Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 88 89 90 91 92 93 94 95 96 ... 119
Перейти на страницу:

Mistrz Robinton również zrobił uwagę na temat tej zmiany, a Wansor wymamrotał coś na temat odbijania i refrakcji okularu i obiektywu i że to jest takie ustawienie, które wydaje mu się najbardziej dogodne do oglądania odległych obiektów. Instrument znaleziony w Weyrze Benden czynił małe rzeczy większymi, a zasady zastosowane tutaj w pewnym sensie były podobne.

— To nie ma nic do rzeczy, ale bardzo jesteśmy zadowoleni, że użyjemy tego nowego dalekowidza w Warowni Nad Zatoczką — ciągnął dalej Wansor ocierając czoło, bo tak był zajęty objaśnianiem budowy nowego przyrządu, że nie zadał sobie trudu, aby zdjąć skórzany strój.

Mistrz Robinton mrugnął do Menolly i Sharry, i obydwie dziewczyny rozebrały wykładającego ciągle Gwiezdnego Kowala z jego zwierzchniej odzieży, podczas gdy on wyjaśniał niemal nieświadom tego, że się nim zajmują, iż była to jego pierwsza wizyta na Kontynencie Południowym i tak, oczywiście, słyszał o kapryśnym zachowaniu tych trzech gwiazd znanych jako Siostry Świtu. Aż do niedawna przypisywał tę anomalię braku doświadczenia obserwatorów. Ale kiedy już sam Mistrz Robinton zwrócił uwagę na te ich osobliwe cechy, Wansor uznał, że ma dostateczny powód, żeby przywieźć swój cenny przyrząd na południe i samemu zbadać tę sprawę. Gwiazdy nie miały zwyczaju pozostawać na stałych pozycjach na niebie. Wszystkie jego równania, żeby już nie wspominać o takich doświadczonych obserwatorach, jak N’ton i Lord Larad, potwierdzały tę ich charakterystyczną cechę. Co więcej Kroniki przekazane potomnym przez antenatów, chociaż były w opłakanym stanie, wspominały, że gwiazdy poruszają się ustalonym torem, który napewno nie jest przypadkowy. Tak więc, jeżeli zaobserwowano, że trzy gwiazdy sprzeciwiają się tym prawom natury, musi dla tego zjawiska istnieć jakieś wytłumaczenie. Miał nadzieję, że znajdzie je dziś wieczorem.

Po dłuższych dyskusjach na punkt obserwacyjny wybrano niewielkie wzniesienie na kamienistym wschodnim cyplu Warowni Nad Zatoczką, nieco dalej niż miejsce, w którym wykopano doły do pieczenia. Mistrz Fandarel zmobilizował Piemura i Jaxoma, żeby pomogli mu ustawić rusztowanie, na którym umieścił połączenie przegubowe potrzebne do zamontowania dalekowidza. Wansor naturalnie doglądał całego przedsięwzięcia, aż zaczął tak wchodzić Kowalowi w drogę, że ten dobry człowiek posadził mistrza cechowego na skraju przylądka niedaleko drzew, skąd bez problemów mógł się wszystkiemu przyglądać, ale już nikomu nie przeszkadzał. Zanim rusztowanie zostało ukończone, mistrz Wansor zapadł w sen z głową opartą na rękach, pochrapując cichutko i rytmicznie.

Trzymając palec przy ustach na znak, że mają nie zakłócić spokoju małemu człowieczkowi, Fandarel poprowadził Jaxoma i Piemura z powrotem na główną plażę. Wszyscy zażyli orzeźwiającej kąpieli, zanim dołączyli do reszty na popołudniowy odpoczynek. Żeby nie stracić ani jednej chwili, kiedy już Siostry pokażą się o zmierzchu, wszyscy jedli na przylądku. Mistrz Idarolan przyniósł ze swojego statku dalekowidz, a Kowal szybko skontruował drugie rusztowanie z materiałów pozostałych po sporządzeniu rusztowania Wansora.

Zachód słońca, który przedtem przychodził zawsze za szybko, wydawał się opóźniać i opóźniać. Jaxom pomyślał sobie, że jeżeli Wansor zacznie jeszcze raz poprawiać ustawienie dalekowidza albo swojej ławy, albo siebie na tej ławie, to on sam prawdopodobnie zrobi coś niespodziewanego. Nawet smoki, które bawiły się w wodzie, tak jakby tę rozrywkę dopiero co wynaleziono, rozciągnęły się teraz spokojnie na plaży, a jaszczurki ogniste spały wokół Rutha lub na ramionach swoich przyjaciół.

Słońce w końcu zaszło, rozpościerając kolorową poświatę na zachodnim widnokręgu. Kiedy niebo na wschodzie pociemniało, Wansor przyłożył oko do swojego przyrządu, wydał pełen zaskoczenia okrzyk i niemalże spadł z ławy.

