Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 ... 119
Перейти на страницу:

— Nie widziałeś jeszcze wszystkiego, Robintonie — powiedziała Lessa i wzięła go rękę. — Chodź zobaczyć. Brekke, Piemur, Jaxom, weźcie tobołki.

— Nie tak szybko, Lesso, bo rozleję wino! — Harfiarz spoglądał na swoją czarkę, kiedy Lessa ciągnęła go za sobą. Poprowadzono go przez przesuwany panel na mały korytarzyk, który oddzielał główną salę od pomieszczeń sypialnych. Brekke szła za nimi z twarzą płonącą głębokim zainteresowaniem i ciekawością.

Sypialnia Harfiarza była największa, zajmowała cały narożnik naprzeciwko jego pracowni. Umeblowano jeszcze cztery sypialnie tak, by pomieściły po dwie osoby każda, ale jak zwróciła uwagę Lessa, na samej werandzie mogło wygodnie się przespać wielu gości. Nie żeby pozwolono Robintonowi tylu przyjmować. Harfiarz wyraził radość na widok łazienki, odpowiednie wrażenie wywarli na nim obszerna kuchnia i sumiennie obejrzał dodatkowe palenisko na zewnątrz. Pociągnął nosem, kiedy podmuch od morza przyniósł aromat piekącego się mięsa. — Gdzie się to piecze, jeżeli mi wolno zapytać?

— Doły do pieczenia i duszenia mamy na plaży — powiedział Jaxom — używamy ich, kiedy zwala się tu cała horda.

Harfiarz roześmiał się, zgodził się, że horda była prawdopodobnie właściwym określeniem.

— Wypróbuj swój fotel — powiedział Fandarel, kiedy wrócili do głównego pokoju, krocząc w kierunku krzesła z poręczami. Obrócił je dookoła, żeby Harfiarz mógł mu się przyjrzeć. Bendarek zrobił ci go dokładnie na miarę. Zobacz, czy pasuje. Bendarek będzie z niepokojem czekał na wiadomość.

Harfiarz niespiesznie oglądał pięknie rzeźbione krzesło o wysokim oparciu, pokryte wherową skórą ufarbowaną na głęboki błękit harfiarzy. Usiadł, położył ręce na poręczach, przekonał się, że mają one dokładnie długość jego przedramion i że siedzenie krzesła wspaniale pasuje do jego długich nóg i torsu.

— Jest piękne, powiedzcie to Mistrzowi Bendarekowi. I ma idealny rozmiar. Jakież wielkie względy okazał mi Bendarek. Jakiż jestem oszołomiony tym i każdą bez wyjątku inną rzeczą w tej Warowni. To jest… wspaniałe. To jedyne właściwe określenie. Brak mi słów. To sprawiło, że mi kompletnie brak słów. Nigdy w najbardziej szalonych marzeniach nie spodziewałem się takiego luksusu w tej niezbadanej głuszy, takiego piękna, takiej troskliwości, takiej wygody.

— Jeżeli brak ci słów, Robintonie, oszczędź nam swojej elokwencji — doszedł ich suchy głos. Wszyscy odwrócili się i ujrzeli Mistrza Rybaka stojącego w otwartych głównych drzwiach.

Wszyscy się roześmieli i zaproszono Mistrza Idarolana, żeby wszedł i przyjął czarkę wina.

— Jest tam jeszcze więcej tobołków dla ciebie, Mistrzu Robintonie — powiedział Rybak, gestem wskazując na werandę.

— Ty i twoja załoga macie jeść z nami, Mistrzu Idarolanie zawołała Lessa.

— Miałem taką nadzieję. Nie rozpowiadajcie tego po okolicy, ale od czasu do czasu nachodzi mnie chętka na czerwone mięso, a nie na białe.

— Mistrzu Robintonie! Popatrz tutaj! — Głos Menolly wysoko wzniósł się ze zdumienia. Zaglądała właśnie do jednej z szaf ustawionych wzdłuż ścian pomiędzy oknami. — Przysięgłabym, że to ręka Dermently’ego! I wszystkie bez wyjątku tradycyjne pieśni i ballady, na nowo przepisane na arkusze i oprawione w błękitną wherową skórę! Dokładnie to, co chciałeś, żeby Arnor dla ciebie zrobił.

Harfiarz wykrzyknął ze zdumienia i mowy nie było, żeby nie otworzył każdego tomu i nie ocenił sztuki rzemieślniczej i zawartego w nim zbioru. Potem poddawał oględzinom wszystkie szafki i skrzynie w Warowni Nad Zatoczką, aż popołudniowy upał wypędził ich na plażę; wykąpali się i ochłodzili. Brekke gryzła się tym, że Harfiarz powinien odpocząć, w ciszy i odosobnieniu, ale Fandarel rozprawił się z tym pomysłem wskazując gestem na Robintona, który dokazywał w wodzie razem z innymi.

