Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 113
Перейти на страницу:

– Dość tych bzdur. Nalegam, żebyś wróciła do domu. Zostało nam zaledwie parę tygodni na przygotowanie występu w Białym Domu. Oczywiście nie pomyślałam nawet o sukni. Musiałam znaleźć czas, by skonsultować się z twoją krawcową. Rozgłos w sprawie tego morderstwa jest naprawdę szkodliwy.

Cios nożem w serce też, pomyślała Caroline.

– Mamo, naprawdę nie musisz przejmować moich obowiązków – powiedziała ostrożnie. – Ustaliłam już wszystko z Francesem. Przylecę do Waszyngtonu na występ, odlecę następnego dnia. A jeżeli chodzi o kostium, stan mojej garderoby jest więcej niż zadowalający.

– Straciłaś rozum?! To jeden z ważniejszych etapów w twojej karierze. Już zaczęłam organizować wywiady, sesje zdjęciowe…

– Więc je odwołaj – powiedziała Caroline krótko. – Zapewniam cię, mamo, że przeżyłam i czuję się dobrze. Mężczyzna, który na mnie napadł, nie żyje. Wiem o tym na pewno, bo sama go zabiłam.

– Caroline…

– Pozdrów ode mnie tatę. Dobranoc. – Delikatnie odłożyła słuchawkę na widełki. Odczekała pełną minutę, chcąc zyskać pewność, że nie zacznie krzyczeć.

– Lody się roztopiły – powiedziała spokojnie.

Zabrała miseczki ze stolika, wróciła do kuchni i ustawiła je w zlewie.

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY DRUGI

Wyglądało na to, że jest to dzień na wyciszenie jego emocji i złagodzenie poczucia winy. Tucker zastanawiał się, jak to się mogło stać, że człowiek, który przez całe życie ślizgał się po powierzchni wzburzonych wód, wpadł w nie po uszy.

Gniew Caroline zdawał się wibrować w powietrzu. Tucker miał wrażenie, że kuchnia została podłączona do prądu.

Bardzo chciało mu się zapalić, ale papierosy znajdowały się na górze, prawdopodobnie w kieszeni mokrej koszuli.

Spojrzał w górę pogrążonych w mroku schodów, nie bez tęsknoty za ciszą i spokojem sypialni, potem w dół w stronę kuchni, gdzie migotała lampa i czekały kłopoty.

Kiedy tam wszedł, stała przy zlewie i patrzyła w okno, zupełnie tak samo jak podczas wizyty Burnsa. Ale teraz miała przed sobą ciemność.

Tucker nie chciał, żeby patrzyła w nią samotnie. Skulił się w sobie, kiedy Caroline zesztywniała pod jego dotknięciem.

– Wiesz, co zwykłem robić w towarzystwie zamyślonej kobiety? Opowiadałem dowcip i próbowałam zaciągnąć ją z powrotem do łóżka. Jeżeli to nie podziałało, znikałem z horyzontu. – Nie zważając na opór Caroline, zaczął rozmasowywać jej ramiona. – Ale zwykłe metody jakoś nie sprawdzają się na tobie.

– Nie miałabym nic przeciwko dowcipowi.

Wsparł czoło o czubek jej głowy. Cholerna szkoda, pomyślał, że żaden nie przychodzi mi do głowy.

– Porozmawiaj ze mną, Caroline.

Niecierpliwym ruchem odkręciła wodę, żeby umyć zlew. – Nie ma o czym.

Kiedy podniósł głowę, zobaczył ich zamglone odbicie w szybie. Był pewien, że ona widzi je także, ale zastanawiał się, czy zdaje sobie sprawę z ulotności tego obrazu, z łatwości, z jaką można go zetrzeć.

– Kiedy zeszłaś na dół przed paroma minutami, czułem cię ciągle przy sobie, taką miękką i rozluźnioną. Teraz jesteś kłębkiem nerwów. To mnie boli. – To nie ma nic wspólnego z tobą.

Szybkość, z jaką odwrócił ją ku sobie, zaskoczyła oboje. Nie starał się nawet stłumić gniewu.

– Jeżeli chcesz mnie jedynie do łóżka, postaw sprawę jasno. Jeżeli to, co zaszło między nami, było dla ciebie tylko aktem, powiedz mi to teraz, a zastosujemy się do twoich reguł. Dla mnie to było coś więcej. – Potrząsnął nią, jakby chciał zburzyć mur, którym się od niego odgrodziła. – Cholera, nigdy tak nie było.

– Nie ponaglaj mnie! – zawołała z płonącymi oczami. – Całe życie musiałam tolerować ludzi, którzy wywierali na mnie nacisk. Skończyłam z tym.

– Ale nie skończyłaś ze mną. Jeżeli myślisz, że możesz się przespać i powiedzieć „cześć, dzięki”, to się mylisz. Zostaję. – Na potwierdzenie swoich słów, przycisnął usta do jej warg w brutalnym, władczym pocałunku. – Oboje będziemy się musieli do tego przyzwyczaić.

