Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 167
Перейти на страницу:

— Myślałem, że można ich zająć się nimi przy pomocy snajperów — stwierdził Sekretarz Obrony.

— Tylko przy ataku z zaskoczenia, sir, a Wszechwładcy nie są tak głupi. Większość z nich stosuje losowo dobierane uniki, dzięki czemu piekielnie trudno ich trafić, a poza tym każdy snajper ma do zestrzelenia równocześnie kilka, nawet cztery do pięciu, celów.

— A artyleria? — zapytał prezydent.

— To wprawdzie nasz najsilniejszy punkt — przyznał rozwścieczony generał — ale artyleria tylko powoduje straty, a nie zabija.

A Posleeni są bardziej wytrzymali na zranienie niż ludzie. Chciałbym, żeby się pan nad czymś zastanowił, panie prezydencie. Na nagraniu, które właśnie obejrzeliśmy, było widać mnóstwo zabitych przez pociski z pancernika, które są najskuteczniejszą bronią w naszym arsenale. Przekaźnik, czy policzyłeś zabitych w akcji pancernika?

— Tak.

— Ilu ich było?

— Osiem tysięcy plus minus cztery procent.

— Jaka to część ogólnej siły Posleenów?

— Szesnaście setnych procenta albo jeden i sześć dziesiątych promila.

— A więc mniej niż jeden procent, panie prezydencie i panie Sekretarzu, właściwie niewiele ponad jedną dziesiątą procenta.

Zobaczył, że obaj są zszokowani.

— Proszę się tak nie dziwić. Musimy zabić jeszcze blisko tysiąc razy tyle Posleenów. Pancernik North Carolina odniósł wiele uszkodzeń, więc powstaje pytanie, skąd weźmiemy tyle pancerników, ile potrzeba?!

— Więc mówi pan, że artyleria ich nie zatrzyma? — zapytał prezydent.

— Sir, wszystko wskazuje na to, że Posleeni ani się nie wycofują, ani nawet nie zatrzymują pod ostrzałem. Po prostu brną dalej, głupie sukinsyny. Pozostaje więc tylko ich zabić, zanim oni nas pokonają. Artyleria może ich powstrzymać tylko wyjątkowo silnym ogniem, co nie jest możliwe, bo po prostu nie mamy dość dział.

Przekonaliśmy się na Barwhon, że ogień artyleryjski unieszkodliwia może trzydzieści procent atakujących Posleenów, a pozostałe siedemdziesiąt procent uderza w nasze umocnienia obronne jak tsunami. Przekaźnik, ile to będzie w tym przypadku?

— Milion trzysta siedemdziesiąt dwa tysiące plus minus sześć procent, zakładając rozpoznany udział sił rozproszonych i zabezpieczających tyły armii.

— Ilu Wszechwładców?

— Trzy tysiące czterystu trzydziestu plus minus dziesięć procent.

— Liczba Posleenów przypadających na jednego strzelca?

— Pięćdziesiąt jeden plus minus dziesięć procent.

— Widzi pan więc, że to wcale nie przypomina walki z ludźmi, sir — podsumował Główny Dowódca. — Musimy stworzyć stałe umocnienia i zebrać ogromną liczbę żołnierzy. Gdybyśmy mieli czas, wysłałbym kilka jednostek szybkich ze wsparciem logistycznym i samobieżną artylerią, żeby opóźnić nadejście wroga. Ale w obecnej sytuacji najlepiej będzie, jeśli ufortyfikujemy Occoquan, zaminujemy drogi i wycofamy się aż za Potomac. Kiedy będziemy już mieć całą pierwszą armię na północnym brzegu Potomacu i dotrze do nas jedenasta dywizja pancerzy wspomaganych, i jeśli uzyskamy wsparcie inżynieryjne w postaci kontenerów z zasiekami i cementem, możemy znowu ruszyć do północnej Wirginii. Użyjemy tam pułapek ogniowych, żeby zmniejszyć liczebność Posleenów, i wtedy wysłanie regularnych oddziałów nie będzie już samobójstwem.

Jednostki pancerzy wystawimy na sam przód, a jeśli natkną się na bardzo silne wojska wroga, wycofają się do fortyfikacji, które my do tej pory wzniesiemy. Taki jest mój plan, sir, i sądzę, że jest dobry. Problem polega tylko na tym, że musimy stracić Cmentarz Arlington, ale, na Boga, odbijemy go! — zakończył Główny Dowódca.

— Nie wycofacie się z Richmond? — zapytał Sekretarz Stanu.

