Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 82 83 84 85 86 87 88 89 90 ... 113
Перейти на страницу:

Tucker podniósł kieliszek.

– Za doktora Palamo!

– Był dla mnie ratunkiem. Kiedy chciałam płakać, pozwalał mi płakać. Kiedy chciałam mówić, słuchał. Nie jest psychiatrą i, chociaż polecił rai specjalistę, wolałam rozmawiać z nim. Potem przetransportował mnie do szpitala w Filadelfii. Nie był to w zasadzie szpital, raczej sanatorium. Matka opowiadała wszystkim, że odpoczywam w willi na Riwierze. Willa na Riwierze, to brzmi lepiej niż sanatorium pod Filadelfią.

– Caroline, przykro mi, ale chyba nie lubię twojej matki.

– Nic nie szkodzi. Ona by cię też nie lubiła. Ale wypełniała sumiennie swój obowiązek. Odwiedzała mnie trzy razy w tygodniu. Tata dzwonił co wieczór, nawet jeżeli widzieliśmy się w ciągu dnia. Orkiestra pojechała dalej beze mnie, a prasa używała sobie na moim załamaniu nerwowym oraz romansie Luisa z flecistką. Przysyłał mi kwiaty wraz z romantycznymi liścikami. Nie miał pojęcia, że go przyłapałam.

Dopiero po trzech miesiącach wyzdrowiałam na tyle, by móc wrócić do domu. Nadal byłam roztrzęsiona, ale czułam się silniejsza niż kiedykolwiek w życiu. Zrozumiałam, że sama zrobiłam z siebie ofiarę. Pozwoliłam innym wyzyskiwać coś, co powinno być hołubione jako dar od Boga. Mój talent należał do mnie, moje życie należało do mnie. Moje uczucia. Boże, cóż to była za euforia, wyzwolenie. Kiedy prawnicy odczytali mi testament babki, wiedziałam, co muszę zrobić.

Matka zsiniała z wściekłości. Nie tylko jej się sprzeciwiłam, Tucker, zrobiłam o wiele więcej. Stałam w tym cholernym, wymuskanym salonie i wrzeszczałam, oskarżałam i żądałam. Naturalnie złożyłam również przeprosiny. Niełatwo się pozbyć starych nawyków, ale trwałam przy swoim. I pojechałam na południe.

– Do Innocence.

– Do Baltimore. Wiedziałam, że Luis ma tam jakieś występy gościnne. zawiadomiłam go o moim przyjeździe. Och, był zachwycony, wniebowzięty. Zamówił intymną kolacyjkę w swoim apartamencie. Rzuciłam w niego szampanką i dopiero wtedy naprawdę się od niego uwolniłam. Cudowne uczucie. Był tak wściekły, że wybiegł za mną na korytarz. Jakiś mężczyzna z pokoju naprzeciwko, nie wiem nawet jak się nazywał, wyjrzał w chwili, gdy Luis próbował siłą zaciągnąć mnie z powrotem. Znokautował go. – Z półprzymkniętymi oczami, sparodiowała prawego sierpowego. – Jeden cios w tę doskonale zarysowaną szczękę i Luisa można było liczyć.

– Mam nadzieję, że postawiłaś facetowi drinka.

– To byłoby ze wszech miar stosowne, ale ja nadal działałam pod wpływem impulsu. Zrobiłam rzecz zupełnie absurdalną. Chwyciłam tego kompletnie obcego mężczyznę, pocałowałam go prosto w usta i odeszłam.

– Jak się czułaś?

– Wolna. – Usiadła z westchnieniem. Ból głowy minął bez śladu. Żołądek przestał być zbitą kluchą i był znowu żołądkiem. – Nadal są chwile, jak teraz podczas rozmowy z matką, kiedy tracę to uczucie. Widocznie tkwią we mnie jeszcze jakieś resztki dawnego,ja”. Ale nigdy już nie będę dawną Caroline Waverly.

– To dobrze. – Podniósł jej dłonie do ust. – Lubię cię taką, jaka jesteś teraz.

– Ja też, z małymi wyjątkami. – Jej kieliszek pozostawił mokre ślady na blacie. – Może nigdy nie zrozumiem się z matką, ale odnalazłam tutaj coś, co ma dla mnie ogromną wartość.

– Spokój i beztroskę? – zapytał i musiała się uśmiechnąć.

– Właśnie. Nie ma jak parę morderstw dla ukojenia nerwów. Korzenie – powiedziała podnosząc na niego wzrok. – Wiem, że to brzmi śmiesznie, skoro spędziłam tu tylko parę dni w dzieciństwie. Ale słabe korzenie są lepsze niż żadne.

