Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 158
Перейти на страницу:

— Słyszałam, że jesteś parem! — powiedziała. — Że jesteś Białym Duchem, dowódcą armii podziemnej! — Machnęła ręką. — Wszystkim mówię, że cię znałam, kiedy byłaś tylko nauczycielką matematyki!

Kelner przyniósł drinki i posiłek. Kiedy skończyli jeść i podano kawę, weszła czteroosobowa orkiestra Cree i zaczęła stroić instrumenty. Po plecach Suli przebiegł dreszcz niepokoju. Przypomniała sobie Cree w sklepie odzieżowym, tego, który pierwszy zwrócił się do niej jako do Białego Ducha. „Ty jesteś tamtą” — powiedział.

Cree z jego wspaniałym słuchem musiał rozpoznać jej głos z wideoklipów w „Bojowniku”. Teraz zastanawiała się, czy będzie śmiała odezwać się przy orkiestrze.

Dotknęła uda Casimira i nachyliła się do niego.

— Jesteś pewien, że nic nam nie grozi? — szepnęła.

Uśmiechnął się szeroko.

— Mam dwa zespoły ekstrakcyjne czekające na zewnątrz — powiedział. — Gdyby ktokolwiek nadszedł, wchodzą do walki. — Pocałował ją w ucho. — I mam zaplanowaną drogę ucieczki. Dokładnie tak jak mnie uczyłaś.

— Po wojnie okaże się, że klika Nabrzeża zdobyła mnóstwo niebezpiecznych umiejętności — zauważyła.

Orkiestra zaczęła grać. Obie pary weszły na parkiet i nerwowość Suli znikła. Położyła głowę na ramieniu Casimira i zamknęła oczy. Istniała teraz całkowicie w świecie doznań: muzyki, której rytm zgadzał się z biciem jej serca, bliskości rozkołysanego ciała Casimira, jego głębokiego, piżmowego zapachu. W szybszych tańcach z radością pozwoliła się prowadzić, tak jak to robił przez cały wieczór. Z milczącą powagą przyjmował tę odpowiedzialność. Cały czas patrzył na nią, tylko z rzadka odrywał spojrzenie swych czarnych oczu od jej twarzy.

Orkiestra ucichła. Brawa tancerzy zginęły w ogromnym, pustym pomieszczeniu. Casimir ujął dłoń Suli i poprowadził dziewczynę do stołu.

— Następny akt jest tylko dla ciebie — oznajmił.

Na scenę wstąpiła Terrańska kobieta w szeleszczącej burzy spódnic; twarz miała upudrowaną na biało, z wyjątkiem dwóch okrągłych uróżowanych plam wysoko na policzkach. Nosiła się jak wojownik: broda wysoko, oczy błyszczące władczą dumą.

Tancerka derivoo. Serce Suli zabiło i ścisnęła dłoń Casimira.

— Dziękuję — szepnęła.

Julien podniósł brew.

— Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, jakie to dla nas poświęcenie — powiedział.

Derivoo stała w plamie światła. Jeden z Cree zagrał akord i artystka zaczęła śpiewać. Jej silny głos opowiadał o namiętnej miłości, która miała stać się cierpieniem. Kochanek, który kiedyś ją uwielbiał, teraz zamienił się w kamień. Każda sylaba szarpała nerwy Suli, każde słowo parzyło. Śpiewaczka mówiła o zetknięciu się samotnego serca kobiety z Pustką, świadomego, że zwycięstwo Pustki jest z góry przesądzone.

Przez pół godziny samotny mocny głos stawiał czoła wszelkim okropnościom: smutkowi, izolacji, śmierci, utraconej miłości, gwałtowi, przerażeniu. W świecie derivoo nie było zmiłowania, ale nie było też rezygnacji. Derivoo dumnie weszła do królestwa śmierci i umarła, rzucając całemu światu pogardliwe wyzwanie.

Wykonanie było wspaniałe. Sula słuchała w milczącym zachwycie, w pewnych momentach biła brawo, aż paliły ją dłonie.

Nie mogła sobie wymarzyć niczego doskonalszego: słuchała tych pieśni akurat wtedy, gdy za chwilę miała desperacko postawić swoje życie na jedną kartę. Przypomniały jej, że jej własne życie jesttylko iskierką w ciemności, tak przelotną, że prawie nie ma znaczenia, czy zakończy się ono już teraz, czy później.

Na zakończenie występu derivoo zastygła na chwilę w pozie buntu, a potem odwróciła się i zniknęła w ciemności. Sula biła brawo i krzyczała, ale śpiewaczka wzgardziła pomysłem, że mogłaby bisować.

