Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
Okazało się, że są dwie, na parterze i na czwartym piętrze. Umówili się w tej na górze.
Randall wszedł do de Bijenkorf od strony Dam i skierował się do wind. Mijał szybko lady i półki wypełnione biżuterią, ręcznikami, sztucznymi kwiatami i płytami z muzyką, niczego nie widząc, na nic nie zwracając uwagi, myśląc tylko o rychłej konfrontacji z Angela Monti.
Prawdopodobieństwo, że go okłamała i że jest zdrajczynią, było bardzo wysokie. Początkowo nie chciał wierzyć twierdzeniom de Vroome'a, że profesor Monti popadł w niełaskę i że Angela posługuje się swym ciałem, żeby pomóc ojcu odzyskać dobre imię. Trudno było uwierzyć nawet w to, że współpracowała z wrogiem Drugiego Zmartwychwstania, choć miał na to dowód. Dlaczego miałaby niszczyć projekt, którego upadek oznaczałby też ostateczne pogrążenie ukochanego rodzica? Chyba że – i była to realna możliwość – ten rodzic wcale nie był taki ukochany. Jeśli Angela z jakiegoś powodu nienawidziła ojca, mogła szukać sposobności zrujnowania projektu opartego na jego odkryciu.
Jakkolwiek było, budzący grozę fakt pozostawał faktem: zastawiona poprzedniego dnia pułapka niezaprzeczalnie ujawniła Angele jako informatora de Vroome'a. A przecież jeszcze wczoraj w południe, a także ubiegłej nocy, był z nią tak blisko, kochał ją i ufał jak żadnej innej kobiecie. Niemal niemożliwością było uwierzyć, że zdradziła nie tylko projekt, lecz także ich miłość. Nie dało się jednak zaprzeczyć niezbitym dowodom, że tak właśnie się stało.
Za kilka minut miał się tego dowiedzieć. Bał się tej prawdy, lecz chciał ją poznać, nawet gdyby miał ją wydusić z Angeli siłą.
Najchętniej udusiłby ją gołymi rękami za zdruzgotanie tej odrobiny wiary, którą dopiero co udało mu się zyskać. Wiedział, że z tej beznadziejnej konfrontacji żadne z nich nie wyjdzie jako zwycięzca.
Wysiadł z windy na czwartym piętrze i zobaczył po lewej napis BUFET. Angela już stała przy długim barze, z tacą w ręce, czytając menu. Podszedł do niej i rzucił:
– Weź mi tylko herbatę. Zajmę jakieś miejsca.
Odwrócił się natychmiast, żeby nie widzieć jej twarzy. Stoliki były pozajmowane, lecz wysokie stołki przy kontuarze pod ścianą stały puste. Randall usiadł plecami do baru i czekał. Wydawało mu się, że w nieskończoność.
– Dzień dobry, kochanie. – To była Angela.
– Dzień dobry – odparł chłodno. Wziął od niej tacę i trzymał tak, żeby dziewczyna nie mogła go pocałować. Kiedy usiadła, zaczął pilnie mieszać swoją herbatę, unikając jej spojrzenia.
– Co się stało, Steve? – zapytała. – Jakoś dziwnie się dzisiaj zachowujesz.
Spojrzał w jej oczy, piękne, zdziwione teraz, zielone oczy, za którymi kryło się kłamstwo i zdrada.
Było mu niedobrze, zwyczajnie niedobrze, nie wiedział, od czego i jak zacząć.
– Steve? – nalegała Angela. – Dlaczego tak na mnie patrzysz?
– Jak?
– Tak jakoś… zimno.
Żeby z tym skończyć, musiał coś powiedzieć.
– Angelo, wczoraj dowiedziałem się czegoś o tobie i muszę o tym porozmawiać. – Wziął głęboki oddech i drżącym głosem wygłosił pierwsze oskarżenie. – Okłamałaś mnie, mówiąc o swoim ojcu.
Policzki dziewczyny poczerwieniały.
– Ja cię okłamałam? Kto tak powiedział? To jakiś obłęd! – Jej głos też drżał. – Powiedz, o co chodzi, Steve!
– Dowiedziałem się, że twojemu ojcu wcale nie zlecano prac wykopaliskowych, tak jak mówiłaś. Zwolniono go z uniwersytetu i musiał przejść na emeryturę. Mieszka gdzieś na przedmieściach Rzymu, niemal w ukryciu. I to się nie stało wczoraj, tylko niedługo po odkryciu archeologicznym w Ostii.
Zawahał się, czy mówić jej wszystko, ale Angela nie pozwoliła mu zamilknąć.
– Steve, powiedz, co jeszcze słyszałeś? Nie ukrywaj niczego.
