Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]
Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]

Электронная книга - «Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]». Краткое содержание книги:

Imperium szykuje się do wojny z Yezd, ale pojawia się nowe zagrożenie — bunt księcia Draxa i jego wojsk. Zdrada najemników doprowadza Videssos na skraj katastrofy i tylko talent dowódczy Marcusa Scaurusa i zręczna dyplomacja jego sprzymierzeńca zamieniają klęskę w zwycięstwo. Jednak Imperium Videssos w dalszym ciągu czeka walka z Yezd, Do odległej krainy potężnych koczowników wyrusza poselstwo, które ma pozyskać ich pomoc. Jego droga najeżona jest niebezpieczeństwami, o sojusz z koczownikami stara się również Yezd…
1 ... 90 91 92 93 94 95 96 97 98 ... 130
Перейти на страницу:

— Kiedy przyszedłem go zmienić, myślałem najpierw, że zachorował, dopóki go nie odwróciłem i nie zobaczyłem tego… — Jakby drugie usta otwierały się w szyi młodszego centuriona. Żołnierz mówił dalej: — Drzwi były zamknięte, kiedy przyszedłem, pewnie żeby nikt z obozu nie spostrzegł się za wcześnie. Ale w środku nie ma ani Namdalajczyków, ani koni.

— Jasne — zgodził się Skaurus. — Czy Nevrata i Senpat mają jeszcze swoje?

— Nie wiem, panie. Poszedłem od razu do ciebie, a ich namiot jest spory kawałek od twojego.

— Idź, dowiedz się. Jeśli ich nie ukradli, bardzo nam się przydadzą. Obudź cały obóz, porozsyłaj ludzi, niech szukają wokół obozu! — Nie żeby kogoś znaleźli — szydził z siebie w duchu — kiedy oni muszą iść pieszo, a Namdalajczycy mają konie i nie wiadomo ile czasu przewagi nad nimi. Ale może jakimś cudem Helvis była gdzieś w pobliżu, zastanawiając się skąd to zamieszanie. Skrzywił się, sam w to nie wierząc. Kiedy Worenusz miał już odejść, trybun dodał: — I przyprowadź tu Styppesa.

Worenusz zasalutował i pobiegł wykonać rozkazy. Marek spojrzał w dół, na ciało Blesusa. Obie pochwy u jego pasa były puste. Gladius i dwa sztylety dla Namdalajczyków — pomyślał — nie za wiele. Jego umysł, ogłupiały jeszcze z zaskoczenia, zajmował się takimi drobnostkami, byle tylko nie myśleć o pustym namiocie sto stóp dalej. Prawdziwy ból i tak przyjdzie za szybko.

Wrzaski Worenusza wyrwały legionistów ze snu i wyciągnęły z namiotów. Skaurus słyszał jak z soczystej łaciny przechodzi na videssański. Czysty kontralt Senpata przebił się przez deszcz:

— Tak, mamy konie.

Wyspiarze nie ryzykowali bez potrzeby i nie weszli do obozu. Marek też by tego nie robił.

Czarny cień nadchodził ciężkim krokiem od obozu — Styppes, sądząc po pochylonej ze złości sylwetce i szerokości brzucha. Kiedy zbliżył się do stajni, trybun usłyszał jak coś mamrocze do siebie. Kapłan odchrząknął zdumiony, kiedy zobaczył półnagiego Skaurusa przy otwartych drzwiach.

— Jeśli wezwałeś mnie, żebym wyleczył cię z zapalenia płuc — powiedział z ciężkim sarkazmem — to nie mogę tego zrobić, dopóki nie zachorujesz. Ale zachorujesz.

Przypomniawszy sobie o deszczu i chłodzie, Marek zaczął się trząść — nie myślał o tym dotąd. Najspokojniej jak potrafił, wyjaśnił Styppesowi co się stało. Oprócz tego co zaszło w jego namiocie, nie pominął żadnego szczegółu wiedząc, że nie miałoby to sensu. Kończąc, spytał:

— Znasz się trochę na magii; czy możesz się jakoś dowiedzieć, gdzie uciekli? Może uda nam się jeszcze ich złapać. Nie mogą jechać zbyt szybko, nie z ciężarną kobietą.

— Ta heretycka kurwa…? — zaczął Styppes, ale nie zdążył dokończyć — uderzenie Marka zwaliło go z nóg.

Kapłan powoli podniósł się z ziemi, ociekając błotem i wodą. Marek przygotował się na wybuch wściekłości. Zamiast tego Videssańczyk powiedział pokornie:

— Przepraszam, panie. — Trybun zamrugał ze zdumienia, ale Styppes kontynuował tym samym tonem: — Znam odpowiednie zaklęcie, ale nie mogę powiedzieć czy zadziała, bo to nie moja specjalność. Czy postawiłbyś złotnika przy kowadle i kazał mu kuć miecze?

— Jednak spróbuj.

— Będę potrzebował czegoś, co należy do jednego z uciekinierów.

— Przyniosę ci to do namiotu — powiedział mu trybun. — Czekaj tam na mnie.

