Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 ... 296
Перейти на страницу:

Jednak las nie wydawał mu się już tak pełen życia, jak jeszcze przed chwilą. Szedł, starając się podporządkować krainę swej woli. Niemniej ewidentnie brakowało mu praktyki – śladem jego marszu las szarzał, jakby się rozmywając.

Otwór jaskini pojawił się znowu. Chłodny, wilgotny wiatr owiewał mu policzki, niosąc woń grzybów. Zdecydowanym ruchem Rand odrzucił na bok kostur i wszedł do jaskini. Znalazłszy się w ciemnościach, splótł z Mocy kulę biało-niebieskiego światła, zawiesił ponad głową. Blask rozlał się po mokrych kamieniach, kreśląc cienie na szczelinach i wypukłościach.

Z głębi jaskini dobiegły go odgłosy dyszenia. Po nich nastąpiły jakieś jęki. A potem… plusk. Rand ruszył w stronę źródła dźwięków, chociaż już się domyślił, co się dzieje. Oczywiście, musiała znowu spróbować…

Na końcu jaskini znajdowała się niewielka grota, szerokości może dziesięciu kroków. W kamienistym dnie znajdowało się idealnie okrągłe zagłębienie, wypełnione czystą wodą. Błękitne głębiny zdawały się sięgać w nieskończoność.

Kobieta w białej sukni walczyła o utrzymanie się na powierzchni pośrodku stawu. Unosząca się na powstających przy tym falach tkanina otaczała ją kołem. Miała mokre włosy i twarz.

Rand przyglądał się jej przez moment, a w tym czasie kobieta zachłysnęła się i znikła w krystalicznej głębi.

Pojawiła się po kilku sekundach, głośno wciągnęła powietrze, jęknęła.

– Witaj, Mierin – powiedział cicho Rand. Jego dłoń sama zacisnęła się w pięść. Nie miał zamiaru spieszyć jej na ratunek. To był tylko okruch snu. Oczko wodne faktycznie mogło być wypełnione wodą, ale najprawdopodobniej stanowiło symboliczną reprezentację czegoś całkiem innego.

Jego pojawienie się wyraźnie dodało jej ducha, ponieważ żywiołowa walka o utrzymanie się na powierzchni zyskała na skuteczności.

– Lews Therin – wydyszała, ocierając dłonią wodę z twarzy.

Światłości! Gdzie wewnętrzny spokój sprzed chwili? Poczuł się znowu jak dziecko, chłopiec, któremu zdawało się, że Baerlon to największe miasto na świecie. Prawda, twarz była inna, ale twarze niewiele już dlań znaczyły. Skryta za nią osoba jest tą samą kobietą.

Jedna z Przeklętych, tylko imię inne. Już nie „Lanfear”, którym straszono dzieci, ale bardziej coś, co sama dla siebie by wybrała.

Pamiętał. Pamiętał, jakby się to zdarzyło wczoraj. Jak wchodził na jedno z tych wspaniałych przyjęć, trzymając ją pod rękę. Jej śmiech dźwięczący na tle muzyki. Ich wspólne noce. Zapewne wolałby nie pamiętać o tym, jak kochał się z inną kobietą, zwłaszcza z jedną z Przeklętych, ale przecież nie decydował o tym, co znajduje się w jego głowie.

Na tamte wspomnienia nakładały się jego własne, z dni, gdy pragnął jej jako lady Selene. Głupia, młodzieńcza żądza. Rozwiała się bez śladu, niemniej wspomnienia pozostały.

– Możesz mnie uwolnić, Lewsie Therinie – powiedziała Lanfear. – Jestem w jego mocy. Czy każesz się błagać? Jestem w jego mocy!

– Uklękłaś przed Cieniem, Mierin – odparł Rand. – To jest twoja nagroda. Oczekujesz ode mnie litości?

Z głębiny wychynęło coś mrocznego, owinęło się wokół jej nóg i ściągnęło w dół. Mimo tego, co sobie przed chwilą obiecywał, Rand odruchowo postąpił krok naprzód, jakby jednak chciał skoczyć do wody.

Powstrzymał się. Dopiero niedawno, po długiej walce, odzyskał równowagę wewnętrzną i na powrót poczuł się w pełni sobą. To dało mu nowe siły, ale w tej harmonii kryła się też słabość – słabość, której zawsze się obawiał. Słabość, którą Moiraine jakże celnie w nim dostrzegła. Współczucie.

Było mu nieodzowne. Jak nieodzowny w hełmie jest otwór, przez który się patrzy. Ale obie te rzeczy wróg może wykorzystać. Taka jest prawda – nie sposób temu zaprzeczyć.

Lanfear znów pojawiła się na powierzchni, wzrok miała rozpaczliwy.

– Muszę cię błagać? – powtórzyła.

– Nie wydaje mi się, abyś była do tego zdolna.