Sula odwróciła się do Casimira.

— To było wspaniałe — powiedziała.

— Owszem. — Ujął ją za rękę. — Obserwowałem cię cały czas. Nigdy nie widziałem ciebie takiego wyrazu twarzy.

— Zaśpiewaj w ten sposób — odparła — a znowu go ujrzysz. — Zwróciła się do Juliena i Veroniki. — Co o tym myślicie? — zapytała.

Veronika lekko wytrzeszczyła oczy.

— Nie mam pojęcia. Nigdy jeszcze nie widziałam derivoo na żywo.

Julien poluzował kołnierzyk.

— Dla mnie jest to trochę zbyt emocjonalne — odparł — ale to wspaniała wykonawczyni, przyznaję.

Obie pary rozstały się. Casimir i Sula wrócili do długiego samochodu z torminelskimi ochroniarzami i wyjechali z tej dzielnicy za pojazdami zespołu ekstrakcyjnego. Kiedy znaleźli się sami w mieszkaniu, pachnącym lawendowym olejkiem do kąpieli, Sula objęła Casimira i obdarzyła go długim, wdzięcznym pocałunkiem.

— To był najlepszy wieczór, jaki mogłam sobie wyobrazić — szepnęła.

Czuła przy sobie ciepło jego ciała.

— Chciałem ofiarować ci jedną specjalną noc, byś ją zapamiętała, zanim skończy się nasz wspólny czas.

Na jego słowa nerwy Suli zadrgały.

— Co masz na myśli?

Głęboki głos Casimira brzmiał tak, jakby coś mu przeszkadzało w gardle, ale jego słowa były doskonale logiczne.

— Jeśli nam się nie uda, nie będziemy mieli powodów do zmartwień, ponieważ prawdopodobnie przynajmniej jedno z nas zginie. A jeśli się uda, znowu staniesz się lady Sulą, a ja zostanę tym, kim jestem. Lady Sula żyje w zupełnie innym świecie niż ja. — Spróbował uśmiechnąć się. — Ale to w porządku. Jest tak, jak powinno być. Jestem, kim jestem, i nie mam prawa się skarżyć.

— To wcale nie musi tak być — zaprotestowała.

Casimir zaśmiał się.

— Co masz zamiar zrobić? — zapytał. — Przedstawić mnie swoim parowskim przyjaciołom? A kim ja dla nich będę? Egzotycznym zwierzątkiem domowym.

Sula cofnęła się, czuła, jak jej twarz twardnieje z gniewu.

— To nieprawda — oświadczyła.

W jego głosie pojawiła się nutka pogardy.

— Oczywiście, że to prawda. Jestem klikmenem. Dla mnie jedyny sposób, by dostać się do Górnego Miasta, to wkroczyć tam na czele walczącej armii.

Z jej serca wyrywały się gniewne słowa, ale w ostatniej chwili je powstrzymała. Nie zniszcz tego — pomyślała. W przeszłości rujnowałaś cudowne wieczory, i jeśli nie będziesz ostrożna, zrujnujesz również ten.

— Ja też walczę, żeby tam się dostać — powiedziała.

— Tak. I wiem, jak wiele musiało cię kosztować dojście tam, gdzie teraz jesteś.

Zachwiała się. Miała pewność, że Casimir dowiedział się o Caro Suli. W jaki sposób? — myślała gorączkowo.

— Co masz na myśli? — spytała szeptem.

— Tę noc, kiedy aresztowano Juliena. To przedstawienie, które odegrałaś w moim gabinecie, pokazując, że pod płaszczem jesteś naga. To, co zrobiłaś tamtej nocy kompletnie mną wstrząsnęło. — Wyciągnął chłodną dłoń i przeciągnął długim palcem po jej obnażonym ramieniu. — Nie zachowywałaś się już tak od tamtego czasu, ale nie musiałaś. Otrzymałaś to, co chciałaś: nie byłem obecny przy aresztowaniu Juliena, które zaaranżowałaś, by przeciągnąć starego Sergiusza na swoją stronę w tej wojnie.

Jej nerwy zmieniły się w lód.

— Kto jeszcze o tym wie? — spytała.

— Ja się zorientowałem, ponieważ byłem tam i widziałem, jak bardzo przekonujący spektakl odegrałaś, bym dał się na to złapać. Julien nigdy się tego nie domyśli, ale nie dam głowy, czy Sergius w końcu do tego nie dojdzie.

Sula głęboko odetchnęła. Kręciło jej się w głowie.

1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)