Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 93 94 95 96 97 98 99 100 101 ... 236
Перейти на страницу:

Elayne uśmiechnęła się uprzejmie.

— Sareitha mówi, że znów postąpiłeś dziś jak bohater, kapitanie Mellar. Jak to się stało?

— Wypełniałem jedynie swoje obowiązki wobec królowej, nic więcej. — Mimo udawanej skromności i pozorowanego oburzenia jego uśmiech był cieplejszy, niż można by się spodziewać. Połowa pałacu uważała go za ojca dziecka Elayne. A ponieważ Dziedziczka Tronu nijak nie zaprzeczała tym pogłoskom, Mellar najprawdopodobniej wierzył, że ma przed sobą niezłe perspektywy. Jego ciemne oczy jednakże zawsze pozostawały ponure, więc i teraz nie było w nich radości. Wzrok mężczyzny był lodowaty niczym śmierć. — Moje obowiązki wobec ciebie to dla mnie wyłącznie przyjemność, moja Królowo.

— Kapitan Mellar poprowadził wczoraj kolejny wypad mimo braku rozkazów — oznajmiła Birgitte starannie wyważonym głosem. — Tym razem bitwa o mało nie dotarła do Bramy Far Madding, którą polecił pozostawić otwartą na wypadek jego powrotu.

Elayne poczuła, że jej rysy twardnieją.

— Och, nie — zaprotestowała Sareitha. — Wcale tak się to nie odbyło. Stu zbrojnych Lorda Luana próbowało wejść pod osłoną nocy do miasta, ocenili jednak porę jako zbyt późną i złapał ich świt. Było ich trzy razy mniej niż ludzi Lorda Nasina. Gdyby kapitan Mellar nie otworzył bramy i nie poprowadził odsieczy, zginęliby porąbani na kawałki na naszych oczach. A ponieważ podjął właściwą decyzję, ocalił osiemdziesięciu popierających cię ludzi.

Mężczyzna uśmiechał się, wyraźnie się rozkoszując pochwałami Aes Sedai. Najwyraźniej wcześniejszą krytykę ze strony Birgitte kompletnie zignorował. Wydawał się też nie widzieć dezaprobujących spojrzeń Careane i Merilille. Ten człowiek zawsze potrafił lekceważyć ludzką niechęć.

— Skąd wiedziałeś, że masz do czynienia ze zbrojnymi Lorda Luana, kapitanie? — spytała cicho Elayne.

Na twarzy Birgitte pojawił się nieznaczny uśmieszek, który powinien stanowić dla Mellara ostrzeżenie. Tyle że kapitan należał do osób, które jawnie nie wierzyły, że Birgitte jest kobietą Strażnik. Nawet jeśli w to wierzył, niewiele osób poza Strażnikami i Aes Sedai wiedziały, co pociąga za sobą więź. Elayne doszła raczej do wniosku, że Mellar wygląda na jeszcze bardziej zadowolonego z siebie.

— Nie kierowałem się sztandarami, moja Królowo. Każdy może nieść sztandar. Spojrzałem przez moją lunetę i rozpoznałem Jurada Accana. Accan to człowiek oddany Luanowi w każdym calu. Kiedyś wiedziałem, że... — Podnieconym ruchem zamachał ręką w gwałtownym zaprzeczeniu, aż zawirowała koronka jego mankietu. — Reszta nie była trudniejsza od zwykłych ćwiczeń.

— A ten Jurad Accan? Czy przyniósł jakąś wiadomość od Lorda Luana? Jakieś pismo podpisane, opatrzone pieczęcią i potwierdzające poparcie Domu Norwelyn dla Dynastii Trakand?

— Nie mam nic na piśmie, moja Królowo, lecz jak wspomniałem...

— Lord Luan nie opowiedział się oficjalnie po mojej stronie, kapitanie!

Uśmiech Mellara nieco zbladł. Mężczyzna nie był przyzwyczajony, żeby mu ktoś przerywał.

— Ależ moja Królowo, Lady Dyelin twierdzi, że Luan praktycznie przeszedł na twoją stronę. Accan okazał dowód na...

