Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 163
Перейти на страницу:

– Nie rób takiej zdziwionej miny – powiedział Becerrita. – Przecież wiesz, po cośmy przyszli, Madame.

– Naprawdę nie chcesz się napić? nie do wiary – jej cudzoziemski akcent Zavalita, jej pretensjonalne gesty i ta swoboda zadowolonej z siebie pani domu. – Coś podobnego, Becerrita, ty, stary kumpel od kieliszka?

– Były kumpel od kieliszka, z czasów, kiedy wrzód mi nie zżerał żołądka – powiedział Becerrita. – Teraz mogę pić tylko mleko. Najprawdziwsze mleko, nie żadne kurewskie świństwa.

– Zawsze taki sam – Ivonne zwróciła się do Santiago i Periquita. – Ten staruszek i ja jesteśmy ze sobą jak brat z siostrą, od niepamiętnych czasów.

– Tak, w pewnym okresie nawet jak brat z siostrą w kazirodczym związku – zaśmiał się Becerrita i zaraz dodał tym samym poufałym tonem: – A teraz odpowiedz mi jak na spowiedzi. Długo trzymałaś u siebie Muzę?

– Muzę? Ja? – uśmiechnęła się Ivonne. – Zabawny z ciebie spowiednik, Becerrita.

– No proszę, jednak nie masz do mnie zaufania – Becerrita przysiadł na poręczy fotela Ivonne. – I jeszcze do tego kłamiesz.

– Zwariowałeś, mój księżulku uśmiechnęła się Ivonne i trzepnęła Becerritę w kolano. – Gdyby tu kiedykolwiek pracowała, to bym nie mówiła, że nie.

Wyjęła z rękawa chusteczkę, wytarła oczy, już się nie uśmiechała. Oczywiście, znała ją, przychodziła tutaj czasami, kiedy była z tym, no, Becerrita i tak wie, z kim była. Przyprowadzał ją tutaj, żeby się rozerwała, żeby sobie popatrzyła przez to okienko, co wychodzi na bar. Ale o ile ona wie, Muza nigdy nie pracowała w żadnym lokalu. Znowu się zaśmiała, elegancka i pewna siebie. Te maleńkie zmarszczki wokół oczu, na szyi, myśli, i ta jej nienawiść: biedaczka, zarabiała na życie na ulicy, jak zwykła rogówka.

– Jak widzę, przepadałaś za nią, Madame – zachrypiał Becerrita.

– Kiedy była kochanką Bermúdeza, na wszystkich patrzyła z góry – westchnęła Ivonne. – Nawet nie miałam wstępu do jej domu. Dlatego nikt jej nie pomagał, kiedy wszystko straciła. A straciła z własnej winy. Wódka i narkotyki.

– Jesteś zachwycona, że ją pokroili – uśmiechnął się Becerrita. – Masz cholernie uczuciową naturę, Madame.

– Kiedy przeczytałam w gazetach, bardzo się przejęłam, zawsze się przejmuję takimi zbrodniami – powiedziała Ivonne. A zwłaszcza te zdjęcia, to jej mieszkanie. Jeśli zechcesz napisać, że tu pracowała, to doskonale. Reklama dla zakładu.

– Jesteś bardzo pewna siebie, Madame – powiedział Becerrita z bladym uśmieszkiem. – Od razu widać, że złapałaś dobrego opiekuna, nie gorszego od Cayo Bermúdeza.

– To oszczerstwo, Bermúdez nigdy nie miał nic wspólnego z moim lokalem – powiedziała Ivonne. – Był tylko klientem, jak każdy inny.

– Wróćmy do tego samego nocnika, skoro już nam się ulało na podłogę – powiedział Becerrita. – Nie pracowała tutaj, okey. Zawołaj mi tę, co z nią mieszkała. Niech nam dopowie parę szczegółów i damy ci spokój.

– Tę co z nią mieszkała? – twarz jej się zmieniła, Garlitos, straciła cały tupet, zsiniała. – Któraś z moich dziewcząt z nią mieszkała?

– Aha, to policja jeszcze nic o tym nie wie – Becerrita pogłaskał wąsik i łakomie przejechał językiem po wargach. – Ale wcześniej czy później się dowiedzą i wezmą cię na spytki, ciebie i niejaką Quete. Bądź na to przygotowana, Madame.

– Queta? – grom z jasnego nieba, Garlitos. – Ale co ty mówisz, Becerrita.

– Ciągle zmieniają imiona, trudno się w tym połapać, która to? – rzekł cicho Becerrita. – Po co te nerwy, nie jesteśmy z policji. Zawołaj ją. Poufna rozmówka, nic więcej.

– Kto ci powiedział, że Queta z nią mieszkała? – wybełkotała Ivonne: robiła ogromne wysiłki, aby zachować całą swobodę i uśmiech na twarzy.

