Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 88 89 90 91 92 93 94 95 96 ... 236
Перейти на страницу:

„Muszę go zostawić samemu sobie” — myślała, przejeżdżając przez bramę. O Światłości, jak często miała wcześniej takie myśli? Nieważne. Rand był miłością jej serca i radością jej życia, jednak jej obowiązkiem był Andor.

11

Rozmowa o długach

Brama została umieszczona w taki sposób, żeby ewentualni gapie sądzili, iż Elayne wyjeżdża z dziury w murze prosto w kwadrat wyznaczony dla bezpieczeństwa przez napełnione piaskiem i ustawione na brukowanej nawierzchni beczki po winie. Dziwnym trafem Dziedziczka Tronu nie potrafiła wyczuć ani jednej kobiety przenoszącej Moc — nigdzie w pałacu, chociaż zamieszkiwało go ponad sto pięćdziesiąt niewiast z tą zdolnością. Niektóre oczywiście stacjonowały na zewnętrznych murach miejskich, zbyt daleko dla Elayne, która z takiej odległości mogłaby je wyczuć jedynie jako uczestniczka połączonego kręgu, niektóre też zapewne opuściły miasto, tym niemniej prawie zawsze ktoś w pałacu używał saidara — czy to próbując zmusić jedną z pojmanych sul’dam do przyznania, że naprawdę potrafi dostrzec sploty Jedynej Mocy, czy to po prostu do wygładzenia pogniecionego szala bez użycia gorącego żelazka. Nie dzisiejszego ranka jednak. Aes Sedai bywały aroganckie, Poszukiwaczki Wiatru jeszcze bardziej, czym wszakże były wobec potężnego osobnika przenoszącego ogromną ilość Mocy. Elayne pomyślała, że jeśli wychyli się przez okno gdzieś na wysokościach, na pewno zobaczy sploty tej „wielkiej latarni”, nawet jeśli były odległe o setki lig. Czuła się jak mrówka, która właśnie uświadomiła sobie istnienie gór, jak mrówka porównująca Grzbiet Świata ze wzgórzami, które zawsze napawały ją trwogą. Tak, nawet Poszukiwaczki Wiatru powinny się wobec tego zjawiska pokłonić z respektem.

Na wschodniej stronie pałacu, frontem do strony północnej i południowej, przy dwupiętrowych, zwyczajnych stajniach z czystobiałego kamienia, mieściły się Stajnie Królowej, tradycyjnie przeznaczone dla osobistych koni aktualnej władczyni i jej powozów. Wcześniej Elayne wahała się, czy ich używać, zanim oficjalnie zasiądzie na Tronie Lwa. Kroki, które prowadziły ku tronowi, były delikatne jak w tańcu dworskim i choćby ten taniec czasem przekształcał się w coś podobnego do tawernianej kłótni, Dziedziczka Tronu — jeśli pragnęła osiągnąć cel — nadal musiała wykonywać swoje kroki z wdziękiem i precyzją. Wysuwanie roszczeń do dodatkowych korzyści przed koronacją mogło się skończyć dla niej utratą szans na rządzenie. W końcu uznała, że nikt nie będzie jej podejrzewał, iż naruszyła tę zasadę z przesadnej dumy. Poza tym Stajnie Królowej były stosunkowo małe i nie miały żadnego innego zastosowania. Kręciło się tu znacznie mniej osób, więc otwarta brama nie powinna przyciągać dużej uwagi. W rzeczywistości, gdy znalazła się przed Stajniami, odkryła, że dziedziniec jest niemal kompletnie pusty. Wyjątkiem był stojący w progu jednego z łukowatych wejść do stajni samotny stajenny w czerwonym stroju. Tyle że mężczyzna ów natychmiast się obrócił i krzyknął coś do środka, a wówczas ze stajni wypadły całe tuziny innych stajennych i ruszyły ku Elayne, która wyjechała na Płomiennym Sercu z oznaczonego kwadratu. Ostatecznie mogłaby przecież wrócić w towarzystwie potężnych lordów i lady, w każdym razie taką zapewne mieli nadzieję.

Caseille przeprowadziła Gwardzistki przez bramę, a później większości z nich kazała zsiąść z koni i pilnować zwierząt. Wraz z pół tuzinem innych pozostała w siodle, skąd obserwowały wszystko z uwagą. Nawet tutaj Caseille nie zamierzała ani na chwilę spuścić Elayne z oka. A może raczej szczególnie tutaj, gdzie Dziedziczce Tronu groziło większe niebezpieczeństwo niż w odwiedzanych rezydencjach. Z bramy wyjechali teraz reprezentanci Dynastii Matherin. Podjeżdżali do stajennych i Gwardzistek, równocześnie gapiąc się na górujące nad dziedzińcem balkony i kolumnady z białego kamienia oraz na widoczne za nimi iglice i złote kopuły. Zimno wydawało się tutaj mniej dotkliwe niż w górach — Elayne w każdym razie z całych sił nie dopuszczała go do siebie, choć zdawała sobie z niego sprawę, a mężczyźni, kobiety i konie wciąż wydychali słabe pióropusze mgły. Odór końskiego łajna był tu dość silny, zwłaszcza po czystym górskim powietrzu. Elayne chętnie weszłaby do ustawionej przed trzaskającym w kominku ogniem wanny z gorącą wodą. Później będzie musiała wrócić do spraw związanych z tronem, teraz jednak przede wszystkim pragnęła odpoczynku — najchętniej w ciepłej wodzie.

