Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Każde martwe marzenie
Każde martwe marzenie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Każde martwe marzenie

Электронная книга - «Każde martwe marzenie». Краткое содержание книги:

Każde martwe marzenie
1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 210
Перейти на страницу:

— La­kha­ra. To coś wię­cej niż por­to­wa dziw­ka, ale mniej niż luk­su­so­wa utrzy­man­ka. Wie­le ich ostat­nio od­wie­dza pa­łac.

De­ana za­bęb­ni­ła pal­ca­mi po krysz­ta­le, na­la­ła so­bie lek­kie­go wina, roz­cień­czo­ne­go wodą z mio­dem.

— Za­mknij oczy — po­le­ci­ła.

Bi­blio­te­kar­ka za­ci­snę­ła po­wie­ki. De­ana od­chy­li­ła ek­cha­ar, po­cią­gnę­ła kil­ka ły­ków, ob­ser­wu­jąc uważ­nie twarz ko­bie­ty. To był olum­ney – ry­tu­ał za­ufa­nia, na któ­ry po­zwa­la­ła tyl­ko trzem oso­bom. Va­ra­li, Su­chie­mu i Awe­lo­ney. Ni­ko­mu wię­cej, na­wet Sa­miy­emu, bo dzie­ci by­wa­ją nie­roz­sąd­ne. Dla Is­sa­ram było to coś bar­dzo in­tym­ne­go i oso­bi­ste­go. Od­sło­nię twarz, ufa­jąc, że wy za­sło­ni­cie zwier­cia­dła swo­jej du­szy i nie spró­bu­je­cie skraść mo­jej. Bi­blio­te­kar­ka na­dal wy­da­wa­ła się wstrzą­śnię­ta i głę­bo­ko prze­ję­ta tym za­szczy­tem.

De­ana od­sta­wi­ła kie­lich i po­pra­wi­ła za­sło­nę na twa­rzy. Po­trze­bo­wa­ła tych kil­ku chwil, by przy­swo­ić nową wie­dzę i prze­kuć ją na wła­ści­we py­ta­nia.

— Już. Dla­cze­go la­kha­ry za­czę­ły od­wie­dzać pa­łac?

— Bo Dom Ko­biet stał się trud­no do­stęp­ny dla męż­czyzn. Poza tym wy­zwo­li­łaś i od­pra­wi­łaś wszyst­kie nie­wol­ni­ce, a to one tra­dy­cyj­nie za­spo­ka­ja­ły żą­dze sług i straż­ni­ków w pa­ła­cu.

— To ład­na na­zwa dla gwał­tu. I pierw­szy z po­wo­dów, dla któ­rych je ode­sła­łam. Męż­czyź­ni dużo ga­da­ją przed i po. Dru­gi jest taki, że nie ufam ni­ko­mu z ob­ro­żą na szyi, na­wet atła­so­wą. Więc mó­wisz, że wcze­śniej kwi­tły tu, hm, „ro­man­se”?

— Oczy­wi­ście. Wie­le. Nie tyl­ko nie­wol­ni­ce pra­cu­ją w pa­ła­cu, praw­da? Mło­da słu­żą­ca ła­two może stra­cić gło­wę dla szlach­ci­ca. Albo uda­wać, że stra­ci­ła, za kil­ka ład­nych świe­ci­de­łek i je­dwab­ną suk­nię. Te­raz jed­nak Va­ra­la za­mie­ni­ła kom­na­ty ko­biet w twier­dzę. A męż­czyź­ni… ci naj­bo­gat­si mają wła­sne na­łoż­ni­ce w pa­ła­cu lub poza nim, naj­uboż­si cho­dzą do mia­sta albo por­tu, ale ci śred­nio za­moż­ni spro­wa­dza­ją so­bie to­wa­rzy­stwo na po­po­łu­dnia, wie­czo­ry i noce. W tym stro­ju — Awe­lo­ney za­ma­cha­ła pstro­ka­ty­mi rę­ka­wa­mi i wy­pię­ła de­mon­stra­cyj­nie biust — znacz­nie mniej rzu­cam się w oczy niż w bi­blio­te­kar­skiej bie­li. Pa­łac znów się za­lud­nił, choć za­pew­ne do­brze o tym wiesz, De­ano d’Klle­an.

Wie­dzia­ła. Pa­łac za­lud­nił się za­ska­ku­ją­co szyb­ko, zwa­żyw­szy, jak nie­wie­le osób to­wa­rzy­szy­ło La­we­ne­re­so­wi w jego wę­drów­ce do Oka, gdzie miał zo­stać za­szlach­to­wa­ny w pa­ro­dii po­je­dyn­ku. Ale, co De­ana od­kry­ła wkrót­ce po po­wro­cie do swo­ich kom­nat, nie da się kie­ro­wać tak wiel­kim i bo­ga­tym księ­stwem bez ar­mii sług, urzęd­ni­ków, za­rząd­ców, szam­be­la­nów i ko­niu­szych. Na szczę­ście jed­ną z osób, któ­re do­cho­wa­ły wier­no­ści upa­da­ją­cej dy­na­stii, oka­zał się Evi­kiat, Wiel­ki Ko­hir dwo­ru. De­ana i Su­chi dali mu wol­ną rękę w tych sza­lo­nych dniach za­raz po rze­zi na świą­tyn­nym pla­cu, a on szyb­ko i spraw­nie roz­krę­cił ma­chi­nę rzą­dów, po­zby­wa­jąc się przy oka­zji z pa­ła­cu wie­lu swo­ich wro­gów. Ale nowi urzęd­ni­cy, któ­rych przy­jął na miej­sce od­pra­wio­nych, szyb­ko utwo­rzy­li nie­zli­czo­ną rze­szę biu­ro­kra­tów.

