógłby go wziąć na tym dużym, czarnym biurku, tak,

jak wtedy? Nawet w tym momencie. W każdej chwili.

Zaśmiał się cicho, czując delikatne łaskotanie podniecenia i gorąco towarzyszące

przyspieszonemu pulsowi.

Severus zerknął na niego znad pergaminów i zmarszczył brwi.

- Co cię tak bawi, Potter?

- Och, nic takiego - odparł szybko Harry, machając ręką. - Tylko wyobraziłem sobie,

jak mnie brałeś na biurku wtedy w klasie i jak bardzo chciałbym, żebyś znowu to

zrobił...

W oczach mężczyzny pojawił się krótki rozbłysk.

- Bardzo ciekawa propozycja, Potter...

Harry natychmiast podchwycił temat, uśmiechnął się zalotnie i kontynuował:

- Moglibyśmy zrobić to na tym biurku. - Objął wzrokiem mebel i oblizał wargi. - Jest

idealne.

Snape uniósł brew.

- Czy zechciałbyś mi łaskawie wyjaśnić, co idealnego jest w moim biurku, Potter? -

zapytał kpiąco.

- Jest takie... duże. - Widząc minę mężczyzny, zaczerwienił się i natychmiast się

poprawił. - To znaczy... jest większe, niż biurko w klasie. A na dodatek czarne. Jak

twoja pościel, Severusie. - Oczy Harry'ego zabłysły.

Prawdę mówiąc, to w sypialni Severusa też pragnął to zrobić. Może rozpoczną w

gabinecie, a później jakoś przemieszczą się do łóżka. Hmm... Ale mogliby napotkać

pewne trudności...

Harry ponownie zaśmiał się na tę wizję.

- Piłeś coś, Potter? - Snape patrzył na niego z mieszaniną niepokoju i

zaintrygowania.

- Nie. Po prostu... - Harry machnął ręką w nieokreślonym kierunku, wskazując na

ścianę i sufit - ...wszystko jest takie piękne.

Snape popatrzył na zapełnione brunatnymi, zakurzonymi słoikami półki, na wytarty

dywan oraz ciemny sufit i uniósł brwi. Następnie ponownie przesunął wzrok ku

uśmiechającemu się beztrosko i wpatrującemu w niego jak w obrazek Harry'emu i

wyraz jego twarzy momentalnie się zmienił, tak jakby nareszcie dotarło do niego coś,

co przez cały czas miał przed nosem, a w co nie mógł, albo też nie chciał uwierzyć. I

1 ... 145 146 147 148 149 150 151 152 153 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)