Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 78 79 80 81 82 83 84 85 86 ... 113
Перейти на страницу:

– Mogę być jeszcze lepszy. – Przystanął w drzwiach sypialni, żeby ją pocałować.

– Nie mogę się tego doczekać.

– Tym razem będziesz musiała.

Drzemała przygnieciona jego ciałem. To i owo zaczynało ją boleć, ale nawet ból sprawiał jej radość. Zawsze uważała się za sprawną kochankę – choć pod koniec ich znajomości Luis miał zastrzeżenia, ale nigdy nie czuła się tak zadowolona z siebie.

Przeciągnęła się z westchnieniem. Tucker przetoczył się na plecy, tak że znalazła się na nim.

– Lepiej? – zapytał, kiedy położyła mu głowę na piersi.

– Przedtem też było dobrze. – Uśmiechnęła się i podniosła ciężkie powieki. Z niemałym zdziwieniem stwierdziła, że leżą w nogach łóżka. – Jak się tu znaleźliśmy?

– Sprawność fizyczna. Daj mi parę chwil, a znajdziemy się w głowach.

– Hmmm. – Przycisnęła usta do jego piersi. – Przestało padać. I jest jeszcze bardziej gorąco niż przedtem.

– Nie wiem, czy to przypadkiem nie nasza zasługa. Caroline uniosła głowę.

– Wiesz, czego chcę?

– Skarbie, gdy tylko odzyskam siły, dam ci wszystko, czego zapragniesz.

– Zapamiętaj to sobie. Ale… – Zbliżyła usta do jego warg. – Ale w tej chwili mam ochotę, naprawdę wielką ochotę na lody. – Pokazała mu w uśmiechu wszystkie zęby. – Chcesz loda, Tucker?

– Może bym i zjadł. – Oczyma wyobraźni zobaczył, jak zlizuje Niespodziankę Truskawkową z interesujących rejonów jej ciała. – Przyniesiesz je tutaj?

– Taki miałam plan. – Wyślizgnęła się z łóżka i poszukała w szafie szlafroczka. – Dwie łyżki?

Jego zęby błysnęły w mroku, kiedy skrzyżowała poły szlafroka na piersiach.

– Zdecydowanie dwie. Pomóc ci?

– Myślę, że sobie poradzę.

– To dobrze. – Wsadził ręce pod głowę i zamknął oczy. Caroline wyszła, pewna, że Tucker skorzysta z jej nieobecności i utnie sobie drzemkę.

W świetle naftowej lampy nałożyła lody. Pomyślała, że ta chwila zostanie jej w pamięci. Duszna kuchnia, zapach deszczu i nafty, silny posmak miłości. Lody, które zaniesie do łóżka.

Nucąc pod nosem wyszła do holu. Nawet ostry dźwięk telefonu nie zepsuł jej humoru. Odstawiła jedną miseczkę i przytrzymując słuchawkę ramieniem, zanurzyła łyżkę w lodach.

– Halo.

– Caroline! Dzięki Bogu!

Zamarła w połowie gestu, z łyżeczką tuż przy wargach. Jednak istniało coś, co mogło zepsuć jej humor. Telefon od matki.

– Cześć, mamo.

– Od godziny próbuję się z tobą połączyć. Jakieś kłopoty na linii. Co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, jak oni tam funkcjonują.

– Mieliśmy burzę. Jak się masz? A tato?

– Mamy się dobrze. Twój ojciec jest w podróży służbowej do Nowego Jorku. Nie mogłam mu towarzyszyć. Mam mnóstwo zajęć.

Georgia Waverly mówiła szybko, bez śladu akcentu z delty Missisipi, pracowała ciężko i z zamiłowaniem, by go wykorzenić.

– To o ciebie należy się martwić – powiedziała i Caroline wyobraziła ja sobie przy różanym biureczku w wytwornym salonie, jak odfajkowuje imię córki na długiej liście spraw do załatwienia.

Zamówić kwiaty. Pójść na obiad organizacji charytatywnej. Pomartwić się o Caroline.

– Nie ma powodu do zmartwienia – powiedziała Caroline.

– Tak sądzisz? Byłam dzisiaj na proszonym obiedzie u Fullbrightów i to Carter musiał mi powiedzieć, że moja córka została napadnięta.

– Nic mi się nie stało – powiedziała Caroline szybko.

– Wiem – rzuciła Georgia, niezadowolona z tego, że jej przerwano. – Carter powiedział mi wszystko to, czego ty nie raczyłaś. Ile razy ci powtarzałam, że nie ma po co tam jechać, ale ty nie chciałaś słuchać. A teraz dowiaduję się (nawiasem mówiąc, wolałabym nie wysłuchiwać takich opowieści przy zupie) że jesteś zamieszana w śledztwo o morderstwo.

