Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Zaginiony Legion [The Misplaced Legion - pl]
Zaginiony Legion [The Misplaced Legion - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiony Legion [The Misplaced Legion - pl]

Электронная книга - «Zaginiony Legion [The Misplaced Legion - pl]». Краткое содержание книги:

W 46 roku p.n.e. rzymski legion pod wodzą Marka Emiliusza Scaurusa podczas zwiadu w Galii natyka się na nieprzyjacielskie oddziały Celtów kierowane przez Viridoviksa. Przywódcy wrogich wojsk postanawiają sami stoczyć pojedynek. Jednak w chwili gdy krzyżują swe identyczne, pokryte druidzkimi runami miecze, wszyscy Rzymianie po krótkim oślepieniu tajemniczą jasnością odkrywają, że znajdują się w innym świecie.
1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 104
Перейти на страницу:

— Z twego obcego stroju a i teraz z twojej mowy widzę, że jesteś cudzoziemcem i to na tyle głupim, by wejść do takiego siedliska nikczemności. Moja powinność wobec twojej duszy i dusz twoich ludzi sprowadziła mnie tutaj, aby wyrwać cię ze szponów tego nikczemnego heretyka, który zwabił cię do swego gniazda.

Trybun niechętnie podziwiał odwagę Zemarkhosa, którą marnował tu bez potrzeby. Bojaźliwy człowiek nie przemawiałby tak zuchwale pod twierdzą swego zaciętego wroga. Lecz, tak jak u nadto wielu duchownych, z jakimi Skaurus spotkał się w Videssos, dogmaty kapłana nie pozwalały mu dostrzec wartości tych wszystkich, którzy nie wyznawali ich razem z nim.

Odpowiedział najuprzejmiej jak potrafił: — Jako że nie dyskutowaliśmy o sprawach religijnych, temat herezji wcale się nie pojawił.

— Och, to chytry człowiek, szczwany jak lis, nienasycony jak szakal. Mimo to, lód i tak go ogarnie. — Ludzie Bagratouniego pomrukiwali gniewnie słysząc obelgi, jakimi Zemarkhos obrzucał ich zwierzchnika, lecz nakharar stał nieruchomy i milczący, jakby wyrzeźbiony w kamieniu. Choć jego twarz odzwierciedlała szalejącą w nim burzę, to jednak ani słowem nie odpowiedział kapłanowi.

Przemówił natomiast Gorgidas. Jego namiętne zainteresowanie wszystkim, na co się natykał, kazało mu zbadać święte pisma Videssos zaraz, gdy tylko potrafił je odczytać; nawet jeśli nie mógł zaakceptować głoszonych w nich przykazań. Teraz, korzystając ze swej zdolności do przytaczania trafnych cytatów, zapytał Zemarkhosa: — Czy nie jest napisane w rozdziale czterdziestym ósmym: „Niech furia zostanie zgnieciona! Ukróćcie przemoc, wy którzy chcecie się zbawić, siłą swej prawości”?

Lecz cytowanie świętych pism pozwoliło kapłanowi walczyć na dobrze znanym mu gruncie. Odpowiedział szybko i pewnie: — Tak, a w trzydziestym trzecim rozdziale napisano też: „Ktokolwiek czyni zło niegodziwym, cieszy Phosa i spełnia jego wolę”. Imperator może sobie myśleć, że dokonuje wielkiej rzeczy wyprawiając się przeciwko poganom Yezd. Mógłby jednak zrobić coś lepszego w samym Videssos, oczyszczając je z jadowitych heretyków mieszkających wewnątrz naszych granic!

Bagratouni przepchnął się obok Rzymian. — Kapłanie, rzygasz swoją nienawiścią, jak pijak swoją kolacją. I całą skierowałeś na mój kraj. Niech tylko pozwolę moim ludziom, a potraktują cię tak, jak na to zasługujesz.

Zemarkhos poruszył postronkiem swego psa. Bestia natychmiast skoczyła na Bagratouniego, lecz smycz zatrzymała ją w miejscu, kłapiącą ze złości zębami i warczącą głucho z głębi gardzieli. Kapłan roześmiał się. — Poszczuj na mnie swoje psy — zobaczysz, jak szybko podwiną pod siebie ogony.

— Dlaczego nazwałeś to zwierzę Vaspurem? Powiedz mi to — zwrócił się do niego zwodniczo łagodnym tonem Bagratouni.

— Dlaczego? — zadrwił kapłan. — A jakie imię może być lepsze dla psa?

Pod wpływem tej ostatniej zniewagi cała cierpliwość Gagika Bagratouniego prysnęła. Jego głos rzeczywiście przypominał ryk lwa, kiedy w swym rodzinnym języku huknął rozkaz do gwardzisty, który niósł zwój płótna. Zręcznie jak gladiator-sieciarz, mężczyzna skoczył naprzód, by zasunąć swój ogromny wór z grubego materiału na głowę Zemarkhosa. Skrzecząc przekleństwa, kapłan runął, szamocząc się, na ziemię.

