Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]
Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]

Электронная книга - «Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]». Краткое содержание книги:

Środowisko Galaktyczne XXI wieku, zamieszkiwane przez uporządkowane i pokojowe międzygwiezdne społeczeństwo, nie było stosownym miejscem dla nieuleczalnych awanturników, ukrytych psychotyków czy bezwzględnych oszustów. Tak więc gdy na Ziemi odkryto jednokierunkowy tunel czasowy prowadzący w przeszłość odległą o sześć milionów lat, niedostosowani społecznie — zgłodniali przygód, romantyki nieznanego ludzie — zapragnęli życia wolnego od dławiących praw Środowiska. Każdy z nich poszukiwał szczęścia takiego, jakie sobie wyobrażał. Ale kto mógłby przewidzieć, co ich tam czeka
1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 116
Перейти на страницу:

— Na przykład kto przeżyje Finiah — jęknął Stary Kawai. — A przede wszystkim czy w ogóle zaatakujemy Finiah!

Vanda-Jo walnęła dłonią w stół.

— Uszy do góry! Żadnego defetyzmu! Musimy tak rąbnąć tych zarozumiałych bękartów, jak nigdy ich dotychczas nie rąbnięto. Khalid, jeżeli jesteś tak uprzejmy, to mam plan dotyczący jednego żelaznego grotu. Po tamtej stronie Renu mieszka pewien tański ogier, którego dupę rezerwuję dla siebie.

— Jeśli jesteś pewna, że jedna strzała wystarczy. — Hutnik zaśmiał się.

— Spokój — mruknął Burkę. — Przewodniczący przyjmie wniosek o przyszłe przedyskutowanie planu strategicznego na okres Wielkiej Bitwy.

— Wnoszę — powiedziała Amerie. — Został natychmiast przyjęty i poparty.

— Jeszcze coś nowego?

— Wnoszę o zamknięcie obrad — rzekł Stary Kawai. — Powinienem już być w łóżku.

— Popieram — rzekł Uwe, i posiedzenie Komitetu Kierowniczego zakończyło się. Wszyscy prócz Wodza Burkę powiedzieli Amerie dobranoc i znikli w ciemnościach na zewnątrz. Były sędzia wyciągnął w stronę zakonnicy nogę do zbadania.

— Po dłuższym czasie powiedziała:

— Nic więcej nie mogę dla ciebie zrobić, Peo. Gorące kąpiele i umiarkowana gimnastyka dla utrzymania elastyczności muskułów. W dniu zero mogę ci założyć blokadę bólu.

Machnął lekceważąco ręką.

— Zachowajmy ją dla kogoś, kto naprawdę będzie jej potrzebował.

— Jak chcesz.

Wyszli przed dom. W wiosce panowała cisza. Słychać było tylko delikatne brzęczenie owadów. Zbliżała się północ; księżyc jeszcze nie wzeszedł. Burkę zadarł głowę i przyglądał się gwiaździstej kopule nieba.

— Jest tam, tuż nad brzegiem kanionu — powiedział wskazując ręką.

— Co? — zapytała.

— Ach, zapomniałem, że niedawno przybyłaś, Amerie. Gwiazdozbiór, który nazwaliśmy Trąbką. Czy widzisz trójkątny wylot i cztery jasne gwiazdy tworzące prostą rurę? Zwróć szczególnie uwagę na gwiazdę w miejscu ustnika. To najważniejsza gwiazda na całym niebie, a przynajmniej dla Tanów i Firvulagow. W dniu, w którym będzie górować o północy nad Finiah i Wysokim Vrazlem, a pamiętaj, że to ich najstarsze osiedla, będzie to oznaczało początek pięciodniowej Wielkiej Bitwy.

— Jaka data?

— Według kalendarza naszego Środowiska: trzydziesty pierwszy października lub pierwszy listopada.

— Żartujesz!

— Bynajmniej. A kulminacja południowa, która następuje dokładnie sześć miesięcy później, wy– pada na Pierwszego Maja. Wtedy kosmici, Tanowie i Firvulagowie, mają drugie wielkie święto, lecz obchodzą je osobno: Wielką Ucztę Miłości. Mówią, że cieszy się ono szczególną popularnością wśród samic ich gatunku.

— To naprawdę bardzo dziwne — powiedziała Amerie. — Nie jestem etnologiem, ale te dwie daty…

— Wiem. I w naszych czasach nie było żadnego wytłumaczenia, ani astronomicznego ani jakiegokolwiek, dlaczego świętowano te właśnie dni, a nie inne o zbliżonych datach.

— Dopatrywanie się tu jakiegoś związku jest absurdalne.

— Och, z całą pewnością. — Twarz Indianina w świetle gwiazd miała nieprzenikniony wyraz.

— Pomyśl… sześć milionów lat.

— Czy wiesz, jakie znaczenie ma gwiazda wyznaczająca ustnik? To punkt odniesienia. Ich ojczysta galaktyka leży niemal dokładnie za nią.

