Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 113
Перейти на страницу:

Gniew Mayhewa był niczym żywa istota przemierzająca Komnatę Konklawe i chłostająca ogniem na prawo i lewo. Protektor zamilkł, zamknął oczy i odetchnął głęboko. Kiedy się odezwał, jego głos był bardzo, ale to bardzo cichy.

— Czym się staliśmy? Nie mówię: kim, bo to byłby już komplement. Co stało się z nami, naszym światem i naszą wiarą, że grupa zdołała przekonać samych siebie, iż Bóg każe im zabić i zniszczyć niewinną kobietę tylko dlatego, że jest inna niż pozostałe, które znają? Dlatego, że jej postępowanie to wyzwanie dla nas wszystkich, byśmy wyszli poza stereotypy i tradycje i dorośli jak przystało na obywateli galaktyki? Dlatego trzeba było ją zniszczyć i zabić? Bo chciała, byśmy stali się lepsi, czyli tacy, jak chce Bóg? Jakie wyjaśnienia… jakie powody wymyśliła ta banda zwyrodnialców, by uzasadnić we własnych oczach zabicie naszych dzieci?! Twierdzą, że miłują Boga i mordują dzieci po to, by zniszczyć kobietę, która nie dość, że ryzykowała życie, by uratować wszystkie dzieci tej planety, to zaryzykowała też cały swój majątek, by nam wszystkim lepiej się tu żyło. Powiedzcie mi, patroni, jak na miłość Boga, któremu ponoć służymy, mogliśmy dopuścić, by coś takiego się stało? Jak dopuściliśmy, by to się stało?! Nikt mu nie odpowiedział, bo wstyd był zbyt powszechny i głęboki. Mimo obaw, niechęci do zmian i ograniczania ich władzy większość patronów była ludźmi uczciwymi, ograniczonymi jedynie przez wpojone za młodu zasady moralno-teologiczne. Ich gniew skierowany przeciwko Honor Harrington i Beniaminowi Mayhewowi wynikał w sumie ze sposobu, w jaki jej postępowanie i jego reformy podważały ich wyobrażenia dotyczące normalnego porządku społecznego i właściwych zachowań wyuczonych w dzieciństwie. Nie byli już jednak dziećmi i w tym momencie mieli okazję spojrzeć na siebie oczami Protektora. A nie był to miły obrazek i wywarł stosowne wrażenie na wszystkich poza nielicznymi przypadkami religijnie zaślepionych dewotów.

— Wielebny Hanks we wtorkową noc stanął właśnie w obliczu tych pytań i odpowiedział na nie — podjął cicho i nie kryjąc bólu Benjamin. — Widział, jak dalece nienawiść do lady Harrington zatruła dusze i umysły jej wrogów, bo znał prawdziwe powody zawalenia się kopuły. I wziął na swe barki nasz obowiązek zapobieżenia podobnym zwyrodnieniom. Jak przystało na prawdziwie i głęboko wierzącego, zdecydował się umrzeć, by ktoś inny mógł żyć. Kiedy mordercy zorientowali się, że lady Harrington przeżyła awaryjne lądowanie i kraksę pinasy, zaatakowali ją ponownie, zdecydowani dokończyć dzieło. Tym razem atakowali z bliska i przy użyciu broni maszynowej. Znaleźli ją ranną i bezbronną, gdyż wysłała swych gwardzistów, by ratowali uwięzionych we wraku pinasy. Była bezbronna, ale nie samotna, i gdy przebieraniec w mundurze jej własnej Gwardii strzelił do niej, wielebny Hanks zasłonił ją własnym ciałem… tak właśnie, patroni, zginął wielebny Julius Hanks, oddając życie w obronie niewinnego człowieka. Czyli tak jak wszystkim zwącym siebie wierzącymi nakazuje nasz Pan, Tester, Orędownik i Pocieszyciel.

Umilkł i uniósł dłoń, a w sali ponownie zapanowała idealna cisza, gdy wszyscy zastanawiali się, co teraz nastąpi. W tej ciszy wyraźnie rozbrzmiał niespodziewany odgłos ponownie otwierających się skrzydeł wejściowych odrzwi i do Komnaty Konklawe wkroczyła Honor Harrington.

