Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
– A więc po pańskim przybyciu do Amsterdamu zgłosił się do pana ktoś inny niż Cedric Plummer – sprowadził go na ziemię Randall.
– Tak, ktoś, kto znał dobrze moją sytuację życiową. Ta osoba zasugerowała mi, że może znajdzie się sposób na zdobycie pieniędzy, które mi się słusznie należały. Odmówiłem. Nie potrafiłem zawieść waszego zaufania. Nie potrafiłem stać się drugim Rogerem Casementem*.
* irlandzki nacjonalista, który podczas pierwszej wojny światowej zdradził Wielką Brytanię, upatrując we współpracy z Niemcami szansy na niepodległość Irlandii.
W ciągu kilku pierwszych dni po przyjeździe nabrałem zwyczaju kopiowania wszelkich dokumentów, które trafiły mi do rąk. Słuchałem uważnie wszystkiego, co mogłem usłyszeć, i potajemnie sporządzałem z tego notatki. Nie zrobiłem jednak nic, dopóki ten ktoś znów się. do mnie nie zwrócił. Chciałem wiedzieć, ile będą warte moje usługi. W zamian zostałem zapytany, co mogę zaoferować. Przekazałem więc tej osobie mój niewielki zbiór skopiowanych dokumentów i zaraz potem przedstawiono mi Plummera, który poinformował mnie łaskawie, że moje zdobycze im się przydadzą.
– Czy to wtedy właśnie poznali datę naszej konferencji prasowej w Pałacu Królewskim i plan transmitowania jej przez satelitę?
– Tak. Plummer powiedział jednak, że to im nie wystarczy. Chcieli, żebym w dalszym ciągu przekazywał informacje, ale najważniejsze było dla nich zdobycie egzemplarza nowej Biblii, a przynajmniej jej nowych części, czyli tekstów Petroniusza i Jakuba, przy których pracowałem, lecz nie znałem ich w całości. Plummer powiedział, że mogą otrzymać te materiały jeszcze inną drogą, ale…
– Hennig – mruknął Randall.
– Co takiego?
– Nieważne. Proszę mówić.
– Powiedział, że nie mogą ryzykować i chcą mieć podwójną pewność. Potem wymienił cenę i to mnie zbiło z nóg. Taka kwota mogła rozwiązać wszystkie moje problemy. Nie byłem w stanie się oprzeć. Zgodziłem się zdobyć dla nich nową Biblię, a przynajmniej te nowe rozdziały. Obiecałem im to dostarczyć właśnie do wczoraj.
Randall oniemiał ze zdumienia.
– Jak pan mógł coś takiego obiecać? – zapytał. – Przecież wydrukowane egzemplarze są w drukarni pod kluczem, a próbne odbitki w sejfie w Krasnapolskym.
– Nie tak do końca. – Florian Knight pokiwał przecząco palcem. – Nie odstępujmy jednak od chronologii. Próbowałem zdobyć egzemplarz nowej Biblii przedwczoraj, ale bez powodzenia. Chciałem jakoś ułagodzić moich… mojego kontrahenta i dowieść swej dobrej woli, więc przekazałem mu to, co jeszcze się dało, między innymi tę pańską notatkę-pułapkę.
– Rozumiem.
– Oczywiście to ich nie zadowoliło. Chcieli Biblii i niczego innego. Byłem przekonany, że zdobędę egzemplarz wczorajszego wieczoru.
– Ale się nie udało – rzekł Randall.
– Wprost przeciwnie. Udało się w pełni – odparł Knight. Randall nachylił się ku niemu.
– Zdobył pan Międzynarodowy Nowy Testament?
– Nie bez pewnych trudności. Musi pan wiedzieć, że nie wszystkie próbne wydruki znajdują się w sejfie. Własny egzemplarz ma na przykład każdy z głównych teologów, wśród nich profesor Jeffries. Proszę pamiętać, że wciąż pozostaję z nim w dość bliskich stosunkach. Mogę wchodzić do jego pokoju i korzystać z księgozbioru. Wiedziałem, że trzyma swój egzemplarz w aktówce zamykanej na zamek z szyfrem. Jeffries jest roztargniony i wszystko sobie zapisuje. Przeszukałem jego pokój i znalazłem ten numer. Nauczyłem się go na pamięć. Wczoraj wieczorem Jeffries wyszedł do miasta i wtedy zakradłem się do jego pokoju, otworzyłem aktówkę i wyjąłem próbną odbitkę Międzynarodowego Nowego Testamentu. Wyniosłem ją z hotelu i zrobiłem w zakładzie na mieście fotokopie stron z przekładami Pergaminu Petroniusza i Ewangelii świętego Jakuba. Potem zaniosłem odbitki na miejsce, zamknąłem teczkę i wróciłem do siebie z fotokopiami.
– Przekazał je pan tamtym? – zapytał Randall i czekał na odpowiedź, wstrzymując oddech.
