Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
Randall nie miał już teraz dostępu do próbnego wydruku, a wydawców nie było w mieście, ale przypomniał sobie, co mówił mu Knight. Profesor Jeffries miał egzemplarz w swojej aktówce.
Angielski teolog z ochotą zgodził się mu pomóc i Randall opuścił jego gabinet z przetłumaczonym wersem: „I Pan nasz, uciekając z Rzymu wraz z uczniami, przemierzył tej nocy żyzne pola jeziora Fucinus, które zostało osuszone przez cesarza Klaudiusza i było uprawiane przez Rzymian".
Zwyczajne, nieskomplikowane zdanie.
Gdzież tu było miejsce na „fatalny błąd", o którym mówił Bogardus?
Żydzi zostali wypędzeni z Rzymu w roku czterdziestym dziewiątym i Jezus wyszedł razem z nimi. Według Jakuba był to ostatni rok jego życia. Co się tu mogło nie zgadzać?
Randall zaangażował do poszukiwań Elwina Alexandra i Jessicę Taylor, nie mówiąc im, o co konkretnie chodzi. Kazał zebrać wszelkie materiały na temat rządów cesarza Klaudiusza, wypędzenia Żydów z Rzymu w roku czterdziestym dziewiątym oraz żyznych pól pod miastem, leżących na terenie osuszonego jeziora Fucinus. Jego pracownicy przewertowali pisma starożytnych – Tacyta, Swetoniusza i Kasjusza Diona, a także nowożytnych historyków, przed Gibbonem i po nim. Wkrótce zjawili się u niego z fotokopiami znalezionych materiałów.
Randall przedzierał się bezradnie przez te wszystkie teksty, gdy nagle rzuciła mu się w oczy data, w jednej chwili zrozumiał, o jakim to fatalnym błędzie mówił Bogardus.
Jezioro Fucinus leżało w górskiej kotlinie Apeninów Środko wy eh i nie miało odpływu. Podczas nawiedzających te tereny deszczów regularnie wylewało i zamieniało okolicę w mokradła. Cesarz Klaudiusz kazał swoim inżynierom osuszyć jezioro. Zadanie okazało się wyjątkowo trudne. Trzeba było przebić się czterokilometrowym tunelem przez góry, by odprowadzić wodę do rzeki Ciris. Klaudiusz zatrudnił trzydzieści tysięcy robotników, którzy przez dziesięć lat drążyli tunel i w końcu wody jeziora Fucinus spłynęły do rzeki, a jego nieckę przekształcono w żyzne pola.
Według Jakuba Jezus wędrował przez te pola w roku czterdziestym dziewiątym.
Według rzymskich historyków jezioro zostało osuszone dopiero w roku pięćdziesiątym drugim.
Oto był błąd znaleziony przez Bogardusa.
Jezus szedł przez osuszone jezioro w roku czterdziestym dziewiątym, choć wówczas jeszcze było pełne wody i zostało z niej opróżnione dopiero trzy lata po jego śmierci.
Prawdopodobnie nikt nie zwróciłby uwagi na tę niezgodność, tak jak nikt nie zwrócił na nią uwagi do tej pory poza holenderskim bibliotekarzem. Jeżeli jednak ktoś to wyciągnie na światło dzienne i nada sprawie rozgłos, ludzie będą zdezorientowani, tak jak zdezorientowany był w tej chwili Steve Randall.
Musiało istnieć wyjaśnienie tej pomyłki.
Odezwała się telefonistka z drukarni:
– Pan Wheeler został powiadomiony i już idzie do aparatu. Po chwili w słuchawce zadudnił tubalny głos George'a L.
Wheelera.
– Halo! Czy to ty, Steve?
– Tak, George, musiałem…
– Wyciągnęli mnie z ważnego zebrania, powiedzieli, że to bardzo pilna sprawa. Co jest takie cholernie ważne? Dlaczego nie może poczekać, aż wrócę?
– Bo nie może, George – odparł Randall, niespeszony jego poirytowaniem. – Mamy poważny problem.
– Jeżeli chodzi o kampanię…
– Chodzi o cały projekt, George, o Biblię. Będę się streszczał. Wczoraj spotkałem się z Maertinem de Vroome'em.
– Co? Widziałeś się z de Vroome'em?
– Tak. Posłał po mnie, więc poszedłem. Z ciekawości.
– To niebezpieczna ciekawość. I czego on chciał?
– Później ci opowiem. Teraz najważniejsze…
– Posłuchaj, Steve, porozmawiajmy o tym jutro, co? – W głosie Wheelera czuło się napięcie. – Muszę wracać na spotkanie, wszyscy wydawcy są u Henniga. Mamy twardy orzech do zgryzienia. Jutro…
– Wiem wszystko o tym twoim orzechu, George – przerwał mu Randall. – Odkryłem, że Plummer i de Vroome szantażują Henniga. Mają dowody, że palił książki jako faszysta w tysiąc dziewięćset trzydziestym trzecim roku.
