Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 90 91 92 93 94 95 96 97 98 ... 167
Перейти на страницу:

— Panowie — zwróciła się do Posleenów, którzy wlewali się przez drzwi wejściowe — witamy w historycznym Fredericksburgu!

I upuściła detonator na ziemię.

* * *

W odstępach czasu tak krótkich, jak byli w stanie uzyskać doświadczeni saperzy, wybuchło sześćdziesiąt umieszczonych przy oknach stugramowych ładunków C-4. Wybuchy jednocześnie zapaliły płynny propan, który wciąż pompowano do wnętrza, i zapewniły dopływ tlenu, który miał podtrzymać reakcję.

W ciągu ułamka sekundy w siedmiokondygnacyjnym budynku wyleciały wszystkie okna, a powietrze w promieniu trzech przecznic zostało przez reagujący propan wyssane niemal do całkowitej próżni. W miarę jak propan pochłaniał tlen, wciągane powietrze podtrzymywało skoncentrowaną reakcję wysokoenergetyczną, dopóki ostatnia cząsteczka gazu nie została zużyta. Wtedy podgrzane do niewiarygodnej temperatury powietrze wybuchło na zewnątrz z siłą niepowstrzymanego kataklizmu.

Dla Morgen Bredell i pułkownika Robertsona — i dla wszystkich ludzi i Posleenów przebywających w historycznym centrum Fredericksburga — nastała chwila zapierającej dech w piersi ciszy, po czym huraganowy podmuch pognał w stronę centrum miasta i rozległo się ogłuszające wycie. Zaraz potem nadeszła ciemność i fala uderzeniowa, zmiatająca wszystko na swojej drodze.

— Wybuch jądrowy! — krzyknął Jones na widok jasnej jak słońce kuli ognia i odruchowo wykonał myśliwcem ostry skręt w prawo.

Kerman gwałtownie skręcił w lewo. Wordly’emu pozostało już tylko dźwignięcie samolotu, więc szarpnął drążek do siebie, fundując sobie dwadzieścia g przy dziewięciuset węzłach.

Jego myśliwiec został natychmiast zaatakowany przez wszystkie lądowniki, dodekaedry D i spodki Wszechwładców od Marlboro Point aż po Spotsylwanię. Wybuchająca maszyna śmignęła w górę niczym Wezuwiusz — jasny, trójkątny fajerwerk akcentu, na tle wybuchającego miasta.

Fala uderzeniowa rozeszła się na boki, zmiotła budynek Bezpieczeństwa Publicznego i historyczne centrum, a potem zniszczyła most Chatham, wyrwała szyny z torów i wyrzuciła je w powietrze.

Wendy krzyknęła, kiedy ziemia zadrżała i podrzuciła ją gwałtownie jak nie ujeżdżony koń, a wokół spadł deszcz pyłu i odłamków cegły. Tommy osłonił jej głowę ręką, a jego pancerz uratował jej życie, kiedy spadł na nich kawał gruzu wielkości melona. Wendy przytknęła do uda iniektor hibernacyjny…

Shari i oficer straży poczuły tylko odległe drżenie. Tony ziemi przykrywającej stację pomp niemal całkowicie stłumiły wstrząsy.

Przestały na chwilę grać w karty i zmówiły modlitwę, po czym kolejny raz otarły łzy i znowu zajęły się grą.

Jones włączył dopalacze, kiedy tylko ustawił się dupą do źródła podmuchu. Siła bezwładności wcisnęła go w siedzenie, kiedy myśliwiec gwałtownie przyspieszył do maksymalnej prędkości. Samolot zaczął gwałtownie kiwać się na boki, kiedy maszynę dogoniła fala uderzeniowa. Kiedy w końcu drżenie ustało, pilot zmniejszył prędkość i ponownie skierował maszyną w stronę miasta.

Albo raczej w stronę tego, co kiedyś było miastem. W promieniu pięciuset metrów od wysokiego budynku wszystko zostało zmiecione z powierzchni ziemi. Po budynkach, które przetrwały tyle bombardowań podczas wojny secesyjnej, pozostały jedynie kamienie węgielne. Ocalał tylko kawałek dźwigu na południe od nasypu kolejowego.

Droga, na którą piloci zrzucili wcześniej napalm, została doszczętnie wymieciona, ale kiedy Jones przemknął nad miastem, z osłoniętej doliny rozległo się kilka wystrzałów. Skręcił ostro na pomoc, żeby uniknąć otwartej przestrzeni, i wezwał bazę.

