Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102
Перейти на страницу:

– Ale nikt tam nie pójdzie, jeżeli nie można zrobić rezerwacji! – wykrzyknęłam do Penelope, kiedy pierwszy raz o tym przeczytałam. – Nie żebym martwiła się jego powodzeniem, oczywiście.

– Co masz na myśli, mówiąc, że nikt tam nie pójdzie? – zapytała.

– Musisz mieć jakąś cholerną sukę, która zajmuje się rezerwacjami i będzie się upierała, że wszystko jest zajęte przez najbliższych sześć miesięcy, nawet jeśli ktoś chce jeść o piątej albo przed północą.

Roześmiała się.

– Mówię poważnie! Znam tych ludzi! Jedyna metoda, żeby zechcieli tam jadać, to sprawić, by uwierzyli, że nie są mile widziani, nie rozumiesz? Najszybsza metoda, żeby zapełnić te stoliki, to oznajmiać wszystkim, którzy dzwonią, że wszystko jest zarezerwowane, a potem szybko podnieść ceny dań głównych o osiem dolarów i drinków o cztery. Zatrudnić kelnerów, którzy uważają, że są od spraw ważniejszych niż obsługa, i hostessę, która mierzy przybywających gości pełnym dezaprobaty spojrzeniem z góry na dół, i będzie miał szansę. – Tylko w połowie żartowałam, ale nie miało to znaczenia. Jego polityka najwyraźniej okazała się skuteczna.

Recenzja w „Wall Street Journal” opisała, jak to nowojorską scenę kulinarną zdominowało otwieranie eleganckich restauracji, prowadzonych przez szefów gwiazdy. W samym lśniącym nowym budynku Time Warner mieściło się ich pięć. Gdzieś po drodze ludzie poczuli się zmęczeni całą tą pompą i stosunkami. Tęsknili za cudownym posiłkiem w skromnej restauracji. I dokładnie to oferował lokal Sammy'ego. Taka byłam z niego dumna, że prawie płakałam za każdym razem, kiedy czytałam nową wzmiankę albo słyszałam, że ktoś o nim wspominał, co zdarzało się cholernie często. Nie mogłam się doczekać, kiedy sama tę knajpkę zobaczę, ale nie dało się zaprzeczyć, że Sammy wyraźnie nie chwytał za słuchawkę, żeby mnie zaprosić.

– Proszę – powiedziała Penelope, wręczając mi plik menu na wynos. – Stawiam kolację, dziś nasza ostatnia noc razem. Zamówmy coś, a potem może chodźmy się napić.

Wpatrywałam się w nią, jakby zasugerowała spontaniczny wypad do Bangladeszu.

– Napić? Poza domem? Żartujesz. – Bez zainteresowania przerzuciłam bogate menu. – Nie ma tu nic do jedzenia.

Wyrwała mi folder z rąk i otworzyła na chybił trafił.

– Nic do jedzenia? Tu masz chińszczyznę, hamburgery, sushi, tajskie, pizzę, indyjskie, wietnamskie, delikatesy, bar sałatkowy, włoskie… a to nie wszystko. Wybierz coś, Bette.

Wybierz teraz.

– Poważnie, Pen, zjem to samo co ty.

Przyglądałam się, jak dzwoni do miejsca o nazwie Nawab i zamawia dwa kurczaki tikka masala z ryżem basmati i dwa koszyki chapati. Odłożyła słuchawkę i odwróciła się do mnie.

– Bette, zapytam cię o to jeden ostatni raz: co chcesz robić w weekend?

Westchnęłam znacząco i wróciłam do swojej półleżącej pozycji na sofie.

– Nie obchodzi ranie to, Pen. To nie są jakieś specjalne urodziny. Muszę już urządzić tradycyjne spotkanie dla klubu książki, a to więcej niż dość. Nie wiem, czemu tak się upierasz, żebyśmy coś robiły. O wiele bardziej wolałabym zapomnieć o tym dniu.

Prychnąła.

– Jasne. Wszyscy twierdzą, że nic ich to nie obchodzi, a każdego obchodzi, i to bardzo. Może zorganizuję kolacyjkę w sobotę wieczorem? Ty, ja, Michael, może parę osób z UBS? Dziewczyny z twojego klubu książki?

