Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 77 78 79 80 81 82 83 84 85 ... 119
Перейти на страницу:

— Dałeś im wymówkę, jakiej im było trzeba, F’norze — powiedział Piemur, obserwując ruch na niegdyś cichej plaży, te tłumy jeźdźców oraz rzemieślników układających w stosy ładunki smoków na jej już zatłoczonym obwodzie.

— Tak, wiem, ale nie spodziewałem się takiego odzewu. Ale co miałem zrobić?

— Myślę — powiedziała Sharra, która dołączyła do nich — że to wielki hołd dla Mistrza Harfiarza. — Przechwyciła spojrzenie Jaxoma, który uświadomił sobie, że zdaje ona sobie sprawę z jego dwuznacznych uczuć na temat tego najazdu na ich osobistą, spokojną zatoczkę.

A potem Jaxom zauważył, że F’nor mu się przygląda i udało mu się słabo uśmiechnąć.

— Wczorajsze pęcherze będą miały szansę się zagoić, jak mi się zdaje. Nie, Piemurze?

Piemur, któremu chodziły mięśnie szczęk, kiedy przyglądał się ruchowi na plaży, skinął głową.

— Może lepiej poszukam Głupka. Przez całe to zamieszanie uciekł pewnie głęboko w las. Farli! — Podniósł rękę do swojej jaszczurki ognistej, która pikowała z dachu. — Znajdź Głupka. Zaprowadź mnie do niego!

Jaszczurka ognista obejrzała się i coś zaćwierkała, a Piemur ruszył we wskazanym przez nią kierunku, nie obejrzawszy się za siebie.

— Ten młody człowiek za długo był sam — powiedział F’nor.

— Tak!

— Ty wiesz, jak on się czuje? — zapytał F’nor, szczerząc zęby na lapidarną odpowiedź Jaxoma. Klepnął go w ramię. — Na twoim miejscu, Jaxomie, nie przejmowałbym się tym. Mając taką ilość pomocników, jaką mamy, postawimy ten dom w okamgnieniu. I znowu odzyskasz swój spokój i ciszę!

— Co za idioci! — wykrzyknęła nagle Sharra.

Jaxom, unikając kpiarskiej miny F’lara, popatrzył na nią. Sharra cały czas jednym uchem przysłuchiwała się rozmowie między dwoma Mistrzami.

— A teraz będę musiała to wszystko im wyjaśniać! — Zacisnęła pięści z rozdrażnieniem, kiedy zdecydowanym krokiem podchodziła do dwóch rzemieślników. — Mistrzowie, muszę zwrócić waszą uwagę na coś, co najwyraźniej przeoczyliście. To jest gorący kraj. Jesteście obydwaj przyzwyczajeni do mroźnych zim i zamarzających deszczów. Jeżeli zbudujecie ten dom przyjmując te założenia, ludzie będą się w nim dusić z gorąca, kiedy przyjdzie pełnia lata, która jest tuż, tuż. Tam gdzie ja mieszkam, w Południowej Warowni, budujemy grube mury, żeby nie dopuścić upału do środka, a zatrzymać chłód. Budujemy nad ziemią, żeby powietrze mogło krążyć pod podłogą i ochładzać ją. Budujemy wiele okien… szerokich… a przywieźliście ze sobą dosyć okiennic, Mistrzu Fandarelu, żeby starczyło na tuzin domów. Tak, wiem, ale Nici nie będzie codziennie, a upał będzie. A teraz…

F’nor strzelił językiem o zęby.

— Mówi zupełnie jak Brekke. A jeżeli będzie zachowywać się podobnie jak moja partnerka, kiedy jest w tym nastroju, to wolałbym znaleźć się gdzie indziej. Ty — tu F’nor szturchnął Jaxoma palcem w pierś — możesz pokazać nam, gdzie się wybrać na polowanie. Zabraliśmy ze sobą jedzenie, ale ponieważ w gruncie rzeczy to ty jesteś tu Lordem Rezydentem, do ciebie należy odegranie roli gospodarza, za pomocą jakiegoś pieczystego…

— Wezmę tylko moje rzeczy do latania — powiedział Jaxom z taką ulgą, że trzej jeźdźcy smoków się roześmieli.

Jaxom szybko wciągnął długie spodnie na krótkie, które nosił do opalania i pływania, przerzucił kurtkę przez ramię i dołączył do nich przy drzwiach.

— Myślę, że możemy wsiadać po lewej stronie zatoczki, obok Rutha — powiedział F’nor.

Coś przeleciało Jaxomowi koło ucha; instynktownie uchylił się, obejrzał i zobaczył Meera, który właśnie zaczął unosić się w powietrzu, ściskając w przednich łapkach kawał czarnego kamienia z rafy. Jaxom usłyszał, jak Sharra dziękuje swojej jaszczurce ognistej, że tak szybko wróciła.

