Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 119
Перейти на страницу:

— Jak będziesz już mógł latać pomiędzy, Jaxomie — ciągnął dalej Robinton — nasze badania będą mogły szybciej postępować. Mam zamiar wysłać was i dziewczęta jako drużyny.

— Harfiarz i Pan? — zapytał Jaxom wykorzystując okazję, na którą czekał.

— Harfiarz i Pan? Och, tak, oczywiście. Piemurze, z tego co wiem, tobie i Menolly dobrze się razem pracowało. Tak więc Sharra może iść z Jaxomem. A poza tym… — Nie zdając sobie sprawy z ostrego spojrzenia, jakie Jaxomowi rzucał Piemur, ciągnął dalej: — z powietrza widzi się różne rzeczy w takiej perspektywie, w jakiej nie zawsze można je zobaczyć z ziemi. I oczywiście na odwrót. Tak więc wszelkie badania powinny obejmować obydwie metody. Jaxomie, Piemur wie, czego ja szukam…

— Tak, panie?

— Dawnych śladów, które pozostały na tym kontynencie po naszych antenatach. W żaden sposób nie potrafię sobie wyobrazić, czemu nasi dawno zmarli przodkowie porzucili ten żyzny i piękny kontynent dla zimniejszej, mniej ciekawej północy, ale zakładam, że mieli swoje powody. Najstarsza z naszych Kronik oznajmia: „kiedy człowiek przybył na Pern, obwarował się na południu”. Sądziliśmy — tu Harfiarz uśmiechnął się przepraszająco za. tę omyłkę — że oznacza to Warownię Fort, ponieważ leży ona na południu Kontynentu Północnego. Ale dalej w tym właśnie dokumencie powiedziano niejasno: „lecz przeniesienie się na północ, na płytę, okazało się konieczne”. Nigdy nie mogliśmy tego zrozumieć, ale przecież tyle Kronik uległo zniszczeniu, tak, że ani ich odczytać, ani tym bardziej zrozumieć nie można.

— A potem Torik odkrył kopalnię żelaza, eksploatowaną w sposób odkrywkowy. A N’ton i ja zwróciliśmy uwagę na jakieś nienaturalne formacje na zboczu góry, które, kiedy dotarliśmy wreszcie do tego miejsca, okazały się niewątpliwie szybami kopalni.

— Jeżeli ci nasi starożytni antenaci przebywali na Kontynencie Południowym na tyle długo, że odkryli rudy i wydobywali je, to gdzieś tutaj na Południowym musiały po nich pozostać jeszcze ślady.

— W gorącym klimacie i tropikalnym lesie nic nie przetrwa przez dłuższy czas — powiedział Jaxom. — D’ram wybudował sobie tutaj schronienie zaledwie dwadzieścia pięć Obrotów temu i już niewiele z niego zostało. A to, na co my natknęliśmy się z F’lessanem w Weyrze Benden, było szczelnie zamknięte, chronione przed wpływem pogody.

— Nic — podkreślił Piemur z emfazą — nie dałoby rady zgiąć, zarysować czy zniszczyć tych podpór w wykopach, które znaleźliśmy w kopalni. A nawet najlepszy kamieniarz nie potrafi kroić skały jak sera. A przecież ci starożytni to robili.

— Znaleźliśmy już jakieś ślady. Musi ich być więcej.

Jaxom nigdy jeszcze nie słyszał, żeby Harfiarz był tak nieugięty, ale nie mógł stłumić westchnienia, kiedy popatrzył na rozmiary leżącej przed nimi mapy.

— Wiem, Jaxomie, mając perspektywę poszukiwań na taką skalę można się zniechęcić, ale cóż to będzie za triumf kiedy znajdziemy to miejsce. Albo miejsca! — Oczy Mistrza Robintona błyszczały w radosnym oczekiwaniu. — No — mówił dalej energicznie — jak tylko okaże się, że Jaxom jest już w wystarczająco dobrej formie, żeby latać pomiędzy, ruszymy na południe, wykorzystując tę symetryczną górę jako przewodnika. Są jakieś sprzeciwy? — Niemalże nie czekał na odpowiedź. — Piemur wyruszy po ziemi z Głupkiem. Menolly może mu towarzyszyć, jeżeli będzie chciała, albo może zaczekać, żeby Ruth zabrał ją i Sharrę do tego drugiego obozu. Kiedy dziewczęta będą penetrowały najbliższą okolicę, co jak rozumiem nie zostało zrobione, ty Jaxomie możesz polecieć naprzód na Ruthu i założyć następny obóz, do którego będziesz mógł polecieć pomiędzy następnego dnia. I tak dalej.

