Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Każde martwe marzenie
Każde martwe marzenie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Każde martwe marzenie

Электронная книга - «Każde martwe marzenie». Краткое содержание книги:

Każde martwe marzenie
1 ... 93 94 95 96 97 98 99 100 101 ... 210
Перейти на страницу:

— Tak, Wa­sza Wy­so­kość.

— Nora ma kil­ku, po­noć ośmiu, je­śli do­brze pa­mię­tam, lu­dzi, któ­rzy – jak One­lia Um­bra – po­cho­dzą zza Mro­ku. — Su­kin­syn, pa­mię­tał każ­de sło­wo z ich na­ra­dy sprzed kil­ku dni. Ja­kimż był­by szpie­giem, gdy­by go do­brze wy­szko­lić? — Prze­ka­że­cie ich Psiar­ni. Wszyst­kich. Ca­łych i zdro­wych. Tym rów­nież się zaj­miesz. Jak wspo­mnia­łem, Luwo zo­sta­je tu­taj, więc nie ma sen­su ob­cią­żać go po­nad mia­rę. I, w pew­nym sen­sie, jego los spo­czy­wa w two­im ręku, praw­da? Bo je­śli ci żoł­nie­rze i na­sza fał­szy­wa hra­bian­ka się nie znaj­dą, jego gło­wa po­to­czy się po zie­mi. Za­raz po two­jej.

Poza wszyst­kim zło­że­nie losu Pierw­sze­go w ręce jed­ne­go z jego za­stęp­ców było cu­dow­nie zło­śli­we. Dziel i rządź.

— Ro­zu­miem, Wa­sza Wy­so­kość.

— Do­sko­na­le. A te­raz ko­lej­na spra­wa. Gen­no La­skol­nyk ma się zna­leźć w tym pa­ła­cu naj­szyb­ciej jak się da. To też two­ja od­po­wie­dzial­ność, Szczu­rze. Bez wzglę­du na to, co robi i gdzie jest, ma rzu­cić wszyst­ko i wra­cać. Na­pi­sa­łem już zresz­tą od­po­wied­nie roz­ka­zy, żeby nie ka­zał wam się od­pie­przyć. Czy ta two­ja dro­ga te­le­por­ta­cyj­na jest już go­to­wa?

— Jesz­cze nie. Przy­naj­mniej je­śli cho­dzi o zdu­blo­wa­nie tra­sy w naj­bar­dziej wraż­li­wych miej­scach. Ale pod­cią­gnie­my ją do koń­ca w cią­gu ośm… trzech dni.

Uśmiech ce­sa­rza był oszczęd­ny i chłod­ny.

— Do­brze. Bar­dzo do­brze. Chcę wie­dzieć, kie­dy ją skoń­czy­cie, i kie­dy spro­wa­dzi­cie tu La­skol­ny­ka. Jego lu­dzie mogą wra­cać stat­kiem albo ka­ra­wa­ną.

De­li­kat­ne chrząk­nię­cie i rów­nie de­li­kat­ny ruch po­wie­trza wy­wo­ła­ny trzep­nię­ciem je­dwab­ne­go skrzy­dła wa­chla­rza przy­cią­gnę­ły uwa­gę obu męż­czyzn. Eu­se­we­nia Wam­lesch, Pierw­szy Ogar Im­pe­rium, sta­ła trzy kro­ki od ce­sa­rza ze skrom­nie opusz­czo­ny­mi oczy­ma. I choć na­wet su­ge­stia uśmie­chu nie krzy­wi­ła jej warg, pro­mie­nia­ła. A ra­czej cała była uśmie­chem.

Na ten wi­dok czo­ło, kark i szy­ja kan-Owa­ra znów po­kry­ły się po­tem. Bo­go­wie! Co jesz­cze?

— Wa­sza Wy­so­kość, jak wspo­mnia­łam tuż przed przyj­ściem Gen­trel­la, dziś rano ode­bra­łam ra­port od na­szej siat­ki w Bia­łym Ko­no­we­ryn.

— Mó­wi­łaś. Ka­za­łem z tym za­cze­kać.

— Ow­szem, ale to może do­ty­czyć Gen­no La­skol­ny­ka.

Oba ko­la­na, to zdro­we i to cho­re, ugię­ły się pod Trze­cim Szczu­rem. W skro­niach za­hu­czał mu wi­cher, pole wi­dze­nia prze­sło­ni­ła czer­wo­na mgieł­ka.

Nie. Tyl­ko nie to. Nie La­skol­nyk. Tę gór­ską kom­pa­nię i dziew­kę ce­sarz może by i nam da­ro­wał, ale je­śli Gen­no La­skol­nyk zgi­nął, cała pierw­sza piąt­ka Nory tra­fi jesz­cze dziś na sza­fot.

Ba­lu­stra­da za­skrzy­pia­ła, gdy dło­nie Kre­ga­na-ber-Ar­len­sa, bia­łe te­raz jak po­są­go­wy mar­mur, za­ci­snę­ły się na drew­nie. W ci­szy, jaka za­pa­dła, roz­brzmiał je­den roz­kaz:

— Wszy­scy wyjść. Zo­sta­ją tyl­ko Szczu­ry i hra­bi­na.

Słu­żą­cy bły­ska­wicz­nie opu­ści­li kom­na­tę, ostat­ni za­mknął za sobą drzwi.

— Spraw­dzi pani, hra­bi­no, któ­rzy to lu­dzie i umie­ści ich w bez­piecz­nym miej­scu — głos im­pe­ra­to­ra był ci­chy i spo­koj­ny. — Usły­sze­li dość, by po­szła plot­ka, że Gen­no La­skol­nyk zgi­nął.

— Ro­zu­miem, pa­nie.

— A zgi­nął?