W słuchawce rozległ się stłumiony okrzyk zaskoczenia.
– Skąd to wiesz? – zapytał Wheeler.
– Od de Vroome'a.
– A to sukinsyn.
– I co zamierzacie z tym zrobić? – zapytał Randall.
– Jeszcze nie wiemy. De Vroome ma negatywy, ale zdjęcia mogą kłamać, w każdym razie w tym wypadku zniekształcają prawdę. Karl Hennig był wtedy prawie dzieckiem, dopiero zaczął liceum, on to traktował jako wygłupy i po prostu przyłączył się do zabawy. Który chłopak nie chciałby spalić swoich szkolnych książek? Hennig nie był nazistą, nie należał do Hitlerjugend, nic z tych rzeczy. Ale jeżeli to się wydostanie na zewnątrz, zaczną z tego robić sensację… ty jesteś specem od reklamy, Steve, więc wiesz.
– Byłoby kiepsko. Mogłoby zaszkodzić sprzedaży.
– No więc nie wydostanie się – rzekł sucho Wheeler. – Mamy kilka pomysłów, jak ich uciszyć, a już na pewno nie zapłacimy de Vroome'owi. Nie ujawnimy naszej tajemnicy niezależnie od wszystkiego.
– Właśnie dlatego dzwonię, George – powiedział Randall. – Odkryłem podobną historię tutaj, w Krasnapolskym, i chcę wiedzieć…
– Jaką historię? Co znowu się dzieje?
Randall opowiedział mu w skrócie, jak dzięki spotkaniu z de Vroome'em poznał tożsamość zdrajcy w zespole.
– Kto to jest? – warknął Wheeler.
– Nasz bibliotekarz, Hans Bogardus. Rozmawiałem z nim przed godziną i do wszystkiego się przyznał. Przekazywał informacje…
– Jest zwolniony! Powiedziałeś mu to?
– Jeszcze nie, George. Posłuchaj…
– To idź i powiedz mu to natychmiast. Powiedz, że to decyzja profesora Deichhardta i moja. Niech Heldering pójdzie do niego ze swoimi ludźmi i niech go wywalą na zbity pysk.
– To nie jest takie proste, George. Dlatego dzwonię.
– To znaczy?
– Bogardus uważa, że ma na nas haka. Twierdzi, że znalazł dowód na podważenie autentyczności Ewangelii Jakuba. Jeżeli spróbujemy go wyrzucić, ujawni wszystko Plummerowi… oni są parą, George, taka jest prawda… i wtedy będzie po nas, tak powiedział.
– Co ty, u diabła, wygadujesz, Steve? Jaki znów dowód? Randall przeczytał mu ze swoich notatek fragment dotyczący jeziora Fucinus i powiedział o niezgodności dat.
– To idiotyzm! – wybuchnął Wheeler. – Mamy najlepszych specjalistów na świecie, od datowania węglem, od analizy tekstów, od aramejskiego, od historii starożytnej. Przecież to lata pracy, Steve. Każda linijka, każde słowo w tekście Jakuba było oglądane pod lupą, i to nie raz, przez najtęższe głowy i najbystrzejsze oczy. Wszyscy jak jeden mąż potwierdzili autentyczność tego odkrycia, Steve. Kto by słuchał jakiegoś szurniętego bibliotekarza, któremu się wydaje, że znalazł błąd?
– Pewnie, że nikt nie będzie słuchał bibliotekarza, George, ale cały świat wysłucha pastora Maertina de Vroome'a, jeżeli on się o tym dowie.
– Nie dowie się, bo nie ma sprawy. Nie ma żadnego błędu. Znalezisko Montiego jest autentyczne. Biblia jest nie do ruszenia.
– A jak wyjaśnisz to, że w nowej Biblii Jezus idzie po osuszonym jeziorze trzy lata przed jego osuszeniem?
– Jestem przekonany, że to Bogardusowi coś się pomyliło albo ty coś pokręciłeś. To nie ulega kwestii. No, ale dobrze, żeby cię uspokoić, przeczytaj mi to jeszcze raz. Zaczekaj, wezmę jakąś kartkę i długopis. No, czytaj te bzdury, Steve.
Randall przeczytał powoli. Kiedy skończył, Wheeler powiedział:
– Dziękuję, Steve. Pokażę to pozostałym, ale niczego się nie spodziewaj. Po prostu zapomnij o sprawie i rób dalej swoje. Mamy tu poważniejszy problem do rozwiązania.