Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zaginiona Ewangelia
Zaginiona Ewangelia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiona Ewangelia

Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:

Ponad pięćset stron pochłonęłam w trzy dosłownie wieczory. Na okładce napisane jest że jest to thriller a'la kod da Vinci Dana Browna a moim zdaniem to Kod powinien być nazwany powieścią a'la Zaginiona Ewangelia. Po pierwsze dlatego ze powieść Wallace powstała początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie ma w niej w porównaniu z Kodem żadnych technicznych super-urządzeń ratujących głownego bohatera z każdej opresji. W Zaginionej ewangelii nie ma nawet telefonów komórkowych a bohaterowie używają jedynie pagerów. Musze powiedzieć że powieść mi sie podobała, choć przyznam że bardzo długo sie rozkręca. Trzeba przebrnąć przez około 200 stron a potem to już nie wiadomo jak szybko ksiązka sie kończy. Bałam sie troche zakończenia bo niestety często sie zdarza że powieść jest swietna ale zakończenie rozczarowuje. U Wallace zakończenie nie jest banalne i zaskoczyło mnie w takim pozytywnym sensie. Z miłą chęcią sięgnę po kolejną powieść tegoz autora…
1 ... 84 85 86 87 88 89 90 91 92 ... 153
Перейти на страницу:

Randall nie mógł ukryć zdumienia.

– Jak to? Przecież występuje pan przeciwko wszelkiej władzy w Kościele i…

– To prawda – przerwał mu szorstko pastor – i właśnie dlatego muszę zostać sekretarzem rady, żeby ją chronić przed żądnymi władzy. I żeby dzięki niej zjednoczyć chrześcijan. Żeby zaczęła odpowiadać na autentyczne potrzeby społeczne.

Randall był zdezorientowany. Nie potrafił wyczuć, czy de Vroome jest uczciwy w swoich dążeniach, czy raczej kieruje nim taka sama ambicja i żądza władzy jak jego przeciwnikami. I było coś jeszcze. De Vroome oznajmił właśnie, że pragnie zniszczyć nową Biblię. Randall czuł, że musi mu wybić z głowy to bezsensowne dążenie.

– Nie będę się wypowiadał na temat przywództwa w Światowej Radzie Kościołów – zwrócił się do pastora. – Mogę natomiast i chcę skomentować pańską postawę wobec nowego przekładu Pisma Świętego, którego pan nie czytał i o którym niewiele pan wie. Pomijając kwestie polityczne, nie rozumiem doprawdy, jak duchowny może chcieć zniszczyć… to pańskie słowo… zniszczyć, Biblię? Biblię, która może przynieść pocieszenie milionom ludzi, dać im nową nadzieję i wiarę, nakłonić do braterstwa i miłości, czyli dokonać tego wszystkiego, do czego dąży pański ruch radykalnej reformy. Jak może pan uważać chęć zniszczenia Słowa za moralnie uzasadnioną, skoro nie zna pan nawet treści tego przesłania?

De Vroome zmarszczył brwi.

– Nie muszę znać przesłania – odparł. – Wystarczy, że znam jego heroldów.

– Jak mam to rozumieć?

– Wiem wszystko, co trzeba wiedzieć, o osobach związanych z odkryciem i jego weryfikacją, z produkcją i promocją nowej Biblii.

Randall po raz pierwszy zaczął tracić panowanie nad sobą.

– To jakieś insynuacje – stwierdził ostrym tonem. – Poznałem większość tych ludzi dość blisko i jestem przekonany, że są to osoby uczciwe, szczere i przepełnione poczuciem dobrej misji. Pan nie zna ich nawet w części tak dobrze jak ja.

– Czyżby? – De Vroome był rozbawiony. – W takim razie porównajmy naszą wiedzę o tym stadku oddanych sprawie nabożnisiów.

Pastor wstał, z szuflady biurka wyciągnął kartonową teczkę i położył ją na blacie. Wyjął z teczki gruby plik papierów i pokazał je Randallowi.

– To moje dossier na temat członków ekipy Drugiego Zmartwychwstania – oznajmił. – Nie mamy czasu na czytanie wszystkiego, ale mogę panu powiedzieć co trzeba o każdym, którego pan wymieni.

– Może pan kłamać – odrzekł Randall.

– Wystarczy, że pan ich zapyta, czy to, co ujawniłem, jest prawdą – zripostował pastor. – Właściwie chciałbym, żeby pan to zrobił.

– No więc słucham – rzucił kwaśno Randall.

– Pańskiego idealistę profesora Jeffriesa już omówiliśmy – rzekł de Vroome spokojnym, rzeczowym tonem. – Przyjrzyjmy się teraz Georgeowi L. Wheelerowi, bogatemu wydawcy dzieł religijnych, który włączył pana do projektu. Co pan właściwie o nim wie? Czy wie pan, na przykład, że ten rekin biznesu był na skraju bankructwa, gdy postanowił sprzedać swoje wydawnictwo Ogdenowi Towery'emu, prezesowi Cosmos Enterprises? Tak, tak, to prawda. Ale transakcja jeszcze nie została sfinalizowana. Towery uzależnia to od efektów publikacji nowej Biblii. Tak więc, jeżeli Wheeler chce przetrwać jako biznesmen i utrzymać swój status społeczny, musi odnieść sukces. Towery chce kupić jego firmę tylko z jednego powodu. Dzięki związkowi z nową Biblią pragnie podtrzymać swój prestiż we wpływowych kręgach Kościoła Chrześcijan Baptystów. Dlatego właśnie Wheeler zatrudnił pana, żeby się wykazać przed Towerym i uratować własny tyłek.