— Nie, sir. — Przekaźnik dowódcy usłużnie wyświetlił odpowiednią mapę na ekranie wizyjnym wielkości ściany. — Mamy zupełnie inny plan. Richmond łatwiej będzie ewakuować przez James; mają tam mniej ludzi i podobną infrastrukturę dróg jak południowy Dystrykt Kolumbia i Arlington. Punkt, którego broni generał Keeton, jest usytuowany w dobrym miejscu i ma jasno wytyczone trasy odwrotu. Samo Richmond ma lepsze warunki terenowe niż Arlington i kilka budowli, które umożliwią nam wykonanie planu obrony. Na przykład baza ogniowa, którą budują, jest jądrem zewnętrznej fortecy, tak jak to zakładaliśmy w Programie Fortec, i pomieści prawie cały korpus artylerii i dywizyjne baterie artylerii. Ze Wzgórza Libby można względnie bezkarnie strzelać do Posleenów, gdyż nie uda im się wspiąć na szczyt w obliczu zmasowanego ostrzału. Niestety Cmentarz Arlington nie leży na tak stromym zboczu, a mamy za mało czasu, aby to zmienić. Przejrzałem plan generała Keetona, kiedy DowArKon ogłosił swoje wsparcie, i uważam, że nie ma w nim błędów taktycznych i operacyjnych. Generał Keeton przewiduje, że prędzej czy później straci Richmond. Tak naprawdę chodzi o to, żeby dać Posleenom porządny wycisk. Fortyfikacje zatrzymają wroga i pozwolą na zmasowany atak artylerii, co wyrządzi Posleenom większe szkody niż starcie w otwartym polu. — Wskazał na ekran wizyjny, na którym — w miarę jak przekaźnik śledził ruchy wojsk dwunastego korpusu — zapalały się ikony kolejnych batalionów. — W ten sposób możemy schwytać Posleenów w pułapkę krzyżowego ognia.

Jeśli uda się ukończyć budowę wszystkich umocnień przed ich nadejściem, przypuszczam, że Schockoe Bottom może stać się cmentarzyskiem Posleenów.

— Czy nie można tego samego zrobić w Waszyngtonie? — zapytał Sekretarz Obrony.

— Nie będzie łatwo, sir. Jak już mówiłem, tak naprawdę nadaje się do tego tylko Arlington Hill, chociaż zbocze i tak jest za mało strome. W Waszyngtonie nie ma żadnych innych przeszkód terenowych, takich jak wały przeciwpowodziowe, odpowiednie nasypy drogowe albo dolinne kanały.

Prezydent kiwnął głową.

— Generale, pańska ocena sytuacji jest bardzo realistyczna.

— Ale nie zmienia to pańskiego zdania ani trochę, prawda, sir?

— Dzięki panu jestem świadom zagrożeń, które — przyznaję — pewne osoby przeoczyły. Pozwoli pan, że o coś spytam, skoro to chwila całkowitej szczerości. Co pan myśli o generałach Simosinie i Oldsie jako prowadzących plan obrony północnej Wirginii?

Generał Taylor zastanowił się przez chwilę.

— Generał Simosin jest jednym z najlepszych generałów kierujących jednostkami ciężkimi, takimi jak dziesiąty korpus. Jeśli powiemy mu, żeby skoncentrował obronę na południe od Potomacu, myślę, że wykona swoją robotę najlepiej na świecie. Sądzę, że będzie walczył aż do końca, chyba że otrzymałby pisemny rozkaz prezydenta o przerwaniu walki. Nie chciałbym, żeby padł ofiarą politycznej nagonki, jeśli doczołga się z powrotem z tak małą liczbą żołnierzy, że nie będzie miał kto pogrzebać zmarłych.

— A co będzie, jeśli to pan padnie ofiarą politycznej nagonki?

— Nie powinno być na mnie większej nagonki, jeśli umieści pan w swoim wystąpieniu takie sformułowanie, jak „wbrew opinii moich najstarszych stopniem doradców wojskowych” — odpowiedział Taylor z nikłym uśmiechem. — Poza tym, szczerze powiedziawszy, niewiele mnie to obchodzi. Ja martwię się o żołnierzy z dziesiątego korpusu, których trzeba będzie poświęcić, a nie o skutki polityczne.

Na twarzy prezydenta pojawił się gniewny grymas.

— A co z generałem Oldsem?

— Cóż, jeśli będzie za bardzo przeszkadzał Arkady’emu, wyślę chorążego Kidda do Nowego Jorku z rozkazem usunięcia go. Mówię to śmiertelnie poważnie, panie prezydencie.

1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)