Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]
Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]

Электронная книга - «Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]». Краткое содержание книги:

Środowisko Galaktyczne XXI wieku, zamieszkiwane przez uporządkowane i pokojowe międzygwiezdne społeczeństwo, nie było stosownym miejscem dla nieuleczalnych awanturników, ukrytych psychotyków czy bezwzględnych oszustów. Tak więc gdy na Ziemi odkryto jednokierunkowy tunel czasowy prowadzący w przeszłość odległą o sześć milionów lat, niedostosowani społecznie — zgłodniali przygód, romantyki nieznanego ludzie — zapragnęli życia wolnego od dławiących praw Środowiska. Każdy z nich poszukiwał szczęścia takiego, jakie sobie wyobrażał. Ale kto mógłby przewidzieć, co ich tam czeka
1 ... 99 100 101 102 103 104 105 106 107 ... 116
Перейти на страницу:

— Na co? — spytał cynicznie Ryszard. Po czym wraz z Martą wspięli się na drabinkę nie uszkodzonego samolotu, Ryszard otworzył prosty zamek luku i oboje zniknęli wewnątrz.

8

Przygotowanie latacza do lotu zabrało im trzy dni. Gdy tylko Ryszard zajrzał do wnętrza pierwszego egzemplarza, zrozumiał, że zaziemskie samoloty miały napęd grawomagnetyczny. Kabina pilotażu i przedział pasażerski trzydziestometrowego ptaka były wyposażone w zwykłe fotele, a nie przeciwprzeciążeniowe. Ergo: napęd „bezinercyjny”, powszechnie stosowany dla samolotów i podświetlnych statków kosmicznych Środowiska Galaktycznego, co pozwalało na prawie natychmiastowe przyśpieszanie i hamowanie, jakby nie istniała bezwładność grawitacyjna. Można więc było przypuszczać, że kosmici dobrali się do podstawowych sił wszechświata prawie identycznym sposobem „kolejki linowej”, jak to zrobili inżynierowie Środowiska. Ryszard i Marta ostrożnie otworzyli jeden z szesnastu modułów napędowych tego, co, jak mieli nadzieję, było generatorem czerpiącym ze strumienia energii kosmicznej; posłużyli się narzędziami znalezionymi w lataczu. Zauważyli z ulgą, że płynem wewnętrznym jest woda. Nie robiło więc różnicy, że szpeja generujące siatki rhopolowe składały się z koncentrycznych kul w kulach, a nie pakietowych płatków krystalicznych jak w analogicznym urządzeniu maszyn Środowiska; zasada i podstawy działania były takie same. Gdy generator zasili się dobrą, starą aquapura, obey statek prawie na pewno poleci.

Klaudiusz zmajstrował destylator i doglądał nieustannie wrzącego dekamolowego garnka, Marta zaś z Ryszardem kontrolowali obwody sterowania i starali się zrozumieć dziwaczny system regulacyjny środowiska wewnątrzstatkowego, zdolny do samoładowania się, gdy tylko do jego zasilacza wlano trochę wody. Po jednym dniu manipulowania przy nieziemskim systemie sterowniczym Ryszard poczuł się dość pewnie, by dalsze badania prowadzić samemu. Marta poświęciła się wyłącznie Włóczni. Ze względów bezpieczeństwa, bo w czasie prób naziemnych latacz mógłby eksplodować, choć wydawało się to mało prawdopodobne, obóz roboczy przeniesiono kilka kilometrów poniżej zbocza na płaską polankę wśród zarośli, gdzie ze ściany krateru wytryskiwało źródełko.

Wieczorem trzeciego dnia, gdy wszyscy zebrali się przy ognisku, Ryszard oznajmił, że starożytna maszyna jest gotowa do pierwszej próby.

— Zeskrobałem większość porostów, a z dysz wyciągnąłem wszystkie gniazda ptaków i owadów. Latacz wygląda prawie jak nowiutki, chociaż siedział tu tysiąc lat.

— A co z układem sterowniczym? — zapytał Klaudiusz. — Jesteś pewien, że wiesz, jak działa?

— Oczywiście, wyłączyłem wszystkie urządzenia reagujące na głos, bo nie znają mego języka. Ale instrumenty nawigacyjne są w większości graficzne, — więc mogę się nimi posługiwać. Altymetru nie potrafię odczytać, ale jest tam wysokościomierz radiowy i monitor pozycyjny, który to ślicznie pokazuje. A oczy, jakby nie było, wymyślono wcześniej niż komputery. Na numeryczne sterowanie zespołem napędowym nie ma nadziei. Ale przy każdym zegarze znajduje się układ trzech światełek dla idiotów: sinoniebieskie, bursztynowożółte i fioletowe, co oznacza: jazda, uwaga i pa-pa. Więc i z tym dam sobie radę. Największy problem jest ze skrzydłami. Dodanie skrzydeł do samolotu grawomagnetycznego to dziwaczny pomysł! Muszą być reliktem kulturowym. A może oni po prostu lubili szybować!

