Wojna [Conventions of War - pl]
- Автор: Уильямс Уолтер Джон
- Год: 2006
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 83-7480-018-6
- Переводчик: Grazyna Grygiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:
Sula opuściła lornetkę i zastanawiała się, czy nie powinna się schować, czy w tej odległości od hotelu „Wielkie Przeznaczenie”, na tym otwartym tarasie grozi jej jakieś niebezpieczeństwo.
Wybuch nastąpił w trzech etapach, jeden po drugim. Najpierw był mocny huk, który zdawał się wprawiać świat w krótkie ciche odrętwienie, następnie wielkie uderzenie, które Sula odczuła jako wiatr dmący w twarz, a w końcu wielki ryk, który doszedł z granitowego serca Górnego Miasta. Olbrzymi pióropusz gruzu i kurzu wystrzelił z akropolu, połyskując w jaskrawym poranku.
To powinno obudzić Naksydów — pomyślała.
— Udało się! — Podniecony głos Spence słabo docierał przez ciągły hałas wciąż huczący w głowie Suli. — Zlikwidowaliśmy hotel „Wielkie Przeznaczenie”!
A wraz z nim jakichś sześciuset Naksydów średniego szczebla — pomyślała Sula. Naksydzkich oficerów Floty, oficjeli policyjnych, oficerów Legionu Prawomyślności, urzędników w ministerstwach rządowych…
Kiedy planowali tę operację, żartowała z Casimirem, że naksydzki rząd działałby sprawniej, gdyby wyeliminowano biurokratów średniego szczebla, ale wiedziała, że średnia warstwa to właśnie ci, których umiejętności są niezbędne do podtrzymywania działalności rządu. Zwierzchników awansowano przeważnie ze względu na koneksje rodzinne bądź polityczne, lecz średni poziom to byli ludzie, którzy sprawiali, że system funkcjonował.
— Kom, do Grzmotu. Dobra robota! Co się dzieje w hotelu „Imperialny”?
Nie jestem pewna — brzmiała odpowiedź. — Jesteśmy w wielkim obłoku kurzu. Meldunki, które otrzymałam, są dezorientujące, a nie mogę skontaktować się z operatorem spychacza.
Stopniowo zaczęły nadchodzić meldunki. Druga połowa operacji Grzmot nie szła dobrze. Spychacz zawisł na barierze, a kiedy próbował się uwolnić, jego kierowcę najwidoczniej zastrzelono. W każdym razie kierowca nie odpowiadał i przestał manewrować spychaczem. Spence wysłała spychacz z „Wielkiego Przeznaczenia”, by go wsparł, ale ogromna maszyna musiała okrążyć rozległą kupę gruzów z rozbitego hotelu i zgubiła się w obłoku kurzu. Samochód ze środkami wybuchowymi został poważnie ostrzelany przez strażników hotelowych, a kiedy podniósł się obłok kurzu z hotelu „Wielkie Przeznaczenie”, kierowca skorzystał z okazji i zwiał.
W końcu Spence kazała swoim ludziom ukryć się i zdetonowała samochód. Sama eksplozja okazała się spektakularna, ale „Imperialny” odniósł tylko powierzchowne szkody. Budynek został uszkodzony i wszystkie okna wybito, ale oceniono, że ofiar wśród wrogów było niewiele. Obłok szczątków był tylko bladym odbiciem gęstej chmury znad hotelu „Wielkie Przeznaczenie”.
Sula rozkazała Spence trzymać hotel pod ogniem. To przynajmniej przygwoździ Naksydów i uniemożliwi im dotarcie do posterunków awaryjnych.
— Cztery-dziewięć-jeden, tu Deszcz. — Spokojny głos Macnamary rozbrzmiewał w uszach Suli. — Okazało się, że działa antyprotonowe są już aktywne. Amunicja była zamknięta, ale otworzyłem pudła kluczami oficerów i teraz butle do antyprotonów są już załadowane do obu dział. Jesteśmy gotowi do strzelania.
Wspaniale — odpowiedziała. — Zlikwidujmy blokadę drogi.
Skierowała znowu lornetkę w dół, na bunkry pilnujące początku serpentyny, i zobaczyła, że wszyscystrażnicy patrzą w górę na olbrzymi połyskujący obłok, w który zmienili się ich towarzysze. Wtedy nastąpił głośny huk i część bliższego bunkra znikła w syczącym błysku, a strażnicy stojący w pobliżu zostali ciśnięci na ziemię.