– Ale to nie są dla mnie żadne nowości – odparł Randall cierpko. Był poirytowany arogancją Holendra, lecz w duchu musiał przyznać, że dowiedział się jednak czegoś nowego. Nie miał pojęcia, że los firmy Wheelera zależy całkowicie od sukcesu Międzynarodowego Nowego Testamentu.

– To nie są dla pana żadne nowości? – powtórzył de Vroome. – Może za chwilę wyżej mnie pan oceni. Przyjrzyjmy się na przykład nowej Bernadetcie z Lourdes, pańskiej niepozornej sekretarce Lori Cook. Dziś rano w szpitalu uniwersyteckim był pan świadkiem cudu, nieprawdaż? Panna Cook, kaleka od dzieciństwa, miała wczoraj wizję… i oto już chodzi bez utykania. Niesamowite! Przykro mi to mówić, ale prawda jest taka, że panna Cook zawsze mogła chodzić normalnie. Nawet trudno ją nazwać oszustką, to po prostu żałosna, neurotyczna istota, okłamująca nawet samą siebie. Odkrycie prawdy nie było trudne, wystarczył jeden telefon do Ameryki. Pastor z naszego ruchu, który mieszka w niedalekim sąsiedztwie państwa Cook, rozejrzał się trochę i odpowiednia dokumentacja jest już w drodze. Mamy dowody na to, że Lori Cook uprawiała w szkole lekkoatletykę, tego się nie da robić bez zdrowych nóg. Jej prawdziwy problem polegał na tym, że była nieatrakcyjna i nie interesowali się nią chłopcy. Kiedy zatrudniła się przy waszym projekcie, postanowiła udawać kalekę, żeby zwrócić na siebie choć trochę uwagi otoczenia. A ostatnio wpadła na pomysł, że może się stać gwiazdą, odgrywając drugą Bernadettę.

Ozdrowiała za sprawą cudu, jest w centrum uwagi, wszyscy ją kochają… Niedługo stanie się legendą… Apeluję do pana, panie Randall, niech pan nie wykorzystuje tej historii w kampanii reklamującej nową Biblię. Nie chciałbym zranić nieszczęsnej dziewczyny, ale jeżeli pan posłuży się tym niby-cudem, będę zmuszony ujawnić całą mistyfikację. Nie proszę też, żeby mi pan uwierzył na słowo…

– Nie wierzę – wtrącił Randall, wstrząśnięty rewelacjami pastora.

– …proszę tylko, żeby się pan głupio nie upierał przy wykorzystaniu Lori Cook do promocji Biblii, bo wtedy naprawdę pan pożałuje. – De Vroome wziął kota na kolana i pogrzebał w papierach na biurku. – Kogo z pańskiej trzódki teraz omówimy? Może jedną z osób, które pan odwiedzał w ubiegłym tygodniu? Które pan podobno dobrze zna i którym ufa?

Randall nie odpowiedział.

– Milczenie znakiem zgody? – spytał de Vroome. – Więc krótko. Był pan w Moguncji, u Karla Henniga. Świetny, bezpośredni facet z tego drukarza, co? Miłośnik książek i Gutenberga, prawda? I nie tylko, panie Randall. To ten sam Karl Hennig, który wieczorem dziesiątego maja tysiąc dziewięćset trzydziestego trzeciego roku wraz z tysiącami innych studentów wziął udział w marszu z pochodniami przez Berlin. Faszystowskim marszu, zakończonym wiecem na Unter den Linden. Tam właśnie Hennig z kolegami, tak podziwiani przez doktora Goebbelsa, wrzucili do ognia dwadzieścia tysięcy książek, książek Einsteina, Zweiga, Manna, Freuda, Zoli, Jacka Londona, Uptona Sinclaira. Tak, tak, Karl Hennig, zakochany w drukarstwie nazistowski niszczyciel książek. Tę informację zawdzięczam mojemu przyjacielowi – de Vroome pokazał za siebie – panu redaktorowi Plummerowi.

Randall, oszołomiony tymi rewelacjami, niemal zapomniał o obecności dziennikarza w pokoju.

Ujrzał, że Plummer uśmiecha się, mile połechtany pochwałą.

– To prawda – powiedział Anglik. – Mam negatyw fotografii, na której młody Hennig wrzuca książki do ognia.

Randallowi stanęły przed oczami wydarzenia w Moguncji i we Frankfurcie. Hennig prawdopodobnie nie godził się na rozmowę z Plummerem, dopóki nie poznał powodu odwiedzin dziennikarza. A potem pod presją szantażu zgodził się na spotkanie we Frankfurcie.

– Dlaczego uparliście się, żeby zdyskredytować Henniga? – wybuchnął. – Co chcecie przez to osiągnąć?

– Chcemy zdobyć próbny egzemplarz nowej Biblii – odrzekł Plummer z uśmiechem. – To niewielka cena za odzyskanie starego negatywu.

De Vroome pokiwał głową na potwierdzenie jego słów.

– Otóż to – rzekł. – Nasza cena to jeden egzemplarz Biblii. Randall opadł na kanapę, niezdolny wykrztusić słowa.

1 ... 84 85 86 87 88 89 90 91 92 ... 153
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)