Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 84 85 86 87 88 89 90 91 92 ... 167
Перейти на страницу:
* * *

Althanara był mistrzem zwiadowców i wiedział, kiedy stoi twarzą w twarz z klęską. Skinął na oolt i zawrócił.

— Dokąd idziesz, ty tchórzu! — krzyknął Stenarnatta, mistrz bitewny. — Sieć zmieni cię w Kestaina, jeśli w tej chwili nie wrócisz!

— Giń sam, jeśli taka twoja wola — warknął i wskazał na strzelby, które niosła jego oolt. — Ta splugawiona przez abat broń jest bezużyteczna!

— Dobrze — warknął mistrz bitewny — uciekaj, Kestainie!

Mistrz zwiadowców odwrócił się plecami do idącego na pewną śmierć mistrza bitewnego i nakazał swojej kompanii odwrót.

— Straciliśmy dwadzieścia pięć procent widoczności na monitorach od strony bakburty i tylko piętnaście procent od sterburty — stwierdził oficer systemów obrony. — Ogólna wydajność drugorzędnych systemów spadła o dwanaście procent; mamy kilku zabitych w wieży piątej.

— Jak dotąd, dobrze nam idzie — powiedział pierwszy oficer.

— Sir — przerwał technik regionalnej komunikacji alarmowej — wiadomość z DowArKon!

* * *

Althanara obejrzał skomplikowany pulpit sterowniczy statku.

Zazwyczaj urządzenia pracowały automatycznie, mimo że kilku Kessentai potrafiło je obsługiwać. On jednak dopiero co wyszedł z gniazda i była to jego pierwsza walka. Miał nadzieję, że Sieć odniesie zwycięstwo w tej okropnej bitwie i wszystkie długi jego kompanii zostaną umorzone. Może dostanie nawet parę sztuk dobrej broni z tego cholernego pola bitwy.

Wprowadził polecenie do przeklętego przez Alld’nt sprzętu i nastroszył grzebień.

— Niechaj demony obdarzą mnie szczęściem.

* * *

Centrum obrony planetarnej w Wirginii było wystawione na działania operacyjne jak kopalnia odkrywkowa. Plan budowy zakładał pokrycie centrum betonem, stalą i ziemią po zainstalowaniu odpowiedniego sprzętu.

Ale broń nie dotarła na czas i wszystko się opóźniło. Centrum obrony, które miało być ukończone w ciągu miesiąca, było szeroko otwarte od góry i wyposażone tylko w jedno z zaplanowanych dziewięciu dział.

Ponieważ w tej sytuacji żołnierze byli niemal bezbronni, otrzymali wyraźny rozkaz, żeby nie atakować centaurów podczas ich lądowania. Należało tylko mieć nadzieję, że skierowane przeciwko nim operacje powietrzne Posleenów nie spowodują takich strat, jak w innych centrach obrony na świecie.

Dowództwo Europejskich Fortec, połączona jednostka operacyjna z siedzibą we Francji i w Niemczech, postanowiło zaatakować Posleenów już w momencie ich pierwszego lądowania. Potężne umocnienia stworzono na bazie fortyfikacji, które oba kraje wznosiły będąc jeszcze wrogami. Linia fortec, wynik wieloletnich wysiłków milionów ludzi, została zniesiona już przez pierwszą falę ataku. W czasie pierwszej i drugiej wojny światowej fortece wytrzymywały wielodniowy, konwencjonalny ostrzał, ale broń kinetyczna o mocy dwudziestu kiloton otwierała je jak puszki konserw. Chiny i Indie też zaatakowały z nieprzygotowanych fortec, co dało podobny skutek. W ciągu jednego dnia ponad połowa centrów obrony planetarnej została całkowicie zniszczona. Spośród supermocarstw tylko Stany Zjednoczone i Japonia powstrzymały się od ataków.

Kiedy posleeńskie lądowniki uruchomiły systemy antygrawitacyjne, centrum dowodzenia fortecy, zlokalizowane na najniższej kondygnacji, natychmiast wykryło emanację.

— Pojawienie się lądownika, Okręg Westmoreland, Wirginia — zgłosiła technik, przyglądając się odczytom.

Ostatnia ramka wykresu zamrugała i pokazała dane.

