Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
- Автор: Ринго Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: ISA
- ISBN: 83-88916-73-4
- Переводчик: Przemyslaw Bielinski
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:
Wybraliśmy walkę.
— A co z dodekaedrami D? — zapytał prezydent.
— Generał Horner pozwolił centrom obrony planetarnej na ostrzał posleeńskich statków teraz, kiedy nie mamy już do dyspozycji głównych wojsk. Centra nie są wprawdzie całkiem gotowe, każde z nich ma bowiem tylko kilka ciężkich dział grawitacyjnych, ale powinny zestrzelić wszystkie lądowniki, które pojawią się na obszarze między górami a morzem. W Maryland jest pewien problem z ukształtowaniem terenu, ale nie sądzę, żeby Posleeni umieli go skutecznie wykorzystać. Centra obrony planetarnej nadal mają wyraźne rozkazy, żeby nie atakować w momencie samego lądowania. Nie chcemy, żeby spotkało je to samo, co w Europie.
— Maryland… — powtórzył zamyślony prezydent.
— Siły dwudziestej dziewiątej dywizji zostały rozbite, ale dziesiąty korpus wysłał dodatkową dywizję, co powinno załatwić sprawę. Jeśli nie, to pierwsza armia wydała już rozkaz, żeby wszystkie korpusy Wschodniego Wybrzeża wysłały swoje wojska do Wirginii. W Maryland Posleeni nigdzie się nie ruszą, panie prezydencie.
— A w Wirginii…
— W Wirginii mamy inny kłopot. Kiedy tylko zbierzemy wystarczające siły po przeciwnej stronie Potomacu i James, zaczniemy odbijać Wirginię. Myślę, że powinniśmy prowadzić wojnę przy użyciu artylerii. Według doniesień obserwatorów, artyleria jest bardzo skuteczna w przypadku Posleenów. Są oni wręcz podręcznikowym przykładem wojsk na odsłoniętej pozycji, a to ulubiony cel artylerzysty. Problem polega jednak na tym, że w końcu będziemy musieli ich zaatakować piechotą. A wtedy wolałbym, żeby atak piechoty był skoordynowany z działaniami artylerii. Atak na łapu-capu byłby bez sensu, sir. Nie wolno nam zaprzepaścić szansy na sukces.
Prezydent pokiwał głową w zamyśleniu.
— Jody — zwrócił się do rzecznika prasowego — a co mówią media?
— Jak dotąd na froncie nie ma żadnych reporterów. Było kilka ostrych protestów, kiedy wojsko nie wpuściło ich na drogi krajowe, ale na szczęście nie zrobiono z tego afery. Dziennikarze mają tylko nagrania z frontu, które my im dajemy.
Prezydent kiwnął głową i zaczął wiercić się na krześle, jakby mu było niewygodnie. Znowu spojrzał na ekran.
— Generale Tayłor, proszę wyrazić swoją opinię w kwestii programu obrony.
Taylor zamarł z otwartymi ustami. Rysująca się przed nimi przyszłość nie wyglądała najlepiej, ale doszedł do wniosku, że będzie całkowicie szczery.
— Myślę, że to kupa gówna, panie prezydencie.
— Dlaczego?
— Jego autorzy całkowicie ignorują doświadczenia, jakie wyniesiono z dotychczasowych wojen. Są przekonani, że Posleenów można pokonać w otwartym terenie przy użyciu wojsk pancernych i zmechanizowanych. A przecież już się przekonaliśmy, że Posleeni potrafią poruszać się prawie tak samo szybko jak wojska pancerne i zmechanizowane, a manewrują jeszcze lepiej. Wprawdzie używają głównie broni bez celowników, ale dzięki zmasowanemu ostrzałowi i systemom bojowym Wszechwładców mogą zniszczyć pojazdy wojsk zmechanizowanych w promieniu tysiąca metrów. Jeśli żołnierze są na przygotowanych pozycjach — ale nie w fortecach, tylko w okopach — standardowe jednostki armii mają przewagę nad Posleenami jak dziesięć do jednego. Wynika to z teorii gier i obserwacji walk na Barwhon. Jednak podczas głównej inwazji siły Posleenów będą miały przewagę sto do jednego. A tylko około pięciu dywizji z północnej Wirginii będzie miało czas, żeby się okopać.
Zbudują prowizoryczne bunkry i trochę zasieków, lokalnie rozłożą claymore’y, trochę Skaczących Betty i M-833. Obecnie na dywizję składa się około szesnastu tysięcy żołnierzy, z czego około siedmiu tysięcy rzeczywiście strzela do wroga.
