Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 88 89 90 91 92 93 94 95 96 ... 167
Перейти на страницу:

Prezydent odchylił się w fotelu i przyjrzał dowódcy, stukając lekko palcem wskazującym w policzek.

— A więc jest pan stanowczo przeciwny wdrożeniu planu obrony?

— Uważam, że to pieprzony koszmar, sir.

Prezydent kiwnął głową.

— Generale, doceniam pańską bezpośredniość, może mi pan wierzyć lub nie. Może wyraził się pan zbyt ostro, ale ja szanuję pańską szczerość. A teraz proszę pozwolić, że powiem panu coś o skutkach politycznych, o „nagonce”, jak pan to ujął.

Prezydent odchylił się wygodnie w fotelu, złożył dłonie w kształt piramidy i wbił w oficera bazyliszkowate spojrzenie błękitnych oczu.

— Polityczny skutek będzie wtedy, kiedy administracja oznajmi amerykańskiej opinii publicznej, że zamierza oddać w ręce wroga większość historycznych miast w kraju i że są to nieuniknione straty podczas wojny. Polityczny skutek będzie wtedy, kiedy politycy zignorują żądania swoich wyborców, a także wtedy, gdy politycy tak bardzo uwierzą w swoje własne przemyślenia i uwagi doradców, że zapomną, co podpowiada nam historia. Ale ja nie zamierzam zrobić żadnej z tych rzeczy.

Edwards pochylił się do przodu i stuknął w czarny blat stołu.

W pokoju zrobiło się zupełnie cicho.

— Żołnierze w tych dywizjach to amerykańscy obywatele, ich rodziny i bliscy to też amerykańscy obywatele. Ci ludzie dali mi mandat, abym bronił Stanów Zjednoczonych do ostatniego tchu.

I oświadczam, generale, że mam zamiar to zrobić.

— Tak jest, sir — odpowiedział ponuro generał.

— Nie z powodu jakichś rozgrywek politycznych, ale dlatego, że obywatele Stanów Zjednoczonych chcą, żebyśmy bronili ich miast i miasteczek.

— Tak jest, sir.

— Czy zastosuje się pan do wszystkich moich dyrektyw?

— Tak, panie prezydencie — odpowiedział Główny Dowódca i wyprostował się. — Zawsze wykonuję rozkazy, nawet kiedy mam duże obiekcje. To mój obowiązek.

— Bardzo dobrze. Oto moje zalecenia. Siły Lądowe Stanów Zjednoczonych będą walczyć przeciw Posleenom na północy Wirginii.

Obronę zorganizujemy na południe od Potomacu, a wszystkie dostępne wojska będą na razie bronić obszaru Bazy Morskiej Quantico i przyległych terenów. Wydam ten rozkaz na piśmie i zwrócą się do narodu, aby przedstawić mój punkt widzenia. Mam obowiązek bronić narodu. Czy pan rozumie moje zalecenia?

— Tak, sir. Jaki jest najważniejszy cel obrony, poza utrzymaniem północnej Wirginii?

— Chodzi o to, żeby nie stracić ani cala ziemi, a szczególnie Arlingtonu, ale obrona powinna sięgać jak najdalej. Na początek większość dziesiątego korpusu zgromadzimy na południe od Occoquan.

Czy to dla pana jasne?

— Tak, sir, wewnątrz i wokół Quantico.

— Bardzo dobrze, generale. Winston Churchill powiedział kiedyś „Wojna jest zbyt ważnym przedsięwzięciem, żeby zostawić ją generałom”. Niezupełnie się z tym zgadzam, chociaż przyznam, że jestem za cywilną kontrolą nad wojskiem. Powodzenia i niech Bóg ma nas wszystkich w swojej opiece, szczególnie te biedne duszyczki we Fredericksburgu.

Kiedy generał opuścił Pokój Sytuacyjny, prezydent spojrzał na wciąż kipiącego gniewem Sekretarza Obrony.

— Generał Taylor chyba rzeczywiście niewiele obiecuje sobie po planie obrony?

— Chyba nie, panie prezydencie, chyba nie — wycedził przez zaciśnięte zęby sekretarz. — Nie mogę uwierzyć, że pozwolił mu pan mówić do siebie w ten sposób.

Edwards kiwnął głową.

— Jest dość popularny i pod jego komendą szala zwycięstwa może przechylić się na naszą stronę.

— Więc twierdzi pan, że musimy słuchać tych idiotyzmów, które wygaduje?

Prezydent odchylił się do tyłu i mocno złapał za poręcze fotela.

