Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe

Электронная книга - «Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe». Краткое содержание книги:

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
1 ... 101 102 103 104 105 106 107 108 109 ... 123
Перейти на страницу:

Yatech otwiera nieco szerzej oczy i patrzy na mistrza. Ten widzi, jak chłopak broni się i kontruje, jak składa parady i robi uniki, i nagle wie, że przegrał, ten uczeń nie podda się, nie poprosi o koniec ćwiczeń. Będzie tańczył, dopóki nie pokona wszystkich przeciwników lub dopóki nie padnie nieprzytomny na ziemię. Nie ma dla niego innej drogi. Rytm bębenka zwalnia. Co...

– ...takiego zobaczył wtedy twój mistrz? Hm? Mój mały skorpionie? A może nie, może nie skorpionie, tylko po prostu wilczku? Ale jeśli jesteś tylko wilczkiem, to tracę tu czas. Ten świat jest pełen wilczków, małych, puchatych, błyskających ząbkami wilczków, które będą dla hel’zaav tylko przystawką, przekąską. Oni są wilkami. – Ruchem głowy wskazała obóz k’k’na. – A przecież nie jestem tu bezpieczna. Potrzebuję skorpiona, który nie boi się użądlić kogokolwiek, który będzie dla mnie walczył. Wiesz, jaka jest najbardziej bzdurna legenda o skorpionach?

Pochyliła się i usłyszał, jak węszy. Czuł jej ciepły oddech na twarzy, gdy obwąchiwała mu włosy, policzki i szyję. Pachniał jak mokry piach, jak pustynia zaraz po deszczu.

– Może później ci opowiem – zaszeptała głosem osypujących się ziaren piasku. – Zobaczymy. Jutro. Może. Śpij.

Zasnął.

—— • ——

Gdy dotarli do obozowiska ludzi piasku, zrozumiał, że umrze jeszcze dziś, i to szybko. Pierwszy spostrzegł, że coś jest nie tak, ten ze skorpionem. Ruszył naprzód biegiem, porzucając tobołki, znikł za najbliższą wydmą. Po chwili wydał przeciągły, mrożący krew w żyłach okrzyk. Jego towarzysze rzucili Yatecha na piasek i pomknęli w przód. Nie musieli się bać, że ucieknie, nie mógł zrobić nawet kroku. Dziewczyna pojawiła się jak zwykle znikąd.

– Ich czarownik nie żyje. Wczoraj zabili go twoi kuzyni. Nie powinni go znaleźć, ale pechowo był z nimi jeden z waszych Wiedzących. Wyczuł i przełamał czary chroniące obóz, a wojownicy załatwili resztę.

K’k’na wracali. Nieśli broń, której wcześniej u nich nie zauważył. Ten pokryty bliznami złapał go za ramiona, podniósł z ziemi i uderzył głową w twarz. Yatech w ostatniej chwili odwrócił się nieco, przyjmując cios na lewy łuk brwiowy. Eksplozja.

Upadł na piasek, zaszorował brzuchem po gorącej powierzchni, a wtedy drugi k’k’na kopnął go w bok. Trzasnęło i zaraz lepka, żelazista wilgoć wypełniła mu usta. Ból przyszedł po chwili, wbił się tępym klinem między żebra, wyrwał z ust krótki jęk. Przez łomot krwi usłyszał śmiech. Nie wiedział, czy gorszy był sam dźwięk, czy wypełniająca głos śmiejącego się obojętna ciemność. Tak mogłaby się śmiać istota, którą nauczono tylko wydawania dźwięków, imitujących śmiech właśnie, lecz dla której były one równie obce, co kozie meczenie czy wycie wilka. Taki dźwięk mógłby również wydawać ktoś pamiętający śmiech, lecz niepotrafiący go skojarzyć z odpowiednią sytuacją. Ktoś, kto zapomniał już, co to radość, nawet ta najpodlejsza, czerpana z cudzego bólu i poniżenia.

Ktoś bardziej martwy niż on sam.

Dziewczyna pojawiła się tuż obok. Na jego oczach jeden z ludzi piasku ominął ją w płynnym uniku, jakby uchylał się przed ciosem. Zrobił to zupełnie nieświadomie, inni również nie zauważyli jego dziwnego ruchu.

– Co teraz? – zapytała spokojnie, bez szczególnej intonacji. – Po to przecież tu przyszedłeś, po śmierć. Czy to ważne, po jaką? Jaka jest różnica między agonią z odwodnienia, w gorączce i majakach, a zakatowaniem na śmierć przez kilku k’k’na? Żadna. Leż, nie wstawaj, oni szybko się zmęczą, znudzą kopaniem, użyją noży. Będzie trochę bolało, ale nie bardziej niż wypocenie resztek wody w piach.