De­ana wes­tchnę­ła cięż­ko, przy­cią­ga­jąc uważ­ne spoj­rze­nie sie­dzą­cej na­prze­ciw bi­blio­te­kar­ki.

— Zno­wu kło­po­ty?

Py­ta­nie było tak głu­pie, że tyl­ko wzru­szy­ła ra­mio­na­mi.

Kło­po­ty? Jej ży­cie nie skła­da­ło się z kło­po­tów, tyl­ko z se­rii nie­ustan­nych po­ty­czek. Cza­sem zwy­cię­skich, lecz naj­czę­ściej ta­kich, któ­rych wy­ni­ku sama nie zna­ła. Co­dzien­nie jako Pani Pło­mie­ni pod­pi­sy­wa­ła dzie­siąt­ki pa­pie­rów, de­kre­tów i do­ku­men­tów, któ­re pod­su­wał jej Evi­kiat. Cza­sem na­wet nie wie­dzia­ła, co pod­pi­su­je, bo spo­rzą­dzo­no je w Mo­wie Ognia, a tego ję­zy­ka nie opa­no­wa­ła jesz­cze zbyt do­brze. Ale sko­ro po księ­ciu była je­dy­ną oso­bą, któ­ra mo­gła wejść w Oko, jej pod­pis miał swo­ją wagę. Nowe pra­wa – stan wo­jen­ny w ca­łym księ­stwie, zmniej­sze­nie przy­wi­le­jów rad miej­skich, nowe po­dat­ki i da­ni­ny… Wiel­ki Ko­hir tłu­ma­czył De­anie z po­cząt­ku, co jej pod­su­wa i dla­cze­go trze­ba wy­dać nowe de­kre­ty, ale ostat­nio nie mia­ła ani cza­su, ani ocho­ty wy­słu­chi­wać tych wy­kła­dów. Po pro­stu pod­pi­sy­wa­ła.

Ufa­ła dra­nio­wi z jed­ne­go po­wo­du – wy­ka­zał się nie­za­chwia­ną lo­jal­no­ścią w sto­sun­ku do ksią­żę­ce­go rodu, a to zna­czy­ło, że póki La­we­ne­res żyje, Evi­kiat bę­dzie dzia­łał dla do­bra Ko­no­we­ryn. Na do­da­tek jego lo­jal­ność w ten po­kręt­ny, miej­sco­wy spo­sób obej­mo­wa­ła też ją samą i dziec­ko, któ­re no­si­ła.

To mu­sia­ło wy­star­czyć.

Mia­ła na kon­cie pew­ne suk­ce­sy. Pa­łac dzia­łał co­raz spraw­niej, ksią­żę­ca ar­mia gro­ma­dzi­ła się pod mia­stem, nie­wol­ni­cy albo ucie­kli, albo sku­ci stra­chem, nie śmie­li na­wet gło­śniej od­dy­chać. Po­sel­stwa z są­sied­nich kra­jów za­pew­nia­ły o lo­jal­no­ści i peł­nym po­par­ciu dla Pło­mie­nia Aga­ra. Co praw­da za za­pew­nie­nia­mi nie szły ani pie­nią­dze, ani woj­ska do po­mo­cy, ale przy­naj­mniej więk­szość oko­licz­nych wład­ców zda­wa­ło się uzna­wać jej po­zy­cję.

Is­sar­skie wo­jow­nicz­ki, któ­re za­trud­ni­ła, co­dzien­nie ćwi­czy­ły z dziew­czy­na­mi z Domu Ko­biet pod­sta­wy po­słu­gi­wa­nia się bro­nią. Oczy­wi­ście cho­dzi­ło o naj­ba­nal­niej­sze rze­czy: jak trzy­mać sza­blę, jak brać za­mach do cię­cia z nad­garst­ka, a jak z łok­cia, i jak no­sić broń w spo­sób, któ­ry nie gro­zi sa­mo­oka­le­cze­niem. Rash wpro­wa­dzi­ła obo­wiąz­ko­wą go­dzi­nę ćwi­czeń rano i dwie wie­czo­rem. A za­ję­ciom tym to­wa­rzy­szy­ły ból i krew, łzy i si­nia­ki. Ale też ja­kaś dzi­ka za­wzię­tość.

Lecz naj­waż­niej­sze zmia­ny star­sza wo­jow­nicz­ka wpro­wa­dzi­ła w sa­mym Domu Ko­biet.

Gdy za­po­zna­ła się z roz­kła­dem po­koi, al­ta­nek i ogród­ków w tej czę­ści pa­ła­cu, za­czę­ła dzia­łać. Nie­któ­re przej­ścia za­mknię­to na głu­cho, przy in­nych po­sta­wio­no war­ty, dro­ga do kom­nat La­we­ne­re­sa sta­ła się te­raz dłu­ga, krę­ta i ła­two było się na niej zgu­bić. Na do­da­tek co dwa, trzy dni zmie­nia­no jej prze­bieg, od­blo­ko­wu­jąc jed­ne przej­ścia, a za­my­ka­jąc do­tych­cza­so­we. De­ana już dwa razy mu­sia­ła pro­sić, by ktoś wska­zał jej ak­tu­al­ny spo­sób do­tar­cia do księ­cia. Ale nie pro­te­sto­wa­ła ani się nie skar­ży­ła. W koń­cu po to wy­na­ję­ła Rash y’Wan­nu.

Małe suk­ce­sy, drob­ne zwy­cię­stwa i ol­brzy­mia góra pro­ble­mów, któ­rych roz­wią­zy­wa­nie ro­dzi­ło ko­lej­ne kło­po­ty.

1 ... 87 88 89 90 91 92 93 94 95 ... 210
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)