Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 91 92 93 94 95 96 97 98 99 ... 236
Перейти на страницу:

Właśnie w tym momencie Sareitha, Brązowa, której ciemnej, kwadratowej twarzy jeszcze nie dotknął typowy dla Aes Sedai brak śladu przeżytych lat, dostrzegła Elayne i położyła rękę na ramieniu Vandene prawdopodobnie z zamiarem pociągnięcia kobiety w górę korytarza. Vandene zepchnęła rękę Tairenianki i szła dalej, zaledwie zerknąwszy na Dziedziczkę Tronu, po czym zniknęła w kolejnym korytarzu. Idące za nimi w pełnej szacunku odległości dwie kobiety w białych strojach nowicjuszek szybko ukłoniły się pozostałym siostrom i pospieszyły za Vandene. Merilille, niewysoka Aes Sedai w ciemnoszarej sukni nadającej jej bladej cerze Cairhienianki odcień kości słoniowej, przez moment wahała się, w którą stronę pójść. Careane poprawiła tylko szal z zielonymi frędzlami na ramionach szerszych, niż miało wielu mężczyzn, po czym spokojnie wymieniła kilka słów z Sareithą. Obie obróciły się ku nadchodzącej Elayne i wykonały dygnięcia prawie tak głębokie jak ukłony nowicjuszek. Merilille zauważyła Gwardzistki i zamrugała, potem dostrzegła Dziedziczkę Tronu i zastygła zaskoczona. W końcu uprzejmie i z szacunkiem się ukłoniła.

Merilille nosiła szal od stu lat, Careane od ponad pięćdziesięciu. Nawet Sareitha nosiła swój dłużej niż Elayne Trakand, jednak pozycja wśród Aes Sedai zależała od siły w Mocy, a żadna z tych trzech nie należała do szczególnie uzdolnionych sióstr. Według Aes Sedai większą siłą w Mocy zyskiwało się, jeśli nie większą mądrość, to przynajmniej większy szacunek; inne siostry przykładały też dużą wagę do opinii tych zdolniejszych. A bywało, że owe opinie zmieniały się w rozkazy. Elayne uważała czasem, że najlepsze jest podejście Rodziny.

— Nie wiem, o co chodzi — powiedziała, zanim odezwała się któraś z pozostałych Aes Sedai. — Ale skoro nic nie możemy poradzić, nie powinnyśmy się martwić. Mamy wystarczająco dużo problemów, więc po co dodatkowo niepokoić się kwestiami, które od nas nie zależą.

Rasoria odwróciła nieco głowę, zmarszczyła brwi i jawnie się zastanawiała, co przeoczyła, jednak ciemne oczy Sareithy rozjaśniły się po słowach Dziedziczki Tronu. Nie uspokoiły jej całkowicie, ponieważ kobieta podniosła dłonie, jakby zamierzała wygładzić brązowe spódnice szaty, jednak była skłonna podążyć za przykładem siostry, która dorównywała wzrostem Elayne. Istniały korzyści wysokiego wzrostu, czasem słuszna postawa wystarczała do strumienia jednym zdaniem czyjegoś sprzeciwu. Careane odzyskała już spokój, o ile w ogóle się zdenerwowała. W każdym razie była teraz całkowicie spokojna i mimo jasnozielonych jedwabi i gładkiej, wiecznie młodej twarzy o miedzianej cerze wyglądała bardziej na prostą kobietę niż na Aes Sedai. Zielone jednakże zazwyczaj uważano za kobiety wytrzymalsze od Brązowych. Merilille za to bynajmniej nie wyglądała pogodnie. Z szeroko otwartymi oczyma i lekko rozchylonymi wargami wydawała się nieco wstrząśnięta. Taka mina nie była jednakże w jej przypadku nietypowa.

Elayne nadal szła korytarzem, mając nadzieję, że wszystkie zabiorą się za swoje sprawy, Merilille wszakże podeszła do Birgitte. Szara powinna objąć prymat nad pozostałymi, niestety wolała czekać na polecenia innych, toteż gdy Sareitha grzecznie poprosiła Birgitte o ustąpienie miejsca, bez słowa się przesunęła. Siostry zawsze zachowywały się uprzejmie wobec Strażnik Elayne, która miała rangę Kapitan-Generał. Rangę tę tolerowały, nie uznawały tylko jej funkcji Strażnika. Aviendhy nie potraktowały jednakże zbyt grzecznie, a Careane po prostu się przepchnęła między nią i Elayne. Przenoszące Moc kobiety, które nie szkoliły się w Białej Wieży, były z samej definicji dziksze, a Careane gardziła dzikuskami. Aviendha wydęła wargi, chociaż nie wyciągnęła zza pasa noża ani nawet nie zrobiła żadnego ruchu ku rękojeści, za co Elayne była jej niezmiernie wdzięczna. Jej pierwsza siostra postępowała czasami... zbyt pochopnie. Potem Dziedziczka Tronu pomyślała, że akurat w tym momencie mogłaby wybaczyć kobiecie Aiel lekki pośpiech. Zwyczaje zabraniały nieuprzejmego zachowania wobec innej Aes Sedai niezależnie od okoliczności, jednak Aviendha potrafiła wykrzykiwać groźby i do upadłego wymachiwać nożem. Wtedy wszystkie trzy prawdopodobnie by odeszły lub uciekły w panice. Careane wydawała się nie zauważać oceniającego ją chłodnego spojrzenia zielonych oczu.