Stukot jej obcasów na kamiennych płytach posadzki odbijał się echem od ścian, towarzysząc jej krokom. Przypominała biało-zielony płomień, a na szyi miała Star of Grayson i zwisający poniżej klucz. Wstążka, na której zawieszona była Gwiazda Graysona, miała szkarłatną barwę, ale znajdowały się na niej ciemniejsze plamy i każdy z obecnych bez trudu domyślił się, czym one są. Na czole miała długie, głębokie rozcięcie zabliźniające się już dzięki przyśpieszonemu leczeniu, a na prawym policzku imponujący wielobarwny siniak i szereg małych strupków. Futro siedzącego na jej ramieniu treecata nosiło ślady popalenia i osmolenia, ale łeb Nimitz trzymał równie wysoko jak ona głowę, wpatrując się w Protektora. Wyglądało to tak, jakby oboje znajdowali się w całkowicie pustym pomieszczeniu. Ból widoczny w jej oczach i twarzy był ciężarem, którego nikt nie mógł z niej zdjąć, a niewielu miałoby na to odwagę. Patroni przyglądali się jej pełni wstydu i strachu, a ona ignorowała ich kompletnie. W ten sposób doszła do stóp tronu i stanęła.

— Wasza Wysokość, przybyłam po sprawiedliwość. — jej sopran dźwięczał jak stal, pod którą krył się ból większy nawet niż w oczach. — Zgodnie z przysięgami, które oboje złożyliśmy, przybyłam prosić cię, panie, by móc skutecznie chronić i bronić moich ludzi, gdyż ten, kto kazał zabić i okaleczyć mieszkańców mojej domeny, nosi klucz patrona i nie mogę go tknąć, póki kryje się za jego ochroną.

Wszyscy obecni wstrzymali oddech, słysząc formalną prośbę o sprawiedliwość, która od pokoleń nie została wypowiedziana przez nikogo.

— Przysięgałem ci i słowa dotrzymam — rozległ się donośny głos Benjamina. — Twemu żądaniu sprawiedliwości stanie się zadość, pani. Jeżeli ktokolwiek z obecnych w tej Komnacie wyrządził zło tobie lub twoim ludziom, wskaż go, a jeśli masz dowód jego zbrodni, obojętne czy jest patronem czy nie, odpowie za nie, zgodnie z literą praw boskich i ludzkich.

William Fitzclarence patrzył przerażony na to, co się dzieje, nie mogąc się ruszyć, bowiem strach go sparaliżował. Teraz wiedział, mimo szoku na wieść o śmierci wielebnego Hanksa miał pewność, że przegrał. Mayhew nigdy nie odważyłby się posunąć tak daleko, gdyby suka nie miała dowodu, a jego obietnica wymierzenia sprawiedliwości była równoznaczna z wyrokiem śmierci.

— Wasza Wysokość, mam dowód — oznajmiła Honor, pozwalając, by do żalu dołączyła wściekłość wywołana śmiercią Jareda Suttona, Fredericka Sully’ego, Gilberta Troubdridge’a, Adama Gerricka, Juliusa Hanksa i dziewięćdziesięciu jeden innych osób.

Po czym odwróciła się i pierwszy raz spojrzała prosto na patrona Burdette.

— Oznajmiam, że mym wrogiem jest William Allen Fitzclarence, patron Burdette — oznajmiła głosem, od którego wiało chłodem przestrzeni.

Jej treecat zasyczał, obnażając kły, a Burdette poczuł nienaturalną miękkość w kolanach, gdy wszystkie oczy i obiektywy skierowały się na niego. Zamykając go w niewidzialnym potrzasku.

— Oskarżam go o morderstwo, zdradę, próbę zabójstwa mojej osoby i o zabicie dzieci oraz wielebnego Juliusa Hanksa. Przynoszę na dowód zapieczętowaną i złożoną w przytomności świadków spowiedź Edwarda Juliusa Martina z domeny Burdette, złożoną dobrowolnie zgodnie z prawem Kościoła i Miecza. Wynika z niej, że William Fitzclarence osobiście nakazał mnie zabić, że William Fitzclarence i jego poddany Edmond Augustus Marchant, a także: Samuel Marchant Harding, także z domeny Burdette, Austin Vincent Taylor, również z tejże domeny, oraz dwudziestu siedmiu innych ludzi pozostających w jego służbie zawiązało spisek i doprowadziło do zawalenia się kopuły nad szkołą średnią imienia Muellera i śmierci pięćdziesięciu dwóch mężczyzn i trzydzieściorga dzieci. Oraz że w konsekwencji rozkazów Williama Fitzclarence’a wielebny Julius Hanks, Najstarszy Kościoła Ludzkości Uwolnionej, zginął, oddając swe życie, by mnie uratować.

Umilkła i jedynym słyszalnym w sali dźwiękiem był spazmatyczny oddech patrona Burdette. Pozwoliła, by milczenie przeciągnęło się, smakując ze świadomym okrucieństwem to, co musiał przeżywać, nim uniosła prawą rękę i wskazała go palcem.

— Wasza Wysokość, żądam życia Williama Allena Fitzclarence’a jako zadośćuczynienie za jego zbrodnie, okrucieństwo i złamanie przysięgi złożonej tobie, panie, temu Konklawe, ludowi Graysona i Bogu.

1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)