Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
Ba, nie wiedzieli nawet niczego niekonkretnego, co było wysoce dziwne, bo dziennikarze zawsze byli lepiej poinformowani od patronów. Tym razem jednak z posiedzenia Rady nie przeciekło do nich absolutnie nic. Podobnej sytuacji nikt nie pamiętał, więc wszyscy siedzieli i w napięciu czekali na przybycie Protektora. Wszystkie oczy, podobnie jak obiektywy holokamer, regularnie wracały do pustego biurka bezpośrednio poniżej tronu Protektora. Ozdobione było herbem domeny Harrington i pieczęcią Championa Protektora, a w wyłożonych jedwabiem uchwytach spoczywał nagi Miecz Stanu. Osoba, która winna zasiadać na fotelu znajdującym się za nim, jeśli wierzyć plotkom, była martwa lub umierająca.
Przez galerię przebiegła fala poruszenia — najwyraźniej coś się w końcu zaczęło dziać. Kamery skierowały się ku drzwiom, a w ślad za nimi skupiła się tam uwaga obecnych. Rozmowy zamarły, toteż gdy masywne drewniane odrzwia otwarły się, szmer wywołany przez ich zawiasy prawie zabrzmiał echem w idealnej ciszy wypełniającej olbrzymią salę.
Przez otwarte wejście wmaszerował Benjamin IX z twarzą niczym kamienna maska. Po raz pierwszy jak sięgała pamięć obecnych nikt nie oznajmił jego przybycia ani tez nikt nie spytał, po co przybył. Niejednemu patronowi zaschło nagle w gardle, gdy zrozumiał pełną wymowę tej zmiany w odwiecznej tradycji.
Była tylko jedna, jedyna okazja, kiedy Protektor mógł zignorować równość Konklawe z własną osobą i to w Komnacie Konklawe — wówczas gdy przybył, by osądzić jednego z nich.
Burdette próbował zachować nieprzeniknione oblicze, ale rysy mu stężały, nim Protektor wolnym, miarowym krokiem dotarł do tronu. Benjamin wspiął się na podwyższenie, odwrócił i usiadł. I dopiero wówczas obecni zdali sobie sprawę, że kogoś jeszcze brakowało oprócz patronki Harrington. Protektorowi powinien towarzyszyć wielebny Hanks jako kanoniczny przywódca Graysona. Jego nieobecność dodatkowo zaskoczyła i oszołomiła obecnych i przez salę przeszedł zaskoczony szept. Umilkł natychmiast, gdy odezwał się Protektor.
— Patroni. — Głos miał twardy i zimny jak stal. — Przybyłem tu dziś z najsmutniejszymi wieściami, jakie w ciągu sześciuset lat miał Protektor do oznajmienia Konklawe. Przybyłem z wieścią o zdradzie i spisku, które przewyższają nawet wyczyny Jareda Mayhewa zwącego siebie niegdyś Machabeuszem. O zdradzie tak potwornej, iż nie sądziłem, by zdolny był ją popełnić jakikolwiek obywatel Graysona… nie wierzyłem w to aż do wtorkowej nocy.
Burdette poczuł krople potu na czole, ale nie odważył się ich zetrzeć, by się nie zdradzić. Serce mu waliło, a wzrok miał wbity w Muellera, ale ten nie patrzył na niego, a wyglądał na równie zaskoczonego co wszyscy pozostali, zupełnie jakby nawet nie podejrzewał, o czym mówi Mayhew. A potem Protektor przemówił ponownie i oczy wszystkich, nawet patrona Burdette, skierowały się na niego.
— We wtorkową noc, patroni, wezwałem was na zamkniętą sesję, o czym każdy z was wie. Wszyscy też mieliście nałożony przez prawo obowiązek zachowania tej wiadomości dla siebie. Celem tej sesji miało być zapoznanie was z nowymi informacjami dotyczącymi zawalenia się kopuły w domenie Mueller. Nikogo z was o tym nie poinformowałem, ale najbardziej zainteresowany z was domyślił się, o co chodzi. Ten ktoś nie chciał, byście dowiedzieli się tego, co ja już wiedziałem.
Benjamin przerwał. W Komnacie Konklawe panowała absolutna cisza. Nawet żaden z reporterów nie pisnął.
— Patroni, katastrofa kopuły nie była dziełem przypadku ani też nie była wypadkiem budowlanym — ktoś westchnął, ale Protektor ciągnął głosem, w którym brzmiała stal. — Nie był to skutek złego projektu czy, jak pierwotnie sądzono, niewłaściwych materiałów ani błędów ludzkich. Kopuła zawaliła się w efekcie celowego aktu sabotażu, starannie zaplanowanego i wykonanego. A jedynym celem tego ataku terrorystycznego było zdyskredytowanie i obarczenie całą odpowiedzialnością patronki Harrington!
