Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 135
Перейти на страницу:

– Na tak prymitywnym poziomie faktycznie nie ma sensu.

– W takim razie pomówmy otwarcie. Co to za brednie z atakiem na pański dom?

– To nie brednie, Maccord. Mój dom został zniszczony.

– My tego nie zrobiliśmy.

– Fangowie?

Maccord popatrzył na przezroczysty blat biurka; zobaczyłem biegnące po nim błyszczące zielone linijki.

– Na poziomie naszych detektorów pan nie kłamie. Albo sądzi pan, że mówi prawdę. Przeniknięcie Fangów na Somata jest niemożliwe, zapewniam pana. W hiperprzestrzeni istnieje pewna bariera… wyrzuca w rzeczywisty kosmos dowolne ciała nadchodzące od strony Fangów.

– Jakie „strony” w kosmosie ma pan na myśli, Maccord? – zapytałem złośliwie. – A skoro już o tym mowa, to skąd pan wie, czy Fangowie nie mają swojej bazy w ziemskiej strefie wpływu?

Rajmund skinął głową i nieoczekiwanie powiedział:

– Siergiej, na pewno uraziło pana moje naleganie. Rozmowa o współpracy nie ma już sensu, prawda?

– Nie – powiedziałem, sam zdumiony swoimi słowami. – Nie jestem obrażony. Możliwe, że to robota waszych sensów, ale nie mam do pana pretensji. Wydaje mi się, że teraz to pan jest w panice.

– Tak. I dlatego chwytam się sprawdzonych plików.

Pierwszy żargonowy zwrot XXII wieku, który właśnie usłyszałem od Maccorda, był dość zabawny. I dość obrazi i wy, czego komandor raczej nie podejrzewał.

– Czemu tak się pan do mnie przyczepił, Rajmundzie? Po co wciąga pan człowieka pierwotnego do swoich operacji?

– Dlatego że jest pan księciem z planety Tar. I jeśli wszystko pójdzie dobrze, zostanie pan imperatorem.

– Tar jest dla was taki ważny?

– Tak. Leży w strategicznie ważnym rejonie. Na granicy z Fangami. Na ostrzu igły wycelowanej w centrum ich federacji.

– Stąd nazwa?

– Owszem. Operacja „Igła”. Jeśli Tar, przy wsparciu planet sojuszniczych, które gwarantujemy, rozpocznie działania wojskowe, Fangowie zostaną zmuszeni do walki na dwa fronty. Prawie na pewno zdołają powstrzymać nacisk chronokolonii. Ale uderzenie ziemskiej floty ich zniszczy.

– Proste jak w schematach Biglera… – wymamrotałem.

– Jakich schematach?

Uśmiechnąłem się.

– Nieważne… W wieku XX był taki niedoceniony dowódca. Maccord, nie interesują mnie strategiczne plany Ziemi. Nie wykluczam, że mówi pan prawdę. Możliwe też, że chce pan wciągnąć chronokolonie i Fangów do jednej maszynki do mięsa. A wy będziecie sobie siedzieć z boku, poza barierą hiperprzestrzeni. Przy okazji, nie wiedziałem o jej istnieniu.

– Niewiele osób o niej wie, nawet na Ziemi. Ale Fangowie wiedzą… dwie ich eskadry zostały cofnięte miesiąc temu ze skoku do Ziemi. Myślę, że kapitanowie statków bardzo się zdziwili… że zdążyli się zdziwić.

– Co się z nimi stało?

– Strefa, gdzie bariera wyrzuca statki, jest patrolowana przez naszą eskadrę i dodatkowo naszpikowana automatycznymi stacjami bojowymi. Jeszcze żaden z wrogich statków nie uciekł.

– Maccord, rozmawiając ze mną, musi pan brać jedno pod uwagę: nie mam pojęcia o historii konfliktu Ziemia-Fang. I wcale nie jestem przekonany, że Ziemianie to ci „dobrzy”.

Chyba udało mi się go zdziwić. Aż klasnął w ręce, oburzony i stropiony.

– Siergiej, Ziemia to pańska ojczyzna!

– Kiedyś moją ojczyzną był Związek Radziecki. Walczyłem o nią. Wystarczy mi jeden ślepy patriotyzm w życiu.

– Ale przecież może pan poznać całą historię konfliktu. Mógł się pan dowiedzieć jeszcze na Somacie, przecież macie stację hiperłączności.

– Mieliśmy. Zniszczyliście mój dom.

– Znowu? Gdy księżniczka Terry zgodziła się polecieć z nami na Ziemię, zostawiliśmy w domu ochronę, a na orbicie Somata statek patrolowy, który co godzina wysyłał informacje, że wszystko w porządku. Chce się pan z nim połączyć?