Kolejny kopniak prawie poderwał go z ziemi. Odwrócił się na plecy, nie próbując już chronić. Najbliższy oprawca podszedł powoli, odbił się od piasku i skoczył mu na brzuch. Yatech nie zdążył napiąć mięśni, zgiął się wokół źródła cierpienia. K’k’na skręcił stopę, jakby miażdżył robaka, i spokojnie ruszył dalej, nie oglądając się za siebie. Yatech został na piasku, zwinięty w pozycji płodowej, charkotliwie próbując złapać oddech. Strzęp człowieka.

Na lewe oko nic już nie widział, prawe na przemian zachodziło mgłą i mroczyło czarnymi plamami. Skurcz przyszedł bez ostrzeżenia, z dziwnej strony, od krzyża, jakby jakaś lodowata dłoń złapała go za najniższe kręgi i szarpnięciem próbowała wyrwać kręgosłup z pleców. Wygięło go w tył, przez chwilę wydawało się, że zaraz uderzy potylicą o stopy, otworzył usta, próbując uwolnić ból, nadać mu kształt krzykiem, wyrzucić z siebie. Chlusnął z ust czarną, cuchnącą cieczą, krew, woda, którą go poili, żółć. Umieram, pojawiła się niespodziewanie przytomna myśl. Teraz właśnie umieram.

Pochyliła się nad nim z dziwną miną. Teraz dopiero, tuż przed śmiercią, dostrzegł ją wyraźnie. Czarne włosy, prawie wpadające w granat, oczy z kawałków ciemnego błękitu, z okruchów wieczornego nieba tuż przed burzą, karminowe usta o kształcie, za który większość kobiet dałaby się zabić. Była piękna, piękna jak...

– Jesteś nią, tak? Jesteś przewodniczką do Domu Snu. Przyszłaś po moją duszę. Ale ja... nie mam już...

Uśmiechnęła się i zadrżał. Tyle okrucieństwa.

– Nie, nie jestem śmiercią. Nie służę Domowi Snu. Nikomu nie służę. – Odgarnęła włosy odwiecznym gestem, jak zwykła dziewczyna. – Powiedz mi, jak to z tobą jest? Jesteś, czy nie jesteś skorpionem? Muszę wiedzieć, za dużo czasu już tu straciłam. Umrzesz tu? Po to w końcu przyszedłeś na pustynię. Wygląda na to, że masz krwotok wewnętrzny, nie licząc oczywiście połamanych żeber, wstrząśnienia mózgu i uszkodzonych nerek. Mogę cię uleczyć, Mocy wokół jest dość. Ale chcę wiedzieć, kim jesteś.

Odwróciła głowę, patrząc za jego plecy. Nie musiał się oglądać, słyszał kroki, słyszał zgrzyt noża o okucie pochwy, miał wrażenie, że słyszy wszystkie dźwięki świata.

– Odwróć się na brzuch – powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.

Posłuchał.

– Podnieś się na czworaki, szybciej, dobrze! Wbij dłonie w piasek, głębiej, jeszcze głębiej! Czujesz?

Czuł. Rękojeści pokryte szorstką skórą, wyślizgane od tysięcy godzin walk i ćwiczeń. Jego miecze.

– Nie pytaj, nie dziw się. Po prostu pokaż mi prawdę o sobie. Umrzyj lub żyj.

Kroki. Coraz bliżej.

Wyrwał broń z piasku, nie wydając z siebie żadnego dźwięku, poderwał się na nogi, czerpiąc siłę z miejsca, o którym myślał, że jest już martwe. Znów był trzynastolatkiem tulącym się do koczownika, któremu przed chwilą rozpłatał gardło, znów tańczył Pajęczy Taniec, wirując w rytm niesłyszalnej melodii, znów stał na placu pojedynkowym i rozbrajał meekhańskiego strażnika.

Cios, jeden i drugi, miecze są dziwnie lekkie, mają środek ciężkości przesunięty ku rękojeści, są jego i nie jego jednocześnie. Ale klingi są równie dobre jak te, które pamięta, pierś podchodzącego k’k’na otwiera się po ciosach jak krwawy kwiat, rozcięta w szkarłatne X, mężczyzna robi jeszcze krok i pada, momentalnie otacza go czerwona kałuża. Krew jest zbyt gęsta, żeby od razu wsiąknąć w piasek. Yatech zwija się wokół osi, furkocze strzępami odzieży, szuka następnego napastnika. Jest, ten, który skoczył mu na brzuch, właśnie odwraca się, w oczach lęk, nie lęk, panika, wynikające z niezrozumienia sytuacji przerażenie, jak to, ten więzień, konający przed chwilą, wyrzygujący w ostatnim spazmie wnętrzności, teraz pędzi właśnie na niego, z mieczami w rękach? Jak? Dlaczego? Uciekać!

1 ... 101 102 103 104 105 106 107 108 109 ... 123
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)