— Twierdzę, że lepiej, żeby pański przyjaciel Olds wiedział, co mówi.

40

Fredericksburg, Wirginia, Stany Zjednoczone Ameryki, Sol III
06:14 letniego czasu wschodniego USA
10 października 2004

Kolejna fala wybuchów szarpnęła wzgórzem, gdy nadleciały szesnastocalowe pociski kasetowe. Tommy podniósł swoją AIW.

— Dobra, powtórzmy to jeszcze raz.

— Wystrzelimy stąd kilka razy — powiedziała ze znużeniem Wendy — a potem wycofamy się do Alesia’s.

— Ty idziesz pierwsza, a ja odpowiadam na ewentualny ogień, jaki w tym czasie mogą do nas otworzyć Posleeni. Dałbym ci pancerz, ale nie wydaje mi się, żebyś mogła w nim wystarczająco szybko biegać.

Wendy popatrzyła na kamizelkę ochraniającą ją od ramion aż po kolana.

— Mnie też się tak wydaje. W Alesia’s detonujemy claymore’a wskazała na leżącą pośrodku pokoju minę. — Kiedy zaatakują Alesia’s, uciekniemy do sutereny, a potem do tunelu. Zabezpieczymy otwór wejściowy łomem i detonujemy minę, kiedy tylko Posleeni wejdą w drzwi.

— Dobra. To wystarczy.

Ze stanowiska po przeciwległej stronie skrzyżowania odezwał się serią karabin maszynowy. W odpowiedzi nadleciał rój pocisków strzałkowych i ściana budynku roziskrzyła się rykoszetami. M-60 kaszlnął raz, drugi, a potem umilkł na zawsze, uciszony pociskiem hiperszybkim. Eksplozja kinetyczna spowodowała falę uderzeniową, od której zaparło im dech w piersiach.

— O Boże. — Wendy zakasłała od chmury pyłu, która przetoczyła się przez ulicę, i odłożyła strzelbę na poduszkę.

— Czas zatańczyć — szepnął Tommy, przyłożył AIW do ramienia i przełączył tryb prowadzenia ognia na granatnik.

Kiedy na skrzyżowaniu Charles Street i George Street pojawił się pierwszy szereg posleeńskiej falangi, powitała go istna burza ognia. Wendy, korzystając z celownika laserowego, strzelała krótkimi seriami zaskakująco celnie jak na początkującego żołnierza.

Jednocześnie po drugiej stronie ulicy para młodych milicjantów strzelała ogniem pojedynczym z wiekowych M-14. Prawdziwe straty spowodowało jednak pięć dwudziestomilimetrowych granatów, którymi Tommy Sunday wyciął Posleenów na całym skrzyżowaniu.

Przenosząc ogień z jednego skraju wąskiej George Street do drugiego, usypał górę martwych i rannych centaurów, na chwilę zatrzymując nadciągających prześladowców. Niestety ich kolejny szereg zdołał się już zorientować, skąd pochodzi ostrzał.

Grad wolframowo-stalowych pocisków strzałkowych uderzył teraz w witryny, przez które strzelało dwoje nastolatków, a w pomieszczeniu aż zaświstało od rykoszetów. Tommy przywarł do podłogi i przeturlał się z dala od okien.

— Biegiem! — wrzasnął i skoczył w stronę tylnych drzwi sklepu, zapominając zasłonić Wendy swoim pancerzem.

Wendy rzuciła się ku drzwiom, ale zachwiała się, kiedy prawa noga odmówiła jej posłuszeństwa. Spojrzała w dół i zobaczyła na łydce ranę od odbitego rykoszetem pocisku strzałkowego. Podparła się galilem i pokuśtykała do drzwi.

Tommy wyjrzał na zewnątrz, powiódł karabinem w prawo i w lewo i zmienił magazynek granatnika.

— Idziemy! — wrzasnął przez dobiegający zewsząd huk wystrzałów.

Kiedy zorientował się, że dziewczyna go nie goni, obejrzał się za siebie.

— Poradzę sobie — zawołała Wendy, potykając się o jakąś przeszkodę, ale łzy bólu zaćmiły jej wzrok. Nagle pogrążyła się w ciemności.

Na krótką chwilę Tommy jakby zamarł, w myślach rozważając decyzję. Opuścił rękę ku kaburze kryjącej desert eagle’a, ale zmienił zdanie, przełożył karabin do lewej ręki i przerzucił Wendy przez ramię. Kiedy fala pocisków przeorała frontowe drzwi sklepu, puścił się biegiem do Alesia’s Antiques.

1 ... 88 89 90 91 92 93 94 95 96 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)