Pies Vaspur skoczył warcząc, by bronić swego pana. Lecz gwardzista Bagratouniego był przygotowany na atak psa. Choć szamoczący się ze swoją ofiarą, wepchnął jedną chronioną rękawicą rękę pomiędzy rozwarte szczęki bestii, a drugą przycisnął ją do swej opancerzonej piersi. Warczenie zmieniło się w wpół zduszone skamlanie.

Vaspurakańczyk pochylił się, by unieść otwarty koniec worka, który teraz otaczał młócące na wszystkie strony nogi Zemarkhosa. Uchylając się przed salwami kopniaków, wepchnął psa do worka, a potem zawiązał jego koniec.

We wrzaskach Zemarkhosa pojawiła się nagła, rozpaczliwa natarczywość, gdy Vaspur, oszalały ze strachu, zaczął dziko kąsać wszystko, co znajdowało się w pobliżu — a co, w tej akurat chwili, składało się niemal w całości z kapłana. Z ogromnym zadowoleniem na twarzy Bagratouni podszedł do worka, by posłać mu kilka energicznych kopniaków. Pies zaskowyczał, kapłan wrzasnął jeszcze głośniej niż przedtem, a wirowanie w trzepoczącym płótnie osiągnęło zdumiewającą szybkość.

Vaspurakańczycy podeszli bliżej, by nacieszyć oczy widokiem uwięzionego w ten sposób wroga i by samemu kopnąć raz czy dwa. — Jak to powiedziałeś, kapłanie? — krzyknął Bagratouni. — „Ktokolwiek czyni zło niegodziwym cieszy Phosa”? Dziś w nocy Phos bardzo się ucieszy.

Z odgłosów dochodzących z worka należało sądzić, że Zemarkhos jest rozdzierany na kawałki. Skaurus nie kochał fanatycznego kapłana, lecz nie sądził, by zasługiwał na tak paskudną śmierć. — Wypuść go — ponaglił Bagratouniego. — Żywy nie będzie mógł nienawidzić ciebie i twoich ludzi bardziej niż dotychczas, lecz zabity stanie się męczennikiem i symbolem zemsty w latach, które nadejdą.

Nakharar spojrzał nic nie rozumiejącymi oczyma na Rzymianina; niemal jak człowiek, któremu przerwano akt miłosny. Potem, z wolna, jego wzrok wypełnił się niechętnym zrozumieniem. — W tej młodej głowie masz doświadczony umysł — powiedział, wolno wymawiając słowa. — Dobrze. Twoja prośba będzie spełniona.

Gwardziści poruszali się z taką samą niechęcią, jaką okazywał ich zwierzchnik, lecz jednak się poruszali; rozcięli worek, tak by jego lokatorzy mogli sami się uwolnić. Pies Vaspur wypadł przez dziurę w tej samej chwili, gdy stała się na tyle duża, by mógł się przez nią przecisnąć. Vaspurakańczycy odskoczyli w trwodze, lecz w przerażonej bestii nie pozostał nawet cień woli walki. Błyskawicznie umknęła w noc, pobrzękując wleczonym za sobą łańcuchem.

Kiedy Zemarkhos w końcu uwolnił się ze spowijającego go płótna okazało się, że jego widok może zaspokoić z nawiązką nawet najbardziej wygłodzoną żądzę zemsty. Na ramionach i nogach miał głębokie rany od ugryzień; pies odgryzł mu też połowę jednego ucha. Tylko szczęście uchroniło jego twarz i brzuch od kłów zwierzęcia.

Gorgidas podskoczył do niego na widok tych ran, mówiąc: — Przynieście mi bandaże i pełen dzban wina. Możemy się cieszyć, że pies nie był wściekły, lecz ugryzienia trzeba oczyścić, żeby nie zaropiały. — Kiedy żaden Vaspurakańczyk nie poruszył się, lekarz przewiercił oczyma jednego z nich i warknął: — Ty! Ruszaj! — Mężczyzna pospieszył z powrotem do domu Bagratouniego.

Lecz Zemarkhos, podnosząc się chwiejnie na nogi, nie pozwolił Gorgidasowi opatrzyć swych ran. — Żaden poganin nie będzie mnie dotykał — powiedział i kuśtykając wyszedł przez bramę posiadłości Bagratouniego. Jego kapłańskie szaty, porozrywane zębami psa, zwisały wokół niego w trzepoczących strzępach. Ludzie nakharara zahukali radośnie, gdy ciemność pochłonęła ukaranego wroga.

Viridoviks podbiegł do bramy wraz z Vaspurakańczykiem, którego Gorgidas posłał po bandaże. — O co ta cała awantura z udzielaniem pomocy? Ten włóczykij rozumie mój videssański, lecz ja nie mogę pojąć słowa z tego, co mówi.

Kiedy Gal dowiedział się, jakie widowisko go ominęło, zawiedziony tupnął w ziemię. Jeśli cokolwiek cieszyło Gala bardziej od towarzystwa kobiet, to była tym walka. — Czy nie ma na to jakiegoś sposobu? Jeszcze jedna wspaniała awantura przepadła, ponieważ zabawiałem się w krzakach! To nie wydaje się sprawiedliwe.

1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)