— Na nic, kapitanie — powiedziała zimno Elayne. — Być może Lord Luan trafi w końcu do mojego obozu, do tego czasu jednak mogę jedynie stwierdzić, że dałeś mi, panie, osiemdziesięciu ludzi, których trzeba obserwować. — Osiemdziesięciu ze stu! A ilu jej ludzi stracił? I przy tym wystawił na szwank bezpieczeństwo Caemlyn, niech sczeźnie! — Skoro mimo swoich obowiązków znajdujesz czas na wypady poza miasto z moją osobistą ochroną, może znajdziesz go również na doglądanie nowo przybyłych. Nie wyznaczę do tego zadania nikogo z murów. Może pan Accan i jego ludzie dołączą do musztrowanych żołnierzy, których przywiozłam z wizytowanych rezydencji. Musztra zajmie im wszystkim większą część dnia, a my nie będziemy musieli się nimi przejmować, chociaż zostawiam tobie, kapitanie, wymyślenie zajęć, które utrzymają ich z dala od miejskich murów przez pozostałe godziny doby. A oczekuję, że będą się trzymali z dala od murów i nie wpakują się w żadne kłopoty. Możesz już teraz się nimi zająć.

Oszołomiony Mellar gapił się na nią bez słowa. Elayne nigdy wcześniej go nie zrugała i mężczyźnie wyraźnie nie spodobały się jej słowa, szczególnie wobec tak wielu świadków. Nikt już nikomu nie posyłał teraz gorących uśmiechów. Kapitan wykrzywił usta i popatrywał jeszcze bardziej posępnym wzrokiem. Nie mógł jednakże zrobić nic innego poza kolejnym ukłonem, mruknięciem ochrypłym głosem: „Jak rozkaże moja Królowa” i odejściem z maksymalnym wdziękiem, na jaki zdołał się zdobyć. Niemal od razu ruszył tak wielkimi krokami w dół korytarza, jakby pragnął podeptać wszystkich, którzy wejdą mu w drogę. Elayne będzie musiała polecić Rasorii, aby na siebie uważała, gdyż kapitan może spróbować ukoić swój gniew poprzez wyładowanie się na osobach, które były świadkami jego poniżenia i słyszały reprymendę Dziedziczki Tronu. Merilille i Careane prawie w identyczny sposób pokiwały głowami. Chętnie same by zrugały Mellara, a nawet usunęły go z pałacu. I to już dawno temu.

— Nawet jeżeli kapitan Mellar postąpił niewłaściwie — oświadczyła ostrożnie Sareitha — a wcale nie jestem o tym przekonana, uratował twoje życie, Elayne, narażając własne. Twoje życie, a także życie Lady Dyelin. Czy naprawdę trzeba go było wprawiać w zakłopotanie w obecności nas wszystkich?

— Nigdy nie unikam spłaty własnych długów, Sareitho. — Dziedziczka Tronu poczuła, że Aviendha chwyta ją za jedną rękę, Birgitte zaś za drugą. Każdą z dłoni lekko uścisnęła. Gdy człowiek znajduje się w otoczeniu wrogów, dobrze mieć siostrę i przyjaciółkę w pobliżu. — Teraz zamierzam znaleźć wannę z gorącą wodą, więc jeśli któraś ma ochotę wyszorować mi plecy, to...

Kobiety potrafiły rozpoznać odprawę, toteż odeszły — zresztą z większą gracją niż kapitan Mellar. Careane i Sareitha natychmiast zaczęły dyskutować, czy Poszukiwaczki Wiatru chcą właściwie uczestniczyć dziś w lekcjach, Merilille zaś usiłowała rozglądać się równocześnie na wszystkie strony w nadziei uniknięcia ewentualnych Poszukiwaczek Wiatru. Czy jednak później nie zaczną omawiać tego, co się zdarzyło? Czy nie rozpowiedzą, że Elayne posprzeczała się z prawdopodobnym ojcem swego dziecka? I czy udało im się ukryć swój udział w zabójstwie Adeleas?

„Zawsze spłacam swoje długi” — pomyślała Elayne, patrząc za odchodzącymi. „I pomagam moim przyjaciołom spłacać ich długi”.

1 ... 93 94 95 96 97 98 99 100 101 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)