Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 ... 113
Перейти на страницу:

Tucker zakaszlał i odwrócił się, żeby zapalić papierosa. Nie wypadało się śmiać w obecności cierpiącego Juniora, choć śmiech był mu w tej chwili bardzo potrzebny.

Już po chwili rozpoznał samochód po kolorze i prędkości, z jaką się posuwał.

– To Josie. – Zerknął na Burke'a. – Zdaje się, że wypracowuje sobie kolejny mandat za przekroczenie prędkości.

Josie zahamowała, pryskając żwirem spod kół i machając dłonią przez okno.

– Barbara powiedziała, że tu was znajdziemy. Przywiozłyśmy wam z Earleen coś na ząb.

Wysiadła, świeża i niezwykle pociągająca w szortach i bluzeczce nie zakrywającej brzucha. Włosy miała związane szyfonową przepaską, która przypominała Tuckerowi matkę.

– To bardzo ładne z waszej strony, drogie panie. – Will posłał Josie uśmiech, za który otrzymałby siarczysty policzek od swojej narzeczonej.

– Lubimy się troszczyć o naszych panów, prawda, Earleen? – Josie odpowiedziała Willy'emu uśmiechem i zwróciła się do Burke'a. – Złotko, jesteś wykończony. Chodź, dostaniesz od Josie kubek mrożonej herbaty. Przywiozłyśmy dwie bańki.

– Mamy również stos kanapek z szynką. – Earleen wytaszczyła z samochodu kosz. Ustawiła go na poboczu i podniosła wieko. – Musicie podtrzymywać siły.

– Proszę panów, podano do stołu. – Josie dalej trajkotała beztrosko. – Uwinęłyśmy się z Earleen tak zgrabnie, że chyba wejdziemy w branżę gastronomiczną. Junior, chodź po kanapkę albo zranisz moje uczucia.

Nawet się nie odwrócił, więc Josie skinęła na brata.

– Tucker, nalej kubek herbaty. – Sama rozwinęła kanapkę i położyła ją na papierowej serwetce. – Earleen, tylko dopilnuj, żeby chłopcy zostawili coś dla innych, słyszysz? – Wzięła kubek z rąk Tuckera i obeszła ciężarówkę.

Junior nadal gapił się na drogę. Josie widziała, jak drga mu mięsień w policzku. Położyła kanapkę na masce samochodu, po czym wcisnęła Juniorowi w rękę kubek z herbatą.

– Wypij to. Juniorze. Ten upał potrafi wysuszyć na wiór. Człowiek wypija galon wody i nawet nie chce mu się sikać. No, już. – Pogłaskała go po plecach. – Nie pomożesz Darleen, jeżeli padniesz tu na atak serca.

– Nie znaleźliśmy jej.

– Wiem, skarbie. Wypij to. – Przysunęła kubek do jego warg. – Byłam u Happy. Kiedy wychodziła, twój chłopak spał jak aniołek. Słodki jak ten twój syn, i zdaje się, ma twoje oczy.

Junior wypił herbatę w dwóch haustach. Zabrała mu kubek i podsunęła kanapkę. Jadł machinalnie, patrząc przed siebie oczami zmętniałymi ze zmęczenia i niepokoju. Josie otoczyła go ramieniem, wiedząc, że nic nie przynosi większej ulgi w cierpieniu niż kontakt z drugim człowiekiem.

– Wszystko będzie dobrze, Juniorze. Obiecuję. Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.

Łzy wypełniły mu oczy i spłynęły po policzkach, żłobiąc korytarze w kurzu. Junior nie przestał jeść.

– Myślałem, że przestałem ją kochać. Kiedy zobaczyłem ją w kuchni z Billym T., zupełnie jakby serce mi się zamknęło dla niej. Teraz już tego nie czuję.

Poruszona jego cierpieniem, Josie pocałowała go w policzek.

– Wszystko się ułoży, kochanie. Zaufaj Josie.

– Nie chcę, żeby mój syn rósł bez matki.

– Nie będzie musiał. – Oczy Josie pociemniały, kiedy ocierała łzy Juniora papierową serwetką. – Tylko uwierz w to. Juniorze, a wszystko będzie dobrze.

Szukali aż do chwili, gdy zapadły kompletne ciemności. Tucker dotarł w końcu do domu i został powitany przez wykończonego Bustera, który spędził dzień w towarzystwie szczeniaka.

– Przejmę go z twoich łap. – Tucker poklepał Bustera po łbie i wziął na ręce Nieprzydatnego. Szczeniak wierzgał, szczekał i kręcił się jak piskorz.

Dziwię się, że moje stare psisko nie padło na zawał – pomyślał. Skierował się do domu, marząc o piwie, zimnym prysznicu i widoku Caroline. W kuchni Della kroiła rostbef, a kuzynka Lulu stawiała pasjansa.