Pamiętając, że wkoło lata mnóstwo bardzo szybkich neutronów i cząsteczek gamma, Sula cofnęła się od balustrady. Słyszała tylko dalsze salwy, które Macnamara pakował w stanowisko ogniowe, zamieniając je i naksydzkich strażników w cząstki elementarne i rozżarzoną szlakę. Niepohamowane poczucie sukcesu napełniło jej serce, kiedy zdała sobie sprawę, że właśnie padła ostatnia przeszkoda na drodze do powodzenia Projektu Daliang.
— Kom, do wszystkich jednostek! — zawołała. — Zacząć Powódź! Zacząć Powódź! Powtarzam: zacząć Powódź! Kom, wyślij.
Znowu doszła do balustrady. Nie musiała długo czekać, by konwój ciężarówek i samochodów wytoczył się z Dolnego Miasta ku zburzonej zaporze drogowej, wioząc pierwsze grupy bojowe, którym kazano przygotować się do szturmu więzień. Teraz przewodnicy poinformowali kierowców o ich prawdziwym celu i konwoje skierowały się długim, wąskim szlakiem ku Bramie Wyniesionych.
Sula obserwowała, jak pierwsze konwoje wspinają się na akropol; widziała jasne snopy czołowych świateł. A potem wróciła biegiem do domu i wysłała światu wiadomość.
„BOJOWNIK”
To wiadomość od Białego Ducha.
Dziś odzyskamy nasze miasto!
Od miesięcy czekaliśmy na powrót Floty na Zanshaa, by wyparła naksydzkich okupantów i przywróciła naszemu światu właściwy rząd.
Choć ten dzień jeszcze należy do przyszłości, nie ma potrzeby dłużej czekać. Od jakiegoś czasu budowaliśmy naszą siłę, zbieraliśmy broń i szkoliliśmy się. Nie potrzebujemy już Floty. Sami możemy wykonać to zadanie.
Wszystkie zespoły operacyjne, wszystkie komórki i grupy wzywa się obecnie do walki. Uderzajcie w rebeliantów wszędzie, gdzie ich znajdziecie! Atakujcie naksydzkich oficjeli, zabijajcie strażników, sabotujcie ich sprzęt!
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy podjąć działania przeciw rebelii, wiedzcie, że czas działań właśnie nadszedł. Jeśli masz pistolet, wykorzystaj go! Jeśli możesz uszkodzić jakiś sprzęt wroga, zrób to! Jeśli masz kamień, rzuć go! Miasto Zanshaamoże być nasze jużzakilka godzin!
Jeśli jesteś członkiem służb bezpieczeństwa, wysyłamy ci następujące ostrzeżenie. Uważaj, jak się dziś zachowujesz i do której strony się przyłączasz. Upewnij się, że to właściwa strona.
Wielu wrogów Naksydów nie należało do armii podziemnej, wielu nie ośmieliło się do niej zgłosić. Sula chciała, żeby wszyscy ci ludzie natychmiast zaczęli działać. Im więcej sygnałów alarmowych będzie brzęczało wokół naksydzkich uszu, tym lepiej.
A jeśli rzeczywiście ktoś był tak niemądry, że posłuchał jej rady i rzucał w Naksydów kamieniami, kule, które Naksydzi wystrzelą w odwecie, nie będą przynajmniej skierowane ani w nią samą, ani w jej towarzyszy.
Potrzebowali wszelkiej możliwej pomocy. Obliczała, że armia podziemna liczy sześć do siedmiu tysięcy lojalistów, a na planecie było nieco ponad osiemset milionów Naksydów. Przydadzą się wszyscy, których uda się zwerbować, choćby po to, by te proporcje były mniej absurdalne.
Zamiast zwykłych pięćdziesięciu tysięcy wysłała przez serwer Biura Akt milion egzemplarzy „Bojownika”. Podejrzewała, że wszyscy pracownicy Biura Akt mają teraz znacznie pilniejsze rzeczy do roboty niż obserwowanie, co robi serwer wysyłkowy.
Jak zwykle wyłączyła logowanie serwera, więc nie będzie zapisu, że jej wiadomości zostały wysłane. I jak zwykle dodała adres fałszywego węzła jako punkt wyjścia wiadomości.
Fałszywy węzeł mieścił się w Wielkim Azylu, masywnej, przykrytej kopułą konstrukcji na jednym z krańców Górnego Miasta. Z tego miejsca Shaa zarządzali swym imperium. To tak jakby sami Shaa wstali z martwych, by potępić Naksydów.
Dodała teraz Wielkich Panów do zdumiewającego zestawu swoich tożsamości z ostatnich kilku miesięcy: lady Sula, Biały Duch, Lucy Daubrac, Jill Durmanow, Gredel, dowódca zespołu znany jedynie jako 491. Pytanie, która osoba jest prawdziwa, było bezcelowe. Najważniejsze, że wszystkie zabijały Naksydów.