– Profesor Monti musiał przejść na emeryturę wskutek decyzji ministerstwa, ponieważ oszukał właścicieli terenu, na którym prowadził badania, przejął od nich działkę na własność, zamiast wydzierżawić, żeby zatrzymać pięćdziesiąt procent wartości znaleziska, a nie tylko dwadzieścia pięć. Sprawa wypłynęła już po zakończeniu wykopalisk. Ministerstwo zatuszowało skandal, żeby nie obniżyć wartości samego odkrycia. Do mediów nic się nie przedostało, właściciele ziemi zostali wynagrodzeni… a właściwie kupieni… przez ministerstwo, żeby milczeli. Twój ojciec okrył się niesławą i musiał odejść z uniwersytetu. Dostał emeryturę, ale pod warunkiem, że będzie się trzymał z daleka od Drugiego Zmartwychwstania i w ogóle zniknie z widoku. A ty, kochana córeczka, okłamywałaś wszystkich naokoło, żeby uchronić jego dobre imię. Tę część twojego kłamstwa potrafię zrozumieć, Angelo, ale jego dalszy ciąg jest dla mnie niezrozumiały… i niewybaczalny.
– Jaki dalszy ciąg?
– Unikałaś współpracy z naszym zespołem, dopóki ja się nie pojawiłem na horyzoncie. Wielki spec od reklamy, zatrudniony przez syndykat do wypromowania nowej Biblii. Dla ciebie byłem kimś, kto mógł uczynić znamienitego profesora Montiego tak sławnym i podziwianym na świecie, że rząd włoski nie mógłby już go dłużej trzymać w tym swoistym areszcie domowym i musiałby puścić cały skandal w niepamięć. Do osiągnięcia swojego celu z rozmysłem mnie wykorzystałaś i okłamałaś, byłem tylko pionkiem w twojej grze.
Angela patrzyła na niego. Rozdzielała ich przepaść milczenia.
– Naprawdę uważasz, że cię wykorzystałam, Steve? – zapytała w końcu.
– Nie wiem. Ale muszę się dowiedzieć.
– Uważasz, że kochałam się z tobą, oddałam ci się tylko po to, żebyś się stał w moich rękach marionetką, która pomoże mojej rodzinie?
– Posłuchaj…
– Kto ci to wszystko powiedział? Kto ci powiedział, że kłamałam, że cię wykorzystałam? Że mój ojciec popadł w niełaskę, bo popełnił oszustwo, okazał się przestępcą? Od kogo to wszystko słyszałeś, Steve?
– Rozmawiałem wczoraj z pastorem Maertinem de Vroome'em – odparł.
Przyglądał się Angeli uważnie, chcąc wywnioskować z jej reakcji, jak blisko jest związana z nieprzyjacielem. Jej reakcją było wyłącznie zdumienie.
– Rozmawiałeś z de Vroome'em? – powtórzyła cicho.
– Tak, wczoraj wieczorem. Zaprosił mnie do siebie i poszedłem. Rezultat tego spotkania niech jeszcze chwilę zaczeka. De Vroome, jak wiadomo, chce nas zniszczyć, więc gromadzi w tym celu dossier na temat głównych uczestników Drugiego Zmartwychwstania. Ma wszystkie informacje o tobie i twoim ojcu. Część z nich mi ujawnił. Nie uwierzyłbym może w prawdziwość tych faktów, gdybym się nie dowiedział o czymś znacznie poważniejszym.
– Znacznie poważniejszym? O czym ty mówisz?
– Za chwilę ci wyjaśnię. Na razie żądam odpowiedzi na pytanie, czy de Vroome powiedział mi prawdę, czy nie, Angelo.
– Nieprawdę! – wykrzyknęła drżącym głosem. – To wszystko nieprawda. Jeżeli nawet cię okłamałam, to w drobnych szczegółach, zupełnie nieistotnych, tylko dlatego, że cię jeszcze dobrze nie znałam. Ale to, co ci powiedział de Vroome, że mój ojciec popełnił przestępstwo, jest absolutną nieprawdą. To potwarz wymyślona przez wrogów ojca, przez doktora Turę albo samego de Vroome'a.
– Jeżeli to jest nieprawda, to jaka jest prawda, Angelo? – zapytał Randall.
– Znasz już włoskie przepisy związane z wykopaliskami, Steve. Większość terenu w Ostii jest własnością rządową, z wyjątkiem wąskiego pasa na wybrzeżu, tam właśnie, gdzie ojciec chciał kopać. Te kilka akrów znajdowało się w rękach prywatnych. Ojciec zaproponował właścicielom, dwóm braciom i siostrze, do wyboru… sprzedaż albo dzierżawę.