— Według komputera to standardowy lądownik, a nie statek dowodzenia.

— Przyjąłem — powiedział dowódca operacyjny w stopniu pułkownika, po czym przesłał informację do Dowództwa Armii Kontynentalnej z prośbą o zezwolenie na atak. Odpowiedź otrzymał prawie natychmiast.

— Broń wolna. Powtarzam: broń wolna.

Stumilimetrowe działo grawitacyjne było całkowicie zautomatyzowane i nie wymagało obsługiwania przez załogę. Mimo to zawsze przydzielano do niego trzyosobową grupę techników, którzy dokonywali ewentualnych napraw albo obsadzali stanowisko strzeleckie, jeśli zawiodła centralna kontrola ognia. Dowództwo nalegało na zaprojektowanie lokalnego systemu kontroli, ale zdaniem obsady działa był on równie niezbędny, co wrzód na tyłku. Gdyby wysiadła centralna kontrola, trafienie w cokolwiek byłoby już i tak tylko kwestią szczęścia.

Projekt całkowicie odrzucał konwencjonalne koncepcje użycia artylerii przeciwlotniczej, jako że oczekiwano walki z krążownikami kosmicznymi, a nie lekkimi samolotami.

Zamiast wysyłać w powietrze, jak większość broni przeciwlotniczej, grad wybuchowych pocisków, działo strzelało kawałkami zubożonego uranu, przyspieszanymi w dwudziestometrowej lufie do trzech dziesiątych prędkości światła. Takie pociski o średnicy stu milimetrów i długości dwóch metrów bez trudu przebijały statek dowodzenia Posleenów. Oprócz ogromnej energii kinetycznej, jaka wyzwalała się w czasie uderzenia, podczas lotu pocisków powstawała fala relatywistyczna i eksplozja promieni gamma i Roentgena, dość potężna, by ugotować wszystko wewnątrz statków na miękko.

Ale z centrum obrony sterczała tylko jedna lufa działa zamiast planowanych dziewięciu. Forteca nie była także osłonięta masą betonu i stali, ani też otoczona umocnieniami.

Członkowie trzyosobowej załogi doszli więc do wniosku, że znają o wiele lepsze i bezpieczniejsze miejsca, skąd można by obserwować przebieg walk na południowym wschodzie. Wybiegli na zewnątrz, chwytając po drodze dopasowane do kombinezonów hełmy. Bez nich radiacja przy wystrzale upiekłaby im mózgi.

Lądownik właśnie wyłaniał się zza horyzontu, co sygnalizowały zarówno dostarczone przez Galaksjan czujniki, jak i rozsiane po okolicznych wzgórzach radary.

— Cel namierzony — stwierdził technik kontroli.

— Otworzyć ogień — zarządził dowódca operacyjny.

Jego głos był spokojny i prawie znudzony, jak przystało na porządnie wystraszonego dowódcę.

Technik wcisnął przycisk odpalania.

Działo zadrżało i wypuściło pierwszy pocisk.

* * *

Althanara ominął tarasujące drogę drzewa. Zaczął obracać statek, żeby ustawić do strzału główne działo plazmowe, a w tym czasie drugorzędne działa i lasery otworzyły ogień do unoszącego się na wodzie PO’osol. Wielki ziemski okręt strzelał bez przerwy. Thresh najwyraźniej nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia. Jednostka zakołysała się, wstrząsana trafieniami dział plazmowych i laserów.

Poczekajcie tylko, pomyślał Althanara, aż namierzy was nasza wyrzutnia rakiet hiperszybkich.

* * *

— Sir — krzyknął oficer kontroli uszkodzeń — straciliśmy wieżyczki numer trzy, pięć i siedem. Wysiadły cztery z sześciu Termopil, a główną wieżę C przyspawało do pokładu!

Kapitan wachlował się notesem i klął. Temperatura na mostku wzrosła o piętnaście stopni, a przez grube na stopę ściany mostka dochodziły jęki palonych ofiar.

— Co to było, do cholery?!

— Lądownik, sir. — Oficer systemów obronnych wskazał na ekran.

— Wzniósł się na napędzie antygrawitacyjnym i strzela do nas z drugorzędnych dział.

1 ... 84 85 86 87 88 89 90 91 92 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)