– Nie są słabe. Tu, w delcie, wszystko rośnie szybko i wrasta głęboko. Nawet ludzie, którzy stąd odejdą, nigdy nie zapominają o swoich korzeniach.

– Mojej matce się udało.

– Nie, one odrosły w tobie, Caroline – powiedział miękko i ujął jej twarz w dłonie. – Przeszłaś straszne rzeczy. Nie, spójrz na mnie – nakazał, kiedy spuściła wzrok. – Jakaś cząstka ciebie nadal chce się tego wstydzić. Ja nie przywykłem do tłamszenia uczuć, więc musisz je brać w miarę, jak się pojawiają. Boli mnie myśl, że cierpiałaś, że byłaś chora i nieszczęśliwa, ale jeżeli wszystkie te klęski doprowadziły cię tutaj, do tego stołu, to się z nich cieszę.

Tutaj, do tego stołu, pomyślała i uśmiechnęła się.

– Ja również.

Wyglądała tak krucho. Drobne kości, biała skóra. Wyglądała krucho.

dopóki człowiek nie zajrzał jej w oczy. Są w nich otchłanie, pomyślał, siła której nawet nie zaczęła jeszcze zgłębiać. Bardzo chciał być przy niej, kiedy dokona dalszych odkryć.

– Chcę ci powiedzieć wiele rzeczy. Tylko nie bardzo wiem, jak to zrobić. Ujęła go za przegub dłoni.

– Może, kiedy poczuję się pewniej, będę chciała je usłyszeć. Na razie wolałabym pozostawić sprawy ich własnemu biegowi.

Zawsze byłem cierpliwy, przypomniał sobie. Ale trudno jest zachować cierpliwość, kiedy człowiek stoi na krawędzi i ziemia usuwa mu się spod nóg.

– Dobrze. – Pochylił się, żeby pocałować ją w usta. – Pozwól mi dzisiaj tu zostać.

Poczuł, że się uśmiecha pod jego wargami.

– Myślałam, że nigdy o to nie poprosisz. – Wstała biorąc go za ręce. – Mówiłeś, zdaje się, że jeżeli nie spodoba mi się twoja metoda, spróbujmy jeszcze raz?

– Nie spodobała ci się?

– Bo ja wiem? Może gdybyśmy to powtórzyli, wyrobiłabym sobie bardziej zdecydowaną opinię.

– Rozsądna propozycja. – Obrzucił wzrokiem kuchenny stół i uśmiechnął się szeroko. – Może zaczniemy tutaj? – Rozwiązał pasek jej szlafroka. – I będziemy posuwać się w stronę sypialni… Cholera!

Zadzwonił telefon i Caroline opuściła głowę na ramię Tuckera.

– Moglibyśmy nie odbierać, ale ona będzie dzwoniła przez całą noc.

– Ja odbiorę.

– Nie, ja…

Chwycił ją za ręce, zanim zdążyła zawiązać szlafrok.

– Pozwól, że ja odbiorę. Jeżeli nie uda mi się namówić jej do odłożenia słuchawki, pozwolę ci spróbować.

Po chwili wahania uznała, że pomysł nie jest zły.

– Dlaczego nie? Pocałował ją szybko.

– Uprzątnij stół – zawołał przez ramię. Zaśmiała się głośno w odpowiedzi.

– Babciu – szepnęła Caroline, biorąc ze stołu drucianą podstawkę. – Mam nadzieję, że się nie zgorszysz. – Wstawiła kieliszki i pustą butelkę do zlewu i uznała, że babci spodobałby się pomysł z kuchennym stołem.

– Już? – zdziwiła się, słysząc kroki Tuckera. – Niemożliwe, żeby poddała się tak prędko. Co jej… – słowa zamarły jej na ustach, kiedy zobaczyła jego twarz. – Co się stało?!

– To nie była twoja matka. To był Burke. – Podszedł do niej i otoczył ramionami. – Darleen Talbot zaginęła. – Znowu ujrzał ich odbicie w ciemnym oknie. Jak przez ciemne okulary, pomyślał i zamknął oczy. – Zaczniemy szukać o świcie.

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI

Postaraj się zasnąć. – Tucker stał w łazience, podczas gdy Caroline próbowała makijażem zatuszować skutki długiej, nie przespanej nocy. Nie mogłabym. – Przypudrowała ciemne plamy pod oczami. – Siedziałabym tylko przy telefonie i czekała, aż zadzwoni.

– Jedź do Sweetwater. – Patrzył na jej odbicie w lustrze. Wspólne krzątanie się w tym tak bardzo prywatnym miejscu i uczestnictwo w tym odwiecznym kobiecym rytuale wzbudziło w nim dziwne poczucie intymności. – Zdrzemnij się w moim hamaku.

1 ... 82 83 84 85 86 87 88 89 90 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)