Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 508
Перейти на страницу:

następnym, co poczuł, były... dłonie mężczyzny wślizgujące się pod jego koszulę i

błądzące po nagiej skórze. Zaczął oddychać ponownie. Uśmiechnął się do siebie.

Głupek.

Przesunął głowę i wziął w usta ciepły płatek ucha. Severus jęknął przeciągle,

zaciskając kurczowo ręce na jego plecach. Harry poczuł wbijające mu się w ciało

paznokcie. Ale ból był przyjemny. Zamruczał i obmył językiem przestrzeń za uchem.

Usłyszał cichy, zachrypnięty szept:

- Tak, właśnie tam...

Jego serce szarpnęło się. Poczuł nowy przypływ gorąca w dolnych partiach ciała.

Och, tak... Zrobiłby wszystko, by znowu usłyszeć ten ciężki od pragnienia szept.

Przywarł jeszcze mocniej i ponownie przesunął językiem wzdłuż ciepłego ucha. Raz i

drugi. Coraz agresywniej. Severus otworzył usta, z których teraz wydobywał się

niemal nieprzerwany pomruk przyjemności i aprobaty. Harry oderwał się od ucha i

przyssał do drugiego. Z pomiędzy warg mężczyzny wyrwało się ochrypłe

przekleństwo:

- Cholera!

Harry’ego zalała ogromna, rozgrzewająca fala satysfakcji. To ona kazała mu

oderwać się na chwilę od ciepłego, mokrego płatka ucha i wyszeptać z szelmowskim

uśmiechem na ustach:

- Dobrze ci?

Oczy Severusa błysnęły. Odpowiedział, przyspieszając. Harry jęknął i wcisnął

zaczerwienioną twarz w rozgrzany obojczyk. Wtedy jedna z dłoni Snape'a

wyślizgnęła się spod koszuli i odpięła kilka guzików pod szyją. Harry próbował

otworzyć płonące powieki, ale każde uderzenie w prostatę pozbawiało go kontroli

nad ciałem. Snape zsunął koszulę z jego ramienia i... przycisnął usta do bladej skóry.

Harry zakwilił. Miał wrażenie, że wargi mężczyzny zamieniły się w rozgrzany do

czerwoności kawałek metalu, który sparzył jego skórę i w bardzo krótkim czasie

ogarnął całe ciało. Severus niemal miażdżył go w uścisku, podczas gdy jego usta

błądziły po wrażliwej skórze, na przemian wdychając jej zapach i składając na niej

pocałunki, które topiły ją niczym rozgrzany wosk. Harry westchnął, kiedy iskry

przyjemności dotarły do serca, otuliły go i wypaliły w nim wszystko, co kiedykolwiek

sprawiało mu ból.

Czuł zawroty głowy. Nie wiedział, czy śni, czy...

Otworzył rozżarzone powieki, ale jego okulary były zaparowane. Wszystko wydawało

mu się tak znajome... i tak inne.

Severus dyszał w jego ramię, owiewając skórę płonącym oddechem. Harry poderwał

głowę. Mężczyzna zrobił to samo. Ich spojrzenia skrzyżowywały się. Ale we wzroku

Severusa było coś... innego. Nie był gorący ani intensywny. Nie parzył go ani nie

starał się przepalić jego skóry.

Był... ciepły. Miękki. Taki, którym mógłby się otulić i zasnąć, ukołysany nim. A

jednocześnie, kiedy na niego padał, rozpalał w nim każdy nerw, każdą komórkę.

Jego usta otworzyły się, z trudem łapiąc powietrze.

- Doprowadzasz mnie... do szaleństwa... - wyszeptał drżącym głosem.

Zamrugał. Czyżby on to powiedział? Najwyraźniej tak, ponieważ Severus uśmiechnął

się lekko w odpowiedzi, a następnie podniósł rękę i Harry poczuł, jak zdejmuje mu

okulary.

Rozszerzył oczy. Już wiedział. Pamiętał.

Tuż przed pobiciem... kochali się w takiej samej pozycji. Ale wtedy... teraz...

Zadrżał, czując wplatające mu się we włosy długie, chłodne palce. Przez jego ciało

popłynął ciepły prąd, jeszcze bardziej podsycając rozbłyskujące w ciele iskry.

Zacisnął powieki.

Łzy. Czuł łzy w oczach.

Dlaczego?

To nie mogło być jego wspomnienie. Taka oschłość, niczym rozdzielający ich mur...