Sam pobiegł do swojego. Coś należącego do jednego z uciekinierów z pewnością się tam znajdzie.

Senpat i Nevrata Sviodo, dosiadający swych koni, omal nie wjechali na niego w ciemności.

— Czego od nas chcesz? — spytał Senpat, zachowując ostrożną neutralność. Do tego czasu na pewno wiedział już o wszystkim, ale czekał co zrobi Marek.

— Weź ze sobą tuzin ludzi, jedź do najbliższej farmy i zarekwiruj wszystkie konie jakie tam mają — powiedział. — Pojedziemy za nimi. Od czasu, gdy goniłem Ortaiasa Sphrantzesa po Mara-gha, wiem już, że nie ma sensu ścigać koni na piechotę.

Młody Vaspurakaner skinął głową i zaczął się oddalać, zbierając po drodze oddział Rzymian. Nevrata pochyliła się w swym siodle, zbliżając się do Marka na tyle, by mógł dojrzeć współczucie na jej twarzy.

— Przykro mi — powiedziała cicho. — Po części to i moja wina. Gdybym nie znalazła tego miejsca, robiłbyś to samo co przedtem i nic by się nie stało.

Potrząsnął głową.

— Równie dobrze mogę mieć pretensje do tego grubasa, który zbudował stajnię. Ustawiłem straże, tak ja ustawiłem i… — nie mógł mówić dalej.

Nevrata zrozumiała go doskonale, jak często jej się to zdarzało.

— Nie wiń jej za bardzo. Nie zrobiła tego z podłości, czy z nienawiści do ciebie.

— Wiem — powiedział trybun głucho. — Tym gorzej.

Strząsnął dłoń Nevraty z ramienia. Patrzyła za nim przez chwilę, kiedy się oddalał, potem ruszyła, by dołączyć do swego męża.

Gdy Marek wszedł do namiotu, zarzucił na mokre ramiona swoją oficerską pelerynę. Kuferek podróżny Helvis stał tam, gdzie go zostawiła, obok posłania. Otworzył zatrzask i zaczął w nim grzebać. Prawie na samym wierzchu, pod haftowaną tuniką, leżał płaski kawałek drewna — ikona, którą jej ofiarował przed kilkoma miesiącami. Oczy same zacisnęły się z bólu. Z całej siły uderzył pięścią w udo. Jakby chcąc wbić sobie w serce jeszcze jedno ostrze, wziął obraz do ręki i zaniósł Styppesowi.

— Dobry wybór — powiedział kapłan, odbierając od niego ikonę. — Świętość Phosa wspomaga każde zaklęcie uczynione w dobrej sprawie, a święty Nestorios, jak wiesz, jest szczególnie bliski Namdalajczykom.

— Rób co do ciebie należy. — Głos Skaurusa był szorstki.

— Pamiętaj tylko, że nie robiłem tego od lat — ostrzegł go Styppes.

Rytuał nie różnił się prawie niczym od tego, co robił Nepos, kiedy pomógł mu odnaleźć ważny dokument w stolicy. Pokłoniwszy się głęboko przed wizerunkiem świętego, Styppes trzymał ikonę w prawej ręce nad głową. Zaczął nucić jakąś modlitwę w tym samym archaicznym języku, który używany był w liturgii Phosa. Lewą ręką wykonywał szybkie ruchy nad kielichem wina, w którym pływała długa drzazga z jasnego drewna. Jeden koniec drzazgi umaczany był w niebieskiej farbie o tym samym odcieniu, co szaty kapłana.

Jego pieśń nie skończyła się mocno akcentowanym rozkazem, jak ta Neposa, ale łagodnie, błagalnie. Zatrzymał dłoń nad kielichem, wypowiadając końcową formułkę:

— Pobłogosław ten kielich Panie wielki i dobry!

Styppes odetchnął, bo kawałek drewna obrócił się nagle jak gwóźdź przyciągany przez magnes.

— Południowy wschód — powiedział kapłan, patrząc na niebieski koniec drzazgi.

— W stronę wybrzeża — skomentował Marek właściwie do siebie, a potem zwrócił się do Styp-pesa: — Pojedziesz z nami i co jakiś czas będziesz powtarzał zaklęcie, żebyśmy nie zgubili śladu.

Styppes zasztyletował go spojrzeniem, ale nie śmiał odmówić.

Pościg wyruszył zaraz przed świtem, a jego członkowie dosiadali dość dziwnej zbieraniny koni: dwu prawdziwych wierzchowców obok tych Senpata i Nevraty, sześciu koni używanych do przewozu ciężkich ładunków, z których dwa były za stare nawet do tego rodzaju pracy, i trzech małych koników używanych do orki.

— Żałosna banda — powiedział Senpat do Marka — ale i tak musiałem objechać cztery farmy, żeby je zdobyć. Większość chłopów używa wołów i osłów.

— Wyspiarze też sobie nie mogli wybrać lepszych — odparł trybun.

1 ... 90 91 92 93 94 95 96 97 98 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)