— Sądzę, że w Weyrze Fort musiałeś przejść szkolenie mówił dalej Harfiarz, patrząc na Jaxoma — które pozwoli ci zaobserwować i odróżnić naziemne formacje z powietrza? Chcę jednak stanowczo wam uświadomić, że chociaż jest to wspólne przedsięwzięcie, to Piemur jest dużo bardziej doświadczony, Jaxomie, i proszę, żebyś o tym pamiętał, kiedy pojawią się jakieś problemy. I przysyłajcie mi swoje raporty dotyczące tego… — tu postukał w mapę — co wieczór! No, już was nie ma, zorganizujcie sobie wyposażenie i zapasy. I swoje partnerki!

Chociaż wyjaśnienie sytuacji Menolly i Sharrze oraz przygotowanie zapasów i ekwipunku zajęło bardzo niewiele czasu, nasi badacze tego dnia nie opuścili Warowni Nad Zatoczką.

Mistrz Oldive przybył na Liothu z N’tonem i został wylewnie powitany przez Harfiarza, bardziej statecznie przez Brekke i Sharrę, oraz z pewną powściągliwością przez Jaxoma. Robinton natychmiast zaczął nalegać, żeby Uzdrowiciel obejrzał jego śliczną, nową Warownię, zanim, jak się wyraził, będzie musiał oglądać jego stary kadłub.

— On nie oszuka Mistrza Oldive’a — powiedziała Sharra na ucho Jaxomowi, kiedy przyglądali się, jak Harfiarz energicznie maszeruje naokoło Warowni z Mistrzem Oldive’em, który półgłosem wypowiada odpowiednie komentarze. — Ani trochę nie oszuka Uzdrowiciela.

— Co za ulga — powiedział Jaxom. — Inaczej Harfiarz wybrałby się z nami.

— Nie pomiędzy, co to to nie.

— Nie, pojechałby na Głupku.

Sharra roześmiała się, ale jej rozbawienie skończyło się, kiedy oboje patrzyli, jak Uzdrowiciel stanowczo kieruje Harfiarza do części sypialnej domu i cicho zamyka drzwi.

— Nie — powiedziała Sharra, potrząsając powoli głową Mistrz Robinton ani trochę nie oszukał Mistrza Oldive’a. Jaxom bardzo był zadowolony, że nie musi próbować oszukiwać Mistrza Uzdrowiciela, kiedy przyszła kolej na jego badanie. Dla niego ta próba była krótka — kilka pytań, badanie oczu, postukanie po klatce piersiowej, osłuchanie serca i z zadowolonym uśmiechem na swojej ruchliwej twarzy Uzdrowiciel wydał werdykt przychylny dla Jaxoma.

— Z Mistrzem Robintonem też będzie wszystko w porządku, prawda, Mistrzu Oldive? — Jaxom nie mógł oprzeć się, żeby o to nie zapytać.

Kiedy Harfiarz wychynął ze swojego pokoju, był trochę zbyt spokojny, dosyć zamyślony, a krok jego nie był już taki sprężysty. Menolly nalała mu czarkę wina, którą przyjął z tęsknym uśmiechem i głębokim westchnieniem.

— Oczywiście, że będzie z nim wszystko w porządku — powiedział Mistrz Oldive. — Bardzo się poprawił. Ale — tu podniósł w górę długi palec wskazujący — musi się nauczyć żyć regularnym rytmem, oszczędzać swoją energię i racjonować siły, albo ściągnie na siebie następny atak. Wy, młodzi, możecie tu pomóc z waszymi długimi nogami i mocnymi sercami, żeby mu się wydawało, że nikt nie ogranicza jego działalności.

— Zrobimy tak. Właściwie już tak robimy!

— Dobrze. Róbcie tak dalej, a on niedługo będzie już zupełnie zdrowy. Jeżeli będzie pamiętał nauczkę, jaką dał mu ten atak.

Mistrz Oldive rzucił spojrzenie za okno, delikatnie ocierając sobie pot z czoła.

— To piękne miejsce, to był wspaniały pomysł. — Obdarzył Jaxoma przebiegłym uśmiechem. — Ten upał powoduje, że Harfiarz w południe robi się senny, co go zmusza do odpoczynku. Gdziekolwiek spojrzy, widok jest zachwycający, a powietrze wspaniale pachnie. Zazdroszczę wam tego miejsca, Lordzie Jaxomie.

Uroda Warowni Nad Zatoczką najwyraźniej oczarowała również Mistrza Harfiarza, bo jeszcze zanim przybyli Mistrz Fandarel i mistrz Wansor, odzyskał dobry humor. Zachwyt Robintona podwoił się, kiedy Fandarel i Wansor z dumą przedstawili mu nowy dalekowidz, którym Gwiezdny Kowal zajmował się przez ostatnie pół Obrotu. Ten przyrząd, a była to rura tak długa jak ramię Fandarela i tak gruba, że trzeba było dwóch jego dłoni, żeby ją objąć, był starannie pokryty skórą i miał osobliwy okular, nie na końcu, gdzie jak się wydawało Jaxomowi powinien być, ale gdzieś z boku.

1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)