Teraz to widział. Tak, jakby... to... był ktoś inny. Nie on. Taki chłód...

Uniósł powieki i napotkał głębokie, otulające go spojrzenie ciemnych źrenic.

Ciepło.

Severus przyciągnął jego twarz, gładząc rozczochrane włosy, prześlizgujące się

pomiędzy smukłymi palcami. Harry zamknął oczy i wstrzymał oddech.

I wtedy poczuł wargi dotykające jego powiek.

Czas się zatrzymał.

Słyszał cichy oddech, owiewający skórę na policzku. Czuł wplecione we włosy palce.

Pulsującą erekcję zanurzoną głęboko w jego wnętrzu. Przeszywający skórę i

ogarniający oczy żar. Gładkość warg. Ich ciepło. Swoje własne palce wbijające się w

czarny materiał szat.

Eksplozję.

Usłyszał westchnienie. Swoje i Severusa. Jego oczy owionął gorący oddech, a we

wnętrzu rozlał się wilgotny ogień. Wszędzie wokół strzelały płomienie. Przyjemność

tak cudowna, tak ciepła, tak... słodka. Jego ciało stało się katalizatorem, ogniskując w sobie każdą najmniejszą cząstkę rozkoszy, unoszącą się w nagrzanym powietrzu,

które roziskrzyło się niczym nocne niebo. A z pulsującego boleśnie penisa wystrzeliła

struga bieli, osiadając na czarnej szacie.

Spod zamkniętych powiek wypłynęły łzy. Przywarł do naprężonego ciała pod nim.

Drżał. Drżał tak bardzo, iż nie był w stanie nad tym zapanować. Wszystko w nim

wibrowało. Każdy mięsień, każdy cal mokrej od potu skóry. Dwa nierówne oddechy

wymieszały się ze sobą, a iskry opadły łagodnie na ich ubrania.

I wtedy Harry poczuł gładzącą go po plecach dłoń, a niski, zachrypnięty głos

wyszeptał cicho:

- W porządku?

Zmusił się, aby pokiwać głową, chociaż miał wrażenie, jakby to drżące ciało nie

należało do niego.

- Tak... - odparł ochryple.

Słyszał bijące głośno serce i zastanawiał się, czy to jego, czy też Severusa. Jeden

wspólny rytm. Niepewny, wibrujący, coraz szybszy. Niczym vibrato, zapowiadające...

...coś ważniejszego.

* "Don't let go" by Bryan Adams & Sarah McLachlan

--- rozdział 29 ---

29. On fire

You're on fire

When he's near you

You're on fire

When he speaks

You're on fire

Burning at these mysteries*

Część 1

- Powodzenia, Harry! - Chłopak ugiął się i prawie wpadł na Hermionę po

"dobrodusznym" klepnięciu w plecy w wykonaniu Hagrida.

- Dzięki - wymamrotał, kiedy jego płuca wróciły już na miejsce.

- Dacie im popalić, co nie, Ron? - Półolbrzym uśmiechnął się szeroko i uniósł dłoń,

aby klepnąć także rudzielca, ale ten szybko wycofał się z zasięgu jego ramion,

posyłając mu nerwowy uśmiech.

Harry już dawno stracił rachubę, ile osób życzyło im powodzenia od czasu wyjścia z

dormitorium, przez całą drogę aż do Wielkiej Sali, do której podążali na ostatni

posiłek przed meczem. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli go wygrają,

będą już na wyciągnięcie ręki od pucharu. Pozbawiony swoich najlepszych

zawodników - Malfoya, Grabbe'a i Goyle'a - Slytherin, z którym mają grać wiosną, był

tak osłabiony, iż nikt nie miał wątpliwości, kto będzie górą w tym pojedynku. To

dzisiejszy mecz był tym najważniejszym i wszyscy dobrze o tym wiedzieli.

Kiedy Harry przekroczył próg sali, w jego oczy wlała się ogromna, czerwono-złota

masa. Niemal wszyscy uczniowie ubrani byli w barwy Gryffindoru. Pod ścianami stały

gotowe transparenty i panował tak ożywiony gwar, iż trzeba było krzyczeć sobie do

ucha, aby móc się porozumieć. W takiej chwili nie liczyła się wojna ani wewnętrzne

animozje, nieporozumienia i podziały. Quidditch łączył wszystkich w jedną, wielką

rodzinę. I w tym tkwiła jego siła.

Harry uśmiechnął się do siebie, widząc Seamusa i Deana z twarzami pomalowanymi

1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)