– Brzmi miło, Pen, naprawdę, ale Will mówił coś o kolacji w sobotę. Pójdziemy do jakiegoś dobrego miejsca, nie pamiętam dokąd. Chcesz dołączyć?

Rozmawiałyśmy, dopóki nie pojawiło się jedzenie, i zdołałam dowlec swoją z minuty na minutę szerszą pupę do kuchennego stołu w maleńkiej kuchence na czas żucia. Kiedy nakładałyśmy wielkie aromatyczne kawałki kurczaka na talerze z ryżem, pomyślałam, jak będę tęskniła za Penelope. Fakt, że jest w pobliżu, stanowił wielką pociechę i, co ważniejsze, układy między nami wróciły wreszcie do normy. Obserwowałam ją, gdy wywijała widelcem dla podkreślenia zabawnej historyjki, którą opowiadała, a potem wstałam i ją uściskałam.

– A to za co? – zapytała.

– Po prostu będę za tobą tęskniła, Pen. Strasznie będę za tobą tęskniła.

33

– Dzięki, dziewczyny. Naprawdę jesteście najlepsze – powiedziałam, ściskając je wszystkie, otaczające mnie kołem. Podczas naszej specjalnej urodzinowej sesji spotkałyśmy się, żeby zjeść tort i zbiorowo strzelić sobie lufkę. Mój urodzinowy tort był z musem z białej czekolady, a na towarzyszący mu alkohol wybrały staroświecką wódkę z cytryną, do tego kostki cukru i cytryna w plasterkach. Po naszej miniuroczystości byłam lekko wstawiona i w dobrym humorze, który jeszcze się poprawił, gdy zaprezentowały mi bon upominkowy do Bamesa & Noble'a na sto dolarów.

– Baw się dobrze na kolacji! – zawołała za mną Vika. – Zadzwoń, gdybyś chciała się spotkać po wyjściu od wujka.

Kiwnęłam głową, pomachałam im i zeszłam na dół. Myślałam o tym, że powinnam zacząć znów przyjmować zaproszenia, żeby dokądś wychodzić. Dochodziła dopiero pierwsza, a u Willa nie musiałam pojawić się przed ósmą, więc rozsiadłam się przy stoliczku na patio w Starbucks w Astor Place z waniliową latte i egzemplarzem „Post”. Niektóre nawyki trudno wykorzenić, więc jak zwykle otworzyłam gazetę na Page Six i oniemiałam: duży kawałek o Abby, ze zdjęciem. Przeczytałam, że „Nowojorska Bomba” właśnie zrezygnowała z kolumny „Wtajemniczonej Ellie” i zwolniła ją za sfałszowanie CV. Nie podano szczegółów, ale według jakiegoś anonimowego źródła twierdziła, że skończyła uniwersytet Emory, podczas gdy faktycznie zabrakło jej trzech zaliczeń. Tak naprawdę nie miała tytułu licencjata. Wybrałam numer Penelope, zanim jeszcze skończyłam czytać.

– Omójboże, czytałaś dziś może Page Six? Musisz to zobaczyć. Teraz.

Nie mogę powiedzieć, że zapomniałam o Abby, ale nie zrealizowałam też swojego zamierzenia, żeby zrujnować jej życie. Nie napisała o mnie ani słowa od imprezy „Playboya”, ale nie miałam pewności, czy przestraszyły ją moje groźby, czy ponieważ nie pracowałam już dla Kelly & Company i nie umawiałam się z Philipem, nie byłam warta wzmianki. Istniało też prawdopodobieństwo, że skończył się jej romans z Averym. W każdym razie nie przestałam modlić się o jej szybki zgon.

– Wszystkiego najlepszego, Bette!

– Hę? A, tak, dzięki. Ale słuchaj, widziałaś już „Post”?

Śmiała się przez całą minutę i doznałam przelotnego wrażenia, że coś mi umyka.

– To mój prezent dla ciebie, Bette. Szczęśliwych dwudziestych ósmych urodzin!

– Co ty opowiadasz? Nie rozumiem, co się dzieje. Miałaś z tym coś wspólnego? – zapytałam z taką nadzieją, że było to niemal żenujące.

1 ... 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)