— To niemożliwe. Nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia dla takiego ustawienia. — Poprawił się i znowu popatrzył przez urządzenie, delikatnie regulując ostrość.

Mistrz Idarolan trzymał oko przyciśnięte do swojego dalekowidza.

— Widzę tylko Siostry Świtu w ich zwykłym ustawieniu. Tak jak zawsze były.

— Ale nie mogą tak być. Są za blisko siebie. Gwiazdy nie grupują się tak blisko. Zawsze dzieli je spora odległość.

— Pozwól mi popatrzeć, człowieku. — Kowal niemalże podrygiwał z niecierpliwości, żeby zerknąć przez dalekowidz. Wansor niechętnie ustąpił mu miejsca, powtarzając, że niemożliwe było to, co zobaczył.

— N’tonie, ty masz młodsze oczy! — Żeglarz podał swój aparat spiżowemu jeźdźcowi, który go pospiesznie przyjął.

— Widzę trzy okrągłe obiekty! — oznajmił Fandarel grzmiącym głosem. — Okrągłe, metaliczne obiekty. Obiekty wykonane przez człowieka. To nie są gwiazdy, Wansorze — powiedział, patrząc na strapionego Gwiezdnego Kowala — to są przedmioty!

Robinton, niemalże odpychając masywnego Kowala na bok, przyłożył oko i wykrzyknął:

— One są okrągłe. Błyszczą. Tak jak metal. Nie tak jak gwiazdy.

— Jedno jest pewne — odezwał się z kompletnym brakiem uszanowania Piemur w pełnej nabożnej czci ciszy — właśnie znalazłeś ślady po naszych przodkach na Południowym, Mistrzu Robintonie.

— Masz absolutną rację mówiąc to — powiedział Mistrz Robinton tak osobliwie stłumionym głosem, że Jaxom nie miał pewności, czy powstrzymuje się on od śmiechu, czy od gniewu, — ale to wcale nie jest to, co miałem na myśli i ty dobrze o tym wiesz!

Wszyscy mieli okazję spojrzeć przez przyrząd Wansora, ponieważ dalekowidz Idarolana nie miał wystarczającej mocy. Wszyscy wtórowali werdyktowi Fandarela: te tak zwane Siostry Świtu to nie były gwiazdy. Widać było, że to okrągłe, metalowe obiekty, które, jak się zdawało, wisiały na pozycjach stacjonarnych na niebie. A przecież zaobserwowano, że nawet księżyce odwracały się drugą stroną do Pernu podczas swoich regularnych cyklów.

Poproszono F’lara i Lessę, jak również F’nora, żeby przyszli jak najszybciej, zanim Siostry Świtu znikną tego wieczoru. Kiedy Lessa zobaczyła to zjawisko, jej irytacja zniknęła. F’lar i F’nor nie odrywali wzroku od aparatu w tym krótkim okresie, kiedy osobliwe obiekty było jeszcze widać na z wolna ciemniejącym niebie.

Kiedy zobaczono, że Wansor usiłuje rozwiązywać równania kreśląc je na piasku, Jaxom i Piemur przynieśli pospiesznie stół i narzędzia do rysowania. Gwiezdny Kowal pisał jak szalony przez kilka minut, a następnie dociekliwie przyglądał się wynikowi, jaki otrzymał, jak gdyby przedstawiał on sobą jakąś jeszcze bardziej tajemniczą zagadkę. Zdezorientowany poprosił Fandarela i N’tona, żeby sprawdzili, czy w jego rachunkach nie ma jakiegoś błędu.

— A jeżeli nie ma błędu, jaki jest twój wniosek, mistrzu Wansorze? — zapytał go Fandarel.

— Te… te przedmioty są stacjonarne. One przez cały czas pozostają w tym samym położeniu względem Pernu. Jak gdyby podążały za planetą.

— To dowodziłoby, czyż nie — powiedział Robinton, nie przejmując się tą wiadomością — że zostały wykonane przez człowieka.

— Dokładnie do takiej konkluzji doszedłem. — Ale Wansor nie wydawał się uspokojony. — Zbudowano je tak, by przez cały czas pozostawały w miejscu.

— A my nie możemy dostać się stąd tam — półgłosem powiedział z ubolewaniem F’nor.

— Ani mi się waż, F’norze — powiedziała Brekke z takim przejęciem, że F’lar i Harfiarz aż zachichotali.

— Zbudowano je tak, by tam pozostawały — zaczął Piemur — ale przecież nie mogli ich chyba zbudować tutaj, czyż nie, Mistrzu Fandarelu?

1 ... 88 89 90 91 92 93 94 95 96 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)