— On teraz pozwala sobie na inny rodzaj odpoczynku. Zostaw go. Niedługo zapadnie noc, to się wyśpi.

Kiedy słońce opadło niżej nad zachodni widnokrąg, powiała wieczorna bryza. Wyniesiono na zewnątrz koce, maty oraz ławki, tak żeby wszystkim gościom było wygodnie. Kiedy przybyli F’lar i F’nor, zostali entuzjastycznie przywitani przez Harfiarza, który chciał pokazać im swoją piękną Warownię i czuł się nieco rozczarowany, że oni już całkiem dobrze ją znają.

— Zapominasz, jak wielu ludzi pomagało ją budować, Robintonie — powiedział F’lar. — To jest prawdopodobnie najlepiej znana Warownia na całym świecie.

W tym momencie Sharra i kucharz okrętowy — chudzielec, bo jak jej powiedział tylko ktoś taki mógł zmieścić się w tej niby — kuchni, o rozmiarach szafy, na Siostrze Świtu — ogłosili, że uczta jest gotowa i niemalże zostali stratowani przez głodnych gości.

Kiedy nikt nie mógł zjeść już ani kawałeczka i nawet Harfiarz musiał ograniczyć się do małych łyczków wina, goście usadowili się w niewielkich grupkach: Jaxom, Piemur, Menolly i Sharra w jednej, rybacy w największej, a smoczy jeźdźcy i rzemieślnicy w trzeciej.

— Ciekawe, jaką teraz zaplanują dla nas robotę — powiedział Piemur kwaśnym szeptem po tym, jak przez chwilę wpatrywał się w pełne przejęcia twarze trzeciej grupy.

Menolly roześmiała się.

— Pewnie więcej tego samego. Robinton na statku przeglądał te wasze mapy i raporty, aż myślałam, że zużyje cały atrament od samego patrzenia. — Podciągnęła kolana pod brodę i nieśmiały uśmiech rozjaśnił jej oczy. — Sebell przyjedzie jutro z N’tonem i Mistrzem Oldive. Jak rozumiem, Sebell, N’ton i F’lar mają dopilnować ludzi Torika i tej całej czeredy synów gospodarzy i panów, którzy przybywają z Północy. To oni sporządzą mapę tej zachodniej części… linia podziału przebiega na tej twojej rzece z czarnymi skałami, Piemurze!

Piemur jęknął, wijąc się teatralnie po piasku.

— To miejsce! Obym go już nigdy nie zobaczył! — Podniósł jedną pięść w kierunku nieba, żeby podkreślić swoje zdeterminowanie. — Kilka dni zajęło mi, zanim znalazłem jakąś przerwę w skałach na drugim brzegu, abyśmy mogli wydrapać się na górę. Do tego musiałem pojechać w dół po kamieniach na Głupku i przepłynąć z nim na drugą stronę. Rybki niemalże zrobiły z nas sobie obiad.

— A reszta z nas — ciągnęła dalej Menolly — razem z F’norem i Harfiarzem będzie badała tę stronę.

— W głębi lądu, mam nadzieję? — zapytał ostro Piemur.

Skinęła głową.

— Tak zrozumiałam — zerknęła przez ramię na Przywódców Weyru i Mistrzów Cechów — Idarolan może pożegluje wzdłuż brzegu…

— Niech mu idzie na zdrowie. Ja już się dość nachodziłem!

— Och, cicho Piemurze. Nikt cię nie zmuszał, żebyś…

— O?

— Dość tego, Piemurze — powiedział zniecierpliwiony Jaxom. — Mamy udać się w głąb lądu? — Menolly skinęła głową.

Jak jeden mąż obejrzeli się przez ramię w kierunku góry, chociaż leżąc nie mogli jej dostrzec.

Jaxom szeroko się uśmiechnął do Menolly.

— A Mistrz Oldive będzie tutaj jutro, więc będę mógł znowu latać pomiędzy!

— Dużo ci z tego przyjdzie — powiedział Piemur parsknąwszy. — Wciąż jeszcze będziesz musiał najpierw przelecieć tę drogę na wprost.

— Wcale a wcale mi to nie przeszkadza.

Handryczenie się jaszczurek ognistych na drzewach odwróciło uwagę Piemura i odwiodło go od podjęcia swojej zwykłej, zgorzkniałej argumentacji, co w innym przypadku niechybnie by zrobił. Na tle ciemniejszej zieleni liści widać było dwie złote smugi.

1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)