— Powiedziałam Merilille i Sareicie, że nic nie możemy zrobić w tej sprawie — oświadczyła spokojnie. — Ale czy nie powinnyśmy być gotowe do ucieczki, jeśli zagrożenie wzrośnie? Nie jest wstydem uciekać przed czymś tak potężnym. Nawet wszystkie razem jesteśmy tylko niczym ćmy walczące z pożarem lasu. Vandene też mogłaby posłuchać.

— Sądzę, że naprawdę powinnyśmy poczynić pewne przygotowania, Elayne — mruknęła Sareitha nieobecnym tonem. Dziedziczka Tronu odniosła wrażenie, że kobieta konstruuje w głowie jakieś projekty. — Musimy mieć plany, żebyśmy potem nie żałowały. W tutejszej bibliotece jest nieco woluminów, których nie możemy zostawić. Wydaje mi się, że niektórych nie ma nawet w Bibliotece Wieży.

— Tak. — Głos Merilille był osobliwie zdyszany i równie zaniepokojony jak jej duże ciemne oczy. — Tak, w istocie powinnyśmy przygotować się do drogi. Być może... Może nie należy już dłużej czekać. Odejście z konieczności na pewno nie naruszyłoby naszego porozumienia. Nie mam co do tego wątpliwości.

Birgitte jedynie zerknęła na nią, lecz kobieta się cofnęła.

— Jeśli pójdziemy — powiedziała Careane, kompletnie ignorując słowa Merilille — będziemy musiały zabrać z sobą wszystkie przedstawicielki Rodziny. Pozwólmy im się rozproszyć, a Światłość jedna wie, co wtedy zrobią i czy kiedykolwiek je wyłapiemy, szczególnie teraz, gdy niektóre z nich nauczyły się Podróżować. — W jej tonie nie było goryczy, chociaż spośród przebywających w pałacu sióstr tylko Elayne umiała Podróżować. Dla Careane wyraźnie miało znaczenie, że Kuzynki szkoliły się w Białej Wieży, nawet jeśli większość została z niej wydalona, a jedynie nieliczne uciekły. Careane sama rozpoznała co najmniej cztery z nich, w tym jedną uciekinierkę. Przynajmniej nie były dzikuskami.

Sareitha jednakże zacisnęła usta. Denerwowało ją, że kilka Kuzynek potrafi tkać bramy i wyraźnie miała inne zdanie na temat Rodziny. Zazwyczaj ograniczała swe sprzeciwy do sporadycznego zmarszczenia brwi lub lekceważącego grymasu, o ile Elayne dobrze zauważyła, poranna sytuacja wszakże najwidoczniej rozluźniła jej język.

— Naprawdę musimy zabrać je z sobą — powiedziała ostrym tonem. — W przeciwnym razie wszystkie zaczną się podawać za Aes Sedai, natychmiast gdy znikną nam z oczu. Kobieta, która mówi, że ponad trzysta lat temu wydalono ją z Wieży, może powiedzieć wszystko! Moim zdaniem należy je dobrze pilnować, a nie tańczyć, jak nam zagrają, szczególnie jeśli chodzi o te, które potrafią Podróżować. Może do tej pory chodziły tam, Elayne, gdzie im kazałaś i wracały... jak długo wszakże tak będzie? Przyjdzie moment, gdy jedna z nich nie wróci. Zapamiętaj moje słowa, bo jeśli jedna ucieknie, inne natychmiast pójdą w jej ślady i zaczną się problemy, z którymi nigdy nie zdołamy sobie poradzić.

— Nie ma żadnego powodu, żebyśmy gdziekolwiek szły — przerwała jej twardo Elayne. Zwracała się zarówno do Gwardzistek, jak i do sióstr. Potężna Moc, którą ktoś przenosił, znajdowała się wciąż w tym samym miejscu, w jakim Dziedziczka Tronu ją wyczuła. Nawet jeśli ów osobnik się przemieści, zdaniem Elayne małe były szanse, że uda się on do Caemlyn, naprawdę niewielkie, natomiast pogłoska o planowanej przez Aes Sedai ucieczce mogłaby zrodzić prawdziwy popłoch wśród mieszkańców i ludzie popędziliby tłumnie ku wyjściom, umykając przed niezwykłą siłą, która przeraziła nawet Aes Sedai. Tratowaliby się i zabijali. Prawdopodobnie nawet plądrująca miasto armia nie dokonałaby tak wielkich zniszczeń. A te trzy siostry gadały tak głośno, jakby były same w tym korytarzu, jakby nikt nie mógł ich tu podsłuchać! Dla Merilille Elayne potrafiłaby znaleźć wytłumaczenie... ale pozostałe?! — Zostaniemy tutaj, zgodnie z rozkazami Zasiadającej na Tronie Amyrlin! Nie ruszymy się stąd, póki Amyrlin nie wyda nam takiego polecenia. Kuzynkom nadal będziecie okazywać uprzejmość, aż zostaną ponownie zaproszone do Wieży, a zdarzy się to również z rozkazu Zasiadającej na Tronie Amyrlin, jak same dobrze wiecie. Będziecie też kontynuować szkolenie Poszukiwaczek Wiatru i żyć w taki sposób, jak przystało Aes Sedai. Naszym obowiązkiem jest uśmierzyć lęk mieszkańców i nie dopuścić do rozprzestrzenienia się paniki, którą mogą wywołać bezsensowne plotki i pogłoski o naszym odejściu.

1 ... 91 92 93 94 95 96 97 98 99 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)