Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]
Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]

Электронная книга - «Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]». Краткое содержание книги:

„Lustrzany taniec” stanowi szczególną część sagi barrayarskiej. Powraca w niej Mark, klon-bliźniak Milesa Vorkosigana/Naismitha, który podając się za dowódcę Najemnej Floty Dendarii, przeprowadza szaleńczą akcję desantową w Obszarze Jacksona — części wszechświata, gdzie inżynieria genetyczna rozwija się bez żadnych ograniczeń. Niestety, ponosi klęskę i z pomocą musi mu pospieszyć prawdziwy admirał Naismith. Podczas odwrotu Miles zostaje zabity, ale jego śmierć daje początek lawinie wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Przed Markiem stoją nowe nieoczekiwane zadania, którym musi sprostać. Czy przyjaciele Milesa mu pomogą? Jak przyjmie go Barrayar? Czy ma szansę odciąć się od mrocznej przeszłości i przeistoczyć z genetycznej repliki Milesa w człowieka?
1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 137
Перейти на страницу:

Ciągle łapiąc oddech, powitał ją machnięciem dłoni. Podeszła do niego i usiadła na skraju łóżka. Jak zwykle miała na sobie długi zielony kitel, a w ręku trzymała jakiś worek.

— Raven mówił, że w nocy coś bełkotałeś — zauważyła — ale chyba nie, prawda? Ćwiczyłeś.

— Mhm. — Skinął głową. — Muszę mówić. Rozkaz… — dotknął ust, a potem szerokim gestem wskazał salę — wy…onać.

— Tak ci się wydaje? — Uniosła rozbawiona brwi, ale jej oczy obserwowały go czujnie. Przesunęła się na bok, stawiając między nimi tacę służącą za stolik. — Usiądź, mój mały despoto. Przyniosłam ci trochę zabawek.

— Drugie dzieci… stwo — mruknął ponuro, znowu przyjmując z trudem pozycję siedzącą. W piersi czuł już jedynie lekki ból. Na szczęście miał za sobą najbardziej nieprzyjemne aspekty drugiego wczesnego dzieciństwa. Czyżby teraz miał nastąpić drugi okres dojrzewania? Niech Bóg broni. Może uda się przeskoczyć ten etap. Dlaczego boję się okresu dojrzewania, którego w ogóle nie pamiętam?

Parsknął krótkim śmiechem, gdy wysypała z worka kilkanaście części różnego rodzaju broni ręcznej.

— Test, co? — Zaczął składać pojedyncze elementy w całość. Ogłuszacz, porażacz nerwów, łuk plazmowy i ręczna wyrzutnia pocisków… Wsunięcie, obrót, trzask, gotowe… po chwili pierwsza, druga, trzecia i wreszcie czwarta sztuka broni leżały w rządku obok siebie. — Baterie wy… erpane. Nie uzbraasz mnie, co? To — nieposz… szebne. — Zgarnął kilka pozostałych części na bok. — Ha, sztuszszka. — Zadowolony z siebie, wyszczerzył do niej zęby w uśmiechu.

— Ani razu we mnie nie wycelowałeś, kiedy składałeś broń — zauważyła zaciekawiona.

— Mm? Naprawdę? — Zdał sobie sprawę, że Rowan ma rację. Niepewnie przesunął palcem po łuku plazmowym.

— Kiedy to robiłeś, coś ci się skojarzyło? — zapytała.

Pokręcił głową zawiedziony, lecz po chwili twarz mu pojaśniała.

— Rano coś przy… omniało. Pod przy… pry… — Kiedy chciał powiedzieć coś szybciej, słowa stawały się zupełnie nieczytelne, grzęzły mu gdzieś w ustach.

— Pod prysznicem — podsunęła mu. — Opowiedz. Mów tak powoli, jak chcesz.

— Powoli. To. Śmierć — rzekł dobitnie.

Zamrugała zaskoczona.

— Mimo to opowiedz.

— Chyba byłem chłopssem. Jechałem na koniu. Na drugim koniu stary szszłowiek. Jedziemy w górę… Chłodno. Konie…dychają jak ja. — Jego oddech był zbyt płytki, aby w pełni oddać końskie sapanie. — Drzewa. Góry, dwie, trzy góry z drzewami, drzewa związane ruchrchkami z plastiku. Jedziemy na dół aż do chaty. Dziadek za… dowolny, bo ruchrchki mocne. — Usiłował wypowiedzieć ostatnie słowo bardzo wyraźnie i udało się. — Ludzie też za… dowoleni.

— Co oni tam robią? — zapytała zdumiona. — Ci ludzie?

Znów zobaczył to w głowie, jak wspomnienie wspomnienia.

— Palą drzewo. Robią cukier.

— To nie ma sensu. Cukier pochodzi z pojemników produkcji biologicznej, nie z palenia drzew — powiedziała Rowan.