— Kontrola naziemna, tu Tigershark Pięć, odbiór.

— Tigershark, tu Ziemia.

— Macie obraz, odbiór?

— Potwierdzam, Tigershark. Wracaj do bazy, Tigershark.

— Tigershark Pięć.

— I Dwa — dodał nieoczekiwanie Kerman.

Ostatni żyjący członkowie eskadry Peregrine skręcili na północ i ruszyli w kierunku Bazy Powietrznej Andrews.

* * *

— Wszystko w porządku? — Tommy usiadł, strzepując z siebie odłamki cegieł, betonu i piach.

Włączył przenośną lampę fluorescencyjną.

— Żyję — powiedziała Wendy i też strzepnęła gruz z nóg. Odsunęła kamień, który leżał obok niej.

— Jezu — Tommy oświetlił nie naruszony łuk architektoniczny nad nimi i zasypane końce tunelu — nie wierzę, że wytrzymał.

Ściągnął hełm i energicznie podrapał się w głowę, po czym wyskoczył z pancerza.

— A co będzie, jak znajdą nas Posleeni? — zapytała Wendy i wskazała na pancerz. Tommy odpiął boczne klamry i rozłożył go płasko na ziemi.

Następnie strzepnął z pancerza odłamki cegły i kamieni i wyciągnął się na nim z rękami splecionymi pod głową.

— Jeśli po tym wszystkim przyjdą tu Posleeni, to mogą mnie po prostu zjeść.

Wendy zaśmiała się i krzywiąc się z powodu bólu stłuczonych żeber, także położyła się na pancerzu i oparła głowę na piersi chłopca.

Po kilku chwilach oboje poczuli, jak zaczyna ich opuszczać napięcie całego tego dnia.

Tommy powoli zasypiał. Kiedyś, w przyszłości — i to pewnie wiele razy — pomyśli o tym wszystkim, co było mu tak bliskie i drogie, a zostało zniszczone. Ale teraz najważniejsze było, że przez chwilę panował spokój, nawet jeśli był to tylko spokój umarłych.

Nagle poczuł, jak czyjeś palce wsuwają się pod jego koszulę.

Zamarł, a wtedy jeden z palców zaczął bawić się włoskami wokół jego pępka. Wendy pochyliła się nad nim tak, że piersiami dotykała jego torsu, i przystawiła twarz do jego ucha.

— Tommy Sundayu — szepnęła i musnęła językiem jego ucho — jeśli natychmiast nie ściągniesz spodni, trzepnę cię twoim własnym glockiem.

41

Droga międzystanowa 95 koło drogi stanowej 639, Wirginia, Stany Zjednoczone, Sol III
06:29 letniego czasu wschodniego USA
10 października 2004

We wczesnych godzinach porannych na umocnieniach obronnych w Richmond ustała wszelka praca. Z oddali dobiegały stłumione odgłosy wybuchów, a uwagę wszystkich przyciągały oglądane na ekranach przenośnych telewizorów transmisje z Dowództwa Armii Kontynentalnej. Wraz z pierwszymi promieniami słońca grzmot eksplozji paliwowo-powietrznej i jej widok w telewizji przełamały urok; zmęczeni żołnierze kawalerii i cywile wrócili do przygotowywania pozycji bojowych przy drodze krajowej numer 95. Tymczasem zespoły kobiet i nastolatków ustawiały wzdłuż drogi claymore’y i inne miny. Posleenów czekało gorące przyjęcie.

— Przyłóżmy się do tego, chłopcy i dziewczynki — powiedział sierżant Mueller — niedługo nasza kolej.

* * *

— Jesteśmy gotowi?

— Tak, panie prezydencie. Oczywiście zważywszy na porę dnia i problemy z przekazem, nie mamy zbyt wielu słuchaczy.

— Będzie musiało wystarczyć. — Prezydent odwrócił się do Sekretarza Obrony. — Jak wygląda sytuacja dziesiątego korpusu?

— Zawrócili z powrotem do Quantico. Jest trochę zamieszania, ale myślę, że z czasem to się unormuje.

— Oby. A co z dziewiątym korpusem?

— Kieruje się w stronę Manassas. Cała pierwsza armia, z wyjątkiem pięćdziesiątej piątej dywizji pancernej, która atakuje lądownik w Maine, idzie do północnej Wirginii.

1 ... 90 91 92 93 94 95 96 97 98 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)