— Ryszardzie — szepnęła bez tchu Marta — zabierz mnie jutro ze sobą.

— Ależ, Marteczko… — zaczął.

Wmieszała się Madame:

— Nie możesz, Marto. Chociaż Ryszard jest pełen ufności, istnieje ryzyko.

— Ona ma rację — powiedział i wziął Martę za rękę, która mimo ciepłego wieczoru była lodowata. Światło ogniska rzucało bezlitosne cienie na zapadnięte policzki i oczy dziewczyny. — Gdy tylko go wypróbuję, zrobimy sobie rundkę. Obiecuję. Nie możemy, dziecinko, pozwolić, by ci się cokolwiek stało… A kto by wtedy poskładał tę diabelską pukawkę?

Marta przysunęła się do Ryszarda; patrzyła na ogień.

— Myślę, że Włócznia będzie działać. Zasilanie wykazuje połowę ładunku, co i tak jest wyjątkowe, a żaden z mikroukładów Włóczni nie poniósł najmniejszej szkody. Największa trudność polega na oczyszczeniu lufy i wymienieniu zniszczonego kabla. To szczęście, że w lataczu znaleźliśmy trochę części, które nadają się do Włóczni. Żeby skończyć i zmontować całość, potrzeba mi jeszcze jednego dnia, a potem możemy ją wypróbować i zacząć ćwiczyć.

— Jaką moc będzie to miało według ciebie? — zapytał Klaudiusz.

— Myślę, że jest kilka możliwości — odparła Marta. — Na najniższym wyłączniku nie ma bezpiecznika, więc musiał być używany do tej rytualnej walki. Sądzę, że wówczas jego moc odpowiadała mocy pistoletu świetlnego. Następne cztery wyłączniki, pod zamkiem, musiały służyć do celów specjalnych. Moc skrajnego w szeregu musi odpowiadać mocy przenośnej armaty fotonowej.

Ryszard zagwizdał.

— Sądzę, że nie powinniśmy tego wypróbowywać na maksimum, bo wtedy możemy zupełnie wyczerpać zasilacz — dodała Marta.

— Nie ma szans na powtórne naładowanie?

— spytał Ryszard.

— Nie umiem otworzyć zasilacza — powiedziała.

— Potrzeba do tego specjalnych narzędzi. Bałam się coś zmajstrować. Ze strzałem z najgrubszej rury musimy się wstrzymać aż do wojny.

Sękate gałęzie krzaków paliły się wydając żywiczny zapach, strzelając i rozsypując iskry, które trzeba było zadeptywać. W wypalonej suszą dżungli brzęczało tylko trochę owadów. Gdy będzie już zupełnie ciemno, te z ptaków i małych ssaków, które przeżyły, przyjdą do wodopoju przy źródle, więc Felicja i jej łuk’ zbiorą żniwo pożywienia na następny dzień.

Odezwała się jasnowłosa hokeistka:

— Grób Lugonna oczyściłam prawie do końca. Ani śladu naszyjnika Tylko Marta wyraziła żal z tego powodu.

Ryszard powiedział: — Jeśli powiedzie nam się w Finiah, będzie tego leżało ile wlezie. Nie będziemy musieli błagać królika, by nam dał. Wystarczy się schylić na polu bitwy i brać.

— O, tak — zgodziła się Felicja i westchnęła.

— Jak zamierzasz zamontować Włócznię, Ryszardzie? — zapytał Klaudiusz.

— Zupełnie sobie nie wyobrażam, jakbyśmy mogli zmajstrować mechanizm spustowy dla pilota, biorąc pod uwagę, że zostało nam mało czasu. Tak naprawdę, to mamy tylko jeden sposób, by się tym posługiwać. Ja będę utrzymywał samolot w locie wiszącym, a ktoś inny strzeli z armaty przez otwarty dolny luk. Myślę, że możemy powierzyć jednemu ze zbirów Wodza Burkę, żeby…

Starszy pan powiedział cichym głosem:

— Każdy egzopaleontolog wie, jak obsługiwać wielkie pukawki. Czy się domyślasz, w jaki sposób cięliśmy skały, by wydobyć okazy? W moich czasach porznąłem parę urwisk, nawet niekiedy przesuwałem góry, żeby dostać się do naprawdę pierwszorzędnych skamielin.

Ryszarda zatkało.

— Niech mnie diabli wezmą. Okay, angażuję cię. Będziemy mieli dwuosobową załogę.

— Trójosobową — wtrąciła się Madame. Będziecie mnie potrzebować do stworzenia metapsychicznej osłony dla latacza.

— Angeliko! — zaprotestował Klaudiusz.

— Nic się nie da zrobić — odparła. — Velteyn — i jego Latające Polowanie dzięki temu nie ujrzą was, gdy będziecie wisieć nad celem.

— Ty nie polecisz! — wybuchnął starszy pan.

1 ... 99 100 101 102 103 104 105 106 107 ... 116
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)