— Znam te wszystkie liczby, generale — mruknął prezydent.
— Tak, sir, zna pan, ale prawdę powiedziawszy, ani pan, ani generał Olds nie wykonaliście najprostszych obliczeń.
— Wcale nie mówiłem, że rozmawiałem z generałem Oldsem.
— Ale to on jest najstarszym stopniem zwolennikiem programu obrony i liczy się na waszyngtońskiej scenie — odparł gniewnie generał. — Wiem, że konsultował się pan z nim podczas kampanii wyborczej, ponieważ jako czynny oficer mógł pociągać za odpowiednie sznurki. Czy wyraziłem się jasno, panie prezydencie?
— Proszę mówić dalej — wycedził prezydent przez zaciśnięte zęby.
— Chciałbym tylko, żeby wykonał pan proste obliczenia. Jeśli wszystko będzie w porządku, sam stanę się najzagorzalszym zwolennikiem programu obrony, o jakim kiedykolwiek pan słyszał. Jest pan gotów, sir?
— Niech pannie będzie złośliwy, panie generale.
Główny Dowódca wpatrywał się przez dłuższą chwilę w zwierzchnika sił zbrojnych. — Oto liczby. Jest pięć dywizji. Pięć.
Załóżmy, że nie ma z nimi absolutnie żadnych problemów i wszystkie są na miejscu. Posleenów są cztery miliony! Przypuśćmy, że się rozdzielą i część z nich skieruje się na północ. Możemy założyć, że tak będzie, prawda, sir?
— Tak — odpowiedział sztywno prezydent.
— Zostają dwa miliony Posleenów i pięć tysięcy czterystu strzelających na jedną dywizję. Liczę tu całą piechotę, kawalerię i artylerię. Pięć razy pięć tysięcy czterysta równa się dwadzieścia siedem tysięcy. Przekaźnik, ile razy mieści się dwadzieścia siedem tysięcy w dwóch milionach?
— Siedemdziesiąt cztery — odpowiedział obdarzony sztuczną inteligencją przekaźnik.
— A więc każdy strzelający musi zabić, nie zranić, ale zabić siedemdziesięciu czterech Posleenów, żeby plan obrony zadziałał. To się nie uda nawet przy zmasowanym wsparciu artylerii. Jeśli Posleeni będą chcieli wybić nasze dywizje, proste obliczenia wskazują, że stracą około ćwierć miliona żołnierzy. Brzmi to wspaniale, dopóki człowiek sobie nie uzmysłowi, że to tylko jakieś dziesięć procent ich sił! Jeśli mi pan powie, w jaki sposób pięć dywizji może powstrzymać dwa miliony Posleenów, z największą przyjemnością wykonam wszystkie rozkazy, które pan wyda. Jeśli jednak nie wie pan, proszę tylko zastanowić się nad tym, jak strata osiemdziesięciu tysięcy żołnierzy wpłynie na morale narodu amerykańskiego — zakończył cicho.
— Dlaczego osiemdziesięciu tysięcy? — zapytał Sekretarz Obrony. — Powiedział pan, że jest dwadzieścia siedem tysięcy żołnierzy.
— W dywizji jest szesnaście tysięcy mężczyzn i kobiet, panie sekretarzu. Zważywszy na sieć naszych dróg i szybkość przemieszczania się naszych dywizji, szacuję, że zniszczonych zostanie osiemdziesiąt do stu procent korpusów.
— Nie wydaje się panu, że nie docenia pan naszych jednostek pancernych i artylerii, generale? — spytał prezydent.
— Panie prezydencie, trzymilimetrowe pociski z karabinów Posleenów bez trudu przechodzą wzdłuż przez transporter typu Bradley, a takie karabiny posiada jeden na dziesięciu z nich. Jeden na dwudziestu jest uzbrojony w automatyczną wyrzutnię rakiet hiperszybkich, które są w stanie roznieść czołg Abrams od czoła. To, że Posleeni w masie nie celują nie znaczy, że ich broń nie posiada celowników. Proszę nie zapominać, że te obliczenia nie uwzględniają Wszechwładców, których broń ma automatyczny system naprowadzania i jest tak dokładna, że można jej używać przeciw samolotom stealth. W masie wrogów będzie około pięciu tysięcy Wszechwładców. To prawie dywizja samych Wszechwładców. A jeden Wszechwładca to tak jak pięciu żołnierzy, nawet jeśli tylko się broni, a nie atakuje.