Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
Randallowi było teraz wstyd, że w ogóle poruszył tę kwestię. Nienawidził de Vroome'a za to, że podważył w nim zaufanie do kolegów.
– Bardzo przepraszam, profesorze – powiedział. – Przykro mi, że w ogóle kwestionowałem pańską prawdomówność.
Francuz próbował się uśmiechnąć, lecz bez powodzenia.
– W tych okolicznościach to całkowicie zrozumiałe – rzekł. – Czy jest pan usatysfakcjonowany?
– Całkowicie – odparł Randall. – Upewniłem się już ponad wszelką wątpliwość, że tekst na papirusie pochodzi z czasów Chrystusa.
– Pardon, monsieur Randall, ale obawiam się, że źle mnie pan zrozumiał. – W głosie profesora pojawiła się profesjonalna czujność. – Ja się nie zajmowałem datowaniem tekstu. Nie mogę zagwarantować, że pochodzi z pierwszego wieku. Badanie metodą węgla radioaktywnego potwierdziło, że materiał, na którym napisano Ewangelię według Jakuba, włącznie z papirusem numer dziewięć, można datować na czasy Chrystusa, natomiast autentyczność samego tekstu… choć osobiście jestem jej pewny… nie leży w obszarze moich naukowych kompetencji.
Randall nigdy dotąd nie był świadom tego rozróżnienia.
– Kto w takim razie jest w tej sprawie kompetentny? – zapytał po namyśle. – Kto bada autentyczność tekstu?
– W tym wypadku jeszcze co najmniej dwóch innych specjalistów – odparł Aubert. – Jeden musi zbadać papirus w promieniach ultrafioletowych, żeby sprawdzić, czy nie ma na nim śladów wcześniejszego pisma, czy ktoś nie wykorzystał po prostu starego papirusu, z którego usunął wcześniejszy tekst. Drugi to chemik, który przeprowadza analizę atramentu, bada skład pigmentów. Jakub Sprawiedliwy używał pióra z przyciętej skośnie trzciny, a maczał je w atramencie sporządzonym z sadzy zmieszanej z jakimś rodzajem starożytnego kleju. Analiza atramentu może wykazać, czy pochodzi on z interesującego nas okresu, około roku sześćdziesiątego drugiego.
– Ale kto bada to, co zostało napisane tym atramentem, kto bada sam tekst?
– Doświadczeni naukowcy, teolodzy i lingwiści, eksperci od krytycznej analizy tekstu. Lingwiści porównują tekst aramejski z innymi pismami w tym języku, o potwierdzonej autentyczności. Najistotniejszym kryterium będzie poziom i styl starożytnego języka, sposób posługiwania się nim, autentyzm samego aramejskiego. – Profesor Aubert wysilił się na uśmiech. – Ale to wszystko zostało zrobione, monsieur Randall. Autentyczność tekstu Ewangelii według Jakuba badały całe zespoły specjalistów. Nie ma powodu, żeby wątpić w jakość ich pracy.
– Oczywiście ma pan rację – odrzekł Randall. – Ale załóżmy, że jestem człowiekiem nierozsądnym i do tego upartym. Załóżmy, że wciąż tkwią we mnie resztki niedowiarstwa. Jak mógłbym zyskać ostateczną pewność?
– Bardzo prosto. Konsultując się z największym na świecie znawcą języka aramejskiego. Nic więcej już się nie da zrobić.
– A kto jest tym największym znawcą?
– Wybitnych jest oczywiście wielu – odparł Aubert – na przykład profesor Jeffries z zespołu Drugiego Zmartwychwstania, a pośród naszych przeciwników pastor de Vroome. Ale jeden znawca aramejskiego przerasta ich wszystkich o głowę. To opat Mitros Petropoulos z klasztoru Simopetra na górze Athos.
– Opat Petropoulos – powtórzył Randall, marszcząc czoło. – Nic mi nie mówi to nazwisko. Nie słyszałem też o górze Athos. Gdzie to jest?