Do Płomiennego Serca podbiegło dwoje stajennych. Kobieta wzięła uzdę z pospiesznym dygnięciem pod adresem Elayne, gdyż większą uwagę zwracała na zachowanie wysokiego wałacha, który zresztą nie sprawiał żadnych problemów, podczas gdy Dziedziczka Tronu z niego zsiadała przy pomocy mężczyzny pochylonego w ukłonie i z rękoma ułożonymi w prowizoryczne strzemię, na którym Elayne mogła postawić nogę. Żadne z nich nie zerkało już nawet na widoczek ośnieżonej, górskiej łąki pozostały w połowie kamiennego muru. Pracownicy stajni zdążyli się w końcu przyzwyczaić do bram. Dziedziczka Tronu wiedziała, że wiele osób stawia im drinki w tawernach, aby posłuchać, jak się chełpią liczbą widzianych bram i innych przypadków użycia Jedynej Mocy. Elayne potrafiła sobie wyobrazić brzmienie tych opowieści w momencie, gdy docierały do Arymilli. Dziedziczce Tronu spodobała się myśl o Arymilli nerwowo zagryzającej paznokcie.

Gdy Elayne postawiła stopę na brukowych kamieniach, od razu otoczyła ją grupa Gwardzistek w szkarłatnych kapeluszach o szerokich rondach z białymi pióropuszami i jasnych napierśnikach przepasanych również szkarłatnymi, obszytymi koronką szarfami, z haftem Białego Lwa. Żołnierki Caseille miały eskortować Elayne do stajni. Rozglądały się ostrożnie, spoglądając w każdym kierunku, a ich ręce dotykały rękojeści mieczów — ręce wszystkich z wyjątkiem Deni, postawnej kobiety o spokojnych rysach, która nosiła długą, mosiężną, nabijaną gwoździami pałkę. Było ich tylko dziewięć... „Tylko dziewięć” — pomyślała z goryczą Elayne. „O Światłości, jakie to szczęście, że potrzebuję zaledwie dziewięciu osobistych strażniczek w samym Królewskim Pałacu!” — dodała w myślach z sarkazmem. Tak czy owak, było ich jedynie dziewięć, lecz każda doskonale władała mieczem. Kobiety, które poświęciły się „rzemiosłu miecza”, jak to nazywała Caseille, musiały być dobre w swoim fachu, w przeciwnym razie prędzej czy później przegrywały z zazwyczaj silniejszymi od nich mężczyznami. Deni natomiast nie posiadała żadnych zdolności do walki na miecze, jednak mężczyźni, którzy mieli do czynienia z jej pałką, dobrze ją zapamiętali. W dodatku, mimo sporej tuszy, Deni była bardzo szybka, zawzięta, w razie potrzeby nie walczyła fair, lecz zawsze z pełnym poświęceniem.

Rasoria, krępa podporucznik dowodząca, wyraźnie odprężyła się z ulgą, gdy stajenni odprowadzili Płomienne Serce do stajni. Gdyby osobiste strażniczki Elayne postawiły na swoim, nikt z wyjątkiem Gwardzistek nie miałby prawa zbliżyć się do Dziedziczki Tronu na odległość wyciągniętej ręki. No cóż, może nie były aż tak restrykcyjne, jednak bez wątpienia spoglądały podejrzliwie niemal na każdego — oprócz Birgitte i Aviendhy. Rasoria, Tairenianka mimo swych niebieskich oczu i króciutko przyciętych blond włosów, była pod tym względem najgorsza, nalegała nawet na doglądanie kucharek przygotowujących posiłki Elayne i kazała kosztować każdą potrawę, zanim trafiła ona na stół Dziedziczki Tronu. Elayne nie protestowała, jakkolwiek nadgorliwe wydawało jej się owo polecenie. Jeden łyk zatrutego wina mógłby się dla niej źle skończyć — wbrew przepowiedniom, że Elayne przeżyje przynajmniej do narodzin dziecka. Jednakże nie nieufność Gwardzistek ani konieczność ich posiadania sprawiła, że Dziedziczka Tronu zacisnęła nagle usta. Zdenerwował ją raczej widok Birgitte przeciskającej się wśród tłumu na dziedzińcu przed stajniami. Birgitte szła, lecz nie do Elayne.

1 ... 88 89 90 91 92 93 94 95 96 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)