– Co ty wyprawiasz?! Przynosisz mi do kuchni tego psa?!

– Ratuję życie Busterowi. – Tucker postawił szczeniaka, który natychmiast wlazł pod krzesło Lulu. – Jakieś wiadomości od Caroline?

– Dzwoniła dziesięć minut temu. Zostanie z Happy, dopóki Singleton albo Bobby Lee nie wrócą do domu. – Della ułożyła starannie kolejny kawałek pieczeni. Widząc zmęczenie Tuckera, nie skarciła go, kiedy podkradł go z talerza. – Przyjdzie tu po ten worek pcheł.

Tucker wymruczał coś z ustami pełnymi mięsa i wyjął z lodówki piwo.

– Ja też się napiję – powiedziała Lulu, nie podnosząc oczu. – Gra w karty potęguje pragnienie.

Tucker zerwał kapsel z drugiej butelki i postawił ją przed Lulu.

– Nie możesz położyć czarnej trójki na czarnej piątce. Musisz mieć czerwoną czwórkę.

– Wsadzę ją tam, kiedy ją dostanę. – Lulu podniosła butelkę do ust, przechyliła głowę i przyjrzała się Tuckerowi.

– Wyglądasz jakby cię przeciągnęli przez bagno. – Trafna uwaga.

– Tej dziewczyny Fullerów ciągle nie ma? – Lulu wyłuskała nieznacznie czerwoną dziesiątkę z talii. – Della pół dnia przesiedziała z Happy. Mnie pozostaje tylko pasjans.

– Mam obowiązki… – zaczęła Della, ale kuzynka Lulu zbyła ją machnięciem ręki. – Mówiłam, że wychodzę. – Della wbiła nóż w deskę do krojenia.

– Co ani na jotę nie zmieniło sytuacji. W tym domu ludzie kręcą się jakby mieli owsiki. Josie znika na całe godziny, we dnie i w nocy. Tuckera nie ma cały boży dzień. Dwayne wraca, bierze butelkę wild turkey i wychodzi.

Della otworzyła usta, żeby powiedzieć coś dosadnego, ale natychmiast je zamknęła.

– Kiedy Dwayne wrócił?

– Pół godziny temu. Tak samo zabłocony i skonany jak Tucker. W podobnym stanie wyszedł.

– Wziął samochód?

– Próbował, ale mu nie wyszło. – Lulu wydobyła z kieszeni kluczyki. – Wziął butelkę, więc ja zabrałam to.

Della skinęła z aprobatą głową.

– Jak myślisz, dokąd poszedł? – zapytał Tuckera, który próbował wymknąć się chyłkiem z kuchni.

– Muszę wziąć prysznic.

– Nie umarłeś od tego brudu przez cały dzień, nie umrzesz jeszcze przez chwilę. Idź i sprawdź, czy Dwayne nie poszedł nad staw.

– Cholera, Delio! Przeszedłem już dzisiaj ze dwieście kilometrów.

– Więc przejdziesz jeszcze jeden. Nie pozwolę, żeby wpadł do wody i się utopił. Przyprowadź go do domu, żeby mógł się umyć i najeść. Będą go rano potrzebowali tak samo jak ciebie.

Mrucząc pod nosem, Tucker odstawił nie dopite piwo i ruszył ku kuchennym drzwiom.

– Chryste, mam nadzieję, że nie zdążył się jeszcze upić.

Był dopiero na wpół pijany, i to mu najbardziej dogadzało. Zmęczenie zmieniło się w miłe oszołomienie. Babranie się w bagnie w towarzystwie Bobby'ego Lee, Carla i innych nie należało do jego ulubionych sposobów spędzania dnia.

Ale poszedł chętnie. Pójdzie chętnie również jutro. Nie szczędził swego czasu i wysiłku, nie widział więc powodu, dlaczego teraz ktoś miałby mu żałować kapki alkoholu.

Żal mu było zwłaszcza Bobby'ego Lee. Patrząc na spiętą, przerażoną twarz chłopca, zastanawiał się, co by czuł szukając własnej siostry.

Ta myśl kazała mu się natychmiast napić.

Teraz chciał myśleć wyłącznie o rzeczach przyjemnych. Jak ładnie brzmią świerszcze jako kontrapunkt bzykania, które słyszał w głowie. Pomyślał, że może spędzi tu noc, patrząc jak wschodzi księżyc.

Kiedy usiadł przy nim Tucker, Dwayne podał mu łaskawie butelkę. Tucker wziął ją do ręki, ale nie pił.

– To cię zabija, synu. Dwayne tylko się uśmiechnął.

– Ale ile daje przedtem przyjemności.

– Wiesz, że Della martwi się, kiedy to robisz.

1 ... 85 86 87 88 89 90 91 92 93 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)