– To jedno z ostatnich naprawdę ciekawych miejsc na ziemi – odparł profesor Aubert z upodobaniem. – Athos to monastyczna wspólnota na półwyspie na Morzu Egejskim, czterysta pięćdziesiąt kilometrów na północ w prostej linii od Aten. To małe autonomiczne terytorium z dwudziestoma prawosławnymi klasztorami. Kieruje nimi Święty Synod w Kayres, składający się z dwudziestu mnichów, po jednym z każdego klasztoru. Wspólnota została założona prawdopodobnie w dziewiątym wieku przez Piotra Atonitę i była jedynym ośrodkiem chrześcijaństwa, który przetrwał czasy islamu, czyli okres rządów muzułmańskich. Athos zamieszkiwało na początku stulecia chyba około ośmiu tysięcy mnichów. Obecnie jest ich trzy tysiące.
Wszystko to było dla Randalla zupełną nowością i brzmiało nieco dziwnie.
– I czym ci mnisi się tam zajmują? – zapytał.
– Tym samym, co mnisi na całym świecie – odparł Aubert. – Modlą się. Poszukują religijnej ekstazy, jedności z Bogiem. Boskiego objawienia. Właściwie na Athos istnieją dwa odłamy. Jeden klasycznie mnisi, ortodoksyjny, surowy, sztywno przestrzegający reguł i ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Drugi jest bardziej demokratyczny, o luźniejszej regule, mnisi mogą mieć pieniądze, rzeczy osobiste, zezwala się na pewne wygody. Oczywiście opat Petropoulos należy do ortodoksów, lecz jest znany na całym świecie jako czołowy ekspert od aramejskiego. Poświęca się nauce z równą pasją co modlitwie, podobnie jak inni mnisi, którzy w chwilach wolnych od zajęć duchowych zajmują się nauczaniem, malarstwem czy ogrodnictwem.
– Czy poznał pan opata osobiście, profesorze?
– Osobiście nie, lecz rozmawiałem z nim raz przez telefon… trudno uwierzyć, ale niektóre klasztory mają telefony… i pisywaliśmy do siebie. Musi pan wiedzieć, że góra Athos to prawdziwa składnica starożytnych rękopisów, w bibliotekach klasztornych mają tam około dziesięciu tysięcy cennych pism i tekstów. Opat Petropoulos przysyłał mi kilka razy średniowieczne manuskrypty do zbadania. Z tego, co wiem, jest ostatecznym autorytetem, jeśli chodzi o aramejski z pierwszego wieku.
Podczas tej wypowiedzi Randall odnalazł w swojej aktówce zastrzeżony spis współpracowników Drugiego Zmartwychwstania, byłych i obecnych. Wśród nazwisk tłumaczy i językoznawców z całego świata nie było jednak opata Mitrosa Petropoulosa.
– To dosyć dziwne – zwrócił się do Auberta. – Mamy oto największe odkrycie w dziejach archeologii. Jest to tekst w języku aramejskim. Z drugiej strony mamy opata, najwybitniejszego znawcę tego języka na świecie. A jednak ten ekspert nigdy nie wziął udziału w naszej pracy. Czy przychodzi panu do głowy, profesorze, dlaczego się do niego nie zwrócono?
– Jestem pewien, że konsultowano się z opatem w którymś momencie – odparł Aubert. – Jest nie do pomyślenia, żeby odkrycie na miarę papirusu Jakuba nie zostało mu pokazane. Musi być jakieś wyjaśnienie, czemu go nie ma na pańskiej liście.
– Ciekawe jakie.
– O to musi pan już zapytać Deichhardta albo Wheelera. To oni zatrudniali specjalistów. Albo profesora Montiego, on na pewno będzie wiedział.
– Tak, oczywiście – rzucił niepewnie Randall. Jednakże kontakt z Wheelerem w Moguncji był teraz prawie niemożliwy. Profesor Monti zaszył się gdzieś pod Rzymem i dotarcie do niego też było trudne. Nagle przyszedł mu do głowy pewien pomysł. – Profesorze – zapytał – czy mogę skorzystać z pańskiego telefonu?
Aubert wstał i wskazał aparat na biurku.
– Pójdę teraz zobaczyć, co się dzieje w laboratorium – powiedział. – Może pan swobodnie porozmawiać. Moja sekretarka pana połączy.
– Bardzo dziękuję. Proszę powiedzieć, żeby zadzwoniła do Grand Hotelu Krasnapolsky w Amsterdamie, do panny Angeli Monti.
Rozmawiał z Angelą już od kilku minut, wypytując o różne sprawy związane z ich pracą.