Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światy braci Strugackich - Czas uczniów
Światy braci Strugackich - Czas uczniów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światy braci Strugackich - Czas uczniów

Электронная книга - «Światy braci Strugackich - Czas uczniów». Краткое содержание книги:

Antologia opowiadań rosyjskich
Wybór: Andriej Czertkow
Borys Strugacki — „O problemie materializacji światów”
Siergiej Łukjanienko — „Krzątanina w czasie”
Ant Skałandis — „Druga próba”
Leonid Kudriawcew — „I myśliwy…”
Nikołaj Romanieckij — „Obarczeni szczęściem”
Wiaczesław Rybakow — „Trudno stać się bogiem”
Andriej Łazarczuk — „Wszystko w porządku”
Michaił Uspienski — „Smocze mleko”
Wadim Kazakow — „Lot nad żabim gniazdem”
Andriej Czertkow — „Nie umówione spotkania”
1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 137
Перейти на страницу:

— Wzrost o tysiąc sześćset procent od dwa tysiące dwudziestego do pięćdziesiątego roku, mniej więcej pięcioletni stabilny poziom z nieznacznymi rocznymi wahaniami, następnie wolny spadek do końca wieku aż do poziomu trzystu pięćdziesięciu procent…

— Czy to potwierdza naszą wersję?

— Możliwe. Ale są też inne wyjaśnienia.

— Wyjaśnienia są zawsze. Zwłaszcza wtedy, gdy produkuje je ktoś utalentowany.

Ala

Gorbowski wcale się nie zmienił: chyba nawet miał na sobie tę samą kurtkę — workowata, płócienna, nieokreślonego koloru, który żeby nie mylić odcieni, określa się jako szary. Uśmiech też był ten sam: nieco nieśmiały i radosny uśmiech człowieka, który zobaczył pięknego rzadkiego motyla wśród suchych liści…

— Dzień dobry, Leonidzie Andriejewiczu. — Ala wyciągnęła dłoń. — Jakże miło znowu pana widzieć!

— Witaj, Saszeńko. — Uparcie tak ją nazywał, jako jedyny. -Ileż to lat, co?

— Dziesięć — odpowiedziała. — Albo jedenaście. Lariska akurat skończyła trzy lata.

— To ta wysoka? — ze strachem zapytał Gorbowski, oglądając się. Lariska udawała, że w odległym kącie tarasu rozkoszuje się widokiem. Słuch miała jak górska kozica.

— Ta wysoka. — Ala skinęła głową. — Wstrętna, obrzydliwa, ciekawska żaba, której kiedyś ktoś przytrzaśnie ogon.

Lariska obejrzała się i pokazała język. Potem leniwie odepchnęła się od poręczy i poczłapała do pokoju, wymachując właśnie tym nie istniejącym ogonem.

— No po co pani tak mówi? — zmartwił się Gorbowski. — Niechby dziewczynka…

Ala niemal niezauważalnie pokręciła głową.

— Mark nie mógł przylecieć? — zapytała.

— Nie. Bez niego tam wszystko runie… jak zwykle. Przecież zna pani Marka. Koniecznie w centrum świata.

— Czy on panu… opowiedział?

— Próbował. Ciągle go ktoś odwoływał… ci, no… jak im tam… uczeni. Współpracownicy.

— Oczywiście. Przecież to Mark. Leonidzie Andriejewiczu, oczywiście opowiem to panu. To bardzo dziwna historia, ponieważ dzisiaj zaczęło się dziać ze mną coś dziwnego… I podejrzewam, że to tylko początek.

— Poczekaj, Saszeńko. Nie wyprzedzajmy faktów. Mark powiedział, że tego człowieka, Popowa, trzymają… podobno w izolacji?

— Tak. Najpierw to były aluzje, podejrzenia… Teraz jestem pewna. Ee… Leonidzie Andriejewiczu… — Nagle zaczęła się jąkać. — Co to jest projekt „Walhalla”?

— „Walhalla”? Proszę poczekać, to coś znajomego… Aha, to było dawno. Gdzieś w latach… tak, na pewno. W drugim dziesięcioleciu. Akurat w przeddzień skandalu w Massachusetts. Właściwie to było opracowanie dla tej maszyny. Dlaczego pani o to pyta?

— Zaraz… Co się stało na planecie Arka?

— To smutna opowieść, Saszeńko. Nawet nie bardzo chce mi się ją wspominać. Czy to ważne?

— Przecież Popowa powinien pan pamiętać właśnie z Arki?

