Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 151
Перейти на страницу:

Domah sapnął głośniej i zacisnął pięści, a Naywir zapiszczał coś cichutko.

Kobieta przechyliła głowę, jej usta rozchyliły się, okazując drobne, zdrowe zęby. Nie wiedzieć czemu ten uśmiech skojarzył się Altsinowi z rekinem podpływającym pod brzuch foki.

– No proszę, sądząc po głupiej minie, jaką miałeś na początku naszej rozmowy – wskazała palcem Urgwyra – byłam pewna, że nie rozumiesz mojego języka. Chyba muszę na ciebie uważać, chłopcze. Ktoś, kto tak dobrze udaje durnia… Z drugiej strony z kilku zdań wysnułeś jakieś dziwne wnioski… więc chyba nie całkiem udawałeś.

Altsin w ostatniej chwili ugryzł się w język. Gdyby wiedziała, do jakich wniosków właśnie doszedł, wiążąc kilka faktów… Dlaczego galera, która porwała Ynao, tak długo płynęła na północ i co znaczą głowice tasaków noszonych przez strażników w żółtoczarnych maskach.

– Możemy mówić mową ludzi, Euruvi. – Wuj Ynao odezwał się cicho, bez szczególnej intonacji. – Ten mnich przetłumaczy nasze słowa reszcie. Po co wróciłaś?

– Na święto, jak wspomniałam. Wieść szybko obiegła okolicę. Urgwyrowi Małej Pięści urodziła się kolejna córka. Łaska Ouma nie zna granic.

Trzeba było naprawdę dużo dobrej woli, by nie usłyszeć kpiny w tych słowach.

– Najwyraźniej tak.

Tym razem kpił Audaaw. I to patrząc wiedźmie prosto w oczy.

– I jest jeszcze oczywiście sprawa – uśmiech kobiety przeciął powietrze niczym klinga szukająca ciała – tej nieznanej, obcej Mocy, którą wyczułam kilka dni temu.

– U nas?

– Nie. Na północ stąd. Na morzu. Dziwna rzecz, im była bliżej, tym słabiej ją czułam, jakby ktoś szedł z dopalającą się pochodnią w ręku. A potem nic… tylko wieść o cudownym pojawieniu się twojej córki, która przybyła morzem. Z północy…

Słowa zawisły w powietrzu, niemal sycząc.

Urgwyr go zaskoczył. Altsin spodziewał się wrzasku, steku obelg i ciskania przedmiotami. Zamiast tego wojownik odchylił się do tyłu i zaśmiał na całe gardło.

– Więc tą drogą pójdziesz, Euruvi. – Odkaszlnął, sięgnął po kubek i przepłukał gardło. – Oskarżysz ją o kontakt z dziwnymi czarami i zabierzesz do Doliny, z której nie wyjdzie, póki nie zgodzę się na kopalnie na mojej ziemi. A urobku z tych kopalni nie zobaczę ani ja, ani reszta klanu. Nie udało się groźbą, spróbujesz porwaniem. Po co wam, Czarnym Wiedźmom, nagle tyle szlachetnych kamieni?

Altsin mógłby mu powiedzieć, ale zdrowy rozsądek zdusił głupie słowa. Czasem lepiej milczeć, zwłaszcza gdy jesteś świadkiem starcia między siłami, których intencji nie rozumiesz.

– Nie nam, tylko Oumowi.

– On nie rozmawia z nikim od ostatniego kameluuri. A już na pewno nie z wodzami klanów. I nigdy nie domagał się bogactw leżących w ziemi. Zresztą – machnął ręką – możesz ją sprawdzić, jak zrobiła to nasza Gualara dwa dni temu. Tak, wezwałem ją, żeby przekonać się, czy dziewczyna jest zdrowa, i żeby pomogła jej przypomnieć sobie wszystkie szczegóły porwania. Gualara jest starszą wiedźmą niż ty, więc w tej sprawie jej słowo przeważa. A jeśli będziesz się upierać, zażądam sądu. Choćby przed obliczem Ouma.

Altsin patrzył i słuchał tego starcia na słowa. Urgwyr, z tego co złodziej wiedział, był jednym z najważniejszych członków klanu i właśnie mówił Czarnej Wiedźmie mniej więcej to, że jej władza też ma granice. Konflikty między kapłanami a wielmożami były stare jak świat i – z tego co zrozumiał – w tym przypadku też chodziło o pieniądze. Poczuł się jak w domu.

Twarz wiedźmy ani drgnęła.

– Jesteś pewien, że tego chcesz? Masz aż takie poparcie wśród starszyzny? – Rozejrzała się wokół stołu i nagle puste krzesła nabrały nowego znaczenia. – A Gualara jest stara… była stara w chwili, gdy moja matka, wrzeszcząc, wypchnęła mnie z brzucha… W każdej chwili może umrzeć. Kto wtedy stanie między tobą a gniewem Doliny?