– A widzisz, Madame, bo ja to mam do ciebie zaufanie, ja jestem naprawdę twoim przyjacielem – szepnął Becerrita z odrobiną złości w głosie. – Powiedziała nam Paqueta.

– Najgorsza kurwa ze wszystkich kurew na świecie – rozpite babsko z zadęciem na wielką damę, Garlitos, potem przestraszona starucha, a jak usłyszała o Paquecie, istna pantera. – Niechby się udławiła miesiączką własnej kurwy-mamusi.

– Jak ładnie się wyrażasz, Madame – Becerrita, uszczęśliwiony, otoczył ramieniem jej plecy. – Pomścimy cię, w jutrzejszym numerze napiszemy, że „Monmartre” to najbardziej zakazana spelunka w całej Limie.

– Ale czy nie rozumiesz, że to ją wykończy? – powiedziała

Ivonne łapiąc Becerritę za kolano. – Nie rozumiesz, że policja ją przymknie, żeby ją wybadać?

– Czy ona coś wiedziała? – rzekł Becerrita zniżając głos do szeptu. – Wie coś?

– Oczywiście, że nie wie, ale nie chce być wmieszana w żadną aferę – powiedziała Ivonne. – Wykończysz ją. Dlaczego chcesz jej to zrobić?

– Nic jej nie chcę zrobić, chcę tylko kilku informacji o prywatnych sprawach Muzy – powiedział Becerrita. – Nie będziemy pisać, że mieszkały razem, nie wymienimy jej nazwiska. Wierzysz w moje słowo czy nie?

– Jasne, że nie – powiedziała Ivonne. – Jesteś taki sam skurwysyn jak Paqueta.

– O, tak to mi się podobasz, Madame – Becerrita z przelotnym uśmieszkiem popatrzył na Santiago i Periquita. – Masz prawo tak mówić.

– Queta to dobra dziewczyna, Becerrita – rzekła półgłosem Ivonne. – Nie pogrążaj jej. Zresztą, mogłoby cię to drogo kosztować. Uprzedzam, ma bardzo oddanych przyjaciół.

– Zawołaj ją wreszcie i nie odstawiaj mi tu dramatycznych scen – uśmiechnął się Becerrita. – Przysięgam, że nic się jej nie stanie.

– Myślisz, że ona jest teraz w nastroju do pracy, po tym wszystkim, co się stało z jej przyjaciółką? – powiedziała Ivonne.

– Doskonale, poślij kogoś do niej i naznacz jej spotkanie ze mną – powiedział Becerrita. – Chcę tylko paru informacji. A jeśli nie będzie miała ochoty na rozmowę, umieszczę jej nazwisko na pierwszej stronie i będzie musiała gadać z tajniakami.

– Przysięgasz, że jak ci przyślę Quete, to nigdzie jej nie wymienisz? – powiedziała Ivonne.

Becerrita przytaknął. Na jego twarzy rozlewał się wyraz zadowolenia, małe oczki błyszczały. Wstał, podszedł do stolika, zdecydowanym gestem wziął szklankę Santiago i wychylił jednym haustem. Na jego ustach pojawiła się biała obwódka piany.

– Tak jest, Madame, przysięgam, poślij po nią i zadzwoń do mnie – powiedział z całą powagą. – Znasz mój telefon.

– Pan myśli, señor Becerra, że ona zadzwoni? – powiedział Periquito w samochodzie. – Bo mnie się wydaje, że zaraz poleci do tej Quety i powie faceci z „Kroniki” wiedzą, że mieszkałaś z Muzą, musisz wiać.

– Ale która to jest ta Queta? – powiedział Arispe. – Na pewno ją znamy, Becerrita.

– To musi być któraś z tych dla specjalnych gości, z tych, co pracują w domu – powiedział Becerrita. – Może ją i znamy, ale pod innym imieniem.

– Ta kobieta to skarb na wagę złota – powiedział Arispe. – Musisz ją znaleźć, mój panie i władco, choćbyś miał całą Limę przewrócić do góry nogami.

– A nie mówiłem, że Madame zadzwoni? – Becerrita patrzył na nich kpiąco, bez cienia pychy. – Dziś o siódmej. Szefie, proszę mi zarezerwować caluteńką rozkładówkę.

– Panowie pozwolą – rzekł Robertito. – Tak, do saloniku. Proszę usiąść.

Teraz, w popołudniowym świetle wpadającym tu przez jedyne okno, salonik stracił swoją tajemniczość i czar. Wypełzłe obicia mebli, myśli, spłowiałe tapety na ścianach, dywan tu i ówdzie przetarty, ze śladami po papierosach. Dziewczyna z obrazków była bez wyrazu, łabędzie ciężkie i niezgrabne.

1 ... 89 90 91 92 93 94 95 96 97 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)