Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]
Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]

Электронная книга - «Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]». Краткое содержание книги:

Środowisko Galaktyczne XXI wieku, zamieszkiwane przez uporządkowane i pokojowe międzygwiezdne społeczeństwo, nie było stosownym miejscem dla nieuleczalnych awanturników, ukrytych psychotyków czy bezwzględnych oszustów. Tak więc gdy na Ziemi odkryto jednokierunkowy tunel czasowy prowadzący w przeszłość odległą o sześć milionów lat, niedostosowani społecznie — zgłodniali przygód, romantyki nieznanego ludzie — zapragnęli życia wolnego od dławiących praw Środowiska. Każdy z nich poszukiwał szczęścia takiego, jakie sobie wyobrażał. Ale kto mógłby przewidzieć, co ich tam czeka
1 ... 86 87 88 89 90 91 92 93 94 ... 116
Перейти на страницу:

— Powinieneś się był postarać o wystawienie do Igrzysk Olimpijskich Wspólnoty — powiedziała Marta.

Popełzł kawałek po skale i wyjrzał za jej skraj. Marta leżała niżej płasko na brzuchu w osłoniętym wgłębieniu i zerkała na niego jednym okiem. W szczelinach skalnych wokół niej błyszczały różowe kwiaty.

— Jak się teraz czujesz? — spytał Ryszard. I pomyślał: Hej! Ona wygląda zupełnie inaczej. Czysta, odprężona, uśmiechająca się kącikiem ust.

— Znacznie lepiej — odpowiedziała. — Dlaczego tu nie schodzisz?

Po przeciwnej stronie jeziora Klaudiusz i Madame Guderian leżeli obok siebie na dekamolowych tapczanach wśród gencjan, astrów i dzwonków alpejskich, wygrzewając swe stare, umęczone kości na słońcu i żując czarne jagody zrywane z niskich krzaków rosnących wszędzie na alpejskiej łące. O rzut kamieniem Felicja rytmicznie zginała swe jasnoskóre ciało; zdejmowała z siebie brudne ubranie, by je uprać w potoczku.

— Ach, znów być młodą i pełną sił — powiedziała Madame z leniwym uśmiechem na ustach. — Ona tak się entuzjazmuje naszą zwariowaną wyprawą, ta mała. A ileż siły i cierpliwości okazywała biednej Marcie. Trudno mi mon vieux, podpisać się pod twoją złowieszczą oceną charakteru Felicji.

— Po prostu aniołek miłosierdzia… — mruknął Klaudiusz. — Angeliko, porobiłem pewne obliczenia.

— Sans blague?

— To nie zabawne. Dwór Yeocheego opuściliśmy piętnaście dni temu. Jedenaście z nich zabrało nam przejście ledwie trzydziestu kilometrów od Renu na grzbiet Szwarcwaldu. Nie przypuszczam, byśmy mieli najmniejszą nawet szansę dotarcia do Ries przed upływem czterotygodniowego limitu czasu… nawet jeśli skontaktujemy się z Sugollem. Prawdopodobnie czeka nas czterdzieści do pięćdziesięciu kilosów po lądzie, nim dotrzemy do Dunaju. A potem jeszcze prawie dwieście z biegiem rzeki do Ries.

Madame westchnęła.

— Zapewne masz rację. Ale Marta jest już dość silna, by dotrzymać nam kroku, więc mimo wszystko będziemy się spieszyć. Jeśli nie wrócimy, zanim zacznie się Rozejm, będziemy musieli czekać jeszcze długi czas, nim zaatakujemy Finiah.

— Czy nie możemy tego zrobić podczas Rozejmu?

— Nie, jeśli mamy liczyć na pomoc Firvulagow. Ten Rozejm, który obejmuje miesiąc przed oraz następujący po Wielkiej Bitwie, dla obu pozaziemskich ras jest największą świętością. Nic ich nie skłoni — do walki ze sobą podczas Rozejmu. Jest to okres, w którym ich wojownicy oraz Wielcy idą lub wracają z bitwy rytualnej, odbywającej się na Białej Srebrnej Równinie koło stolicy Tanów. Oczywiście w dawnych czasach, gdy Firvulagowie niekiedy triumfowali w dorocznych zmaganiach, Mały Ludek mógł być gospodarzem igrzysk na swoim Złotym Polu. Leży ono gdzieś w Basenie Paryskim koło dużego miasta Firvulagow, zwanego Nionel. Kiedy się zaczęła ekspansja Tanów, to miejsce zostało praktycznie opuszczone. I od czterdziestu lat nie gościło Bitwy.

— Uważam, że niezłą taktyką byłoby uderzyć na kopalnię pod nieobecność Tanów. Czy naprawdę potrzebujesz Firvulagow?