— Drzewa — upierał się. — Drzewa cukrowe. — Przed oczyma stanęło mu kolejne mgliste wspomnienie: starzec odłamuje kawałek czegoś, co wygląda jak jasnobrązowy piaskowiec, i wsuwa mu do ust, żeby spróbował. Dotyk starych kościstych palców na policzku, słodki smak, zapach skóry i koni. Wzdrygnął się, bo wrażenia zmysłowe były bardzo sugestywne. To było prawdziwe. Wciąż jednak nie potrafił wygrzebać z pamięci imion. Dziadek.

— Góry moje — dodał. Posmutniał na tę myśl, nie wiedział jednak dlaczego.

— Co?

— Należą do mnie. — Zmarszczył zatroskany brwi.

— Coś jeszcze?

— Nie. Tylko tyle. — Zacisnął pięści. Potem rozluźnił dłonie, kładąc je ostrożnie na tacy.

— Jesteś pewien, że nie przyśniło ci się to dziś w nocy?

— Nie. Pod prysznicem — powtórzył uparcie.

— To bardzo dziwne. Bo tego akurat się spodziewałam. — Wskazała złożoną broń i zaczęła ją wkładać z powrotem do płóciennego worka. — A to… — ruch jej głowy świadczył, że ma na myśli jego opowieść — zupełnie nie pasuje. Drzewa z cukru wyglądają jak wzięte ze snu.

Nie pasuje do czego? Ogarnęła go fala wzburzenia. Chwycił szczupły nadgarstek ręki, która trzymała ogłuszacz.

— Nie pasuje do szsz… ego? Co wiesz?

— Nic.

— Nie nic!

— To boli — powiedziała spokojnie.

Natychmiast ją puścił.

— Nie nic — powtórzył z uporem. — Coś. Co?

Westchnęła, schowała resztę broni, usiadła z powrotem i utkwiła w nim badawcze spojrzenie.

— To prawda, że nie wiedzieliśmy, kim jesteś. A teraz prawda jest taka, że nie wiemy, który jesteś.

— Mam jakąśś inną możż… iwość? Mów!

— Jesteś w… dość skomplikowanej fazie rekonwalescencji. Osoby dotknięte krioamnezją rzadko odzyskują od razu całą pamięć. Wspomnienia wracają małymi porcjami. Najpierw kilka, potem jest ich coraz więcej. Później fala, jak w sinusoidzie, powoli się urywa. Kilka ostatnich luk może pozostać na wiele lat. Nie masz poważnych uszkodzeń czaszki, więc przewiduję, że w końcu odzyskasz całą osobowość, ale…

Najgroźniej brzmiące „ale”, jakie słyszał. Patrzył na nią błagalnie.

— W tym stadium, tuż przed fazą kaskadową, pacjent z krioamnezją bywa tak spragniony własnej tożsamości, że przybiera inną, nieprawdziwą, i zaczyna zbierać dowody na jej autentyczność. Wyjaśnienie błędu może potrwać całe tygodnie lub miesiące. W twoim przypadku, z pewnych względów, wydaje mi się, że jest to nie tylko bardziej prawdopodobne, ale byłoby trudniejsze niż zwykle. Muszę bardzo uważać, aby nie sugerować ci niczego, co do czego nie mam absolutnej pewności. To trudne, bo równie gorączkowo jak ty tworzę różne teorie. Muszę mieć pewność, że wszystko, co mi powiesz, pochodzi od ciebie i nie jest reakcją na żadną sugestię z mojej strony.

— Och. — Opadł ciężko na łóżko, przytłoczony rozczarowaniem.

— Można też pójść na skróty — dodała.

Znów się poderwał.

— Jak? Mów?

— Jest taki specyfik, nazywa się fast — penta. Jedna z jego pochodnych działa jak środek uspokajający, ale zwykle używa się jej podczas przesłuchań. Właściwie nie powinno się tego związku określać jako serum prawdy, ale laicy upierają się przy tej nazwie.

— Znam fass — pentę. — Ściągnął brwi. Wiedział coś ważnego na temat fast — penty. Co to było?

— Środek ma właściwości rozluźniające i czasem może wywołać kaskady wspomnień u pacjentów po krioreanimacji.

— A!

— Działanie fast — penty może mieć jednak krępujące skutki uboczne. Ludzie radośnie plotą, co im przyjdzie na myśl, zdradzając najbardziej osobiste i skrywane sekrety. Etyka medyczna każe mi cię przed tym ostrzec. Niektórzy mogą też mieć alergię na ten specyfik.

— Gdzie… się nauczyłaś etyki me… dyszsznej? — spytał z zaciekawieniem.

Wzdrygnęła się dziwnie.

— Na Escobarze — odrzekła, przyglądając mu się.

— A gdzie teraz jesteśmy?

— Wolałabym jeszcze nie mówić.

— To może źle wpły… ynąć na moją pamięśś? — zaperzył się.

— Chyba niedługo będę ci mogła powiedzieć — uspokoiła go. — Naprawdę niedługo.

Z kieszeni kitla wydobyła niewielki biały pakunek, otworzyła go i oderwała maleńki przylepiec z plastikowym grzbietem.

— Wyciągnij rękę.

Posłusznie spełnił polecenie, a ona przycisnęła przylepiec do wewnętrznej strony jego przedramienia.

1 ... 94 95 96 97 98 99 100 101 102 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)