— Ach, to o tego Popowa chodzi! Stas Popow, tak? Pamiętam, pewnie, że pamiętam! Na początku był bardzo nerwowy… Na planecie Arka wykryto niehumanoidalną cywilizację, która wychowała ludzkie dziecko. Nie nagłaśniano tego, chociaż informacja nie była utajniana. Ta podstawowa cywilizacja nie dążyła do kontaktu, a z chłopcem podtrzymywano łączność ze stacji orbitalnej… chyba z siedem lat, jeśli mnie pamięć nie zawodzi. Właśnie Popów kontaktował się z chłopcem, co się rozwinęło w przyjaźń. A potem doszło do tragedii: stacja była zacumowana do starego satelity Wędrowców, który nieoczekiwanie zawinął wokół siebie przestrzeń. Straciliśmy pół roku, aby się do niego przebić, ale na stacji nie było nikogo. Znaleźliśmy zaklejone przejście do innej przestrzeni. Wędrowcy wykorzystywali takie przejście na planecie Nadzieja. Nie potrafiliśmy zrozumieć…

— A Popów zniknął?

— Tak. Jeśli to jest ten sam Popow…

— Ten, Leonidzie Andriejewiczu.

— To znaczy, że był u Wędrowców. U prawdziwych, żywych, aktywnych Wędrowców. A to już jest ciekawe.

— Ale przecież ktoś o tym wie! Ktoś zorganizował jego ochronę, to zamknięcie…

— Punkt „Wiatr”. Saszeńko, ciągle mi się wydaje, że pani… jak by to powiedzieć… przesadza. Jakie to zamknięcie?

— Niech pan to nazywa, jak chce. Ale Popow nie jest wolny. Nie może porzucić tego miejsca i strzegą go. A co to jest „Walhalla”?

— Kolejna próba osiągnięcia nieśmiertelności. Tworzenie programowych kopii ludzkich świadomości i wprowadzanie ich do pamięci maszyn. Do programowej kopii świata…

— I co?

— Badania końcu zamrożono jako etycznie niejednoznaczne. Maszyny zresztą też nie uruchomiono.

— A pamięta pan, kto pracował nad tym projektem?

— Och, nie, Saszeńko. Tyle lat minęło… Ale przecież może to pani sprawdzić w BPI.

— Tam tego nie ma.

— Czyżby potrzebny był dostęp?

— Nie. Po prostu nie ma na ten temat najmniejszej wzmianki. Jest agencja Walhalla, ale to turystyka. Jest ruch Walhalla, bojownicy o eutanazję. Ale nie ma niczego związanego z cybernetyką.

— Dziwne… Sasza, zacznijmy od rzeczy najprostszych. Polecimy do tego punktu. Zaraz poślę pytanie do Akademii… Popow chciał, żeby wysyłać mu książki na ich adres?

— Tak. Do Akademii.

— No to spróbujemy… Gdzie jest łączność?

— Leonidzie Andriejewiczu! Ale jak to jest w ogóle możliwe? Jak?

— Saszeńko, Saszeńko! Pamięta pani, jak się spotkaliśmy po raz pierwszy? Wtedy, na Tęczy?

— Pamiętam, kradłam energię…

— Właśnie, a pyta pani… — Uśmiechnął się smutno, odwrócił i ruszył do wyjścia. W progu zatrzymał się. — Proszę się pakować, Saszeńko. Za pół godzinki wylatujemy. Zobaczymy, jak tam Popow sobie mieszka, będzie miał gości…

Stas

Mimo wszystko nie wyszliśmy na zewnątrz. Merlin sam zaprowadził mnie do niedużego pokoju w kształcie walca, gdzie stało polowe łóżko pneumatyczne i takiż fotel. Z jantarynowych lamperii sączyło się równe, wieczne światło. Było tu jakoś szczególnie goło i nieprzytulnie: ściany te w zasadzie nie były przeznaczone dla człowieka. Prócz tego dźwięczało we mnie jakieś echo przeszłości, zapomnianej na amen, z korzeniami, ale cienie, ale echo, ale zapachy uczepiły się czegoś i teraz wyciągały coś, jakby za pomocą pajęczynek czy włókienek, z niczego, z pustki i szarego drobniutkiego pyłu spopielonej pamięci… Wiedziałem, że i tak niczego sobie nie przypomnę. Stronica została wyrwana.

Przeklęty jantaryn.

Usiadłem, wstałem, położyłem się. Znowu wstałem. Nie miałem pojęcia, co ze sobą robić.

Dziwne. Nawet nie odczuwałem, że dowiedziałem się czegoś nowego. Możliwe, że wiedziałem to wszystko wcześniej, ale nie przywiązywałem do tego znaczenia.

Podejrzewam, że nie ostatni raz się zdziwiłem.

Wieczorem ma przylecieć sam przywódca podziemia… No, no…

Ktoś zastukał do drzwi.

— Wejść — powiedziałem. To był Eryk.

— Stas, mogę trochę posiedzieć u ciebie? — Wyglądał jak wykąpany w zimnej wodzie dumny kot.

— Wal śmiało — rzekłem. — Wątpliwości? — Nie mogę strawić…

— Wyobrażam sobie.

— A ty co, od razu?

— Ja to inna historia. Mam tu dużo zapakowane. — Dotknąłem brwi i odruchowo zmarszczyłem się. Myślałem, że od razu poczuję ból. Ale bólu oczywiście nie było. — Dużo nowego to oni mi powiedzieć nie mogli. Tylko poprzesuwali akcenty.

1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)