Gen­trell wle­pił wzrok w Sukę. No, da­waj. Za­łóż nam pę­tle na szy­je.

— Nie wie­my, pa­nie. Nasz głów­ny agent, Kciuk, prze­ka­zał wia­do­mość ka­na­łem alar­mo­wym ja­kąś go­dzi­nę temu. Przed trze­ma dnia­mi za­ata­ko­wa­no głów­ny obóz nie­wol­ni­czej ar­mii. Ten sam, do któ­re­go miał się udać ge­ne­rał. Nie wia­do­mo jesz­cze, kto to zro­bił, ale atak był po­tęż­ny, z uży­ciem ma­gii kla­sy bi­tew­nej i ty­się­cy żoł­nie­rzy. Wie­ści do­pie­ro wczo­raj do­tar­ły do Ko­no­we­ryn, co świad­czy o wiel­kim cha­osie, jaki za­pa­no­wał w za­chod­niej czę­ści księ­stwa. Kciuk za­kła­da, że to nie był ruch Pani Pło­mie­nia, tej dzi­ku­ski, któ­ra rzą­dzi Bia­łym Ko­no­we­ryn, bo cała ko­no­wer­ska ar­mia wciąż stoi pod mia­stem. Z tego, co usta­lił, atak roz­po­czę­to wie­czo­rem, a bi­twa trwa­ła całą noc i za­koń­czy­ła się wy­par­ciem więk­szo­ści nie­wol­ni­czej ar­mii ze wzgórz. Po­noć stra­ty bun­tow­ni­ków są znacz­ne. Mimo prób nie uda­ło mu się na­wią­zać kon­tak­tu z ludź­mi przy­dzie­lo­ny­mi ge­ne­ra­ło­wi, a mie­li oni od­po­wied­nie ar­te­fak­ty, by prze­ka­zać wie­ści. Więc naj­pew­niej nie żyją. Los Gen­no La­skol­ny­ka po­zo­sta­je nie­zna­ny.

Każ­de sło­wo Suki było jak ude­rze­nie mło­ta zbi­ja­ją­ce­go szu­bie­ni­cę dla eli­ty Szczu­rów. Czyż­by to już? Tu i te­raz za­koń­czy się wo­jen­ka mię­dzy wy­wia­da­mi, a Psiar­nia przej­mie i wchło­nie reszt­ki Nory?

Pal­ce ce­sa­rza za­bęb­ni­ły o ba­lu­stra­dę. My­ślał.

— Gen­trell…

— Tak, Wa­sza Wy­so­kość.

Trze­ci Szczur nie pa­mię­tał, żeby kie­dy­kol­wiek w ży­ciu te trzy sło­wa kosz­to­wa­ły go wię­cej.

— Masz dwa dni na do­koń­cze­nie dro­gi przez pu­sty­nię. I ko­lej­ne dwa, by ją wzmoc­nić. Je­śli trze­ba bę­dzie po­słać na po­łu­dnie sto dru­żyn bo­jo­wych, to mają się tam zna­leźć w mgnie­niu oka, choć­by po­ło­wie cza­row­ni­ków za­go­to­wa­ły się mó­zgi.

— Tak jest!

— Hra­bi­no.

Suk­nia za­sze­le­ści­ła, gdy Suka gię­ła się w głę­bo­kim ukło­nie.

— Pa­nie. Słu­żę i cze­kam na roz­ka­zy.

— Po­ślesz na Da­le­kie Po­łu­dnie swo­ich naj­lep­szych lu­dzi. Mo­żesz też wy­brać so­bie jed­ne­go z dy­plo­ma­tów pierw­sze­go stop­nia i wy­słać go z od­po­wied­ni­mi upraw­nie­nia­mi do tej is­sar­skiej dzi­ku­ski. Kor­pus dy­plo­ma­tycz­ny w spra­wie Gen­no La­skol­ny­ka pod­le­ga Psiar­ni, pod­pi­szę ci od­po­wied­ni do­ku­ment.

Kor­pus dy­plo­ma­tycz­ny? Dy­plo­ma­ta pierw­sze­go stop­nia? Taki, któ­ry może wy­po­wie­dzieć bez kon­sul­ta­cji ze sto­li­cą czy ce­sa­rzem woj­nę do­wol­ne­mu kró­le­stwu na świe­cie? To jak­by od­dać Suce po­ło­wę ce­sar­stwa i im­pe­ra­to­ra za męża.

— Ma­cie go zna­leźć i spro­wa­dzić do domu. Ma­cie też od­szu­kać tych cho­ler­nych gó­ra­li i tę prze­klę­tą dziew­kę. I tę małą wo­zacz­kę też, niech ją szlag tra­fi.

No tak, słu­żą­cy wy­szli. Kre­gan-ber-Ar­lens kon­ty­nu­ował:

— A po­tem ma­cie się do­wie­dzieć, kto i w ja­kim celu pró­bu­je pod­pa­lić na­sze Im­pe­rium. Wraz z resz­tą świa­ta. Ja zaj­mę się dzia­ła­nia­mi bar­dziej przy­ziem­ny­mi — ce­sarz wska­zał na mapę — a wy za­dba­cie o to, że­bym wie­dział, gdy przyj­dzie już co do cze­go, gdzie i w kogo ude­rzyć. Nie­waż­ne: bóg, de­mon, awen­de­ri, ema­na­cja spo­za Mro­ku. Nie bę­dzie­my — dło­nie wład­cy za­ci­snę­ły się w pię­ści — pion­ka­mi, oło­wia­ny­mi żoł­nie­rzy­ka­mi pa­da­ją­cy­mi w cu­dzej gier­ce. Zro­zu­mia­no?

1 ... 93 94 95 96 97 98 99 100 101 ... 210
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)