Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]
- Автор: Тертлдав Гарри Норман
- Серия: Videssos (pl) #3
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-893-0
- Переводчик: Janusz Ochab
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]». Краткое содержание книги:
Marek nie pamiętał prawie nic z następnych dwu dni. Być może poczucie straty i zdrady, żal i smutek wymazały je litościwie z jego świadomości. Musiał pewnie zwrócić konie, te skradzione i te pożyczone, bo na przedmieścia stolicy po zachodniej stronie Cieśniny Bydła wszedł pieszo.
Po głowie chodziły mu najdziwniejsze myśli, rzeczy, których od dawna nie powinien już pamiętać. Senpat i Nevrata, chcąc choć na chwilę wyrwać go z czarnej rozpaczy, kupili wielki dzban wina i niosąc go we dwójkę, wtaszczyli po schodach do maleńkiej izdebki, którą wynajmował tuż nad sklepem z perfumami.
— Proszę — powiedział Senpat, wręczając mu kubek. — Pij. — Energiczny tenor nie dopuszczał najmniejszego sprzeciwu.
Skaurus pił. Zwykle starał się zachować umiar, ale tej nocy z chęcią upiłby się do nieprzytomności. Wlewał w siebie wino w takim tempie, że Styppes nie miałby przy nim żadnych szans. Choć nie towarzyszyli mu przy każdej kolejce, jego vaspurakanerscy przyjaciele szybko musieli przysiąść na podłodze niemal pustego pokoiku i obejmując się ramionami uśmiechali się głupawo. On jednak nie znalazł otępienia, którego tak pragnął. Umysł wciąż pracował z przerażającą sprawnością.
Powoli wino uwalniało różne, dziwne i odległe wspomnienia. Przy akompaniamencie deszczu stukającego o dachówki i chlupoczącego w rynnach, omijając kałużę, która utworzyła się przy jego łóżku, trybun przechadzał się tam i z powrotem, deklamując fragmenty tragedii Eurypidesa. Była to „Medea”, sztuka której nauczył się studiując grekę i o której zupełnie nie myślał od tego czasu.
Kiedy po raz pierwszy czytał „Medeę”, jego sympatie leżały po stronie bohaterki tragedii, tak jak chciał tego autor. Teraz jednak, pycha Jazona — być może jest to najgorszy jej rodzaj, kiedy lekceważy się kobietę — zgubiła i jego. Zrozumiał także, że nieszczęście rozkładało się na obie strony po równo, jak często działo się to w sztukach Eurypidesa.
Senpat i Nevrata słuchali jego deklamacji z podziwem i zdumieniem jednocześnie.
— To prawdziwa poezja — powiedział Senpat. reagując na dźwięk i rytm greki wyczulonym uchem muzyka — ale co to za język? Nie ten, którego wy, Rzymianie, używacie między sobą, na pewno nie. — Choć on i jego żona znali łacinę bardzo słabo, umieli ją rozpoznać.
Trybun nie odpowiedział. Zamiast tego pociągnął następny, długi łyk wina, wciąż próbując wykreślić ze świadomości rzeczy, o których wolałby nie pamiętać. Kubek zatrząsł się w jego dłoni. Wylał trochę słodkiego, klejącego się wina na swoje nogi, ale tego nie zauważył. Nawet Medea — pomyślał — nie uwiodła Jazona, zanim popełniła swoje zbrodnie i uciekła w rydwanie ciągniętym przez smoka.
— Bogowie, czy zdarzyło się kiedy, żeby kobieta gorzej obeszła się z mężczyzną? — zawołał. Nie oczekiwał żadnej odpowiedzi na ten rozpaczliwy okrzyk, ale Nevrata poruszyła się w ramionach męża.
— Jeśli chodzi o to, co kobieta zrobiła mężczyźnie, to nie mogę nic powiedzieć. — Podniosła na niego wzrok. — Ale spróbuj to proszę odwrócić, i pomyśl o Alypii Gavra.
Marek zatrzymał się w pół kroku. Rzucił kubkiem o ścianę, zawstydzony nagle tym użalaniem się nad sobą. Męki, przez jakie przeszła córka Mavrikiosa Gavrasa, przyćmiewały jego cierpienie niczym słońce przyćmiewa księżyc. Po tym, jak tchórzostwo Ortaiasa Sphrantzesa kosztowało jej ojca życie pod Maragha, Ortaias — który tą ucieczką się ocalił — wróciwszy do stolicy obwołał się Imperatorem; Sphrantzai, najpotężniejsza w mieście rodzina biurokratów, osadziła już kiedyś swych członków na tronie. By umocnić jego pozycję, Alypia, której dom sprzeciwiał się wszystkiemu, czego żądał dom Sphrantzai, została zmuszona do małżeństwa z uzurpatorem.