Cichy chichot przeciął powietrze, delikatny niczym nić babiego lata utkana z dymu. Altsin bardziej wyczuł go szóstym zmysłem, niż usłyszał, ale to wystarczyło, by wiedźma siedząca przy stole skamieniała. Po chwili z wyraźnym trudem odwróciła głowę w lewo.

Z cieni klejących się do ściany wyszła kobieta, która wyglądała jak zasuszone zwłoki. Luźne szaty w kolorze burej szarości wisiały na niej jak na kiju od szczotki.

Pierwsza myśl, która go naszła, brzmiała mniej więcej – Pani Łaskawa, gdyby ktokolwiek znalazł ją drzemiącą pod drzewem, od razu zacząłby szykować grób. Chyba że byłby to głodny wilk, ten spróbowałby zakopać kości.

Twarz kobiety przypominała jabłko, które przeleżało w piwnicy o kilka… dekad za dużo, a ciało poruszało się tak, jakby musiała toczyć z nim walkę o każdy krok.

Ona udaje – wiedział to nagle, tak jak doświadczony żeglarz po kolorze morza wie, jaka głębia kryje się pod kilem. Bawi się sytuacją. Jest stara, to prawda, ale starością stuletniej dębowej lagi, która może złamać jeszcze niejeden grzbiet.

Staruszka dokuśtykała do stołu i z sapnięciem zwaliła się na krzesło. Tuż obok mnichów.

Zachichotała raz jeszcze.

– Uuuu… ktoś tu musiał rozmawiać o mojej śmierci, bo nagle zaczęło mnie w krzyżu łupać. – Jej oczy, dwa kawałki zamglonego nieba ukryte w sieci zmarszczek, omiotły wszystkich wokół, nikomu nie poświęcając szczególnej uwagi. – Nalej mi kropelkę, chłopcze.

Po mniej więcej trzech uderzeniach serca przypominający wysuszoną gałązkę palec szturchnął Domaha w rękę.

– Do ciebie mówię, dziecko. Nalej mi trochę wina.

Altsin przetłumaczył.

– Byłam kiedyś w jego stronach. – Kobieta patrzyła, jak olbrzym przysuwa jej kielich i nalewa. – Jeszcze, jeszcze, skarbie, takie stare drewno jak ja potrzebuje dużo wilgoci. Południe, kamienne wzgórza, miasta prażące się w słońcu, plantacje oliwek i winnice. Mężczyźni w białych szatach, kobiety w błękitach, zieleniach i złocie. A wszędzie kapliczki Tej, Która Ocala.

Domah napełnił naczynie i podał go uprzejmie staruszce.

Wychyliła go kilkoma łykami i postawiła mu przed nosem.

– Lej, dziecko, nie żałuj.

Tego akurat nie trzeba było tłumaczyć.

Wszyscy patrzyli, jak z westchnięciem nieskrywanej przyjemności staruszka opróżnia drugi kielich. A potem szturcha ponaglająco mnicha.

Zanim wizja sterty obciągniętych pomarszczoną skórą kości, która wali się pod stół, zdążyła na dobre zagościć w głowie Altsina, stara wiedźma spojrzała na młodszą.

– Ona jest czysta. Jak woda ze Źródeł Mane. Nie używano na niej czarów. Nawet leczących, co dobrze świadczy o rozsądku przeora. Moc, którą wyczułaś, miała inne źródło.

– A ty ją wyczułaś?

– Oczywiście. Ale po oceanie pływa dużo statków. Zaczyna się wiosna, ruch między północą a południem rośnie. A na statkach pływają czarownicy i kapłani.

– Czarownicy i kapłani. – Skrzywienie warg. – Czułam płonący dom, a ty mi mówisz, że to był kaganek. Starość…

– Starość… Ja jej dożyłam. I mam dość doświadczenia, by pod blaskiem płonącego domu dostrzec słońce kryjące się w falach.

Bladość, spękana i szara niczym kiepska zaprawa murarska, pokryła twarz Euruvi. Nie chodziło o banalną przenośnię o słońcu i falach, ale o słowa, które padły wcześniej. Ja jej dożyłam.

– Byłaś w połowie drogi do domu, moje dziecko, gdy wyczułaś to coś na morzu. A potem przyszły wieści, które kazały ci zawrócić i szukać. Wiele twoich sióstr biega teraz za odpowiedzią na pytanie, którego boją się zadać głośno. Czy to już? Oum was nie uspokoił?

Policzki młodszej z kobiet odzyskały barwę.

– To nie są twoje sprawy.

1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)