— Och, Peo. O ile lat świetlnych?

— O wiele dalej niż sześć milionów. Więc w pewnym sensie ci nieszczęśnicy mają jeszcze dalej do domu niż my.

Skłonił się lekko i odszedł kulejąc, zostawiwszy ją samą pod gwiaździstym niebem.

7

— Przecież on nie jest niebieski! — oświadczyła Felicja. — Jest brązowy.

Sterująca łódką Madame wyminęła leżący na płyciźnie pniak.

— Brązowej barwie brak pewnej dystynkcji. Kompozytor chciał oddać piękno rzeki.

Przyglądająca się okolicy dziewczyna parsknęła pogardliwie.

— To miejsce nie jest warte wyróżnienia. Zbyt suche. Wygląda, jakby od miesięcy tu nie padało.

— Uklękła wyprostowana na dziobie łódki i przyglądała się łysym brązowym zboczom przez małą lunetę Madame. Tylko w suchych jarach i na nizinach przy samym Dunaju rosły kępy zieleni. Rzadko rozrzucone błękitnawe zagajniki wyglądały, jakby były pokryte kurzem. — Widzę parę małych stadek hipparionów i antylop — powiedziała po dłuższej chwili Felicja. — Wydaje się, że na wyżynie po lewej stronie nic innego nie żyje. Krateru ani śladu. W ogóle nic szczególnego poza tym małym wulkanem widzianym przez nas wczoraj. Nie przypuszczacie chyba, żebyśmy to mogli ominąć, prawda? Ta cholerna rzeka naprawdę płynie.

— Ryszard powie nam w południe.

Od chwili gdy oddział wynurzył się z Wodnych Jaskiń, prawie dwa dni temu, starsza pani i hokeistka płynęły w jednej łódce. Klaudiusz, Marta i Ryszard zajmowali drugą, płynącą o kilkadziesiąt metrów w przodzie po bystrym nurcie Jasnego Ystrollu. Pomimo suszy posuwali się bardzo szybko, ponieważ rzeka była zasilana w większości wodami z Alp, które błyszczały bielą daleko na południu. Zeszłej nocy wyciągnęli łodzie na zarośniętą żwirową łachę pośrodku rzeki, gdyż Straszydło przestrzegło ich przed nocowaniem na brzegu. W późniejszych godzinach, kiedy zbudziły ich śmiechy hien, byli mu za to wdzięczni. Klaudiusz powiedział im, że niektóre z plioceńskich gatunków hien miały wielkość dużych niedźwiedzi i były nie tylko padlinożercami, ale także pożerały żywą zdobycz.

Nawigację umożliwiała im jedna drogocenna mapa. Jeszcze podczas pobytu w Drzewie Ryszard odrysował istotne części trasy ze zblakłego, drogocennego egzemplarza plastykowej Kummerley und Frey Strassenkarte von Europa (Zweitausendjahrige Ausgabe), którą stęskniony członek Motłochu przechowywał jako największy swój skarb i pamiątkę przyszłych czasów. Stara mapa drogowa była niewyraźna i trudna do odczytania, Klaudiusz zaś ostrzegł Ryszarda, że zlewisko plioceńskiego Dunaju wkrótce znacznie się zmieni w epoce lodowej, gdy ogromne ilości gliny morenowej zostaną zmyte ze stoków Alp. Dopływy górnego Dunaju pokazane na mapie, w pliocenie muszą się znajdować zapewne w innych miejscach, natomiast łożysko wielkiej rzeki powinno leżeć bardziej na południe, poskręcane nie do poznania. Trudno się było spodziewać, że drogowskazy z Epoki Galaktycznej doprowadzą podróżników do krateru Ries. Ale nawet po sześciu milionach lat pozostawała niezmienna jedna cenna wskazówka starej mapy: dokładna odległość w kilometrach po równoleżniku od południka Wysokiego Vrazlu (alias Grand Ballon) do Ries (zaznaczonego na mapie jako przyszłe miasto Nórdlingen, leżące na przyszłej Ziemi w zwykłej, płaskodennej kotlinie). I niezależnie od tego, jakimi zakolami wił się Ystroll, musiał przecinać południk Ries. O ile Ryszard zdołał odczytać z rozpadającej się plastykowej mapy drogowej odległość, wynosiła ona w linii prostej dwieście sześćdziesiąt kilometrów, czyli trzy i pół stopnia długości wschodniej od „zerowego południka” Wysokiego Vrazlu.

Dokładny ręczny chronometr Ryszard nastawił ściśle w południe w Wysokim Vrazlu i starannie zbudował zaimprowizowany kwadrant do pomiarów kąta położenia Słońca. Każdego dnia w południe kwadrant wskazywał im lokalny czas, a różnica między nim i południem na południku zerowym odczytanym z chronometru była podstawą obliczenia długości geograficznej. Gdy osiągną przecięcie Dunaju z południkiem Ries, pozostanie im tylko pomaszerować prosto na północ, by dotrzeć do krateru…

1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 116
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)