– Przepraszam. – Caroline zamknęła oczy. Przeprosiny były nieodłącznym elementem jej rozmów z matką. – To stało się tak szybko. Zresztą już po wszystkim.

Podniosła wzrok słysząc ruch na schodach. Zobaczyła Tuckera i odwróciła się, znużona.

– Carter dał mi jasno do zrozumienia, że to dopiero początek. Wiesz, że jest właścicielem filadelfijskiej NBC. Powiedział, że dziennikarze podchwycili tę historię i wybierają się do Innocence, żeby nadawać bezpośrednie relacje. Naturalnie, kiedy pojawiło się twoje nazwisko, wiadomość weszła na pierwsze strony gazet.

– Chryste!

– Słucham?

– Nic. – Przesunęła dłonią po włosach. Bądź rozsądna, nakazała sobie, ktoś musi być rozsądny. – Przykro mi, że usłyszałaś to od kogoś innego. Wiem, że tego rodzaju popularność cię irytuje. Nic nie poradzę na prasę, mamo. Nie odpowiadam za to. Przykro mi z twojego powodu.

– Czy nie dość, że musieliśmy zatuszować skandal, kiedy trafiłaś do szpitala, odwołałaś letnie tournee i publicznie zerwałaś z Luisem?

– Tak – powiedziała Caroline sucho. – To musiało być dla ciebie bardzo trudne. To bardzo nieodpowiedzialne z mojej strony, że załamałam się w ten sposób.

– Proszę nie mówić do mnie takim tonem. To by się w ogóle nie stało, gdybyś nie rozdmuchała drobnego nieporozumienia z Luisem. A teraz Wyjeżdżasz do tej dziury, zagrzebujesz się…

– Nie jestem zagrzebana.

– Marnujesz talent. – Georgia jakby nie słyszała protestów Caroline. – Upokarzasz siebie i swoją rodzinę. Nie przespałam spokojnie jednej nocy, wiedząc, że jesteś tam sama, nie chroniona.

Carolina przyłożyła dłoń do skroni.

– Byłam sama od lat. Georgia w ogóle nie usłyszała.

– A teraz… Mogłaś zostać zamordowana albo zgwałcona.

– O tak, to dopiero byłaby sensacja. Nastąpiła krótka cisza.

– Caroline, nie zasłużyłam na to.

– Przepraszam. – Przycisnęła palce do powiek i wyrecytowała zwykłą litanię. – Przepraszam. Zdaje się, że jeszcze nie przyszłam do siebie po wstrząsie.

„Zapytasz, co się stało, mamo? Zapytasz, jak się czuję, co czuję, czy tylko, jak się będę zachowywać?”

– Rozumiem. I oczekuję, że ty ze swej strony postarasz się zrozumieć mnie. Nalegam na twój bezzwłoczny powrót do domu.

– Jestem w domu.

– Nie bądź śmieszna. Nie przynależysz do tego miejsca, podobnie jak ja. Stworzyliśmy ci z ojcem wspaniały start w życiu. Nie pozwolę ci tego zmarnować przez jakiś kaprys.

– Kaprys? To interesujące podejście do sprawy, mamo. Żałuję, ale nie mogę postępować tak, jak sobie życzysz. Być kimś, kogo chcesz we mnie widzieć.

– Nie wiem, skąd w tobie ten upór, ale to brzydka cecha. Bez wątpienia Luis podziela moje zdanie w tej kwestii, choć jest o wiele bardziej tolerancyjny. Bardzo się niepokoi.

– Co?! Chcesz powiedzieć, że do niego zadzwoniłaś? Że wbrew moim wyraźnym życzeniom zadzwoniłaś do niego?

– Życzenia dziecka nie zawsze pokrywają się z jego interesami. Chciałam porozmawiać z Luisem o twoim wrześniowym występie w Białym Domu.

Caroline przycisnęła rękę do żołądka, który zmienił się w twardy węzeł.

– Przestałam być dzieckiem w chwili, gdy wypchnęłaś mnie na scenę. I nie potrzebuję rad Luisa.

– Nie jestem zaskoczona twoim podejściem. Od dawna karmisz mnie niewdzięcznością.

Caroline wyobraziła sobie matkę, jak bębni starannie wymanikiurowanymi paznokciami o wypolerowany blat biurka.

– Mam tylko nadzieję, że kiedy Luis do ciebie zadzwoni, będziesz trochę grzeczniejsza. Obie wiemy, że Luis to najlepsze, co ci się przytrafiło w życiu. On rozumie twój artystyczny temperament…

– Wykorzystuje moją żałosną naiwność. Nie robi ci to żadnej różnicy, że zastałam go pieprzącego się z flecistką w garderobie?

– Twój język jest tak niewyszukany jak twoje otoczenie. – To dopiero wprawki.

1 ... 78 79 80 81 82 83 84 85 86 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)