– Nie muszę się do niczego przyzwyczajać. Mogę powiedzieć „tak”, mogę powiedzieć „nie”, albo mogę… – Urwała i zacisnęła mocno powieki. – Dlaczego się z tobą kłócę? To nie twoja wina. – Odsunęła się delikatnie. – To nie twoja wina. Tucker. Krzykiem nic nie zdziałam.

– Jeżeli o mnie chodzi, możesz pokrzyczeć. Trochę, jeżeli sprawi ci to ulgę. Uśmiechnęła się, trąc z roztargnieniem czoło.

– Myślę, że tabletka doktora Palamo bardziej mi pomoże.

– Spróbujmy czegoś innego. – Ujął ją za ręce i poprowadził do krzesła. – Usiądź sobie tutaj, a ja naleję nam po kieliszku tego wina, które ci kiedyś przyniosłem. Potem opowiesz mi, dlaczego ten telefon tak cię wkurzył.

– Wkurzył. – Usiadła, zamykając znowu oczy. – To wyrażenie obejmuje całą gamę uczuć, prawda? Moja matka powiedziałaby, że jest niewyszukane, ale mnie się podoba. – Kiedy otworzyła oczy, dostrzegł w nich cień rozbawienia. – Byłam nieźle wkurzona przez ostatnie parę miesięcy. A przez telefon rozmawiałam z matką.

– Słyszałem. – Odkorkował butelkę. – Zdaje się, że była… niezadowolona z tego, co wydarzyło się wczoraj.

– W rzeczy samej. Była niezadowolona głównie dlatego, że stało się to tematem rozmowy na przyjęciu. Plotkarstwo jest nałogiem nie tylko Południowców, choć w kręgach mojej matki nazywa się życiem towarzyskim. Zdenerwowało ją zwłaszcza to, że dziennikarze zwąchali sensację, a ja mam w planie Ważny występ. Boi się, że prezydent Stanów Zjednoczonych i rosyjski premier nie zechcą słuchać koncertu skrzypcowego numer pięć Mozarta w wykonaniu kogoś, kto odstrzelił niedawno facetowi twarz. – Wzięła kieliszek z rąk Tuckera i uniosła go w górę. – Córka Georgii Waverly nie powinna być przedmiotem publicznych roztrząsań. Co by na to powiedziała Liga Kobiet?

– Może ona się o ciebie boi?

– Zgadza się. Tak, trzeba jej oddać sprawiedliwość, ona boi się, żeby mi się coś nie stało. Kocha mnie, na swój sposób. – Łyknęła wina. Było chłodne, cierpkie i krzepiące. – Zawsze chciała dla mnie jak najlepiej, w jej rozumieniu oczywiście. Przez całe życie robiłam wszystko, by sprostać jej oczekiwaniom. Teraz muszę przyznać przed sobą i przed nią, że już dłużej nie mogę.

– Ludzie łatwo przyzwyczajają się do tego, co dobre. – Tucker usiadł naprzeciwko niej przy stole. – Może ona potrzebuje więcej czasu na pogodzenie się z faktem, że zmieniłaś zasady gry.

– Albo nie pogodzi się z tym nigdy. – Trzymając kieliszek w obu dłoniach, Caroline rozejrzała się po kuchni. Stara lodówka włączyła się z jękiem. Deszcz skąpy wał rytmicznie z rynny.

Zniszczone linoleum, wyblakłe zasłonki, pomyślała. Światło naftowej lampy było przyjazne dla pokoju, jak dla zmęczonej kobiety. Ta myśl wydała się Caroline bardzo pocieszająca.

– Kocham ten dom – szepnęła. – Mimo wszystkiego, co się wydarzyło, czuję się tu dobrze. I potrzebuję…

– Czego?

– Gdzieś przynależeć. Potrzebuję zwyczajności, stabilizacji i poczucia ciągłości.

– Nie wydaje mi się, żeby były to rzeczy, za które należy przepraszać. A więc on to też zauważył, pomyślała ze smutnym uśmiechem. W jej głosie ciągle jeszcze brzmiał przepraszający ton. Za każdym razem, gdy chciała czegoś dla siebie.

– Masz rację. Pracuję nad tym. Widzisz, ona nigdy nie mogła zrozumieć tego, co czuję. A już na pewno nie rozumie moich potrzeb.

– Więc masz wybór. Albo zadowolisz ją, albo siebie.

– Sama doszłam do tego wniosku. Ale to jest bardzo trudne, ponieważ każda próba zaspokojenia siebie prowadzi do konfliktu. Tucker, ona wyrosła w tym domu. Wstydzi się tego. Wstydzi się, że jej ojciec uprawiał bawełnę, a matka robiła zaprawy. Wstydzi się tego domu i tych dwojga łudzi, którzy dali jej życie i zrobili co w ich mocy, by to życie było dobre.

1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)