Knight pokręcił głową.
– Byłem tego bliski – odparł. – Chciałem od razu zadzwonić do mojego łącznika, przekazać im teksty jeszcze tego wieczoru i zainkasować trzydzieści srebrników. No, ale wie pan, jestem, kim jestem, przede wszystkim naukowcem, ciekawskim naukowcem, a nie człowiekiem interesu. Nie mogłem się oprzeć chęci przeczytania Ewangelii Jakuba.
– Przeczytał ją pan – powiedział powoli Randall – i co się potem wydarzyło?
– Cud – odparł po prostu Knight.
– Co takiego?
– Moje spotkanie z Panem Jezusem i cud, który się potem stał. Gdyby pan znał mnie lepiej, panie Randall, wiedziałby pan, że wcale nie jestem głęboko wierzący. Patrzyłem zawsze na Chrystusa i na jego działalność obiektywnie, jako naukowiec. Nigdy tak naprawdę nie wpuściłem go do serca, nie zbliżyłem się do niego. Ale wczoraj przeczytałem Jakuba, a potem siedziałem na łóżku jak teraz i płakałem. Po raz pierwszy zobaczyłem Jezusa tak po prostu, po raz pierwszy poczułem jego współczucie. Doznałem największego poruszenia emocjonalnego w moim życiu. Czy potrafi pan to zrozumieć?
Randall pokiwał w milczeniu głową.
– Położyłem się na łóżku i zamknąłem oczy – mówił Knight z narastającą ekscytacją. – Przepełniała mnie miłość do Chrystusa, wiara i pragnienie, żeby stać się godnym jego łaski. Potem chyba zasnąłem i we śnie albo w półjawie, w środku nocy, zobaczyłem Jezusa, dotknąłem skraju jego szaty i usłyszałem, jak mówi do mnie… do mnie!… słowa, które zapisał jego brat Jakub. Błagałem go, żeby mi wybaczył grzechy, te popełnione i te przyszłe, i obiecałem poświęcić mu całe swoje życie. Jezus pobłogosławił mnie i oznajmił, że odtąd wszystko będzie już ze mną dobrze. Pewnie pan myśli, że taka wizja, we śnie czy na jawie, czyni ze mnie szaleńca? Sam bym tak pomyślał, panie Randall, gdyby nie to, co nastąpiło później.
Florian Knight, nieco wyczerpany, zatopił się w introspekcji i zamilkł. Randall, poruszony jego przeżyciem, przywołał go do rzeczywistości.
– Co nastąpiło później, Florianie? Knight otrząsnął się z transu i zamrugał.
– Coś niewiarygodnego – odparł. – Obudziłem się dzisiaj wcześnie rano, przez okno wpadało słońce. Ociekałem potem. Czułem się oczyszczony z wszelkiego zła. Czułem spokój. Leżałem i nagle usłyszałem słodki, piękny dźwięk. To był śpiew ptaka. Usłyszałem śpiew ptaka, ja, który nie słyszałem ptaków od lat, który ledwie mogłem dosłyszeć, co do mnie mówią ludzie, a i to musieli stać blisko i prawie krzyczeć, i usłyszałem go w dodatku bez aparatu słuchowego, bo nigdy nie zakładam go na noc! O, leży tam na stoliku. Nie mam go przy sobie, pan tego nie zauważył, ale słyszałem każde pańskie słowo, wyraźnie, bez żadnego wysiłku. Rano prawie zwariowałem ze zdumienia i radości. Gdy usłyszałem tego ptaka, wyskoczyłem z łóżka, włączyłem radio i popłynęła muzyka. Otworzyłem drzwi na korytarz i słuchałem trajkotania pokojówek na korytarzu. Słyszałem wszystko. Ofiarowałem się
Chrystusowi, a on mi przebaczył i przywrócił mi słuch! Uzdrowił mnie. To jest cud, bez wątpienia. Czy pan mi wierzy, Randall?
– Wierzę panu, Florianie – odparł Randall, głęboko poruszony. Zastanawiał się, co jeszcze usłyszy. Nie musiał czekać długo.
– Kiedy jako tako doszedłem do siebie – ciągnął Knight – zadzwoniłem do mojego łącznika. Powiedziałem, że chcę się z nim spotkać. Zamiast pójść do pracy, pojechałem do jego mieszkania na przedmieściach Amsterdamu. Oznajmiłem mu prosto z mostu, że nie mogę zdobyć dla nich nowej Biblii. Powiedziałem, że żałuję, że w ogóle mu to obiecałem, i żałuję przekazania mu nawet tych mniej ważnych materiałów, które już ode mnie dostał. Zażądałem zwrotu tęgo, co dałem mu wczoraj, tej pańskiej notatki z imieniem Mateusz. Odpowiedział, że jej nie ma, że jest u kogoś innego. Pewnie dotarła już do de Vroome'a, chociaż nie wiedziałem tego.