Przez salę przetoczył się głęboki pomruk. Ucichł natychmiast, gdy Benjamin Mayhew ponownie otworzył usta.
— We wtorek mógłbym wam jedynie powiedzieć, że moi inspektorzy dochodzeniowi wierzą w taką wersję wydarzeń i to wyłącznie dzięki temu, że Adam Gerrick, naczelny inspektor Sky Domes, dokonał genialnej rekonstrukcji wydarzeń. Dlatego chciałem, by się tu zjawił i wyjaśnił swoje rozumowanie oraz uzasadnił wnioski. Z przykrością informuję wszystkich, że będzie to niemożliwe, ponieważ Adam Gerrick jest martwy. Zginął podobnie jak dziewięćdziesiąt pięć innych osób obojga płci w wyniku katastrofy pinasy lady Harrington, która miała miejsce na terenie domeny Harrington. I chcę wam powiedzieć, że podobnie jak w przypadku kopuły to także nie był wypadek. Adam Gerrick i pozostali zostali zamordowani przez ludzi, którzy zestrzelili pinasę lady Harrington przy użyciu rakiety ziemia-powietrze. Zrobili to dlatego, że na pokładzie znajdowała się patronka Harrington. Ci sami ludzie zamordowali także z zimną krwią wielebnego Juliusa Hanksa.
Przez dobre dziesięć sekund ostatnia informacja nie była w stanie dotrzeć do obecnych. Benjamin nawet nie podniósł głosu, przekazując ją, gdyż sama treść krzyczała. I nie dziwił się, że tak długo trwało, nim zgromadzeni zaczęli reagować — bowiem to, co usłyszeli, przechodziło ludzkie pojmowanie i po prostu nie mogło być prawdą.
Ale było.
A potem nagle dotarło to do wszystkich i rozległ się zgodny, choć spontaniczny okrzyk oburzenia, po którym zapadł moment ciszy, a potem wybuchł gwar, którego nie sposób było zrozumieć, ale którego wymowa była jednoznaczna — wściekłość.
William Fitzclarence złapał się pulpitu, by nie paść z wrażenia, gdy świat stanął na głowie. To nie mogła być prawda! Spojrzał na Muellera — ten siedział jak rażony gromem, zupełnie jak pozostali. Zaskoczenie szybko ustąpiło jednak miejsca wściekłości i Mueller w ostatniej chwili powstrzymał się przed posłaniem Burdettowi morderczego spojrzenia. Nic by to nie dało, a tylko przyznałby się do współudziału przed bardziej spostrzegawczymi sąsiadami.
Burdette był nie tylko idiotą, ale na dodatek niekompetentnym idiotą. Oczywistym było, że nie zamierzał zabić Hanksa, ale wysyłając zabójców, nie zadał sobie trudu sprawdzenia, kto będzie towarzyszył Harrington. A w tej sytuacji jeśli Mayhew miał cień dowodu łączącego ich obu…
Benjamin Mayhew siedział bez ruchu i obserwował, jak szok ustępuje miejsca świadomości straty, bólowi i dogłębnej wściekłości u wszystkich, no, prawie wszystkich obecnych. Wiedział, że takie same są reakcje widzów obserwujących transmisję w domach. A potem wstał.
Gdyby wołał o ciszę, nic by to nie dało, natomiast zdecydowany gest uciszył wszystkich i to natychmiast.
— Patroni — odezwał się, nie kryjąc gniewu. — Wtorkowa noc to największa hańba i wstyd w dziejach Graysona od dnia, w którym w tej komnacie wymordowano Pięćdziesięciu i Trzech. Pierwszy raz naprawdę wstydzę się tego, że urodziłem się w społeczeństwie, z którego wywodzą się ludzie zdolni do masowych mordów tylko dlatego, że są głupi, zakłamani i nietolerancyjni, tchórzliwi i ambitni! Wielebny Hanks został zamordowany przez bigotów uważających się za pobożniejszych od niego. Głowa Kościoła Ludzkości Uwolnionej, człowiek wybrany przez wiernych na namiestnika bożego planety Grayson został zamordowany z zimną krwią i to wcale nie dlatego, że to on był celem ataku. Nie, patroni: celem tego tchórzliwego ataku była kobieta, patronka i oficer, której odwaga raz już uratowała nas wszystkich. A chciano ją zamordować tylko dlatego, że okazała się nieporównanie lepsza od wszystkich zrodzonych przez tę planetę. Dlatego, że jak zostanie to udowodnione, okazała się lepszym patronem, niż ta planeta na to zasługuje!