— Oczywiście — odparła zdecydowanie. — Jest nas tylko garstka, natomiast władca Finiah nigdy nie zostawia kopalni bez obrony. Są tam zawsze srebrni i szarzy, a niektórzy ze srebrnych potrafią latać… Ale prawdziwa przyczyna wyboru takiego terminu wiąże się z moim wielkim planem. Musimy się kierować strategią, a nie taktyką. Naszym celem nie jest tylko zniszczenie kopalni, lecz również koalicji ludzi i Tanów. Plan generalny obejmuje trzy etapy. Pierwszy: akcja Finiah; drugi to infiltracja stolicy Tanów, Muriah, gdzie zniszczymy wytwórnię naszyjników; i trzeci: zamknięcie bramy czasu przy Zamku Przejścia. Pierwotnie zamierzaliśmy, że po realizacji trójstopniowego planu wywołamy wojnę partyzancką przeciw Tanom. Obecnie, mając żelazo, będziemy w dość silnej pozycji, by zażądać prawdziwego zawieszenia broni i wyzwolenia wszystkich ludzi, którzy nie służą Tanom dobrowolnie.

— Na kiedy przewidujesz realizację drugiego i trzeciego etapu? Podczas Rozejmu?

— Najdokładniej. Nie potrzebujemy do tego pomocy Firvulagow. W czasie Rozejmu stolica jest pełna obcych, nawet Firvulagowie przebywają w niej bezkarnie! To znacznie ułatwi dostanie się do wytwórni obręczy. Jeśli zaś idzie o bramę czasu…

Przybiegła Felicja, lekka jak górski duszek.

— Na wschodzie widać błyski na zboczu Feldbergu!

Starsi państwo zerwali się na nogi. Madame osłoniła oczy dłonią i spojrzała w kierunku wskazanym przez dziewczynę. Z wysokiego zalesionego zbocza nadawano serię podwójnych krótkich błysków.

— To sygnał zapytania, o którym uprzedzał nas Fitharn. W jakiś sposób Sugoll dowiedział się, że wkroczyliśmy do jego posiadłości. Szybko, Felicjo! Lusterko!

Sportsmenka pobiegła do bagaży leżących koło strumyka i w parę sekund wróciła z folią mylarową rozpiętą na składanej ramce. Madame wycelowała przez otwór pośrodku folii i zaczęła nadawać w odpowiedzi sekwencję błysków, jakiej nauczył ich Fitharn: siedem długich w większych odstępach, po czym sześć, następnie pięć, wreszcie cztery-trzy-dwa-jeden.

Czekali.

Nadeszła odpowiedź. Jeden, dwa-trzy-cztery. Pięć. Sześć. Siedem. Osiem.

Odetchnęli.

— No, w każdym razie nie będą na nas polować — zauważył Klaudiusz.

— Nie będą — zgodziła się Madame z leciutkim — sarkazmem w głosie. — A przynajmniej Sugoll spotka nas twarzą w twarz, nim zdecyduje, czy ma nas wpędzić w obłęd, czy nie… Eh bien. — Oddała lusterko Felicji. — Jak sądzisz, ile czasu zabierze nam dojście do podnóża Feldbergu? Dolina, którą mamy przejść jest niezbyt głęboka, ale są także lasy i łąki, gdzie mogą zaczaić się les Criards, zapewne i rzeka, którą trzeba będzie przekroczyć. Teren jest trudniejszy niż w Lesie Grzybowym.

— Miejmy nadzieję, że Sugoll potrafi okiełznać swych przyjaciół i krewnych — powiedział Klaudiusz. — A po twardej ziemi będziemy się poruszać szybciej niż po tamtym gąbczastym próchnie, nawet jeśli miejscami będzie dość stromo. Jeśli nie natrafimy na nieprzewidziane przeszkody, za dwanaście godzin możemy osiągnąć górę.

— Nasze ubrania suszą się na gorących kamieniach — dodała Felicja. — Trzeba jeszcze około godziny, żeby wyschły. Wtedy będziemy mogli maszerować aż do zachodu słońca.

Madame skinęła głową.

— Tymczasem upoluję coś na lunch — oświadczyła radośnie dziewczyna. Chwyciła łuk i pobiegła naga w stronę pobliskiej grupy skał.

— Artemida! — zawołała zachwycona Madame.

— Jeden z członków naszej dawnej Grupy Zielonej, antropolog też ją tak nazywał. Dziewicza Łowczym, bogini łuku i sierpa księżycowego. Łaskawa… jeśli dba się o jej zadowolenie i składa od czasu do czasu ofiary z ludzi.

— Allons done! Myślisz strasznie schematycznie, Klaudiuszu. Wciąż upatrujesz zagrożenia ze strony tego dziecka. A zobacz, jak doskonale jest dostoso– wana do plioceńskiej puszczy! Gdyby tylko wystarczyło jej tutaj żyć jako kobiecie natury…

— Nigdy by się z tym nie pogodziła. — Łagodna zwykle twarz paleontologa była tak twarda, jak skały granitowe wokół nich. — Przynajmniej tak długo, póki na świecie Wygnania pozostałby choć jeden złoty naszyjnik.

1 ... 86 87 88 89 90 91 92 93 94 ... 116
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)