Ale Ortaias Sphrantzes, głupawy, płytki młodzieniec, który miał więcej szczęścia niż rozumu, był tylko marionetką w rękach swojego wuja, Vardanesa. A Vardanes, którego podłość nie była ani przeciętna, ani powierzchowna, pożądał Alypii od dawna. Odebrał ją więc swemu nieudolnemu bratankowi i zrobił z niej niewolnicę, która musiała się poddać jego chuciom. Vardanes wykorzystywał ją przez cały nieszczęśliwy okres rządów Ortaiasa. Kiedy Sphrantzai w końcu upadli, Skaurus widział, że choć jej ciało zostało zbezczeszczone, duchem pozostała czysta i nieugięta.
Odwracając się plecami do oblanej winem ściany, przyklęknął niezdarnie obok Nevraty Sviodo i z wdzięcznością dotknął jej dłoni. Kiedy chciał o tym powiedzieć, coś zabulgotało mu w gardle i zamiast przemówić, rozpłakał się. Było to jednak płacz oczyszczający, niosący ze sobą początek uzdrowienia. Potem wino zaczęło w końcu działać — nie słyszał, kiedy Nevrata i jej mąż wstali i cichutko wyszli z pokoju.
W Komnacie Dziewiętnastu Tapczanów było dosyć zimno i trybun czuł się bardzo samotnie, składając raport przed Thorisinem Gavrasem. Co prawda Nevrata, Senpat i Styppes — choć za jego towarzystwem Marek specjalnie nie przepadał — zostali razem z nim w stolicy, ale wszystkich Rzymian odesłał z powrotem do Garsavry. Kiedy nie musieli już pilnować Namdalajczyków, nie było potrzeby zatrzymywać ich na dłużej. Mogli się przydać Gajuszowi Filipusowi i nie narażali się tu na gniew Imperatora.
Powiedział mu całą prawdę, a przynajmniej wszystko, co wydarzyło się poza jego namiotem. Kiedy Marek skończył, Thorisin milczał dłuższą chwilę, z kamienną twarzą przyglądając mu się znad splecionych palców. Kiedy go poznałem — pomyślał Marek — wszystkie uczucia można było wyczytać z jego twarzy jak z książki. Ale nauczył się już sztuki rządzenia także i w tej kwestii — nigdy się nie odkrywać.
Potem oblicze Imperatora jakby się rozpadło i ukazał się wreszcie człowiek.
— Szlag by cię trafił, Skaurus — powiedział ciężko, jakby z trudem wydzielając pojedyncze słowa. — Dlaczego muszę cię zawsze jednocześnie kochać i nienawidzić?
Oficerowie, którzy siedzieli w komnacie, poruszyli się. Rzymianin nie znał wielu z nich ani oni jego. W większości byli to młodzi ludzie, którzy wybili się na stanowiska u boku Imperatora w okresie, kiedy trybun zajęty był wojną na zachodzie — tak wielu marszałków służących razem z nim pod Mavrikiosem Gavrasem nie żyło albo zostało rebeliantami.
— Wasza Wysokość, chyba nie możesz uwierzyć w te bajki? — zaprotestował jeden z nowych oficerów, kawalerzysta nazwiskiem Provhos Mourtzouphlos. Niedowierzanie malujące się na jego przystojnej, zarośniętej twarzy — jak kilku innych żołnierzy siedzących wokół stołu naśladował Thorisina, nie dbając zbytnio o brodę i włosy — było aż nazbyt widoczne. Przytaknęły mu inne głowy.
— Mogę — odparł Imperator. Nadal przyglądał się Skaurusowi, jakby podejrzewając, że trybun nie powiedział wszystkiego. — Choć nie powiedziałem jeszcze, że wierzę.
— Myślę, że powinieneś — podpowiedział mu szybko Taron Leimmokheir. Przynajmniej jego twarz i głos były znajome. Jak zawsze, zachrypnięty bas marynarza przywykłego do wywrzaskiwa-nia komend na statku, zdawał się zupełnie nie pasować do zamkniętej przestrzeni, nawet o rozmiarach Komnaty Dziewiętnastu Tapczanów. Uśmiechając się do Skaurusa, kontynuował: — Każdy, kto miałby odwagę wrócić do ciebie po takim nieszczęściu, zasługuje na szacunek, a nie oszczerstwa. A co gdyby pieprzeni Hazardziści jednak wygrali? Nie ma Nowego Namdalen po drugiej stronie Cieśniny Bydła, a za to możesz dziękować jedynie temu cudzoziemcowi.