Wyszedł pospiesznie, zanim zdążyła wymyślić jakieś zajęcie dla niego. F’nor miał dla każdego z nich myśliwskie liny, które sprawdzili i zwinęli sobie na ramionach. Kiedy mijali stosy przeróżnego drewna rozmaitej dlugości i szerokości, metalowe okiennice i nie oznakowane bele, ludzie pozdrawiali ich i dopytywali się, jak się Jaxom czuje.

Zanim zakończyli ten krótki spacer na cypel, Jaxom rozpoznał ludzi ze wszystkich Weyrów poza Telgarem… gdzie spodziewano się Nici tego dnia… oraz przedstawicieli wszystkich rzemiosł na Pernie, głównie w randze czeladnika i wyżej. Jaxom pozostawał w odosobnieniu przez szereg siedmiodni i nawet przez myśl mu nie przeszło, żeby jego choroba mogła być przedmiotem powszechnego zainteresowania w Weyrach, Cechach i Warowniach. Czuł się zażenowany, a równocześnie zadowolony, ale nie umniejszało to poczucia pewnego zakłopotania, jak i poczucia, że pogwałcona została cisza i spokój jego zatoczki, nawet jeżeli w jak najlepszej intencji.

Jak to go F’nor nazwał? Lord Rezydent? Wzdrygnął się, kiedy Ruth ociekając wodą, wylądował lekko obok niego.

Tylu ludzi. Tyle smoków! Ale zabawa! Oczy Rutha wirowały z podniecenia i radości.

Biały smok, który teraz przy dwóch spisowych olbrzymach i jednym brunatnym, niemal dorównującym im wzrostem, wyglądał maleńki, był tak zachwycony tym całym podnieceniem, że Jaxom nie mógł dłużej gderać.

Śmiejąc się klepnął Rutha z uczuciem po barku i skoczył na jego kark. Pozostali jeźdźcy też już dosieli smoków, więc podnosząc w górę rękę z zaciśniętą pięścią wykonał ruch pompowania, sygnalizujący wznoszenie się. Wiąż jeszcze śmiejąc się zacisnął nogi, kiedy Ruth wystrzelił prosto w górę, pozostawiając cięższe bestie na piasku, podczas gdy sam już unosił się w powietrzu. Ruth uprzejmie krążył czekając, kiedy tamte wzniosą się do góry, a następnie skierował się na południowy wschód i pokazywał drogę.

Leciał ku najdalszej z nadrzecznych łąk, które znaleźli z Sharrą. Intrusie i biegusy udawały się tam zwykle około południa, żeby taplać się w wodzie i chłodnym błocie. Powinno tam też być dość otwartej przestrzeni, żeby większym smokom starczyło miejsca na manewry i pozwoliło ich jeźdźcom na dobre rzuty.

I rzeczywiście stada zwierząt i ptaków wędrowały po nadrzecznych łąkach, gdzie ziemia opadała szeregiem tarasów od drzew do poziomów powodziowych, na których przez kolejne pory deszczowe nie mogły ukorzenić się żadne większe rośliny. Trawy była teraz obfitość, niedługo będzie usychać, kiedy gorętsza pogoda bezlitośnie spali ją na siano.

Mamy polować pojedynczo. F’nor prosi, żebyśmy złapali dużego intrusia. Z nich też każdy postara się o samca. To na dziś powinno wystarczyć.

— Jeżeli nie wystarczy — odparł Jaxom — możemy zawsze wyprawić się po którąś z tych wielkich ryb.

Faktem było, że Jaxom cieszył się na tę okazję. Nigdy jeszcze nie miał sposobności użyć włóczni z przywiązaną liną, ale… Wypatrzył intrusia, wspaniałego, wielkiego, który rozkładał wachlarzowato swoje kolce ogonowe, krocząc majestatycznie za samicami. Jaxom zacisnął nogi na karku Rutha, sprawdził obciążoną pętlę na linie, którą miał w rękach. Przesłał wizerunek samca intrusia Ruthowi, który posłusznie odwrócił głowę w tamtą stronę. A potem smok zanurkował, ze złożonymi do tyłu skrzydłami, żeby Jaxom miał miejsce na rzut, niemalże dotykając podkulonymi nogami trawy na łące. Jaxom pochylił się do przodu przez lewy bok swego wierzchowca, zręcznie zarzucił pętlę na duży, brzydki łeb intrusia. Ptak stanął dęba, pomagając zacisnąć pętlę. Kiedy Jaxom wbił pięty w Rutha, smok poszybował w górę. Zręcznym szarpnięciem Jaxom czysto skręcił intrusiowi kark.

1 ... 77 78 79 80 81 82 83 84 85 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)