– Gdy przyszedłem do mojego domu, zastałem zgliszcza… – zacząłem wpadać w złość. – Roboty ochronne otworzyły do mnie ogień. W domu nie było nic prócz śladów pogromu!

– Nasze roboty nie mogą strzelać do ludzi! Nawet w obronie własnej! Jest pan pewien tego, co pan mówi?

– Jestem pewien tego, że gdyby nie generator pola, byłbym już garstką popiołu.

– Siergiej, to pomyłka… – Rajmund przesunął ręką po stole, naciskając niewidoczne sensory. – Zaraz połączę się ze statkiem patrolowym. Gdyby roboty do pana strzelały, żaden generator pola by panu nie pomógł. Przecież miał pan model standardowy z tego statku, który zabrał pan ze Świątyni? – Tak.

– To zabawka w porównaniu z mocą ogniową robotów bojowych. A oto odpowiedź ze statku. Daję łączność.

Usłyszałem cienki przerywany pisk, a po chwili przerwy spokojny głos:

– Statek patrolowy Somat-1. Łączność pozaplanowa. Melduję: nie stwierdzono przeniknięcia wrogich statków w granice ochranianej strefy. Obiekt na planecie nie łączył się z nami. Roboty ochronne na planecie funkcjonują normalnie. Czekam na polecenia.

– Proszę to wyłączyć – powiedziałem i dorzuciłem złośliwie: – Komandorze, niech pan poleci na Somata i zerknie, co się tam stało. Albo proszę posłać któregoś ze swoich… operacyjniaków. Ale niech pan nie liczy, że na orbicie nadal jest pański Somat-1.

– Za pół godziny będziemy mieli kompletne dane – odparł Rajmund. – Jeśli pańskie słowa znajdą potwierdzenie… poczekajmy.

Skinąłem głową.

– Jeszcze jedna prośba, Siergiej. Jeśli na Somacie doszło do starcia z Fangami, to nie wykluczam ich przeniknięcia na Ziemię. W takim razie musimy poznać szczegóły wydarzeń.

– Opowiem wszystko, co pamiętam.

– Nie w tym rzecz. Proszę o zgodę na skanowanie pamięci. – A jeśli odmówię? – spytałem cicho. – Zawleczecie mnie siłą?

– Nie. Stosunki z Tarem są dla nas ważniejsze. – Maccord odwrócił się i dodał półgłosem: – A przynajmniej taka panuje obecnie opinia. Nikt nie zmusi pana do skanowania pamięci. Obiecuję. Mogę jedynie prosić pana o pomoc.

– Skanowanie jest niebezpieczne?

– Nie. Sam przechodziłem je dziesiątki razy, gdy byłem oficerem operacyjnym. Pana przyjaciel, Lans, również, o ile mi wiadomo.

Milczałem przez kilka sekund. W końcu zapytałem: – A jeśli odmówię? Skanowania, udziału w operacji „Igła”, każdej współpracy? Czy to coś zmieni?

– Taktykę przyszłej wojny.

– Sądzi pan, że jest nieunikniona? O ile wiem, zimna wojna nie musi przejść w gorącą.

Siergiej, dwa dni temu Fangowie porwali w kosmosie pasażerski liniowiec z dziećmi. Dla nas to znaczy bardzo wiele. W ubiegłym stuleciu Ziemia przeszła genetyczną katastrofę, która trwała kilka dziesięcioleci. Wówczas zaledwie kilka procent dzieci rodziło się w zwykły sposób, pozostałe hodowano sztucznie. Odcisnęło to piętno na nas wszystkich… bardzo silne piętno. Pojawił się swego rodzaju kult dziecka, kult rodziny. Teraz genotypy już skorygowano, ale psychika ludzi nie uległa zmianie. Nikt nie wybaczy Fangom śmierci dzieci. Jeśli ogłosimy, co się stało, wojna wybuchnie natychmiast… Maccord zabębnił palcami po stole i podniósł głos.

– Dlatego odizolowaliśmy rodziców zaginionych dzieci. Poddaliśmy kwarantannie wszystkich, którzy wiedzieli o losie liniowca, a mogliby nie dochować tajemnicy. Ale to środek tymczasowy, jedynie odsuwający rozpoczęcie wojny. Mamy dwa lub trzy tygodnie, i to jedynie pod warunkiem że nie zbuntują się moi komandosi. Potem poleje się krew… czerwona i żółta.

– Fangowie mają żółtą krew?

– Tak. Bursztynowożółtą.

Milczałem. Wszystko mi jedno, jaki mają kolor krwi. Liniowiec z dziećmi i psychika XXII wieku to też nie moje problemy. Planeta Somat… albo, jeśli zechcemy, Tar… może ogłosić neutralność. A wy się zabijajcie…

– Jest pan pewien, że dzieci zginęły, Rajmund?

1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)