Spuściła wzrok.

– …proszę? – szepnęła.

Rand poczuł, jak go skręca wewnętrznie. Zmagał się z ciemnością, aż w końcu dostrzegł Światłość. Sam otrzymał drugą szansę, jakim prawem miałby jej odmawiać tej kobiecie?

Światłości! Łamał się, wspominając ten moment, gdy pochwycił Jedyną Moc. Tamta agonia i tamta ekstaza, potęga i groza. Lanfear złożyła swój los w ręce Czarnego. Ale w jakimś sensie Rand również.

Spojrzał jej w oczy głęboko, wiedząc, co tam znajdzie. Na koniec pokręcił głową.

– Coraz lepiej wychodzą ci tego typu manipulacje, Mierin. Ale wciąż nie jesteś dostatecznie dobra.

Jej twarz pociemniała. A potem w jednej chwili studnia krystalicznej wody zniknęła, a zamiast niej pokazał się kamień dna jaskini. Lanfear siedziała na nim ze skrzyżowanymi nogami, odziana w srebrno-białą suknię. Z nową twarzą, ale wciąż ta sama.

– A więc wróciłeś – powiedziała tonem, w którym brzmiały nuty nie do końca zgodne z treścią słów. – Cóż, przynajmniej nie mam już do czynienia z prostym wiejskim chłopakiem. Zawsze to coś.

Rand parsknął i wszedł do wnętrza niewielkiej groty. Lanfear była uwięziona w niej – widział spowijającą ją ciemność niczym kopułę cienia i trzymał się z dala od niej. Studnia wszelako – i całe to tonięcie – to było czyste przedstawienie. Była dumną kobietą, ale nie wzdragała się przed udawaniem słabej, gdy sytuacja tego wymagała. Gdyby Rand wcześniej przyswoił sobie całość wspomnień Lewsa Therina, nie dałby się tak łatwo wodzić za nos, wtedy, na Pustkowiu.

– Wobec tego nie muszę się do ciebie zwracać niczym dama w potrzebie – ciągnęła, obserwując, jak okrąża jej więzienie – ale jak równa tobie, która po prostu szuka azylu.

– Równa mnie? – zaśmiał się Rand. – Od kiedyż miałabyś uważać kogokolwiek za równego sobie, Mierin?

– Nie obchodzi cię, że jestem uwięziona?

– Boli mnie to – przyznał Rand – ale nie bardziej, niż bolało mnie, gdy ślubowałaś Cieniowi. Czy wiesz, że byłem przy tym, jak objawiłaś to światu? Nie widziałaś mnie, gdyż nie chciałem być widziany, ale przyglądałem się. Światłości, Mierin, przysięgłaś mnie zabić.

– Ale czy szczerze? – zapytała i odwróciła się, żeby spojrzeć mu w oczy.

No właśnie? Nie, nie mówiła wówczas szczerze. Lanfear nie zabijała ludzi, którzy mogli się jej do czegoś przydać, a z nim zawsze wiązała rozmaite plany.

– Połączyły nas kiedyś wyjątkowe chwile – mówiła dalej. – Byłeś moim…

– Byłem dla ciebie tylko ozdobą. Chciałaś uszczknąć z nimbu mego splendoru – warknął. Parę razy odetchnął głęboko, próbując się uspokoić. – Było, minęło. Nie dbam o przeszłość i chętnie dałbym ci drugą szansę w Światłości. Niestety, tak się składa, że znam cię aż za dobrze. A ty robisz, coś robiła zawsze. Bawisz się z nami wszystkimi, Czarnego włączywszy. Za nic masz Światłość. Obchodzi cię tylko potęga i władza, Mierin. Naprawdę chcesz mi wmówić, że się zmieniłaś?

– Nie znasz mnie tak dobrze, jak ci się wydaje – zaoponowała, wciąż przyglądając mu się, jak chodzi wokół granic jej więzienia. – Nigdy nie znałeś.

– Więc mi udowodnij – zaproponował Rand, przystając. – Otwórz przede mną swój umysł, Mierin. Pokaż mi wszystkie swoje myśli. Poddaj mi się bez reszty, tutaj, w tym miejscu, gdzie panuję nad snami. Jeżeli twoje zamiary okażą się czyste, uwolnię cię.

– Zakazane jest to, czego się domagasz.

Rand roześmiał się.

– Jakbyś kiedykolwiek o to dbała.

Widział, że się poważnie zastanawia. Faktycznie, uwięzienie musiało ją poważnie niepokoić. Kiedyś zaśmiałaby mu się w twarz na samą propozycję. Ponieważ w miejscu, gdzie się znajdowali, Rand panował nad każdym elementem świata, gdyby poddała się mu całkowicie, mógłby obnażyć wszelkie zakamarki jej umysłu, wysondować każdą myśl.

1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)